Grant wyszedł mi naprzeciw i wsunął swoją dłoń w moją, jakby zawsze tam należała.
„Wszystko w porządku?” zapytał.
Skinąłem głową.
„Powiedziałem wszystko, co miałem do powiedzenia”.
Razem przeszliśmy przez tłum i zeszliśmy po schodach sądu. Prasa krzyczała pytania, ale ich głosy cichły za nami. Wiatr rozwiewał mi włosy, a słońce grzało mnie w twarz.
Nie musiałam się już ukrywać. Nie musiałam się tłumaczyć ani usprawiedliwiać życia, które zbudowałam.
Kyle stał na szczycie schodów i obserwował nas samotnie. Tak samo jak ja kiedyś stałem na poboczu drogi, patrząc, jak znika.
Tym razem to nie ja zostałem w tyle.
To ja szedłem naprzód.
zobacz więcej na następnej stronie Reklama
Leave a Comment