Krew mi zamarła.
Konta offshore. Przenoszenie aktywów bez mojej wiedzy.
Siedziałam tam, uśmiechając się beznamiętnie, podczas gdy mój mąż mimochodem opowiadał mi o manewrach finansowych, które brzmiały tak, jakby przygotowywał się na przyszłość, w której mnie nie będzie — lub co najmniej na przyszłość, w której nie będę miała dostępu do małżeńskich pieniędzy.
Ale na tym nie skończył.
Tanaka-san zapytał o stres związany z pozycją Davida i o to, czy ma sposoby, aby sobie z nim poradzić.
Śmiech Dawida był brzydki.
„Mam swoje sposoby na rozładowanie napięcia. Jest ktoś w pracy – Jennifer. Pracuje w finansach. Spotykamy się od jakichś sześciu miesięcy. Moja żona nie ma o tym pojęcia”. Mówił, jakby omawiał trening na siłowni. „Szczerze mówiąc, to dobrze mi zrobiło. Jennifer rozumie mój świat, moje ambicje. Ona też wiele osiąga. Rozmawiamy o strategii, planujemy. To orzeźwiające, wrócić do domu i spotkać kogoś, kto nie potrafi rozmawiać o niczym bardziej skomplikowanym niż to, co będzie na obiad”.
Siedziałem zupełnie nieruchomo.
Twarz miałam zamarzniętą. W środku rozpadałam się na tysiąc kawałków. Ale lata nauki bycia małą, cichą i miłą osobą sprawiły, że siedziałam na krześle, uśmiechałam się, a moje ręce nie drżały.
Romans. Konta offshore. Zbywanie mnie jako zbyt prostej, by zrozumieć jego świat. Nazywanie mojej kariery hobby. Sprowadzanie mnie do roli przedmiotu dekoracyjnego, który dba o dom i wygląda schludnie.
Dwanaście lat małżeństwa i tak mnie widział.
To właśnie powiedział, kiedy myślał, że nie rozumiem.
Tanaka-san zdecydowanie czuł się teraz nieswojo. Widziałam to po jego ruchu, po tym, jak skierował rozmowę z powrotem na neutralne tematy biznesowe. Był zbyt uprzejmy, żeby zwrócić uwagę Davidowi, ale jego odpowiedzi stały się bardziej oschłe, bardziej formalne.
Kolacja dobiegła końca.
Pożegnaliśmy się w holu restauracji. Tanaka-san skłonił się przede mną i powiedział starannym angielskim: „Miło było panią poznać, pani Sarah. Życzę pani wszystkiego dobrego”.
Coś w jego oczach – jakaś łagodność – sprawiło, że zastanawiałam się, czy rozumiał więcej, niż dawał po sobie poznać. Czy słowa Davida zaniepokoiły go tak samo jak mnie.
Podróż do domu przebiegła w ciszy.
Dawid wydawał się być zadowolony z siebie, nucąc coś do radia.
„Poszło dobrze” – powiedział. „Myślę, że sfinalizujemy tę umowę. Tanaka wydawał się pod wrażeniem”.
„To wspaniale” – powiedziałem, a mój głos zabrzmiał pusto nawet w moich uszach.
Kiedy wróciliśmy do domu, David roztargniony pocałował mnie w policzek, powiedział, że musi zająć się e-mailami i zniknął w swoim biurze.
Poszedłem na górę do naszej sypialni, zamknąłem drzwi i stanąłem w ciszy.
Potem wyciągnąłem telefon i zrobiłem coś, o czym nigdy bym nie pomyślał, że zrobię.
Zadzwoniłem do Emmy.
Emma była moją współlokatorką na studiach – moją najlepszą przyjaciółką, zanim życie, odległość i subtelne zniechęcenie Davida do moich przyjaźni nas rozdzieliły. Została prawniczką specjalizującą się w prawie rodzinnym i pięć lat temu przeszła przez swój własny rozwód. Niedawno odnowiłyśmy kontakt w mediach społecznościowych, wymieniłyśmy kilka wiadomości, ale nie powiedziałam jej nic konkretnego o swoim życiu.
„Saro?” – odpowiedziała po drugim dzwonku, z zaskoczeniem w głosie. Była prawie jedenasta wieczorem.
Przełknęłam ślinę, a mój głos załamał się przy ostatnim słowie.
Leave a Comment