Ucho to nie tylko zmysł
Twoje ucho nie jest wyłącznie narządem odpowiedzialnym za odbieranie dźwięków. Jest bramą.
Wszystko, co słyszysz, wchodzi do środka bez pytania o zgodę: słowa, oceny, lęki, narzekania, cudze „przepowiednie” na temat Twojego życia. Niektóre docierają do Ciebie łagodnie, niemal niezauważalnie. Inne powtarzają się tak często, że w pewnym momencie przestają brzmieć jak coś z zewnątrz i zaczynają mówić w Tobie.
I właśnie dlatego mówi się, że ucho jest jak łono.
Bo nosi w sobie. Kształtuje. Rodzi.
To, co pozwalasz powtarzać się w swoim otoczeniu – to, co tolerujesz, co konsumujesz, czego słuchasz, mówiąc sobie „to nic takiego” – zaczyna przyjmować formę w Twoim wnętrzu. Najpierw jako myśl. Potem jako emocja. Następnie jako decyzja. A w końcu jako rzeczywistość.
Często nie żyjemy własnym życiem. Żyjemy konsekwencją zbyt wielu głosów, które nigdy nie były nasze.
Głosy, które nie należą do Ciebie
„Takie jest życie.”
„To niemożliwe.”
„To nie dla ciebie.”
„Lepiej nie próbuj.”
Żadne z tych zdań nie rodzi się w Tobie samoistnie. Uczysz się ich, słuchając.
W dzieciństwie chłoniesz je jak powietrze. W dorosłości powtarzasz je, nie zastanawiając się, skąd się wzięły. Z czasem zaczynają brzmieć jak Twoje własne przekonania. A przecież są tylko echem czyjegoś lęku, czyjejś frustracji, czyjegoś ograniczenia.
Problemem nie jest samo słuchanie. Problemem jest brak filtra.
Tak jak dbasz o to, co jesz, tak samo powinieneś dbać o to, co wpuszczasz przez uszy. Są słowa, które odżywiają. I są słowa, które powoli zatruwają. Są rozmowy, które poszerzają Twoją energię, i takie, które – niemal niezauważalnie – sprawiają, że zaczynasz się kurczyć.
Słuchanie jest aktem twórczym. Każdy dźwięk, który zostawiasz w sobie, coś zasiewa.
Leave a Comment