Znów się zaśmiała. „Więc celowo byłeś dla niej niemiły?”
Spojrzałam na nią w lustrze. „Nie wredna” – poprawiłam cicho. „Mądra. Mama była mądra”.
Mia się nad tym zastanowiła, po czym skinęła głową, jakby odłożyła to na później. „Dobrze” – powiedziała. „Też chcę być mądra”.
Tej nocy, siedząc na skraju jej łóżka, uświadomiłam sobie coś, czego się nie spodziewałam: żal może złamać, ale może też oczyścić umysł. Andrew odszedł, ale jego miłość wciąż była obecna w naszym życiu – w teczce, którą po sobie zostawił, w zaufaniu, które zbudował, w ostrzeżeniu, które napisał niczym dłoń na moim ramieniu.
Niektórzy nazwą to zimnem. Inni nazwą to okrutnym.
Ale ja nazywam to dbaniem o bezpieczeństwo mojego dziecka.
Gdybyś był na moim miejscu, czy zaoferowałbyś „dom” w ten sam sposób – wykorzystując ich chciwość, by się ujawnić – czy też skonfrontowałbyś się z nimi od razu? I co Twoim zdaniem jest najtrudniejsze: utrata kogoś, kogo kochasz, czy uświadomienie sobie, że ludzie wokół Ciebie nie kochają Cię tak, jak myślałeś? Jeśli masz jakąś myśl, podziel się nią – Twoja perspektywa może pomóc komuś innemu, kto stoi u tych samych bolesnych progów.
Leave a Comment