Dziecko kopie teraz jak szalone. Położyłam rękę na brzuchu i szepnęłam:
„Mam cię. Damy sobie radę.”
I po raz pierwszy dzisiaj naprawdę w to wierzę.
Pierwsza aktualizacja. Minęły około 4 tygodnie od mojego ostatniego wpisu i muszę to zrobić, bo sytuacja stała się bardzo napięta. Dziękuję wszystkim, którzy w komentarzach wyrazili wsparcie. Wasze wiadomości dodawały mi sił, kiedy chciałam się poddać.
Więc po tamtej nocy, kiedy Alan nazwał mnie obrzydliwą z powodu przybrania na wadze po ciąży, przyszła moja siostra Anne i omówiliśmy moje opcje. Zdecydowaliśmy, że muszę na jakiś czas wrócić do mieszkania, żeby uporządkować swoje sprawy. Wiele z was ostrzegało mnie, żebym nie mówiła Alanowi o moim zamiarze wyprowadzki, dopóki nie będę gotowa. I, o mój Boże, miałaś całkowitą rację.
Kiedy wróciłem do domu, Allan zachowywał się, jakby nic się nie stało. Kiedy wspomniałem o jego komentarzu, przewrócił oczami i powiedział, że jestem przewrażliwiony i że to tylko żart. Potem próbował obrócić sprawę przeciwko mnie, mówiąc:
„Ostatnio jestem strasznie kapryśna, a on chodzi jak po maśle”.
Tak naprawdę powiedział:
„Czy wiesz, jak trudna była dla mnie ta ciąża?”
Dla niego. Prawie się przestraszyłam, ale przypomniałam sobie o swoim planie. Wzięłam więc głęboki oddech, przeprosiłam za przesadę i powiedziałam, że jestem po prostu zmęczona i burzą hormonalną. Ulga na jego twarzy była natychmiastowa. Myślał, że wygrał, że wróciłam do gry i wszystko może wrócić do normy.
Nie wiedział, że już konsultuję się z prawnikiem zajmującym się sprawami rozwodowymi.
Ostatni miesiąc był jednym z najtrudniejszych w moim życiu. Żyłam podwójnym życiem, na zewnątrz odgrywając rolę przepraszającej, ciężarnej żony, jednocześnie systematycznie przygotowując się do odejścia. Oto, co do tej pory zrobiłam.
Prowadzę szczegółowy dziennik zachowania Allena, w którym zapisuję daty, godziny i to, co dokładnie mówi. Nagrywałam też po cichu na telefonie niektóre z naszych rozmów, w których zachowywał się wyjątkowo niemiło. Mój prawnik twierdzi, że to może pomóc w rozwodzie.
Zawsze przelewałem wypłatę na konto osobiste, dzięki Bogu. Ale teraz przeniosłem cały mój przelew bezpośredni na nowe konto w innym banku. Powoli przelewam pieniądze z naszego wspólnego konta na moje prywatne, w małych kwotach, które nie wzbudzają podejrzeń. W zasadzie odzyskuję to, co wpłacałem przez lata.
Przeglądając nasze dokumenty finansowe, odkryłem coś, co przyprawiło mnie o mdłości. Alan ma kartę kredytową wystawioną na moje nazwisko, o której istnieniu nie wiedziałem. Narobił sobie ponad 5000 dolarów długu za swój komputer do gier i inne rzeczy. Zgłosiłem oszustwo firmie obsługującej kartę kredytową i przedstawiłem dowody, że to nie ja byłem sprawcą.
Zebrałem wszystkie ważne dokumenty. Akt urodzenia, akt małżeństwa, wyciągi bankowe, zeznania podatkowe. Wszystko jest teraz w bezpiecznym miejscu przed naszym mieszkaniem.
Moja siostra pomogła mi znaleźć małe, dwupokojowe mieszkanie na parterze, bez schodów, z pralnią w mieszkaniu i w bezpiecznym budynku. Podpisałam umowę najmu w zeszłym tygodniu. Nie jest luksusowe, ale jest czyste, bezpieczne i moje.
Po cichu pakuję najpotrzebniejsze rzeczy. Powoli zbieram te naprawdę ważne rzeczy i przenoszę je do siostry, kiedy Alana nie ma. Nic na tyle oczywistego, żeby zwrócił na to uwagę, ale tylko to, co jest dla mnie najważniejsze.
Mam też telefon jednorazowy, o którym Alan nie wie. Mój zwykły telefon jest cały czas przy mnie i działa normalnie, ale mam zapasowy, którego nie może namierzyć.
Prowadzenie tego podwójnego życia było wyczerpujące, zwłaszcza w ósmym miesiącu ciąży. Moje kostki są ciągle opuchnięte. Ciągle bolą mnie plecy, a dziecko ma wrażenie, jakby ćwiczyło parkour na moim pęcherzu i żebrach jednocześnie. Ale każdy krok w stronę wolności dodaje mi sił.
Najtrudniej było udawać, że wszystko jest normalnie. Gotować mu posiłki. Śmiać się z jego żartów. Słuchać, jak narzeka na kolegów z zespołu. Patrzyć, jak godzinami gra w gry wideo, podczas gdy ja zajmuję się wszystkim innym. Nawet spanie obok niego przyprawia mnie o gęsią skórkę. Teraz, kiedy przestałam wmawiać sobie, kim on naprawdę jest.
On też się pogorszył. Teraz, kiedy myśli, że zaakceptowałam jego zachowanie, maska opadła jeszcze bardziej.
W zeszłym tygodniu zaprosił swoich znajomych od gier na męski wieczór, nie mówiąc mi o tym, dopóki nie byli w drzwiach. Właśnie wróciłam z pracy i leżałam, bo bolały mnie plecy. Wszedł do sypialni i powiedział, żebym się przydała i zamówiła im pizzę. Kiedy powiedziałam, że mnie boli, westchnął dramatycznie i powiedział:
„Ciąża nie jest niepełnosprawnością. Kobiety robią to od zawsze”.
A jego mama pracowała do dnia poprzedzającego poród. Kłamstwo. Betao. Rozmawiałem z jego mamą przez telefon i miała komplikacje, które wymagały leżenia w łóżku przez ostatni miesiąc.
Faceci byli w salonie i słyszeli wszystko. Zauważyłem, że jeden z nich wygląda na zakłopotanego, ale nikt nic nie powiedział. Skończyło się na tym, że zamówiłem pizzę z łóżka i zapłaciłem za nią z własnej kieszeni. Kiedy przyjechali, Alan krzyknął, żebym otworzył drzwi, bo akurat grali mecz. Musiałem się wdrapać, minąć wszystkich w piżamach, zapłacić dostawcy i rozłożyć talerze i serwetki, podczas gdy oni mnie ignorowali.
Po tym, jak wyszli około 2:00 w nocy, zostawiając wszędzie puste puszki po piwie i pudełka po pizzy, Alan przyszedł do łóżka i próbował zainicjować seks. Kiedy powiedziałam, że jestem wyczerpana, powiedział:
„Daj spokój, przecież nic nie musisz robić. Po prostu leż, jak zwykle.”
Poszłam do łazienki i po cichu płakałam, przypominając sobie, że muszę to znosić tylko przez chwilę.
Planuję wyprowadzić się w przyszły weekend, kiedy Alan pojedzie do rodziców na urodziny taty. Nie będzie go przez całą noc, co daje mi pełne 24 godziny na załatwienie wszystkiego z pomocą siostry, dwójki bliskich przyjaciół i, co zaskakujące, młodszego brata Allena, Rory’ego, który był świadkiem jednego z wybuchów złości Allena w zeszłym miesiącu i potajemnie skontaktował się ze mną później, oferując pomoc.
Mój prawnik przygotował wszystkie dokumenty rozwodowe. Zamrożę nasze wspólne konto, zabiorę to, co mi się prawnie należy, zostawię dokumenty ze szczegółowym wyjaśnieniem, dlaczego odchodzę, i wyjadę, zanim wróci.
Nie będę kłamać, jestem przerażona. Budzę się w środku nocy z bijącym sercem, zastanawiając się, czy naprawdę dam radę. Ale potem czuję, jak moja córka kopie i wiem, że muszę. Nie chcę jej wychowywać w domu, w którym jej matka jest codziennie lekceważona. Nie pozwolę jej myśleć, że tak właśnie wygląda miłość.
W jakiś dziwny sposób jestem wdzięczna za tę okropną chwilę z zakupami. Gdybym nie zrzuciła tej maski całkowicie, mogłabym latami usprawiedliwiać jego zachowanie. Czasami zastanawiam się, co by się stało, gdybym od początku poznała prawdziwego Allena, a nie tego czarującego faceta z teatru, który mnie zachwycił. Czerwone flagi zawsze się pojawiały. Po prostu nie chciałam ich widzieć, bo byłam zbyt zajęta byciem zakochaną.
Mój lekarz twierdzi, że mam za wysokie ciśnienie, prawdopodobnie ze stresu, więc muszę oszczędzać się w tym ostatnim miesiącu. Ironia losu nie umknęła mojej uwadze, że planowanie wyjazdu z Allen jest stresujące w krótkiej perspektywie, ale absolutnie konieczne dla mojego zdrowia i dobrego samopoczucia w dłuższej perspektywie.
Do tych, którzy w poprzednim poście zasugerowali terapię – zaczęłam spotykać się wirtualnie z kimś, kto specjalizuje się w traumie w związku i ciąży. Niesamowicie pomogło mi potwierdzenie, że nie przesadzam ani nie chodzę w hormony. To prawdziwe znęcanie się emocjonalne i zasługuję na coś lepszego.
Dam znać ponownie, jak wszystko się skończy w przyszły weekend. Trzymajcie za mnie kciuki, bo będę go potrzebować, kochanie.
Edytuj: Właśnie dostałem powiadomienie, że ten post jest dostępny, kiedy jestem na wizycie u lekarza. Postaramy się odpowiedzieć na pytania, kiedy wrócę do domu. Jeszcze raz dziękuję za całe wsparcie.
Aktualizacja: Tego samego dnia. Musiałem dodać, że Allan właśnie napisał SMS-a z pytaniem, co dziś na obiad. Jestem dosłownie na wizycie u lekarza w sprawie naszego dziecka, na którą nie poszedł, bo miał bardzo ważną próbę zespołu. W tłumaczeniu: Gram w garażu kolegi godzinami, popijając piwo. A mimo to, jakimś cudem, nadal muszę przygotować obiad. Wybieram bitwy, żeby uniknąć podejrzeń, więc pewnie wezmę jedzenie na wynos w drodze do domu. Jeszcze cztery dni, zanim wyjedzie do rodziców. Jeszcze cztery dni udawania. Dam radę.
Aha, i lekarz mówi, że dziewczynka ma idealne wymiary i mocne tętno. Nie żeby Alan pytał. Już tam ćwiczy. Chyba wie, że zaraz zaczniemy lepsze życie.
Wczoraj, kiedy Alan grał, ku mojemu zaskoczeniu, potajemnie zamówiłam najsłodsze łóżeczko do mojego nowego mieszkania. Dostawa do Anne nastąpi w przyszłym tygodniu. Nigdy nie kupiłam czegoś tak drogiego bez zastanowienia, ale to było takie cudowne uczucie, że podjęłam decyzję całkowicie dla siebie i mojej córki.
Dziś rano dostrzegłam siebie w lustrze, szykując się do pracy, i uśmiechnęłam się. Nie dlatego, że wyglądałam szczególnie dobrze. Bądźmy szczerzy, jestem w ósmym miesiącu ciąży i wyczerpana. F, ale dlatego, że znów rozpoznałam siebie. Ta iskra w moich oczach, która zniknęła lata temu, zaczyna wracać.
Wczoraj wieczorem ćwiczyłam, co napiszę w liście do Alana. Ubranie całego jego zachowania w słowa było tak budujące. Koniec z wymówkami, koniec z bagatelizowaniem, tylko szczera prawda o tym, kim on jest i dlaczego odchodzę.
Nadal boję się robić to sama. Samotne macierzyństwo nie było w moich planach życiowych. Ale pozostanie z Alanem kosztowałoby mnie utratę szacunku do samej siebie, a w końcu i zdrowia psychicznego. I jaką matką mogłabym wtedy być?
Jeszcze cztery dni. Jeszcze tylko cztery dni tego podwójnego życia, a potem wolność.
Druga aktualizacja. Skończone. Wychodzę. Piszę to, siedząc w moim nowym mieszkaniu, otoczony pudłami i częściowo złożonym łóżeczkiem. Ale nigdy nie czułem się tak spokojny, pomimo chaosu.
Oto jak to wszystko się potoczyło. Zgodnie z planem, Alan wyjechał wczoraj rano na weekend urodzinowy swojego taty do rodziców, oddalonych o około 3 godziny drogi. Tym razem był w dobrym humorze, prawdopodobnie dlatego, że uciekał od obowiązków ciężarnej żony na cały weekend. Pocałował mnie na pożegnanie, powiedział, żebym nie robiła nic szalonego pod jego nieobecność i powiedział, że wróci w niedzielę wieczorem.
W chwili, gdy jego samochód odjechał, rozpoczęła się Operacja Exodus. Moja siostra Anne przyjechała swoim SUV-em 10 minut później, a za nią moja przyjaciółka Mia z małą ciężarówką do przeprowadzek, którą pożyczyła z pracy. Brat Alana, Rory, pojawił się wkrótce potem, wyglądając na zdenerwowanego, ale zdeterminowanego. Mieliśmy dokładnie 32 godziny, żeby mnie wyprowadzić.
Widok mieszkania tego ranka był surrealistyczny. Mieszkałam tam przez pięć lat, powoli tracąc część siebie, udając, że wszystko jest w porządku. Przeszukaliśmy mieszkanie, postępując zgodnie z listą inwentarza, którą stworzyłam w ciągu ostatnich kilku tygodni. Najpierw zniknęły wszystkie moje rzeczy osobiste i ubrania, których Alan nie zauważyłby od razu. Potem rzeczy dla dziecka, które sama kupiłam, a na końcu meble, które ewidentnie należały do mnie jeszcze przed naszym związkiem.
Rory był niesamowity, dźwigał wszystkie ciężary, mimo moich protestów, że nie powinien pomagać mi zostawić jego brata. W pewnym momencie zatrzymał się, niosąc moją komodę, i powiedział:
„Allan to mój brat, ale to, co ci robi, jest złe. Moja mama wychowała nas lepiej”.
Prawie się rozpłakałam, będąc na korytarzu.
Najbardziej satysfakcjonującym momentem było odłączenie cennego komputera Allena do gier, tego, który kupił nielegalnie, płacąc kartą kredytową na moje nazwisko. Starannie spakowałem go do oryginalnego pudełka, podczas gdy Rory niezręcznie się temu przyglądał. Widziałem, że jest rozdarty między lojalnością wobec rodziny a robieniem tego, co słuszne. Powiedziałem mu, że nie musi mi w tym pomagać, ale on tylko pokręcił głową i zaniósł pudełko do ciężarówki, mamrocząc coś o tym, że Allan w końcu poniesie konsekwencje.
O 19:00 większość moich rzeczy była już na miejscu. Zamówiliśmy pizzę. Wygląda na to, że ostatnio to motyw przewodni w moim życiu. Ale tym razem był to uroczysty posiłek z ludźmi, którzy naprawdę się o mnie troszczyli. Siedzieliśmy na podłodze w moim nowym mieszkaniu, jedząc prosto z pudełka, śmiejąc się ze zmęczenia i ulgi.
Dziś rano wróciliśmy na ostatnią fazę. Gruntownie posprzątałam mieszkanie, nie dla Alana, ale dlatego, że nie chciałam mu dawać kolejnych powodów do narzekań. Spakowałam ostatnie rzeczy i przygotowałam to, co zostawiałam.
Wyszedłem z kuchennego blatu. Dokumenty rozwodowe złożone, ale jeszcze nie doręczone. Teczka z dowodami oszustwa finansowego, dokumentacja potwierdzająca, że komputer do gier został zakupiony za pomocą fałszywej karty płatniczej na moje nazwisko, pendrive z nagraniami jego agresji słownej i notatka, która po prostu brzmiała:
„Znajdź kogoś lepszego od siebie, ja już mam kogoś takiego.”
Nie zabrałem wszystkiego. Zostawiłem jednak większość mebli, które razem kupiliśmy. Zrobiłem zdjęcia wszystkiego, na wypadek gdyby próbował twierdzić, że wziąłem rzeczy, których nie wziąłem. Nie interesują mnie drobiazgi. Chcę po prostu pozbyć się tego, co prawnie mi się należy.
Najtrudniej było wszystko ogarnąć w ósmym i pół miesiącu ciąży. Pod koniec pierwszego dnia plecy bolały mnie jak cholera. A dziś rano obudziłam się z tak opuchniętymi dłońmi, że ledwo mogłam cokolwiek uchwycić. Ale adrenalina to nieziemska rzecz, a świadomość, że w końcu się wyrywam, dodawała mi sił, kiedy chciałam się zapaść.
Zadzwoniłam na komórkę Alana, gdy już bezpiecznie znalazłam się w nowym miejscu. Nikt nie odebrał, zgodnie z oczekiwaniami. Napisałam mu na poczcie głosowej, żeby nie zawracał sobie głowy szukaniem mnie u mojej siostry, bo mnie tam nie ma, i że znajdzie wszystko, czego potrzebuje, na blacie kuchennym. Następnie wysłałam SMS-a z tymi samymi informacjami, zablokowałam jego numer i wysłałam e-mail do jego rodziców, informując ich, że Allan i ja się rozstajemy i dlaczego, żeby nie mógł snuć domysłów, robiąc ze mnie czarnego charakteru.
W ciągu godziny mój telefon pękał w szwach od połączeń z numerów, których nie rozpoznawałem. Najwyraźniej Alan próbował się ze mną skontaktować, korzystając z telefonów swoich znajomych. Nie odebrałem.
W końcu jego matka zadzwoniła do mojej siostry, zawsze były blisko, która po prostu potwierdziła, że jestem bezpieczna i że Alan traktował mnie okropnie przez całą ciążę. Jego matka rozpłakała się i przeprosiła za zachowanie syna, co było nieoczekiwane, ale dziwnie kojące.
Według Rory’ego, który mnie na bieżąco informuje, Alan wrócił do domu wcześniej po otrzymaniu mojej wiadomości. Najwyraźniej wpadł w szał, gdy znalazł puste mieszkanie i papiery rozwodowe. Dzwonił do wszystkich znajomych, próbując mnie znaleźć, oscylując między wściekłością, dezorientacją a nagłym twierdzeniem, że chce wszystko naprawić.
Kilku znajomych Allena skontaktowało się ze mną, by wyrazić mi wsparcie. Okazało się, że nie wszyscy śmiali się z jego okrucieństwa. Wielu czuło się niezręcznie, ale nie zabrało głosu. Jeden z nich przyznał nawet, że kilka miesięcy temu rozmawiali z nim o jego zachowaniu wobec mnie, ale on zbył ich, twierdząc, że ich żony ich chłostały. Inny powiedział, że przestał nas zapraszać na imprezy dla par, bo nie mógł znieść, jak Alan mnie traktuje. Żałuję, że nie powiedzieli mi tego wprost, ale rozumiem, dlaczego tego nie zrobili. Wciąż pocieszające jest to, że nie wszyscy uważali jego zachowanie za akceptowalne.
Ja jestem wyczerpana, ale i ulżona. Moje nowe mieszkanie jest małe, ale jasne, z parkiem w pobliżu i małym balkonem, na którym już ustawiłam krzesło do porannej kawy. Do mojego szpitala dojeżdżam samochodem w zaledwie 10 minut. Zmieniłam adresy e-mail, założyłam nowe konta w mediach społecznościowych i ustawiłam przekierowanie poczty. Poinformowałam o swojej sytuacji pracowników i okazali mi ogromne wsparcie.
Dziecko ma się urodzić za nieco ponad 3 tygodnie, więc mój lekarz podejrzewa, że może urodzić się trochę wcześniej, biorąc pod uwagę moją ostatnią wizytę. Jestem jednocześnie przerażona i podekscytowana perspektywą spotkania z nią. Nigdy nie wyobrażałam sobie, że będę to robić sama, ale wolę być samotną matką niż wychowywać ją w toksycznej rodzinie.
Wiem, że najtrudniejsza część jeszcze się nie skończyła. Rozwód prawdopodobnie będzie bolesny. Alan nie jest typem człowieka, który z godnością przyjmuje porażkę, i jestem przygotowana na to, że będzie się ze mną kłócił o wszystko z czystej złośliwości. Ale mój prawnik jest pewny siebie, zwłaszcza biorąc pod uwagę dokumentację, którą zebrałam.
Dla tych, którzy zastanawiają się nad prawami rodzicielskimi Allena: tak, będzie je miał prawnie, chyba że zdecyduje się je odebrać, w co wątpię. Mój prawnik pomaga mi przygotować się do współodpowiedzialności, z zachowaniem odpowiednich granic. Jestem realistą i zakładam, że w najlepszym razie będzie niekonsekwentnym ojcem, ale jestem gotowa zapewnić mu stabilność z mojej strony.
Kontynuuję terapię, żeby to wszystko przepracować. Nie chcę przenosić tej traumy na życie mojej córki ani na jej przyszłe związki.
Dziękuję wszystkim, którzy wspierali mnie w moich poprzednich postach. Wasze wsparcie i rady pomogły mi znaleźć odwagę, by odejść, kiedy byłam jeszcze w rozterce. Nadal boję się przyszłości, ale po raz pierwszy od lat jestem też pełna nadziei.
Edytuj: Tego samego dnia. Alan właśnie wysłał maila, bo zablokowałam jego numer, z informacją, że dziś wieczorem przyjdzie do Anne, żeby porozmawiać i że popełniam ogromny błąd. Powiadomiłam już Anne, która poinformowała go, że mnie nie będzie i że jeśli się pojawi, zadzwoni na policję za wtargnięcie. Udokumentowałam to również na wypadek, gdybym musiała złożyć wniosek o nakaz ochrony.
Aktualizacja: Następnego ranka Alan pojawił się u Anne o 23:00, mimo że powiedziano mu, że mnie nie ma. Anne nie otworzyła drzwi, ale jej sąsiadka nagrała, jak krzyczy i wali w jej drzwi przez prawie 10 minut, zanim odszedł. Zostawił też wszystkie nasze zdjęcia ślubne na jej ganku z notatką:
„Wyrzuciłem wszystko, co zbudowaliśmy”.
Nie umknęła mi ironia faktu, że nagle zaczęło mu zależeć na naszym małżeństwie.
Dziś rano napisał ponownie, tym razem z całkowicie zmienionym tonem, przepraszając, mówiąc, że nie zdawał sobie sprawy, jak jego zachowanie na mnie wpłynęło, obiecując zmianę, terapię, bycie lepszym ojcem itd. Stary ja mógł się wahać. Nowy ja widzi to takim, jakim jest – taktyką manipulacji, bo stracił kontrolę. Jego przeprosiny dotyczyły tylko jego. Tego, co czuje, czego chce, jak bardzo jest to dla niego trudne. Ani razu nie przyznał się do tego, jak konkretnie mnie zranił ani jak jego zachowanie może wpłynąć na nasze dziecko.
Nie odpowiedziałem. Mój prawnik odradził mi na tym etapie jakąkolwiek bezpośrednią komunikację, która nie odbywałaby się za jej pośrednictwem.
Spędzam dziś dzień na urządzaniu pokoju dziecięcego z Anne i staram się odpoczywać, ile się da. Mała jest dziś wyjątkowo aktywna, jakby wiedziała, że w końcu jesteśmy w bezpiecznym miejscu. TikTok ciągle podsuwa mi filmiki z sygnałami, że naprawdę mnie kocha, i po prostu chce mi się śmiać. Przez 5 lat myliłam kontrolę z opieką, a wygodę z miłością. Nigdy więcej, przyjaciółko. Nigdy więcej.
Ostatnia aktualizacja. Minęło około 10 miesięcy od mojego pierwszego wpisu i tak wiele się zmieniło, że chciałem przekazać wszystkim ostatnią aktualizację.
Po pierwsze i najważniejsze, moja córka Lily ma teraz 6 miesięcy, jest zdrowa, szczęśliwa i jest absolutnie światłem mojego życia. Ma moje oczy, nos Alena, niestety, i osobowość, która jest całkowicie jej własna. Zaczęła siadać samodzielnie w zeszłym tygodniu i obecnie jest zafascynowana pluszowym leniwcem, którego dostała od mojej siostry. Najbardziej podoba jej się, gdy śpiewam jej, tańcząc po kuchni, co robię często, bo jej śmiech to najwspanialszy dźwięk we wszechświecie.
Poród był intensywny. Zaczęłam rodzić 3 tygodnie przed terminem, zaledwie 5 dni po przeprowadzce do nowego mieszkania. Przy porodzie towarzyszyła mi moja siostra Anne i szczerze mówiąc, była niesamowita. Po 19 godzinach porodu, w tym 3 godzinach parcia, Lily przyszła na świat o 6:22 rano, wrzeszcząc wniebogłosy. W chwili, gdy położyli ją na mojej piersi, wiedziałam, że każda trudna decyzja, jaką podjęłam, była absolutnie tego warta.
Nie poinformowałam Alana, że jestem w trakcie porodu. Mój prawnik powiedział mi, że nie mam takiego obowiązku, a po jego nieobliczalnym zachowaniu po moim odejściu obawiałam się dodatkowego stresu w i tak już stresującej sytuacji. Powiadomiłam go o narodzinach Lily dzień później e-mailem, dołączając jej oficjalne zdjęcie (bez mojego udziału) oraz podstawowe informacje o jej stanie zdrowia i statystykach porodowych. Jego reakcja była pełna złości, że nie został wezwany, po której nastąpiły żądania natychmiastowego spotkania z córką, a następnie oskarżenia, że wykorzystuję ją jako pionek. Mój prawnik zajął się całą komunikacją, wyjaśniając, że biorąc pod uwagę jego ostatnie zachowanie, ustalimy formalny harmonogram odwiedzin w sądzie.
A teraz coś, czym jeszcze się nie dzieliłam, prawdopodobnie mój najdrobniejszy, ale najbardziej satysfakcjonujący moment w całej tej sadze. Pamiętacie, jak w czasie ciąży Alan powiedział mi, że robię się obrzydliwa i że muszę szybko schudnąć po porodzie? Cóż, kiedy Lily miała około 3 miesięcy i zaczynałam czuć się sobą, zrobiłam coś wręcz epickiego. Podczas postępowania rozwodowego odkryliśmy, że Alan ukrywał pieniądze na osobnym koncie. Mój prawnik walczył zaciekle i przyznano mi znaczną część tych pieniędzy, ponieważ technicznie rzecz biorąc stanowiły one majątek małżeński.
Zamiast po prostu odkładać wszystko na oszczędności jak odpowiedzialna dorosła osoba, uznałam, że Lily i ja zasługujemy na odpoczynek. Zarezerwowałam nam pięciodniowy wyjazd do nadmorskiego kurortu na Florydzie. Moja siostra przyjechała, żeby pomóc Lily i po raz pierwszy od wieków naprawdę się zrelaksowałam. Trzeciego dnia siedziałam przy basenie, a Lily drzemała w wózku pod parasolem. Miałam na sobie pierwsze bikini od czasów sprzed ciąży. Moje ciało wyglądało inaczej. Rozstępy, blizna po cesarskim cięciu, miejscami bardziej miękkie, ale byłam dumna z tego, co udało mi się osiągnąć. Poprosiłam Anne, żeby zrobiła mi zdjęcie w kostiumie kąpielowym, patrząc na ocean. Wyglądałam na szczęśliwą, pewną siebie i tak, już trochę szczuplejszą niż w czasie ciąży. No jasne.
Wysłałem to zdjęcie bezpośrednio Alanowi, dodając tylko jeden podpis.
„Już chudniesz, nie martw się.”
Potem znowu go zablokowałam, zanim zdążył odpowiedzieć. Satysfakcjonujące. Nie masz pojęcia. Ta chwila odzyskania mojego ciała, mojej pewności siebie i, tak, części jego ukrytych pieniędzy była jak ostatni krok w wyzwoleniu się spod jego kontroli. Nigdy nie dowiedziałam się, jaka była jego reakcja, ale według Rory’ego Alan był wściekły, kiedy to dostał.
Postępowanie rozwodowe nadal było tak trudne, jak się spodziewałam. Alan kwestionował wszystko, co możliwe, początkowo domagając się pełnej opieki nad dzieckiem, mimo że nie wykazywał żadnego zainteresowania przygotowaniami do narodzin dziecka w czasie mojej ciąży. Potem całe nasze mieszkanie, mimo że zostawiłam meble, kiedy się wyprowadziłam, a nawet samochód, który należał do mnie, zanim się poznaliśmy. Jego ton zmienił się diametralnie, gdy mój prawnik przedstawił dowody na oszustwa finansowe i przemoc słowną. Nagle był skłonny do negocjacji.
W końcu doszliśmy do porozumienia 3 miesiące temu. Mam główną opiekę fizyczną nad Lily. Alan nadzorował odwiedziny przez 4 godziny co drugi weekend. Alimenty zostały ustalone na podstawie jego rzeczywistych dochodów, które, jak się okazało, były wyższe, niż twierdził. On zatrzymał swoje rzeczy, ja swoje, a minimalny wspólny majątek podzieliliśmy. To on jest odpowiedzialny za oszukańcze zadłużenie na karcie kredytowej.
Czy to idealny wynik? Nie. Ale mogę się z nim pogodzić i zapewnia Lily stabilność.
Alan widział Lily dokładnie dwa razy od jej narodzin. Podczas pierwszej wizyty, gdy miała 8 tygodni, spóźnił się 40 minut i spędził większość czasu narzekając na wymóg nadzorowanych odwiedzin oraz robiąc zdjęcia, które wrzucał na Instagram z podpisami o byciu oddanym ojcem. Druga wizyta miała miejsce, gdy miała 4 miesiące. Wydawał się nieswojo z powodu jej marudzenia i wyszedł wcześniej. Odwołał trzy ostatnie zaplanowane wizyty, podając coraz rzadsze wymówki. Część mnie boli z powodu Lily, ale przede wszystkim czuję ulgę. Każda interakcja z nim jest emocjonalnie wyczerpująca, a jego niespójność tylko ją zdezorientuje, gdy będzie starsza. Udokumentowałem każdą odwołaną wizytę, za radą mojego prawnika.
Jeśli chodzi o mnie, fizycznie, moje ciało zagoiło się od urodzenia, choć jest inne niż przed. Mam rozstępy, bliznę po cesarskim cięciu i ważę jakieś 7 kg więcej niż przed ciążą. I wiecie co? Jestem z tym całkowicie pogodzona.
Finansowo jestem stabilny. Nie jestem bogaty, ale alimenty pomagają. I nauczyłem się lepiej gospodarować budżetem, odkąd nie dotuję kariery muzycznej Alena. Założyłem nawet małe konto oszczędnościowe na przyszłość Lily.
Co do Allana, to ostatnio słyszałem od wspólnych znajomych, że opowiada wszystkim, że miałem psychozę poporodową i ukradłem mu córkę i pieniądze. Z premedytacją pomija fragment, w którym dopuścił się oszustwa finansowego i znęcał się słownie nad ciężarną żoną. Jego Instagram jest pełen postów o walce o prawa ojca, mimo że ciągle odwołuje wizyty. Klasyczny idiota.
Czasem myślę o tym dniu, kiedy robiłam zakupy spożywcze. Wtedy wydawało mi się, że to najgorszy moment w moim życiu, ale w rzeczywistości to właśnie ten moment mnie uratował.
Edytuj: Tyle osób prosiło o ataki. Wybór dziecka. Ale ze względu na prywatność nie mogę udostępnić zdjęcia Lily. Wyobraź sobie najsłodsze dziecko na świecie z pulchnymi policzkami i uśmiechem, który mógłby zakończyć wojny. To moja dziewczyna.
Właśnie dostałem SMS-a z numeru, którego nie rozpoznałem. To mama Alena sprawdzała, co u Lily i pytała, czy mogłaby kiedyś wpaść. W przeciwieństwie do Alana, szanuje moje granice i wydaje się, że naprawdę troszczy się o wnuczkę. Rozważam zezwolenie na nadzorowane wizyty z nią, niezależnie od czasu Alana. Lily zasługuje na to, by znać członków rodziny, którzy będą ją kochać i szanować.
Leave a Comment