„Nie sądzę, Eleno. Proszę. Jesteśmy rodziną.”
„Nie” – powiedziałem. „Jesteście ludźmi, z którymi jestem spokrewniony. Rodzina to ludzie, którzy dają z siebie wszystko, świętują wasze sukcesy, którzy was cenią”.
Gestem wskazałem Patricię i Roberta.
„To jest rodzina.”
Mama dołączyła do taty.
„Chcemy to naprawić”.
„Miałeś 38 lat, żeby to naprawić. Ale nie zrobiłeś tego”.
Wzięłam torebkę.
„Nie jestem zły. Po prostu mam dość.”
„Nie możesz mieć tego na myśli.”
„Jestem sędzią federalnym” – powiedziałem. „Mam na myśli wszystko, co mówię. To poniekąd część mojej pracy”.
Wyszedłem z Patricią i Robertem, zostawiając rodziców stojących w pięknej jadalni, którzy w końcu zrozumieli, co stracili.
Weekend po kolacji przedślubnej był spokojny. Żadnych telefonów od rodziny, żadnych SMS-ów od Clare, tylko cisza. W poniedziałek rano wróciłam do kancelarii. Marcus przyniósł mi kawę i spojrzał na mnie zaniepokojonym wzrokiem.
„Wszystko w porządku? Wydajesz się jakoś lżejszy.”
„Sprawy rodzinne rozwiązały się same.”
„Dobrze rozwiązane czy źle rozwiązane?”
„Prawdziwe postanowienie” – powiedziałem – „co znaczy to samo, co dobre”.
Tego popołudnia Jason Montgomery zadzwonił do mojego urzędnika, aby umówić się na spotkanie.
„Prywatne czy zawodowe?” – zapytałem Marcusa.
Powiedział: „Profesjonalista. Ma sprawę, którą chce omówić. Pro bono to sprawa praw obywatelskich”.
„Dodaj go do mojego kalendarza.”
Jason przybył we wtorek o 14:00. Strój służbowy. Aktówka. Ani słowa o Clare ani o kolacji.
„Sędzio Rivera, dziękuję za przyjęcie mnie.”
„Co mogę dla ciebie zrobić?”
„Reprezentuję klienta, który został niesłusznie aresztowany. Naruszenie Czwartej Poprawki. Mam nadzieję, że dostanę się do Państwa z wnioskiem o oddalenie pozwu”.
„Czy zostało to przydzielone mojemu dworowi?”
„Jeszcze nie. Przydział losowy. Ale tak czy inaczej chciałem z tobą porozmawiać o teorii prawnej.”
Spędziliśmy godzinę, omawiając prawo konstytucyjne. Jason był bystry, przygotowany, zadawał trafne pytania. Pakując się do wyjścia, zatrzymał się na chwilę.
„Czy mogę zadać pytanie osobiste?”
„Możesz zapytać.”
„Czy wiedziałaś, kim jestem, kiedy poznaliśmy się w piątek wieczorem?”
„Nie. Patricia powiedziała mi dzień wcześniej. Nigdy cię nie spotkałem, ale i tak przyszedłeś.”
„Patricia mnie zaprosiła i chciałem zobaczyć minę Clare, kiedy zorientuje się, kim jestem”.
Uśmiechnął się, prawdziwym uśmiechem.
„Czy było warto?”
“Całkowicie.”
Zawahał się.
„Jeśli to cokolwiek znaczy, to ja zerwałem zaręczyny”.
Usiadłem wygodnie.
„Z powodu piątku.”
„Z powodu tego, co ujawnił Friday. Clare nie tylko cię odrzuciła. Zbudowała całą swoją tożsamość wokół udawania osoby odnoszącej sukcesy, jednocześnie cię poniżając. To nie jest ktoś, z kim chciałbym się ożenić”.
Zamknął teczkę.
„Mój ojciec miał rację. Małżeństwo to całe życie. Potrzebuję kogoś, kto ceni ludzi, a nie status”.
“Przepraszam.”
„Nie bądź. Uratowałeś mnie przed błędem.”
Skierował się do drzwi. Odwrócił się.
„Chciałbym pozostać w kontakcie, jeśli to właściwe.”
„Jako koledzy” – powiedziałem – „chciałbym tego”.
Po jego wyjściu zadzwoniła Patricia.
„Słyszałem, że Jason odwołał zaręczyny.”
„Wiadomości szybko się rozchodzą.”
„Robert powiedział mi to dziś rano. Clare zadzwoniła do niego z płaczem i błagała, żeby porozmawiał z Jasonem.”
„Co powiedział Robert?”
„Że jego syn podejmuje własne decyzje, a Clare pokazała mu dokładnie, kim jest”.
Odchyliłem się na krześle i spojrzałem na oprawione zdjęcie na biurku. Patricia i ja podczas ceremonii zaprzysiężenia. Rodzina, która się liczyła.
„Jak się czujesz?” zapytała Patricia.
“Bezpłatny.”
Trzy tygodnie po kolacji Clare pojawiła się w sądzie. Ochrona zadzwoniła do mojego gabinetu.
„Sędzio Rivera, ma pan gościa. Clare Rivera mówi, że to pańska siostra”.
„Odeślij ją.”
„Ona twierdzi, że to ważne”.
„10 minut” – powiedziałem. „Sala konferencyjna B”.
Clare wyglądała okropnie. Bez makijażu, w dżinsach i bluzie. Włosy spięte w niedbały kucyk.
„Dziękuję, że mnie przyjąłeś” – powiedziała.
„Masz 10 minut.”
„Jason nie oddzwania. Jego tata nie chce pomóc. Mama i tata są załamani. Wszystko się wali, a ty chcesz, żebym to naprawił?”
„Chcę, żebyś mi powiedział, jak to naprawić.”
Oparłem się na krześle.
„Nie możesz. Jason dokonał wyboru na podstawie tego, kim mu pokazałeś, że jesteś. Tego nie da się naprawić przeprosinami”.
„Ale mogłabyś z nim porozmawiać. Powiedz mu, że się zmieniłam.”
„Naprawdę?”
Zamrugała.
“Co?”
„Czy się zmieniłeś, czy po prostu jesteś zły, że straciłeś coś, czego chciałeś?”
Cisza.
„Tak właśnie myślałem.”
Wstałem.
„Clare, powiem ci coś i chcę, żebyś naprawdę to usłyszała. Przez 38 lat traktowałaś mnie, jakbym była bezwartościowa. Wmówiłaś sobie, że jestem porażką, żeby poczuć się spełnioną. A kiedy prawda wyszła na jaw, kiedy zdałaś sobie sprawę, że jestem wszystkim, za kogo mnie uważałaś, twoim pierwszym odruchem nie było przepraszanie. Chciałaś znaleźć sposób, żeby wykorzystać moją relację, żeby rozwiązać swój problem”.
„To nie jest—”
„Tak jest. Nawet teraz. Nie jesteś tu, bo ci przykro. Jesteś tu, bo czegoś ode mnie chcesz.”
Jej twarz się zmarszczyła.
„Nie wiem, jak być innym.”
„To się zastanów” – powiedziałem. „Ale zrób to z dala ode mnie”.
Zadzwoniłem po ochronę i kazałem jej ją wyprowadzić. To był ostatni raz, kiedy widziałem Clare.
6 miesięcy później mama wysłała e-mail.
Temat: „Czy możemy porozmawiać?”
Usunąłem go. Miesiąc później tata wysłał list do mojego gabinetu. Marcus podał mi go z pytającym spojrzeniem.
„Dramat rodzinny” – powiedziałem.
List miał trzy strony: przeprosiny, wyjaśnienia, prośba o drugą szansę. Złożyłem go i nie odpowiedziałem.
Trzy miesiące później Clare wysłała zaproszenie na ślub. Nie do Jasona. Najwyraźniej już sobie z nim poradziła. Jakiś facet o imieniu Brad, który pracował w finansach. Nie potwierdziłam obecności. Patricia zapytała mnie o to przy lunchu.
„Czy kiedykolwiek żałowałaś, że je ścięłaś?”
„Nie. Mieli 38 lat, żeby być moją rodziną. Nie chcieli. Nie mam obowiązku dawać im 39.”
„Nie żałuję Jasona” – dodałam. „Jason podjął właściwą decyzję. Zasługuje na kogoś lepszego niż Clare. Spotyka się z kimś ze swojej firmy. Z kolejną prawniczką od praw obywatelskich. Wygląda na szczęśliwego”.
„Dobrze dla niego.”
Leave a Comment