Podczas rozprawy rozwodowej mój miliarderski mąż odchylił się do tyłu i uśmiechnął się złośliwie, na tyle głośno, by usłyszała to cała sala sądowa. „Nie ma prawnika? Typowe. Nie stać jej nawet na reprezentację”. Żołądek ścisnął mi się, gdy sędzia zapytał: „Proszę pani, czy jest pani gotowa do rozpoczęcia rozprawy?”. Szepnęłam: „Nie mam nikogo…” – aż drzwi się otworzyły. Kobiecy głos przeciął ciszę: „Sprzeciw. Ma pani kogoś”. A twarz mojego męża znieruchomiała.

Podczas rozprawy rozwodowej mój miliarderski mąż odchylił się do tyłu i uśmiechnął się złośliwie, na tyle głośno, by usłyszała to cała sala sądowa. „Nie ma prawnika? Typowe. Nie stać jej nawet na reprezentację”. Żołądek ścisnął mi się, gdy sędzia zapytał: „Proszę pani, czy jest pani gotowa do rozpoczęcia rozprawy?”. Szepnęłam: „Nie mam nikogo…” – aż drzwi się otworzyły. Kobiecy głos przeciął ciszę: „Sprzeciw. Ma pani kogoś”. A twarz mojego męża znieruchomiała.

Podczas mojej rozprawy rozwodowej mój miliarder odchylił się do tyłu i uśmiechnął się złośliwie, na tyle głośno, że usłyszała go cała sala sądowa. „Nie ma prawnika? Typowe. Nie stać jej nawet na adwokata”.

Nazywał się Grant Caldwell — nieruchomości, prywatne odrzutowce, okładki magazynów, typ człowieka, który uśmiechał się tylko wtedy, gdy wygrywał. Ja byłam Hannah Caldwell , w siódmym miesiącu ciąży, trzymającą teczkę ze zrzutami ekranu i rachunkami za leczenie jak zbroję.

Po drugiej stronie przejścia, adwokat Granta, Mason Kline , stał z równym stosem papierów i szerszym uśmiechem. „Wysoki Sądzie” – powiedział – „pani Caldwell nie ma pełnomocnika i nie ma podstaw prawnych do kwestionowania intercyzy”.

Słowo „intercyza” uderzyło mnie jak kubeł zimnej wody. Tę umowę wciśnięto mi dwa dni przed ślubem – matka Granta krążyła wokół, a Grant mówił: „ Po prostu podpisz. To standard”. Miałam wtedy dwadzieścia dwa lata, byłam zakochana i zbyt zawstydzona, żeby zadawać pytania.

Przełknęłam ślinę i stanęłam twarzą do sędzi. Sędzia Ramirez poprawiła okulary. „Pani Caldwell, czy rozumie pani, że ma pani prawo do adwokata?”

Zmusiłam się do spokojnego tonu. „Tak, proszę pani. Po prostu… nie zdążyłam.”

Grant zachichotał cicho i okrutnie. „Zdążymy na czas? A może zmieścimy się w budżecie?”

Policzki mi płonęły. Czułam, jak wszystkie oczy na sali sądowej wędrują na mój brzuch, a potem na pusty stół. Kiedyś byłam pielęgniarką – dopóki Grant nie nalegał, żebym „odpoczęła” i zrezygnowała. Odpoczynek, jak to nazywał. Czułam się jak w izolacji.

Sędzia Ramirez westchnął. „Panie Caldwell, nie jesteśmy tu po to, żeby komentować”.

Mason Kline przesunął dokument. „Wnosimy o natychmiastowe wykonanie umowy przedmałżeńskiej. Żadnych alimentów na małżonka. Żadnych roszczeń do działalności pana Caldwella. Zaoferowano już skromną jednorazową płatność”.

„Dziesięć tysięcy dolarów” – dodał Grant, jakby dawał mi napiwek.

Zacisnęłam palce na teczce. „Kłamie” – wyrzuciłam z siebie. „Ukrył pieniądze. Przeniósł majątek, kiedy dowiedział się, że jestem w ciąży. I on…” Głos mi się załamał. „Groził, że zabierze mi dziecko”.

Uśmiech Granta zniknął. Jego oczy stały się beznamiętne. „Uważaj, Hannah”.

zobacz więcej na następnej stronie Reklama

back to top