siedział na kanapie i grał w gry wideo. Kiedy w końcu, spocona i zdyszana, postawiłam torby na ziemi, spojrzał na mnie i powiedział:
„Robisz się obrzydliwy. Lepiej szybko schudnij, bo znajdę kogoś, kto naprawdę o siebie zadba”.
Jego znajomi się śmiali. Ja tylko się uśmiechałem. 72 godziny później dzwonił do mnie bez przerwy, błagając.
Dziewczyny, dosłownie siedzę teraz w pokoju hotelowym, w siódmym miesiącu ciąży, próbując przetworzyć to, co się dzisiaj wydarzyło. Czy przesadzam? Czy jestem w szoku? Nie wiem, ale muszę to gdzieś z siebie wyrzucić. Długi post. Przepraszam.
A tak dla kontekstu, Alan i ja jesteśmy razem od 5 lat, a małżeństwem od trzech. Poznaliśmy się na scenie teatru społecznościowego, gdzie ja pracowałam nad kostiumami, a on grał główną rolę. Był super charyzmatycznym muzykiem, który wydawał się pasjonować wszystkim. Zakochałam się w nim na zabój.
Wszystko zaczęło się zmieniać, kiedy zaszłam w ciążę. Nie było to planowane, ale po początkowym szoku byłam podekscytowana. Alan, niekoniecznie. Powiedział wszystko, co trzeba, ale czyny mówią głośniej niż słowa. A jego działania polegały na tym, że spędzał więcej czasu na graniu z kumplami, a mniej na pomaganiu w domu. Powtarzałam sobie, że po prostu przetwarzał tę dużą zmianę na swój własny sposób. Mężczyźni, a poza tym ta ciąża była ciężka, wymiotowałam bez przerwy przez 3 miesiące, potem anemia, a teraz czuję, jakby ktoś wykręcał mi plecy na pół prawie każdego dnia, co doprowadziło mnie do dziś.
Właśnie skończyłem pracę i w drodze do domu wstąpiłem do Trader Joe’s. Mieszkamy na trzecim piętrze bez windy, a mój samochód był pełen zakupów. Kiedy wróciłem, Alan leżał rozwalony na naszej kanapie, grając w Call of Duty ze słuchawkami na uszach, otoczony pustymi puszkami po potworach. Zapytałem, czy mógłby mi pomóc wnieść zakupy. Po prostu machnął na mnie ręką i powiedział, że jest w trakcie ważnej sprawy.
No więc byłam w siódmym miesiącu ciąży, wlokąc się po trzech piętrach schodów z ciężkimi torbami z zakupami. Przy szóstym podejściu byłam zlana potem. Plecy bolały mnie jak cholera, a kostki puchły mi w butach. Kiedy w końcu odstawiłam ostatnie torby, osunęłam się na kuchenne krzesło, próbując złapać oddech.
Wtedy Alan spogląda z kanapy i mówi:
„Nie przesadzam. Jezu, robisz się obrzydliwa. Lepiej szybko schudnij po porodzie, bo inaczej znajdę kogoś, kto naprawdę o siebie zadba”.
Dosłownie nie mogłem przetworzyć tego, co właśnie usłyszałem. Potem usłyszałem śmiech dochodzący z jego słuchawek. Jego znajomi z gier go usłyszeli. Chciał, żeby go usłyszeli.
Zamiast płakać lub krzyczeć, czego prawdopodobnie się spodziewał, podeszłam, uśmiechnęłam się, pocałowałam go w czoło i powiedziałam, że muszę wziąć prysznic. Jego zdezorientowany wyraz twarzy byłby zabawny, gdybym nie umierała w środku.
Pod prysznicem, gdy woda zagłuszała każdy dźwięk, w końcu pozwoliłam sobie na płacz. Ale to nie były zwykłe łzy smutku. To były łzy gniewu, łzy jasności. Nagle dostrzegłam w pełnym skupieniu wszystkie czerwone flagi, które ignorowałam przez pięć lat. To nie było nowe zachowanie. To był po prostu jak dotąd najbardziej rażący przykład. Taki właśnie był naprawdę.
Miałem zamiar wprowadzić w to dziecko. Dziecko, które nauczy się, że tak właśnie wyglądają związki. Dziecko, które nauczy się traktować innych w ten sposób albo zaakceptuje takie traktowanie.
Nie. Po prostu nie.
Wyszłam spod prysznica, włożyłam najwygodniejszą sukienkę ciążową i powiedziałam Alanowi, że potrzebuję trochę powietrza i czasu do namysłu. Ledwo oderwał wzrok od gry. Złapałam już spakowaną torbę do szpitala, bo jestem osobą planującą, laptopa, ważne dokumenty i wyszłam.
Jestem teraz w hotelu jakieś 20 minut drogi stąd. Zadzwoniłem do mojej siostry Anne, która mieszka godzinę drogi stąd i ma przyjechać jutro, żeby mi pomóc w pewnych sprawach.
Alan dzwonił dwa razy i raz napisał SMS-a z pytaniem, gdzie są resztki w lodówce. Nie pytał, gdzie jestem, tylko gdzie są resztki.
Muszę go zostawić. Muszę chronić siebie i dziecko, ale jestem przerażona. Jestem w siódmym miesiącu ciąży. Umowa najmu jest na nasze oboje. Nasze finanse są nieco poplątane, chociaż zawsze miałam osobne konto, na które trafiały moje wypłaty. Dzięki Bogu. Liczyłam na to, że będę miała partnera do opieki nad dzieckiem i pokrywania wydatków.
Ale wciąż wracam do tej chwili w kuchni. Do tej beztroskiej okrucieństwa. Do tego, jak to powiedział, jakby komentował pogodę. Do tego, że chciał, żeby jego przyjaciele to usłyszeli.
Powinnam była odejść lata temu. Zasługuję na coś lepszego. Moje dziecko zasługuje na coś lepszego.
Nie wiem dokładnie, jakie będą moje następne kroki, ale wiem, że nie wrócę dziś wieczorem do tego mieszkania. A może nawet nigdy.
Edit: Wiele osób pyta, czy to był pierwszy raz, kiedy powiedział coś takiego. Nie, nie był. Pojawiły się żarty o moich zmieniających się kształtach ciała w czasie ciąży, komentarze o tym, jaka kiedyś byłam seksowna i pytania o mój plan powrotu do formy, ale zawsze były one formułowane jako troska lub opakowane w wystarczającą ilość humoru, żebym mogła sobie wmówić, że nie miał tego na myśli. Dzisiaj po prostu zdjęłam maseczkę.
Edycja druga: do tych, którzy sugerowali, że powinnam była lepiej się komunikować lub spróbować rozwiązać problem. Wiele razy rozmawialiśmy o podziale obowiązków, zwłaszcza odkąd zaszłam w ciążę. Jego obietnice poprawy trwają około 48 godzin. Trzy razy proponowałam terapię dla par. Zawsze jest zbyt zajęty. Dzisiaj nie był to jednorazowy zły dzień. Po prostu to był dzień, w którym w końcu przejrzałam na oczy.
Aktualizacja: Tej samej nocy. Jest 2:00 w nocy, a ja nie mogę spać. Alan w końcu zdał sobie sprawę, że nie wrócę dziś do domu i zaczął wydzwaniać do mnie. Najpierw z dezorientacją. Gdzie jesteś? Potem z irytacją. Dramatyzujesz. A potem próby wzbudzenia poczucia winy. Tylko żartowałem. Wiesz, jacy są faceci. Ostatni SMS to wątek o tym, że lepiej, żebym nie wydawał naszych pieniędzy na hotel. Naszych pieniędzy. Te same pieniądze, które stanowią 90% mojej wypłaty, podczas gdy on inwestuje w swoją karierę muzyczną i sprzęt do gier.
Postanowiłam, że spotkam się z prawnikiem, zanim wrócę do tego mieszkania. Wyciszyłam jego powiadomienia i staram się odpocząć dla dobra mojego dziecka. Moja siostra będzie tu rano.
Leave a Comment