Spędziłam noc z facetem o 30 lat młodszym ode mnie, a następnego ranka, kiedy obudziłam się w pokoju hotelowym, odkryłam coś strasznego 😱😨
Nigdy nie pomyślałam, że coś takiego może mi się przydarzyć w wieku sześćdziesięciu dwóch lat.
W tamtym roku moje życie było spokojne i monotonne.
Mój mąż zmarł dawno temu, moje dzieci były już dorosłe, każde z własną rodziną i własnymi troskami.
Mieszkałam sama w małym domu za miastem. Dni mijały spokojnie: po obiedzie siedziałam przy oknie, słuchając ptaków i obserwując, jak słońce powoli zachodzi nad pustą ulicą.
Z zewnątrz wszystko wyglądało spokojnie, ale w środku dawno zagościła samotność, o której starałam się nie myśleć.
Tego dnia były moje urodziny.
Nikt nie dzwonił, nikt nie pamiętał. A potem nagle postanowiłam zrobić coś nietypowego, wręcz lekkomyślnego. Po obiedzie wsiadłam do autobusu i pojechałam do miasta – tak po prostu, bez planu.
Poszłam do małego baru.
Było ciepłe, żółte oświetlenie i łagodna muzyka. Usiadłam w kącie i zamówiłam kieliszek czerwonego wina.
Rozglądałam się i w pewnym momencie zauważyłam mężczyznę podchodzącego do mojego stolika. Był młodszy ode mnie, po trzydziestce, zadbany, pewny siebie, z uważnym spojrzeniem. Uśmiechnął się i zaproponował, żeby zamówić mi kolejny kieliszek.
Rozmawialiśmy tak swobodnie, jakbyśmy znali się od lat. Powiedział, że pracuje jako fotograf i niedawno wrócił z podróży.
Opowiedziałam mu o sobie, o swoim życiu, o tym, jak odkładałam tyle rzeczy na później i nigdy nie podjęłam decyzji. Nie wiem, czy to wina, czy po prostu ciepła, ale nagle poczułam, że żyję.
Tego wieczoru poszłam z nim do hotelu. Czułam się przestraszona, ale jednocześnie spokojna. Od dawna nie czułam ciepła, obecności innej osoby u boku. Prawie nie rozmawialiśmy, po prostu pozwalaliśmy, by prowadziły nas emocje.
Ale kiedy obudziłam się następnego ranka, odkryłam coś przerażającego 😢😱
Obudziłam się sama. W pokoju panowała cisza, łóżko obok mnie było puste. Facet zniknął, nawet się nie żegnając.
Na mojej poduszce leżała koperta.
Na początku pomyślałam, że to pożegnalny liścik, ale kiedy go otworzyłam, zrobiło mi się zimno w żołądku.
W środku były zdjęcia zrobione dzień wcześniej i krótka notka.
W liście napisano, że jeśli nie chcę, żeby te zdjęcia trafiły do internetu i zobaczyły je moje dzieci i krewni, powinnam przelać pieniądze. Poniżej widniał numer karty.
W tym momencie zdałam sobie sprawę, że padłam ofiarą oszustwa.
Wszystko było zaplanowane z wyprzedzeniem – rozmowy, uwaga, noc, zaufanie.
Teraz opowiadam tę historię, żeby ostrzec inne kobiety. Proszę, zastanówcie się dwa razy, zanim zaufacie nieznajomym, niezależnie od tego, jak bardzo wydają się uważni i szczerzy. Czasami cena za minutę kontaktu z ludźmi może być zbyt wysoka.
Brak powiązanych postów.
Leave a Comment