Wróciłem do sypialni. Grace wpatrywała się w ścianę.
„Ubierz się, kochanie” – powiedziałam spokojnym głosem. „Jedziemy do cioci Lauren na święta”.
Podczas gdy Grace zakładała skarpetki, ja wziąłem się do pracy.
Najpierw Hawaje .
Otworzyłem e-mail z potwierdzeniem rezerwacji. Moje nazwisko widniało na rezerwacji, ponieważ zarezerwowałem ją dla nich sześć miesięcy temu w ramach podziękowania. Zadzwoniłem do ośrodka.
„Cześć, tu Jessica Miller. Muszę anulować rezerwację na swoje nazwisko”.
„Oczywiście, proszę pani. Opłata za anulowanie wynosi jedną noc.”
„W porządku. Zwrot reszty na kartę, którą posiadasz.”
Trzask.
To było 4000 dolarów z powrotem w mojej kieszeni. I trzy osoby na Hawajach, które miały się bardzo zawstydzić podczas odprawy.
Następnie Uniwersytet Belli .
Zalogowałam się do portalu studenckiego. Moja karta została zapisana jako główna metoda płatności za mieszkanie, wyżywienie i lukę w czesnym. Usunęłam kartę. Anulowałam płatność cykliczną zaplanowaną na 1 stycznia.
Potem spojrzałem na pożyczkę. Prywatną pożyczkę z poręczeniem, która pokryła jej czesne. Następna wypłata wymagała podpisu na semestr wiosenny. Leżała w mojej skrzynce odbiorczej i czekała na mój podpis.
Otworzyłem e-mail. Kliknąłem „Odrzuć” .
Następnie zadzwoniłem do firmy przeprowadzkowej.
W południe Grace i ja byliśmy już u Lauren, jedliśmy naleśniki i oglądaliśmy Elfa . Mój telefon się rozładowywał, ale go ignorowałem. Byłem zajęty szukaniem mieszkania.
28 grudnia miałem już klucze do dwupokojowego mieszkania, dziesięć minut drogi stąd. Było mniejsze, ale moje.
A potem wróciłem do domu.
Zatrudniłem firmę przeprowadzkową. „Weź kanapę” – powiedziałem. „Stolik kawowy. Fotel. 65-calowy telewizor. Zestaw obiadowy”.
„Czy jest Pani pewna?” zapytał przeprowadzający się, patrząc na pusty salon.
„Mam paragony” – powiedziałem, machając teczką. „Za każdą rzecz zapłaciłem ja. Weź wszystko”.
Kiedy wychodziliśmy, dom rozbrzmiewał echem. Był jak skorupa. Zupełnie jak ich miłość do mnie.
Rozdział 3: Wezwanie z Raju
Telefon zadzwonił 29 grudnia. Rozpakowywałam książki w moim nowym salonie, gdy na ekranie pojawiło się imię mojej mamy.
Odebrałam po pierwszym sygnale. „Halo?”
„Jessica!” krzyknęła. „Co zrobiłaś?”
„Wyprowadziłam się” – powiedziałam spokojnie. „Tak jak prosiłeś”.
„Hotel!” krzyknęła. „Próbowaliśmy się zameldować, a oni powiedzieli, że rezerwacja została anulowana! Utknęliśmy w holu! Wiesz, ile teraz kosztuje pokój? To szczyt sezonu!”
„Wyobrażam sobie, że to drogie” – powiedziałem, badając paznokieć. „Dobrze, że jesteście dorośli. Zastanówcie się nad tym”.
„Ty samolubna mała…” Mój ojciec chwycił za telefon. „Napraw to, Jessico! A przynajmniej, dopomóż mi Bóg…”
„Bo co?” – zapytałem. „Wyrzucisz mnie? Już to zrobiłeś. Miłego pobytu w holu”.
Rozłączyłem się.
Trzydzieści minut później zadzwoniła Bella. Nie krzyczała. Płakała.
„Jess” – szlochała. „Moja karta na posiłki została odrzucona. Dostałam też e-mail od kwestora. Powiedzieli, że moje czesne za semestr wiosenny nie zostało opłacone. Anulują moje zajęcia”.
„To brzmi stresująco” – powiedziałem.
„Co zrobiłeś?” – zawołała. „Mama mówiła, że anulowałeś płatności!”
„Nic nie anulowałam” – powiedziałam. „Po prostu wyjęłam kartę. Powiedziałaś, że się ośmieszam, Bello. Powiedziałaś, że jestem pijawką. Pomyślałam, że pijawka nie powinna płacić za twój pokój w akademiku”.
„Ale ja nie mogę zapłacić!” krzyknęła. „Mamy i taty na to nie stać!”
„W takim razie chyba będziesz musiał znaleźć sobie pracę” – powiedziałem. „Tak jak ja to zrobiłem”.
„Niszczysz mi życie!”
„Nie” – powiedziałem. „Pozwalam ci mieć własne życie. Czyż nie tego chciałeś?”
Zablokowałem jej numer.
Rozdział 4: Powrót
Wrócili 2 stycznia.
Wiedziałam, bo dzwonek do drzwi zadzwonił o 19:00. Sprawdziłam kamerę. To była nieświęta trójca: mama, tata i Bella. Wyglądali na opalonych, wyczerpanych i wściekłych.
Nie otwierałem drzwi. Mówiłem przez kamerę Ring.
„Czego chcesz?”
„Otwórz te drzwi, Jessico!” krzyknęła moja mama. „Musimy porozmawiać!”
Leave a Comment