„To poważne oskarżenie”.
„Wiem” – powiedziałem cicho. „Mam nagranie toastu, które nagrał mój przyjaciel. Wyraźnie widać, jak mój ojciec podaje mi konkretny kieliszek i jak postanowiłem zamienić się z Sophią. Możesz też porozmawiać z dr. Lewisem, który zdaje sobie sprawę z napięć w rodzinie i firmie”.
Przerwało nam pukanie do drzwi. Wszedł doktor Patel z tabletem w ręku.
„Mamy wstępne wyniki toksykologiczne” – oznajmiła. „Stwierdziliśmy podwyższone poziomy modyfikowanego związku antycholinergicznego, podobnego do cyklopentylatu, ale nie identycznego z nim. Wydaje się, że jest to związek badawczy, który nie jest jeszcze w fazie produkcji komercyjnej”.
Detektyw Rivera spojrzał między nami. „Po angielsku, proszę”.
„To lek stworzony w laboratorium, który powodowałby objawy przypominające ciężkie zatrucie pokarmowe, ale z dodatkowymi skutkami dla układu krążenia” – wyjaśniłem. „Dokładnie taki sam związek chemiczny opracowuje firma Harris Pharmaceuticals. Tylko ktoś z dostępem do ich ośrodków badawczych mógłby go mieć”.
„Czy wszystko z nią w porządku?” – zapytałem z niepokojem doktora Patela.
„Podajemy fizostygminę jako antidotum” – odpowiedziała. „Jej stan jest poważny, ale stabilny. Gdybyśmy nie zidentyfikowali szybko związku, mogłoby dojść do trwałego uszkodzenia serca”.
Na chwilę zamknąłem oczy i poczułem ulgę.
“Dziękuję.”
Gdy je otworzyłem, zobaczyłem, że detektyw Rivera uważnie mi się przygląda.
„Zdajesz sobie sprawę, że świadomie pozwoliłeś siostrze wypić to, co podejrzewałeś o zatrucie szampanem”.
Poczułem ucisk w żołądku.
„Po pierwsze, nie wiedziałam, co innego zrobić w tamtej chwili. Potrzebowałam dowodów. Myślałam, że to wystarczy, żeby kogoś rozchorować, a nie zagrozić jego życiu”. Mój głos lekko drżał. „Podjęłam straszną decyzję i będę musiała z nią żyć”.
Zanim zdążyła odpowiedzieć, drzwi gwałtownie się otworzyły i do środka wpadł mój ojciec, za nim zdenerwowany oficer i elegancko wyglądający mężczyzna w drogim garniturze.
„To skandal!” – krzyknął mój ojciec. „Moja córka jest ewidentnie niezrównoważona psychicznie i zazdrosna o sukcesy swojej siostry. Od lat rzuca dzikie oskarżenia pod adresem naszej rodziny”.
„Panie Harris, muszę pana prosić, żeby wyszedł na zewnątrz” – powiedział stanowczo detektyw Rivera, wstając.
„Joseph Harris. Proszę nie mówić ani słowa” – poinstruował mężczyzna w garniturze, kładąc dłoń na ramieniu mojego ojca. „Jestem Gerald Thorne, adwokat rodziny Harrisów. Mój klient nie chce na razie komentować sprawy”.
„Pani klient nie został jeszcze aresztowany” – podkreślił detektyw Rivera ostatnie słowo – „ale sugeruję, żeby w pełni współpracował. Mamy nagranie z toastu szampanem i wstępne raporty toksykologiczne potwierdzające obecność związku farmaceutycznego o jakości badawczej w organizmie Sophii Harris”.
Na twarzy mojego ojca malowała się seria emocji, zanim wykrzywiła ją zimna furia.
„Danielle zawsze miała problemy” – powiedział, a jego głos nagle stał się spokojny i rozsądny. „Była zazdrosna o siostrę, urażona naszymi oczekiwaniami. Groziła już wcześniej, że zniszczy nasz rodzinny biznes ze złości”.
„To nieprawda” – zaprotestowałem.
„Pobłażaliśmy jej zachciankom związanym z nauką o środowisku, pomimo jej obowiązków wobec rodzinnej firmy” – kontynuował, jakbym w ogóle się nie odezwał. „Zorganizowaliśmy nawet to kosztowne przyjęcie z okazji ukończenia szkoły, żeby okazać nasze wsparcie. A jak ona nam się odwdzięcza? Tworząc ten wyszukany dramat i pozwalając, by jej własna siostra zachorowała”.
Gerald Thorne położył wizytówkę na stole.
„Detektywie, będziemy w pełni współpracować w pańskim śledztwie, ale wszelkie dalsze pytania proszę kierować do mnie. Rodzina Harrisów jest ważną postacią w naszej społeczności i oczekujemy dyskrecji”.
Po ich wyjściu detektyw Rivera podniósł kartę dwoma palcami, jakby podejrzewał, że jest skażona.
„Ciekawą masz rodzinę, panno Harris.”
„Nie masz pojęcia” – odpowiedziałem zmęczony.
Naszą uwagę przykuło zamieszanie na korytarzu. Przybył doktor Lewis i kłócił się z policjantem przed pokojem Sophii.
„Jestem jej lekarzem rodzinnym” – nalegał. „Muszę przeanalizować jej leczenie”.
Detektyw Rivera i ja wyszliśmy, gdy doktor Lewis mnie zauważył.
„Danielle, dzięki Bogu. Co się stało? Mówią, że Józef próbował cię otruć”.
Zanim zdążyłem odpowiedzieć, z pokoju Sophii wyszedł doktor Patel.
„Ona o ciebie pyta, Danielle. Nadal jest ospała, ale przytomna.”
Wchodząc do słabo oświetlonej sali szpitalnej, poczułem falę winy, widząc Sophię podłączoną do monitorów i kroplówek w ramieniu. Jej zazwyczaj idealny wygląd był zaniedbany, a skóra wciąż miała niezdrową bladość.
Jej oczy szeroko się otworzyły, gdy się zbliżyłem.
„Hej” – powiedziałem cicho, biorąc ją za rękę. „Jak się czujesz?”
„Jakby mnie potrąciła ciężarówka” – odpowiedziała ochrypłym głosem. „Mówili mi… Czy to prawda? Czy tata naprawdę próbował cię otruć?”
Powoli skinęłam głową, a moje oczy napełniły się łzami.
„Bardzo mi przykro, że to wypiłeś. Po prostu zareagowałem. Nie sądziłem…”
„Dlaczego?” – wyszeptała, a jej oczy zamgliły się zmieszaniem i bólem. „Dlaczego miałby to zrobić?”
„Zaufanie babci Lillian. Śledztwo FDA. Obawiali się, że ujawnię skażenie w zakładzie West”.
W oczach Sophii pojawiło się zrozumienie.
„Zapieczętowane raporty” – powiedziała powoli – „te, które trzymali na bezpiecznym serwerze…”
Słabo ścisnęła moją dłoń.
„Koniec cytatu. Widziałem ich w zeszłym miesiącu, ale nie rozumiałem, co widzę. Odczyty metali ciężkich, zapisy dotyczące utylizacji. Od lat zrzucają odpady badawcze bezpośrednio do zlewni.”
Ciche pukanie przerwało nam spotkanie. Do pokoju wszedł detektyw Rivera z innym funkcjonariuszem po cywilnemu.
„Pani Harris, właśnie otrzymaliśmy dodatkowe informacje, o których powinna pani wiedzieć.”
„FBI prowadziło przez ostatnie sześć miesięcy dochodzenie w sprawie firmy Harris Pharmaceuticals pod kątem oszustwa, naruszenia przepisów ochrony środowiska i fałszowania danych z badań klinicznych”.
Spojrzałem na nią.
„FBI?”
„Tak. Twoi rodzice byli już pod obserwacją. Kiedy skontaktowaliśmy się z nimi w sprawie zatrucia, powiedzieli, że mają istotne dowody działalności przestępczej. Właśnie wykonali nakazy przeszukania w biurach i domu twojej rodziny”.
Monitory Sophii zaczęły piszczeć, a jej tętno przyspieszyło.
„O mój Boże” – wyszeptała. „Podpisałam część tych dokumentów. Joseph powiedział, że to rutynowe dokumenty regulacyjne”.
„Będziemy musieli porozmawiać z panią o tym później, panno Harris” – powiedział drugi funkcjonariusz do Sophii. „Na razie proszę skupić się na powrocie do zdrowia”.
Gdy wychodzili, Sophia zaczęła cicho płakać.
„Ufałam im całkowicie. Broniłam ich za każdym razem, gdy narzekałeś na to, jak cię traktowali. I przez cały ten czas…”
Mocno trzymałem ją za rękę.
„Nie wiedziałeś. Manipulowali nami obojgiem – tylko na różne sposoby”.
„Co się teraz stanie?” zapytała, a strach i niepewność zastąpiły jej zwykłą pewność siebie.
„Teraz mówimy prawdę” – odpowiedziałem po prostu. „Całą prawdę”.
Historia ta ukazała się dwa dni później w Chicago Tribune.
Prezes firmy farmaceutycznej i jego żona aresztowani za usiłowanie zabójstwa córki.
Dodano mniejsze nagłówki: FBI odkrywa ogromne oszustwa i przestępstwa przeciwko środowisku w firmie Harris Pharmaceuticals.
Nasze nazwisko rodowe – niegdyś synonim sukcesu i filantropii – z dnia na dzień stało się synonimem korporacyjnej chciwości i rodzinnej zdrady.
Tymczasowo przeprowadziłam się do mieszkania Taylor i Zoe, nie mogąc znieść powrotu do swojego mieszkania, gdzie czaili się reporterzy. Sophia pozostała w szpitalu jeszcze cztery dni, zanim została wypisana pod opiekę naszej ciotki Patricii – siostry mojej matki, z którą nie utrzymywałam kontaktu – która przyleciała z Seattle, gdy usłyszała tę nowinę.
„Zawsze wiedziałam, że Eleanor jest zdolna do strasznych rzeczy” – powiedziała mi ciocia Patricia przy kawie w szpitalnej stołówce. „Ale nigdy sobie tego nie wyobrażałam. Powinnam była być z wami w kontakcie, dziewczyny”.
Śledztwo rozszerzyło się gwałtownie. Dzięki nakazom przeszukania FBI odkryło mnóstwo obciążających dokumentów zarówno w biurach Harrisa, jak i w naszym domu rodzinnym.
W e-mailach szczegółowo opisano systematyczne fałszowanie danych dotyczących bezpieczeństwa trzech głównych leków dostępnych obecnie na rynku. Badania środowiskowe wykazały, że przez lata nielegalne składowanie toksycznych odpadów zanieczyszczało wody gruntowe w społecznościach w pobliżu zakładu West.
Detektyw Rivera informował mnie na bieżąco o postępach w sprawie zatrucia.
„Laboratorium potwierdziło, że ten związek był eksperymentalnym lekiem antycholinergicznym pochodzącym z prywatnego ośrodka badawczego twojego ojca” – wyjaśniła podczas jednego z naszych spotkań. „Podpisał go osobiście trzy dni przed twoim ukończeniem studiów. Znaleźliśmy również notatki w jego domowym biurze ze szczegółowymi obliczeniami dawkowania”.
Współpracowałem z władzami, przekazując im wszystko, co wiedziałem o działalności firmy i zachowaniu moich rodziców. Dni mijały w mgle przesłuchań policyjnych, spotkań z prokuratorami i sprawdzania, jak Sophia wraca do zdrowia.
Tydzień po incydencie spotkałem się na prośbę agenta specjalnego FBI Donovana. Rozłożył między nami na stole zdjęcia.
„Czy rozpoznajesz to miejsce?”
Przyjrzałem się zdjęciom czegoś, co wyglądało na schowek. Wewnątrz znajdowały się pudła z dokumentami, kilka laptopów i – co najbardziej niepokojące – fiolki z różnymi substancjami chemicznymi, starannie ułożone w pojemnikach o kontrolowanej temperaturze.
„Nie” – odpowiedziałem. „Nigdy nie widziałem tego miejsca”.
„To komórka lokatorska wynajęta na twoje nazwisko” – powiedział, uważnie obserwując moją reakcję. „Otwarta sześć miesięcy temu, z czymś, co wygląda na sfałszowany podpis”.
Krew mi zamarła.
Planowali to od miesięcy. Zabezpieczali mnie na wypadek, gdyby ich pierwotny plan się nie powiódł.
„Wygląda na to, że tak” – zgodził się agent Donovan. „Znaleźliśmy na komputerze twojego ojca dowody na istnienie wielu planów awaryjnych. Próba zatrucia była w rzeczywistości planem C. Plany A i B zakładały bardziej rozbudowane mechanizmy, które mogłyby cię wplątać w szpiegostwo korporacyjne i kradzież danych”.
W miarę rozwoju sprawy na jaw wychodziły kolejne rodzinne sekrety. Dokumenty finansowe ujawniły, że moi rodzice od lat przelewali fundusze firmowe na zagraniczne konta. Byli pracownicy ujawnili historie o tym, że zostali zwolnieni po zgłoszeniu obaw dotyczących bezpieczeństwa.
Trzy rodziny złożyły pozwy, twierdząc, że ich bliscy zmarli na skutek skutków ubocznych, które firma Harris Pharmaceuticals celowo zataiła w trakcie badań klinicznych.
Przez to wszystko Sophia i ja zbliżyliśmy się do siebie bardziej niż kiedykolwiek. Fasada złotego dziecka rozpadła się, gdy zmagała się z poczuciem zdrady i manipulacji.
„Byłam ich marionetką” – przyznała podczas jednej z naszych długich rozmów na sali pooperacyjnej. „Wszystko, co robiłam, robiłam po to, żeby im dogodzić. Cała moja tożsamość opierała się na byciu idealną córką Harrisów”.
„Byłeś też ich tarczą” – zauważyłem delikatnie. „Dopóki byłeś tym odnoszącym sukcesy i posłusznym, mogliby mnie zignorować jako problematyczne dziecko, zamiast kwestionować własne zachowanie”.
Dwa tygodnie po incydencie otrzymaliśmy wiadomość, że nasi rodzice zostali zatrzymani bez możliwości wpłacenia kaucji, ponieważ sędzia uznał, że istnieje ryzyko ucieczki z powodu znacznego majątku za granicą. Ich wstępne przesłuchanie zaplanowano na następny tydzień.
W dniu rozprawy, Sophia i ja spotkaliśmy się na śniadaniu w spokojnej kawiarni z dala od sądu. Nadal poruszała się ostrożnie, jej ciało nie do końca wyzdrowiało po zatruciu.
„Jesteś na to gotowy?” zapytałem, mieszając nietkniętą kawę.
„Nie” – przyznała. „Ale musimy tam być. Muszę im spojrzeć w oczy”.
Schody sądu były zatłoczone reporterami, którzy krzyczeli pytania, gdy się zbliżaliśmy. Wewnątrz, gdy weszliśmy, w sali rozpraw zapadła cisza, a wszystkie oczy zwróciły się w stronę otrutej córki i ofiary.
Nasi rodzice siedzieli przy stole obrońców, oboje ubrani nienagannie, mimo tygodni spędzonych w areszcie. Oczy mojej matki napełniły się łzami, gdy zobaczyła Sophię, ale ojciec patrzył prosto przed siebie, nie zwracając na nas uwagi.
Przedstawione dowody były druzgocące. Oskarżenie pokazało nagranie z toastu, na którym wyraźnie widać, jak mój ojciec podaje mi konkretną szklankę i jak później zamieniam się z Sophią. Przedstawiono raporty toksykologiczne, w których ślad związku chemicznego dokładnie odpowiadał próbkom znalezionym w prywatnym laboratorium mojego ojca.
Dokumenty finansowe wskazały na motyw: mój fundusz powierniczy, który miał do nich wrócić po mojej śmierci.
Najbardziej szokującym dla widzów nagraniem rozmowy telefonicznej, jaką mój ojciec wykonał, będąc w areszcie, ze swoim wspólnikiem biznesowym, prosząc go o uporządkowanie sytuacji z próbkami z rzeki i wspominając, że Danielle zawsze była problematycznym dzieckiem, nigdy nie rozumiejąc, na czym polega lojalność rodzinna.
Kiedy sędzia orzekł, że dowody są wystarczająco duże, aby wszcząć proces we wszystkich sprawach, łącznie z usiłowaniem zabójstwa, moja matka zaczęła teatralnie szlochać.
Mój ojciec pozostał niewzruszony, jedynie zaciśnięta szczęka zdradzała jego wściekłość.
Przed budynkiem sądu znów roiło się od reporterów. Sophia zaskoczyła mnie, biorąc mnie za rękę i zwracając się do nich bezpośrednio.
„Moja siostra i ja w pełni współpracujemy z władzami. Prosimy o uszanowanie prywatności w tym trudnym czasie, kiedy musimy pogodzić się ze zdradą naszych rodziców. Dziękujemy.”
Gdy przeciskaliśmy się przez tłum w stronę czekającego samochodu, reporter zawołał: „Czy wiedziałeś, że twoja siostra podmieniała okulary? Czy brałeś udział w tym planie?”
Sophia zamarła, odwracając się z niespodziewanym ogniem.
„Moja siostra uratowała mi życie. Nasi rodzice próbowali ją otruć. A kiedy zdała sobie z tego sprawę, miała sekundy na podjęcie decyzji. Niepotrzebnie odczuwała poczucie winy za moje cierpienie, ale jedynymi odpowiedzialnymi za to ludźmi są Joseph i Eleanor Harris. Byli gotowi zabić własną córkę dla pieniędzy i zatuszować swoje zbrodnie. To jest historia, którą powinieneś opowiedzieć”.
W kolejnych dniach odezwali się do nas kolejni członkowie rodziny, których ledwo znaliśmy — kuzyni, dalekie ciotki, brat mojego ojca, który przed dziesięcioleciami został wykluczony z rodziny za ujawnienie tajnych informacji na temat wcześniejszego skandalu farmaceutycznego.
Wygląda na to, że nasze drzewo genealogiczne było pełne podobnych opowieści o kontroli, manipulacji i zemście na każdym, kto kwestionował metodę Harrisa.
Sophia i ja rozpoczęliśmy bolesny proces prawnego i finansowego oddzielenia się od rodziców. Zatrudniliśmy własną prawniczkę, życzliwą, ale bystrą kobietę o imieniu Vivien Santos, która pomogła nam uporać się ze złożonością naszej sytuacji.
„Fundusz powierniczy twojej babci jest bezpieczny” – zapewniła mnie podczas jednego ze spotkań. „Powiernicy przyspieszyli transfer, biorąc pod uwagę nadzwyczajne okoliczności”.
„Jeśli chodzi o Harris Pharmaceuticals, sprawa jest bardziej skomplikowana”.
„Nie chcę mieć z tym nic wspólnego” – stwierdziłem stanowczo.
Sophia skinęła głową na znak zgody. „Ja też nie. Ale mamy obowiązek wobec pracowników, którzy nie brali udziału w działalności przestępczej, oraz wobec społeczności dotkniętych skażeniem”.
„Dochodzi jeszcze kwestia majątku osobistego twoich rodziców” – kontynuowała Vivien. „Wiele z nich prawdopodobnie zostanie przejętych przez rząd lub przeznaczonych na odszkodowania dla ofiar, ale nadal będą znaczne aktywa, które zazwyczaj odziedziczysz jako ich jedyne dziecko”.
Spojrzałem na Sophię i zobaczyłem w jej oczach odbicie własnego konfliktu.
„Musimy dać sobie czas, żeby się nad tym zastanowić” – powiedziałem w końcu.
W miarę upływu lata, argumenty przeciwko naszym rodzicom nabierały mocy. Trzech byłych dyrektorów Harris Pharmaceuticals zgodziło się zeznawać w zamian za złagodzenie wyroków. Badania środowiskowe potwierdziły powszechne skażenie, którego bezpośrednią przyczyną była niewłaściwie utylizowana chemikalia badawcze. Szacunkowe koszty oczyszczania przekroczyły 100 milionów dolarów.
W sierpniu, dwa miesiące po incydencie na imprezie z okazji ukończenia szkoły, Sophia i ja wróciliśmy do domu rodzinnego z agentami FBI, aby zidentyfikować dodatkowe dokumenty i dowody. Spacer po cichych, imponujących pokojach wydawał się surrealistyczny.
Wszystko wyglądało dokładnie tak jak zawsze — idealnie, zimno i sterylnie.
W gabinecie mojego ojca agenci starannie katalogowali zawartość jego sejfu.
Leave a Comment