Zaakceptowałem to.
Tak po prostu było.
Tyler był złotym dzieckiem.
Byłem samowystarczalny.
Tyler uzyskał wsparcie.
Mam oczekiwania.
Studia to cztery lata ciężkiej pracy.
Pracowałam na trzech etatach – jako pomoc techniczna w kampusie, korepetytorka i freelancerka projektująca strony internetowe. Stypendium pokrywało czesne, ale potrzebowałam pieniędzy na czynsz, jedzenie, książki i podstawowe środki do życia. Pracowałam trzydzieści godzin tygodniowo, oprócz zajęć w pełnym wymiarze godzin.
Miałam zajęcia od 8:00 rano do 15:00, pracowałam od 16:00 do północy, odrabiałam zadania domowe do 2:00 w nocy, spałam pięć godzin i zaczynałam wszystko od nowa.
Każdego dnia.
Przez cztery lata.
Ukończyłem studia ze średnią ocen 3,8, oszczędnościami w wysokości 15 tys. dolarów i zerowym długiem.
Zero.
Tyler ukończył Cornell ze średnią ocen 2,4 i pożyczką studencką w wysokości 200 000 dolarów .
Moi rodzice podpisali się pod kwotą 200 tysięcy.
A kiedy Tyler wrócił do domu bez ofert pracy, bez perspektyw, bez planów, moja mama tak to tłumaczyła:
„Obecnie absolwenci mają trudności na rynku pracy”.
Tymczasem ja już pracowałem.
Już budujemy.
Już planuję swoją przyszłość.
Mając dwadzieścia lat, założyłem własną firmę.
E-commerce. Akcesoria technologiczne. Etui na telefony, kable do ładowania, podstawki pod laptopy.
Nic rewolucyjnego. Nic przełomowego. Po prostu dobre produkty w uczciwych cenach z niezawodną wysyłką.
Poświęciłem sześć miesięcy na badanie dostawców, analizę rynku, naukę logistyki i zrozumienie psychologii klienta. Zacząłem z 2000 dolarów własnych pieniędzy – własnych, które zaoszczędziłem pracując na trzech etatach w czasie studiów.
Pierwszy rok: 45 000 USD przychodu, 12 000 USD zysku po odliczeniu wydatków.
Zainwestowałem każdy grosz.
Pracowałam osiemnaście godzin dziennie – w dzień pracowałam, a w nocy zajmowałam się interesami – spałam cztery godziny, jadłam ramen, mieszkałam w malutkim mieszkaniu z dwoma współlokatorami, poświęciłam wszystko dla przyszłości, którą budowałam.
Tyler miał wtedy dwadzieścia cztery lata.
To było jego drugie nieudane przedsięwzięcie biznesowe.
Pierwszą rzeczą był food truck.
Moi rodzice dali mu 45 000 dolarów na rozpoczęcie działalności.
Czterdzieści pięć tysięcy dolarów.
Właśnie wręczyłem mu czek.
Tyler kupił wypasioną ciężarówkę z drogim logo, wykwintnym wyposażeniem – wszystko z najwyższej półki, bo miał standardy. Tyler miał wizję. Tyler budował markę.
Nigdy nie sprawdzał zezwoleń.
Nigdy nie interesowałem się przepisami sanitarnymi.
Nigdy nie analizowałem konkurencji ani nie szukałem lokalizacji.
Wybrał fatalne miejsce, zażądał zbyt wysokiej kwoty i po trzech miesiącach poniósł porażkę.
Ciężarówka została odebrana.
Wyjaśnienie mojej mamy?
„Przepisy miejskie zabiły jego marzenia”.
„To nie jego wina, że system jest ustawiony przeciwko małym przedsiębiorstwom”.
Nikt nie zapytał, dlaczego siedemnaście innych food trucków z powodzeniem działało na tym samym obszarze i podlegało tym samym przepisom.
Potem pojawił się handel kryptowalutami.
Moi rodzice dali Tylerowi 30 000 dolarów.
Oglądał guru YouTube’a i myślał, że szybko się wzbogaci.
Kupiłem drogo, gdy wszyscy byli zachwyceni monetami. Sprzedałem w panice, gdy rynek spadł.
Straciłem wszystko w sześć tygodni.
„Rynek jest ustawiony” – powiedział mój tata. „Wielcy gracze manipulują wszystkim. Tyler nie miał szans”.
Nikt nie pytał, dlaczego niektórzy ludzie zarabiają na kryptowalutach, a Tyler nie.
Nikt nie zapytał, czy może – tylko może – oglądanie filmów na YouTube nie jest tym samym, co zrozumienie dynamiki rynku i zarządzanie ryzykiem.
Potem pojawiła się firma konsultingowa.
25 000 dolarów od moich rodziców.
Tyler wynajął biuro w centrum miasta za trzy tysiące dolarów miesięcznie. Wydał osiem tysięcy dolarów na branding – logo, stronę internetową, wizytówki – wszystko.
Nie miałem żadnych klientów. Żadnego doświadczenia. Żadnego planu biznesowego.
Określał siebie jako stratega biznesowego, który potrafi wprowadzać zmiany w biznesie.
Kiedyś odwiedziłem jego stronę internetową.
Pełno w nim było modnych słów i inspirujących cytatów, ale absolutnie żadnej treści – żadnych wyszczególnionych usług, cen, studiów przypadku. Tylko zdjęcie Tylera i mgliste obietnice zrewolucjonizowania paradygmatu Twojego biznesu.
Firma została zamknięta po czterech miesiącach, ponieważ skończyły się pieniądze.
Wyjaśnienie mojej mamy?
„Korporacyjne przedsiębiorstwa amerykańskie boją się innowatorów”.
„Boją się ludzi, którzy podważają status quo”.
Tymczasem skończyłem dwadzieścia jeden lat.
Mój biznes osiągnął roczne przychody w wysokości 180 000 dolarów i 65 000 dolarów zysku. Rzuciłem pracę na etacie, żeby skupić się na pełnym etacie.
Znalazłem dom do remontu za 140 000 dolarów.
Wpłaciłem 20% — zaoszczędziłem 28 000 dolarów .
Sam spędziłem cztery miesiące na remoncie.
Samouczki na YouTube. Wkład pracy. Dwunastogodzinne dni pracy przy płytach gipsowo-kartonowych, malowaniu, hydraulice i elektryce. Krwawiące kostki. Bolące plecy.
I satysfakcja ze zbudowania czegoś własnymi rękami.
Wprowadziłem się trzy tygodnie przed doręczeniem.
Moi rodzice kiedyś przyjechali to zobaczyć.
Mój tata rozejrzał się dookoła, trzymając ręce w kieszeniach, i powiedział:
„Miło jest mieć szczęście w kwestii czasu.”
Mający szczęście.
Oto jego wyjaśnienie.
Nie ciężka praca. Nie poświęcenie. Nie planowanie, dyscyplina i nieustępliwa realizacja.
Po prostu szczęście.
A teraz pozywają mnie, twierdząc, że ukradłem przyszłość Tylera.
Ten dom powinien być jego.
To powinien być jego interes.
Ten sukces powinien być jego, ponieważ urodził się pierwszy.
Ponieważ w niego zainwestowali.
Bo według ich pokrętnej logiki moim sukcesem była kradzież.
Usiadłem na ganku, gdy słońce zachodziło, i podjąłem decyzję.
Nie miałem zamiaru po prostu walczyć z tym pozwem.
Miałem zamiar to zniszczyć.
Zamierzałem dopilnować, żeby pożałowali, że złożyli wniosek.
Tej nocy otworzyłem laptopa i zacząłem szukać prawników.
Nie byle jacy prawnicy.
Potrzebowałem kogoś, kto specjalizuje się w niszczeniu błahych pozwów — kogoś, kto nie tylko wygra, ale i sprawi, że moi rodzice pożałują, że w ogóle postawili stopę na sali sądowej.
Znalazłem firmę o nazwie Blackwell & Associates.
Ich recenzje były brutalne w najlepszym możliwym tego słowa znaczeniu:
Zniszczyli bezpodstawny pozew mojego byłego i zmusili go do pokrycia kosztów sądowych.
Nie tylko wygrywają, ale sprawiają, że druga strona żałuje złożenia pozwu.
Agresywni, dokładni i absolutnie bezwzględni, kiedy trzeba.
Doskonały.
Zadzwoniłem i zostawiłem wiadomość o 21:00, nie spodziewając się, że ktoś odbierze.
„Nazywam się Ryan Mitchell. Moi rodzice pozywają mnie na 250 000 dolarów, bo odniosłem większy sukces niż mój brat. Chcę z tym walczyć i chcę, żeby tego żałowali. Oddzwoń do mnie.”
Następnego ranka o godzinie 8 rano zadzwonił mój telefon.
Nieznany numer.
Odpowiedziałem.
„Ryan Mitchell? Tu David Blackwell. Dostałem twoją wiadomość. Opowiedz mi wszystko”.
Tak też zrobiłem.
Opowiedziałem mu o dynamice złotego dziecka. O 320 000 dolarów, które dali Tylerowi przez lata. O 0 dolarach, które dali mi. O trzech upadłych firmach Tylera. O moim odnoszącym sukcesy biznesie, który zbudowałem od zera. O pozwie, w którym twierdzono, że w jakiś sposób sabotowałem Tylera i ukradłem mu szanse. O tym, że zażądali ode mnie zwrotu domu.
Blackwell słuchał nie przerywając.
Gdy skończyłem, nastąpiła pauza.
Następnie dodał: „To jeden z najbardziej błahych pozwów, jakie widziałem w ciągu dwudziestu lat mojej praktyki”.
„Więc nie mogą wygrać?” – zapytałem.
„Absolutnie nie. Ich roszczenia nie mają żadnej wartości prawnej. Ale Ryan… pozwól, że zapytam cię o coś ważnego”.
Czekałem.
„Chcesz po prostu wygrać, czy chcesz coś powiedzieć?”
„Jakiego rodzaju oświadczenie?”
„Wnieść pozew wzajemny” – powiedział, jakby czekał na to od dawna. „Nadużycie procedury. Złośliwe oskarżenie. Umyślne spowodowanie cierpienia psychicznego. Niech pokryją twoje koszty sądowe. Spraw, żeby to było tak drogie i bolesne, żeby nigdy więcej nie próbowali tego świństwa z nikim. Zrób z nich przykład”.
Zastanawiałem się nad tym dokładnie przez trzy sekundy.
Każdy rok, w którym traktowano mnie jak kogoś innego, miał dla mnie mniejsze znaczenie.
Każde osiągnięcie, które zignorowali.
Za każdym razem chwalili przeciętność Tylera, a umniejszali moją doskonałość.
Każdy grosz, jaki mu dali, a mnie kazali samemu na niego zapracować.
„Uczyńmy z nich przykład” – powiedziałem.
„Dobrze” – odpowiedział Blackwell. „Będę potrzebował dokumentacji. Zeznań podatkowych. Wyciągów bankowych. Zapisów z pracy. Czegokolwiek, co potwierdzi, że wszystko zbudowałeś sam”.
„Mam siedem lat zeznań podatkowych” – powiedziałem. „Formularze W-2 z każdej pracy, jaką kiedykolwiek miałem. Dokumenty rejestracyjne firm. Wyciągi bankowe z wszystkimi wpłatami. Wszystko”.
„Doskonale. Roześlijcie to. Twierdzą, że to oszustwo – że potajemnie otrzymałeś pomoc. Udowodnimy, że oszukali sąd, składając te bzdury”.
„Ile zostało do rozprawy?” zapytałem.
„Prawdopodobnie sześć miesięcy. Odkrycie będzie bardzo interesujące. Złożymy zeznania pod przysięgą. Sprawimy, że dokładnie wyjaśnią, jak ukradłeś okazje, o które nigdy nie prosiłeś”.
Uśmiechnąłem się.
Pierwszy raz odkąd zostałem obsłużony.
„Kiedy zaczynamy?”
„Już to zrobiliśmy” – powiedział. „Jutro złożę odpowiedź. I Ryan – jeszcze jedno”.
“Tak?”
„Myślą, że nadal jesteś dzieciakiem, który nie stawiał oporu. Tym, który spokojnie znosił ich zaniedbania”.
Jego głos stał się ostrzejszy.
„Pokaż im, kim się stałeś.”
Po rozmowie cały dzień poświęciłem na przygotowanie mojej sprawy.
Wyciągnąłem wszystkie wiadomości tekstowe, w których chwalono „wizję” Tylera pomimo jego porażek.
Każdy post na Facebooku chwalący jego przedsięwzięcia.
Każda rodzinna kolacja, podczas której ignorowali moje osiągnięcia, a jednocześnie zachwycali się jego najnowszym planem.
Wyciągnąłem wyciągi bankowe, które dowodziły, że nigdy nie dostałem od nich ani grosza — ani na studia, ani na działalność gospodarczą, ani na nic innego.
Stworzyłem oś czasu.
Szczegółowa, udokumentowana, czterdziestosiedmiostronicowa oś czasu każdej nierówności, każdego podwójnego standardu, każdego dolara, który dowodził, że ich pozew był bzdurą.
Tyler otrzymał: 45 000 dolarów na food trucka. 30 000 dolarów na kryptowaluty. 25 000 dolarów na firmę konsultingową. 200 000 dolarów w formie kredytów studenckich z poręczeniem. Łączna inwestycja rodziców: ponad 300 000 dolarów.
Ryan otrzymał: 0 dolarów.
Obecny status Tylera: 180 000 dolarów długu. Mieszkanie w piwnicy rodziców. Trzy upadłe firmy. Brak pracy. Brak perspektyw.
Obecny status Ryana: majątek netto 95 000 dolarów. Właściciel firmy. Właściciel domu. Zero długów. Sukces pod każdym względem.
Wysłałem wiadomość do Blackwella z tematem:
Dowody: jak udaremnić pozew rodziców.
Potem położyłam się do łóżka i spałam lepiej niż przez ostatnie kilka tygodni, bo po raz pierwszy w życiu nie znosiłam ich znęcania się.
Chcieli wojny.
Mieli się dowiedzieć, do czego jestem zdolny, gdy przestałem udawać miłego.
Dwa tygodnie po zatrudnieniu Blackwella wpłynął pozew wzajemny.
Siedziałem przy biurku i realizowałem zamówienia, gdy zadzwonił telefon.
„Blackwell” – powiedział. „Dostali wezwanie godzinę temu. Twoja matka dzwoniła do mojego biura z krzykiem”.
„Co ona powiedziała?” zapytałem.
„Że jesteś niewdzięcznym synem. Że jesteśmy potworami. Że dzwoni do izby adwokackiej”.
Wydechnął.
„Standardowa reakcja paniki, gdy ludzie zdają sobie sprawę, że są w tarapatach”.
„Co się teraz stanie?”
„Teraz nadchodzi czas ujawnienia. Zadajemy im pytania pod przysięgą. Żądamy dokumentów. Każemy im udowodnić swoje twierdzenia”.
Zciszył głos.
„Będzie brzydko, Ryan.”
„Dobrze” – powiedziałem. „Właśnie tego chcę”.
Tego wieczoru mój telefon eksplodował.
Siedemnaście nieodebranych połączeń. Dwanaście od mamy. Trzy od taty. Dwa od Tylera.
Odsłuchałam jedną wiadomość głosową od mojej matki i była dokładnie taka, jakiej się spodziewałam — płaczliwa, histeryczna.
„Jak mogłeś nam to zrobić? Jesteśmy twoimi rodzicami. Wnosisz przeciwko nam pozew. To znęcanie się nad osobami starszymi, Ryan. Znęcanie się nad osobami starszymi!”
Znęcanie się nad osobami starszymi.
Mieli pięćdziesiąt osiem lat.
Oni pierwsi mnie pozwali.
Oni zaczęli tę wojnę.
A teraz oni grali ofiary, bo stawiałam opór.
Resztę wiadomości głosowych usunąłem bez odsłuchiwania.
Tekst od Tylera:
Jesteś obrzydliwy. Mam nadzieję, że cieszysz się z niszczenia rodziny.
Zablokowałem jego numer.
Tekst od taty:
To zaszło za daleko. Wycofaj pozew wzajemny, a my wycofamy swój. Bądźmy dorośli w tej sprawie.
Odpowiedziałem:
Ty mnie pierwszy pozwałeś. Chciałeś zabrać mi dom. Ty to zacząłeś. Ja to kończę.
Nie odpowiedział.
Następnego dnia Marcus przyszedł z piwem i pizzą.
„Stary” – powiedział – „twoja rodzina traci rozum na Facebooku”.
„Już nie jestem na Facebooku” – powiedziałem. „Usunąłem go lata temu”.
„Wiem” – powiedział. „Właśnie dlatego ci to pokazuję”.
Wyciągnął telefon.
Moja matka zamieściła długie, emocjonalne oświadczenie.
Złamane serce to za mało, by opisać, co czujemy. Próbowaliśmy pomóc naszemu najmłodszemu synowi zrozumieć, czym jest obowiązek rodzinny, a on zareagował, atakując nas prawnie. Chcieliśmy tylko, żeby pomógł swojemu bratu, który ma kłopoty. Zamiast tego, wybrał pieniądze zamiast rodziny. Modlimy się za jego duszę.
Dwieście komentarzy.
W połowie ją wspierając.
Połowa zadaje konkretne pytania.
Komentarz mojej ciotki Rachel:
Patricio, czy nie zapłaciłaś za studia i biznes Tylera? Co dostał Ryan?
Odpowiedź mojej mamy:
Ryan zawsze był niezależny. Nie potrzebował pomocy. To był jego wybór.
Kolejny komentarz mojego wujka Jima:
Czyli karzesz go za to, że jest odpowiedzialny? To nie ma sensu.
Mama nie odpowiedziała na to pytanie.
Marcus przewijał dalej.
Tyler również zamieścił wpis:
Mój młodszy brat pozywa naszych rodziców, bo poprosili go, żeby mi pomógł. Popełniłem kilka błędów w biznesie, jasne, ale rodzina powinna się wspierać. Zamiast tego ma prawników atakujących mamę i tatę. Oto, co chciwość robi z ludźmi.
Komentarze były bardziej podzielone. Niektórzy go bronili. Inni zadawali pytania, na które nie chciał odpowiadać.
Ile pieniędzy dali ci rodzice na biznesy?
Dlaczego twój brat miałby ci dawać swoje pieniądze? Przecież sam je zarobił.
Czy rzeczywiście zrobił coś złego, czy po prostu jesteś wściekły, że mu się udało?
Tyler nie odpowiedział na żadne z tych pytań.
„Próbują kontrolować narrację” – powiedział Marcus, czytając mi przez ramię.
„Niech tak zrobią” – powiedziałem. „Prawda wyjdzie na jaw w sądzie”.
Zadzwonił mój telefon.
Nieznany numer.
Odpowiedziałem ostrożnie.
„Ryan, to jest ciocia Rachel.”
“Hej.”
„Widziałam post twojej mamy na Facebooku” – powiedziała. „Chciałam poznać twoją wersję wydarzeń, zanim powiem cokolwiek innego”.
Więc opowiedziałem jej wszystko – o pozwie, absurdalnych roszczeniach, o stu tysiącach dolarów, które Tyler przepuścił, o niczym, o czym kiedykolwiek prosiłem lub co otrzymałem.
Przez dłuższą chwilę milczała.
„Ryan” – powiedziała cicho – „tak mi przykro. Wiedziałam, że faworyzowali Tylera, kiedy dorastał, ale nie zdawałam sobie sprawy, że to aż tak skrajne”.
„Większość ludzi tego nie widziała” – powiedziałem. „Było to subtelne, gdy w pobliżu byli inni ludzie”.
„Jeśli to cokolwiek znaczy” – powiedziała Rachel – „jestem po twojej stronie. Powiedziałam to twojej matce w komentarzach i powiem każdemu, kto zapyta. Zapracowałeś na wszystko, co masz”.
„Dzięki, Rachel” – powiedziałem. „To wiele dla mnie znaczy”.
„Potrzebujesz czegoś?” zapytała. „Pieniędzy na prawników? Miejsca do spania, jeśli sytuacja się pogorszy?”
„Nie” – powiedziałem. „Załatwię to. Ale doceniam ofertę”.
„Dobrze. Ale jeśli będziesz czegoś potrzebował, zadzwoń do mnie. I Ryan – nie ustępuj. Muszą się tego nauczyć”.
Trzy tygodnie później rozpoczęły się przesłuchania.
Blackwell zadzwonił do mnie poprzedniego wieczoru, aby się przygotować.
„Jutro przesłuchamy twoich rodziców. Zadaję bardzo szczegółowe pytania o pieniądze, faworyzowanie i ich roszczenia. Nie będzie to przyjemne do oglądania”.
„Dobrze” – powiedziałem. „O to właśnie chodzi”.
„Twoim zadaniem jest zachować spokój” – powiedział. „Nie reaguj. Nie przerywaj. Po prostu pozwól mi pracować”.
„Zrozumiałem.”
Zeznania odbyły się w biurze Blackwella — sala konferencyjna, długi stół, niewygodne krzesła, protokolantka sądowa siedziała w kącie ze swoim małym urządzeniem.
Moi rodzice przyjechali ze swoim prawnikiem, facetem o nazwisku Foster, który od samego początku sprawiał wrażenie skrępowanego.
Mama nie patrzyła na mnie. Patrzyła tylko na stół, jakby mnie tam nie było.
Tata patrzył na mnie z czystą nienawiścią w oczach.
Protokolant sądowy złożył im przysięgę.
Blackwell zaczął od mojej matki i zajęło mu dokładnie dwadzieścia minut, aby przedstawić całą jej historię.
„Pani Mitchell” – zapytał Blackwell – „ile pieniędzy dała pani Tylerowi na jego przedsięwzięcia biznesowe?”
„Około stu tysięcy” – powiedziała mama.
„Ile dałeś Ryanowi?”
Cisza.
„Pani Mitchell” – powtórzył Blackwell – „ile pieniędzy dała pani Ryanowi na jego przedsięwzięcia biznesowe?”
“Nic.”
“Zero?”
„On nigdy nie pytał.”
„Czy Tyler pytał?”
„Cóż… tak.”
„Więc Tyler poprosił i dostał sto tysięcy” – powiedział Blackwell, spokojny jak lód. „Ryan nie poprosił i dostał zero. Czy to prawda?”
„Ryan zawsze był samowystarczalny.”
„Nie o to pytałem” – powiedział Blackwell. „Pytałem, czy kwoty są dokładne”.
Ramiona mamy opadły.
“Tak.”
„Ile wydałeś na studia Tylera?”
„Wspólnie podpisaliśmy pożyczki na około dwieście tysięcy” – powiedziała mama – „plus koszty utrzymania, książki, podróże… może kolejne dwadzieścia tysięcy”.
„A co z Ryanem?”
„Miał stypendium”.
„Więc wydałeś dwieście dwadzieścia tysięcy na edukację Tylera i zero na edukację Ryana.”
„Ryan miał pełne stypendium” – warknęła mama. „Nie potrzebował…”
„Pytanie brzmi, ile pani wydała, pani Mitchell” – powiedział Blackwell. „Dwieście dwadzieścia tysięcy dla Tylera. Zero dla Ryana. Zgadza się?”
Jej głos brzmiał jak szept.
“Tak.”
„Jakie konkretne działania podjął Ryan, aby sabotować biznes Tylera?”
Mama wyprostowała się, a jej gniew wzrósł.
„Odmówił pomocy. Tyler próbował go wielokrotnie nawiązać, a Ryan go po prostu ignorował”.
„Czy Ryan ma prawny obowiązek udzielania bezpłatnych porad biznesowych swojemu bratu?”
„Rodzina powinna sobie pomagać.”
„Nie o to pytałem” – powiedział Blackwell. „Czy istnieje jakiś obowiązek prawny?”
“NIE.”
„Czy Tyler kiedykolwiek zaproponował Ryanowi pomoc w jego biznesie?”
Cisza.
„Pani Mitchell” – powiedział Blackwell – „potrzebuję ustnej odpowiedzi. Czy Tyler kiedykolwiek oferował Ryanowi pomoc, radę lub wsparcie?”
„Ja… nie wiem.”
„Nie wiesz” – powiedział Blackwell – „ale jesteś pewien, że Ryan sabotował Tylera”.
“Tak.”
„Na podstawie jakich dowodów?”
„Tyler nam powiedział.”
„Więc nie masz żadnych bezpośrednich dowodów” – powiedział Blackwell. „Opierasz się wyłącznie na słowach Tylera”.
„To nasz syn” – powiedziała mama drżącym głosem. „Dlaczego miałby kłamać?”
Blackwell wyciągnął stos dokumentów – wyciągi bankowe, paragony, zapisy transakcji – i opowiedział jej o każdym dolarze, którego dali Tylerowi. Kazał jej potwierdzić w protokole, że nic nie dostałem.
Pod koniec moja mama płakała.
Zeznania ojca były krótsze, ale bardziej intensywne.
Te same pytania. Te same odpowiedzi.
Więcej złości. Więcej postawy obronnej.
Ale fakty się nie zmieniły.
320 000 dolarów dla Tylera.
Dla mnie zero.
Po ich wyjściu Blackwell odchylił się na krześle z zadowolonym uśmiechem.
„Cóż” – powiedział – „poszło wyjątkowo dobrze”.
„Wyglądali żałośnie” – powiedziałem.
„Bo właśnie przyznali pod przysięgą, że dali twojemu bratu wszystko, a tobie nic” – odpowiedział Blackwell. „Cały ich pozew opiera się na twierdzeniu, że miałeś nieuczciwą przewagę. Właśnie udowodniliśmy coś przeciwnego w aktach sprawy”.
„Co się teraz stanie?” zapytałem.
„W przyszłym tygodniu przesłuchamy Tylera” – powiedział. „To będzie jeszcze ciekawsze”.
Zeznania Tylera były dla niego absolutną katastrofą.
Pojawił się w niedopasowanym garniturze, już w defensywie, zanim Blackwell zadał pierwsze pytanie. Widać to było po jego mowie ciała – skrzyżowane ramiona, zaciśnięta szczęka, emanująca z niego arogancka złość.
Blackwell zaczynał od food trucka.
„Panie Mitchell, proszę mi wyjaśnić, dlaczego upadł pański biznes food truckowy”.
Tyler wygłosił wyuczoną przemowę na temat przepisów miejskich, wymogów dotyczących zezwoleń i niesprawiedliwego systemu, którego celem jest niszczenie małych przedsiębiorstw.
„Czy sprawdziłeś te wymagania przed zakupem ciężarówki?”
„Wiedziałem, że będzie trochę biurokracji”.
„Czy uzyskaliście niezbędne pozwolenia przed rozpoczęciem działalności? Tak czy nie?”
Tyler zawahał się.
“NIE.”
„Miałeś biznesplan?” – zapytał Blackwell. „Prognozy przychodów? Analizę kosztów?”
„Miałem wizję” – powiedział Tyler. „Wiedziałem, co chcę stworzyć”.
„Wizja to nie plan biznesowy, panie Mitchell.”
Blackwell znalazł dane pokazujące, że w tym samym okresie na tym samym obszarze z powodzeniem działało siedemnaście innych food trucków.
„Te ciężarówki musiały przestrzegać tych samych przepisów, które, jak twierdziłeś, zniszczyły twój biznes” – powiedział Blackwell. „Dlaczego im się udało, a tobie się nie udało?”
Twarz Tylera zrobiła się czerwona.
„Prawdopodobnie mieli więcej pieniędzy na radzenie sobie z biurokracją”.
„Miałeś czterdzieści pięć tysięcy dolarów kapitału początkowego” – powiedział Blackwell. „To więcej niż większość operatorów food trucków na starcie. Spróbuj jeszcze raz”.
Wzrok Tylera rozglądał się szybko.
„Nie wiem. Może mieli szczęście.”
Sekcja poświęcona kryptowalutom była jeszcze gorsza.
Tyler przyznał, że stracił 30 tys. dolarów w ciągu sześciu tygodni, śledząc trendy na Twitterze i oglądając filmy na YouTube.
„Czy te filmy na YouTube” – zapytał Blackwell – „pochodzą od zweryfikowanych ekspertów finansowych?”
„Byli ekspertami”.
„Skąd wiesz?”
„Mieli wielu zwolenników”.
„Ilu masz obserwujących?”
“Nie wiem.”
„Miliony”.
„Czy sprawdziłeś, czy ci ludzie rzeczywiście odnieśli sukcesy w tradingu?” – zapytał Blackwell – „czy po prostu założyłeś to na podstawie liczby wyświetleń?”
„Mieli miliony wyświetleń” – powiedział Tyler, kończąc w ten sposób rozmowę. „To znaczy, że wiedzą, co robią”.
Kilka osób w pokoju, w tym protokolant sądowy, próbowało nie śmiać się.
Potem pojawiła się branża konsultingowa.
Tyler przyznał, że wynajął biuro za 3000 dolarów miesięcznie, nie mając żadnych klientów, wydał 8000 dolarów na branding, nie mając żadnych przychodów, i zamknął działalność po czterech miesiącach.
„Więc przepuściłeś dwadzieścia pięć tysięcy bez żadnego biznesplanu, bez klientów i bez przychodów” – powiedział Blackwell. „Czy to prawda?”
„Budowałem fundamenty”.
„Aby zarobić pieniądze, trzeba wydać pieniądze.”
„Ale nie zarobiłeś żadnych pieniędzy” – powiedział Blackwell. „Tylko je wydałeś”.
Wtedy Blackwell zadał pytanie, na które czekałem.
„Panie Mitchell, twierdzi pan w tym pozwie, że Ryan sabotował pańskie przedsięwzięcia. W jaki konkretnie sposób to zrobił?”
Tylera zacisnęła się szczęka.
„Odmówił mi pomocy.”
„Czy wyraźnie prosiłeś go o pomoc?”
Leave a Comment