W budynku sądu okręgowego w Los Angeles moi rodzice, sławni w telewizji, siedzieli uśmiechnięci, jakby odzyskali to, co zostawił mi dziadek, aż wzrok sędziego padł na zniszczony skórzany notes w mojej torbie i wymamrotał: „Czekaj… ty nią jesteś?”
W chwili, gdy weszłam na salę sądową, zobaczyłam rodziców już czekających, z ostrymi i lodowatymi uśmiechami – takimi samymi, które w dzieciństwie paraliżowały mnie ze strachu. Wyglądali na przekonanych, że…









