W noc śmierci mojego męża zadzwonił zakład pogrzebowy: „Proszę pani, czy mogłaby pani tu teraz przyjść? Znaleźliśmy coś w jego kieszeni, musimy pani pokazać”. Potem dodał: „Proszę, niech pani nie mówi dzieciom. Będzie pani w niebezpieczeństwie”. Kiedy przyjechałam i zobaczyłam, co znaleźli, zamarłam.
W noc śmierci mojego męża, dyrektor zakładu pogrzebowego zawołał: „Proszę pani, czy mogłaby pani teraz tu przyjść? Znaleźliśmy coś w jego kieszeni, co musimy pani pokazać”. Dodał: „Proszę, niech pani…









