Podczas rozprawy rozwodowej mój miliarderski mąż odchylił się do tyłu i uśmiechnął się złośliwie, na tyle głośno, by usłyszała to cała sala sądowa. „Nie ma prawnika? Typowe. Nie stać jej nawet na reprezentację”. Żołądek ścisnął mi się, gdy sędzia zapytał: „Proszę pani, czy jest pani gotowa do rozpoczęcia rozprawy?”. Szepnęłam: „Nie mam nikogo…” – aż drzwi się otworzyły. Kobiecy głos przeciął ciszę: „Sprzeciw. Ma pani kogoś”. A twarz mojego męża znieruchomiała.

Podczas rozprawy rozwodowej mój miliarderski mąż odchylił się do tyłu i uśmiechnął się złośliwie, na tyle głośno, by usłyszała to cała sala sądowa. „Nie ma prawnika? Typowe. Nie stać jej nawet na reprezentację”. Żołądek ścisnął mi się, gdy sędzia zapytał: „Proszę pani, czy jest pani gotowa do rozpoczęcia rozprawy?”. Szepnęłam: „Nie mam nikogo…” – aż drzwi się otworzyły. Kobiecy głos przeciął ciszę: „Sprzeciw. Ma pani kogoś”. A twarz mojego męża znieruchomiała.

Głośnik trzeszczał.

Głos Granta wypełnił salę sądową: „Jeśli będziesz się ze mną bił, dopilnuję, żebyś nigdy nie zobaczył tego dziecka. Pogrzebię cię w sądzie, aż stracisz oddech”.

Cisza pochłonęła pokój.

Twarz Granta zbladła.

Sędzia Ramirez przez dłuższą chwilę nie drgnęła. Potem wypuściła powietrze, powoli i kontrolowanie, jak ktoś, kto próbuje nie wybuchnąć.

„Panie Caldwell” – powiedziała – „proszę usiąść. Już”.

Grant opadł na krzesło, jakby jego kości nagle zapomniały, jak go utrzymać. Papiery Masona Kline’a drżały mu w dłoniach.

Moja matka wystąpiła naprzód. „Wysoki Sądzie, w oparciu o te dowody, wnosimy o wydanie doraźnego nakazu sądowego w celu zapobieżenia dalszemu roztrwonieniu majątku małżeńskiego, tymczasowego alimentów dla małżonka oraz formalną ocenę opieki nad dzieckiem. Ponadto, wnosimy o przekazanie przez sąd gróźb pana Caldwella odpowiednim organom”.

Grant warknął, teraz już zdesperowany. „To była prywatna kłótnia. Ona to przekręca”.

Głos mamy pozostał spokojny. „Prywatna kłótnia nie usprawiedliwia przymusu. A groźby wobec matki nienarodzonego dziecka nie są kwestią chwili. To pewien schemat”.

Sędzia spojrzał na mnie. „Pani Caldwell – Hannah – czy jest pani bezpieczna?”

Otworzyłem usta, ale prawda utknęła mi w gardle. Bezpieczny? Mieszkałem w rezydencji z kamerami i zamkniętymi bramami, z facetem, który mógł zniszczyć każdego jednym telefonem. Zerknąłem na Granta, a on patrzył na mnie, jakby wciąż miał mnie w garści.

Wtedy znów poczułam dłoń mojej matki – pewną, ciepłą, prawdziwą.

„Nie” – szepnąłem. „Nie byłem”.

Sędzia Ramirez zacisnął szczękę. „W porządku”.

Uderzyła młotkiem raz. „Umowa przedmałżeńska zostanie poddana przeglądowi pod kątem uczciwości i ewentualnego przymusu. Wydaję tymczasowy nakaz sądowy, który uniemożliwia panu Caldwellowi przenoszenie lub ukrywanie majątku. Tymczasowe alimenty zostaną ustalone natychmiast. Pan Caldwell będzie miał nadzorowany kontakt do czasu przeprowadzenia rozprawy”.

Grant zerwał się na równe nogi. „Nie możesz…”

zobacz więcej na następnej stronie Reklama

back to top