W końcu to wystarczyło.
Napisałem jednego e-maila i wysłałem go do wszystkich trzech.
Powiedziałem im, że Święto Dziękczynienia w Vermont nie było aktem buntu.
To była deklaracja, nowa droga naprzód.
Powiedziałem im, że jeśli chcą być w moim życiu, ich zaangażowanie musi się opierać na zainteresowaniu, obecności i prawdziwym wysiłku, a nie na poczuciu winy czy tradycji.
Trzy rzeczy, których od nich oczekiwałem.
Zapytaj o moje życie.
Odwiedź mnie chociaż raz.
Przestań traktować mnie jako przypis w historii sukcesu Sary.
Nie potrzeba wielkich przeprosin.
zobacz więcej na następnej stronie Reklama
Leave a Comment