„Z pewnością dałeś mi niezapomniane urodziny” – odpowiedziałam spokojnie. „Ale jeśli nie masz nic przeciwko, chciałabym zjeść ciasto, zanim się całkowicie roztopi”.
Uśmiech Jessiki zbladł, a na jej twarzy malowało się zakłopotanie. To nie była reakcja, którą zaplanowała. Kyle wyglądał na równie zdezorientowanego moim opanowaniem.
„Sam” – zaczął – „powinniśmy porozmawiać o ustaleniach”.
Uniosłam rękę. „Nie teraz, Kyle. Zaraz idę zjeść tort urodzinowy”.
Wziąłem widelec i ugryzłem z rozmysłem czekoladowy tort lawowy, na chwilę zamykając oczy, by delektować się smakiem. Kiedy je otworzyłem, zauważyłem, że cała czwórka wpatruje się we mnie, jakby wyrosła mi druga głowa.
„Co?” – zapytałam niewinnie. „Myślałeś, że się załamię? Zrobię scenę? Wybiegnę z płaczem? Przykro mi, że cię rozczarowałam”.
Jessica otrząsnęła się pierwsza. „Po prostu myśleliśmy, że będziesz bardziej zdenerwowany”.
„Och, tak” – zapewniłem ją, biorąc kolejny kęs ciasta. „Ale w przeciwieństwie do niektórych osób przy tym stole, nie czuję potrzeby, żeby robić widowisko z każdej emocji”. Odłożyłem widelec. „Poza tym, jest coś, o czym powinnaś wiedzieć, zanim będziemy kontynuować tę dyskusję”.
Lekkie drżenie dłoni było jedynym zewnętrznym znakiem emocjonalnego trzęsienia ziemi, które we mnie zachodziło. Wziąłem powolny łyk wody, zbierając myśli. Od miesięcy zbierałem elementy układanki, której nie chciałem dokończyć. Teraz, w obliczu samozadowolonego oświadczenia Jessiki, elementy te wskoczyły na swoje miejsce z druzgocącą jasnością.
„Wiem o tym romansie od trzech miesięcy” – odpowiedziałem cicho.
Kyle gwałtownie podniósł głowę, a jego oczy rozszerzyły się ze zdziwienia. Triumfalny uśmiech Jessiki zniknął.
„Co?” Kyle zdołał wykrztusić.
„Naprawdę powinieneś częściej zmieniać hasło do poczty, Kyle. Używanie daty naszej rocznicy nie było zbyt bezpieczne – zwłaszcza, że zacząłeś zachowywać się tak podejrzliwie”.
Moja matka aż westchnęła. „Samantho, to nie jest odpowiednia rozmowa przy kolacji”.
Odwróciłam się do niej ze stalowym głosem. „Ogłaszanie romansu z mężem twojej siostry na urodzinowej kolacji też nie, mamo. Ale jesteśmy tutaj”.
W marcu pożyczyłam laptopa Kyle’a, gdy mój zepsuł się przed ważną prezentacją w pracy. Pojawiło się powiadomienie – e-mail od Jessiki z tematem: wczoraj wieczorem. Trzymałam palec nad myszką, a zasady prywatności walczyły z narastającą podejrzliwością. Ostatecznie podejrzliwość zwyciężyła. E-mail był bardzo szczegółowy, opisywał ich spotkanie w biurze Kyle’a po godzinach i nawiązywał do kilku poprzednich spotkań. Tego dnia mój świat się zawalił, ale zachowałam tę wiedzę dla siebie, potrzebując czasu na przetworzenie informacji, zaplanowanie i ochronę siebie.
„Po znalezieniu tych e-maili” – kontynuowałem – „zatrudniłem prywatnego detektywa – Davis and Associates. Są bardzo dokładni, Kyle. Mają zdjęcia, na których widać, jak wchodzisz do budynku mieszkalnego Jessiki dwadzieścia siedem różnych wieczorów. Mają nagrania twoich rozmów telefonicznych. Mają nawet paragon z jubilera, w którym kupiłeś jej tę bransoletkę, którą teraz nosi, tę, którą, jak twierdziła, pochodziła od wdzięcznego klienta”.
Jessica instynktownie zasłoniła złotą bransoletkę na nadgarstku, a jej pewność siebie widocznie zgasła.
„Śledztwo w mojej sprawie?” – głos Kyle’a podniósł się z oburzeniem. „To naruszenie prywatności”.
Zaśmiałam się. Szczerze, mimo wszystko. „To odważne, jak na mężczyznę, który wtargnął w moje małżeństwo”.
„Ale się nie martwcie” – ciągnąłem – „śledztwo było całkowicie legalne, w przeciwieństwie do cudzołóstwa, które w tym stanie nadal stanowi podstawę do rozwodu z orzekaniem o winie”.
Mój ojciec niespokojnie poruszył się na krześle. „Samantho, może powinniśmy…”
„Jeszcze nie skończyłam” – przerwałam mu.
„Dwa miesiące temu skontaktowałem się z Patricią Donovan. To jedna z najlepszych adwokatek rozwodowych w Chicago. Dokumenty są już przygotowane, Kyle. Udokumentowałem wszystko, zabezpieczyłem kopie wszystkich naszych dokumentów finansowych i podjąłem kroki w celu ochrony mojego majątku. Patricia poradziła mi, żebym poczekał, aż wszystkie dowody będą gotowe, zanim się z tobą skonfrontuję”.
Twarz Kyle’a zmieniła się z zaszokowanej na bladą, a potem lekko zzieleniałą. Jessica spojrzała między nami, a jej triumf zniknął, gdy zdała sobie sprawę, że nie przekazuje wieści. Wkracza w pułapkę.
„Planowałeś się ze mną rozwieść?” – zapytał Kyle ochryple. „Przez cały ten czas?”
„Tak” – odpowiedziałem po prostu. „Właściwie miałem ci wręczyć dokumenty w przyszłym tygodniu”. Ogłoszenie Jessiki tylko przyspieszyło mój termin.
Moja matka miała łzy w oczach. „Ale Samantho, rozwód jest tak ostateczny. Przecież z terapią…”
„Mamo” – przerwałam jej delikatnie, ale stanowczo – „nie ma już odwrotu. I jest jeszcze jedna rzecz, którą wszyscy powinniście wiedzieć”.
Spojrzałam prosto na Jessicę – co sprawiło, że twoje ogłoszenie wydało mi się szczególnie interesujące. Sięgnęłam po torebkę i wyjęłam złożony dokument, który nosiłam ze sobą od tygodni, czekając na odpowiedni moment. Nigdy nie wyobrażałam sobie, że ten moment nadejdzie podczas mojej własnej urodzinowej kolacji.
„Kyle miał wazektomię dwa lata temu” – odpowiedziałem, przesuwając po stole raport medyczny. „Zdecydowaliśmy, że dzieci nie są naszą przyszłością. Nie chciał brać na siebie tej odpowiedzialności”.
Jessica spojrzała na mnie, potem na Kyle’a, a na jej twarzy powoli malowało się zrozumienie. „To niemożliwe” – wyszeptała. „Kłamiesz”.
„Sprawdź dokument” – odpowiedziałem. „Sacred Heart Medical Center. Dr Reynolds. Zabieg wykonano dwadzieścia sześć miesięcy temu. Kyle dochodził do siebie na naszej kanapie, oglądając March Madness. Pamiętam, bo ciągle musiałem mu przynosić mrożony groszek na obrzęk”.
Kyle wyglądał, jakby miał zwymiotować. „Sam, mogę wyjaśnić…”
„Wyjaśnić co?” – wtrąciła Jessica, podnosząc głos. „Że miałeś wazektomię i mi nie powiedziałeś? Że pozwoliłeś mi uwierzyć…” Urwała gwałtownie, uświadamiając sobie, co zdradza.
Moja matka drżącymi rękami przeglądała dokumentację medyczną. „Czy to prawda, Kyle?”
Milczenie Kyle’a było wystarczającym potwierdzeniem.
Odwróciłam się do Jessiki, której twarz odpłynęła z kolorów. „Więc, droga siostro, jeśli naprawdę jesteś w ciąży, należą ci się gratulacje – tylko nie Kyle’owi. On strzela ślepakami, jak to mówią. Więc kto jest prawdziwym ojcem? Wiesz w ogóle?”
W restauracji zrobiło się ciszej. Goście siedzący w pobliżu najwyraźniej zdawali sobie sprawę, że przy naszym stoliku rozgrywa się poważny dramat. Jessica rozejrzała się dookoła, zauważając uwagę, a jej starannie wykreowana chwila triumfu rozpadła się wokół niej.
„To błąd” – upierała się słabo. „Ta dokumentacja medyczna musi być błędna”.
„Nie mylą się” – przyznał w końcu Kyle, wpatrując się w swoje dłonie. „Powinienem był cię poinformować, Jess. Po prostu… nie sądziłem, że to będzie miało znaczenie. I tak używaliśmy zabezpieczenia – a przynajmniej powinniśmy. Nigdy nie sądziłem…”
„Nigdy nie pomyślałbyś, że spróbuje cię złapać w pułapkę z ciążą, która nie może być twoja” – dokończyłem za niego. „Błąd nowicjusza, Kyle. Powinieneś był zrozumieć, że Jessica zawsze ma jakiś pomysł”.
Jessica nagle wstała, a jej krzesło głośno zaskrzypiało o podłogę. „Muszę zaczerpnąć świeżego powietrza” – mruknęła, chwytając torebkę i niemal biegnąc do wyjścia.
Kyle wyglądał na rozdartego, spoglądając to na mnie, to na oddalającą się Jessicę.
„No dalej” – odpowiedziałem chłodno. „Chodź za nią. Jesteście siebie warci”.
Po chwili wahania Kyle wstał i pobiegł za Jessicą, zostawiając mnie samą z moimi zdziwionymi rodzicami.
Mój ojciec odchrząknął. „Samantho, nie wiem, co powiedzieć”.
„Nie ma nic do powiedzenia, tato.”
Znów sięgnąłem po widelec i odgryzłem kolejny kęs ciasta. Smakowało teraz jak popiół, ale byłem zdecydowany je dokończyć. W końcu to była moja urodzinowa kolacja – tyle że Jessica może teraz potrzebować innego lekarza, takiego, który pomoże jej ustalić, kto tak naprawdę jest ojcem jej dziecka.
Moja matka płakała cicho, tusz do rzęs spływał jej po policzkach. „Jak możesz być taka spokojna? To katastrofa”.
Odłożyłem widelec i spojrzałem jej prosto w oczy. „Nie, mamo. Katastrofa to coś nieoczekiwanego i nieuniknionego. To było przewidywalne i całkowicie do uniknięcia. Jessica odbierała mi to, co moje, odkąd byliśmy dziećmi, a ty i tata jej w tym pomagaliście. Jedyna różnica polega na tym, że tym razem byłem przygotowany”.
Dałem kelnerowi znak, żeby podał rachunek. „Myślę, że nasza impreza na dziś dobiegła końca”.
W restauracji zrobiło się nieprzyjemnie cicho, a pobliskie stoliki przestały udawać, że nie słuchają naszego rodzinnego dramatu. Pewną ręką podpisałem rachunek, dodając hojny napiwek dla kelnera, który musiał być świadkiem tej katastrofalnej urodzinowej kolacji.
Kiedy skończyłem składać podpis, zobaczyłem Kyle’a wracającego samotnie z twarzą poszarzałą. Opadł z powrotem na siedzenie, przeczesując dłonią włosy tym znajomym gestem, który kiedyś uważałem za uroczy.
„Gdzie jest Jessica?” zapytała moja mama, ocierając oczy serwetką.
„Jest w samochodzie” – odpowiedział Kyle. „Jest zdenerwowana”.
„Wyobrażam sobie, że odkrycie, iż nie jesteś ojcem jej wygodnej ciąży, byłoby dla niej przykre” – odpowiedziałem celowo neutralnym głosem.
Kyle spojrzał na mnie błagalnie. „Sam, proszę, możemy porozmawiać na osobności? Jest tyle rzeczy, które muszę ci wyjaśnić”.
„To prawda?” – szorstki głos mojego ojca przełamał napięcie. „O wazektomii”.
Kyle niechętnie skinął głową. „Tak, proszę pana. Dwa lata temu. Rozmawialiśmy o tym z Samem i zdecydowaliśmy…”
„Ty zdecydowałeś” – poprawiłam go. „To ty nie chciałeś dzieci. Byłam gotowa poczekać”.
„Chodzi o to”, kontynuował Kyle, „że to była wspólna decyzja w naszym małżeństwie. Powinienem był poinformować Jessicę, ale sprawy między nami były skomplikowane”.
„Skomplikowane?” Zaśmiałem się bez humoru. „To z pewnością jedno słowo na spanie z siostrą żony”.
Moja matka ścisnęła swoje perły – dosłownie ścisnęła sznur pereł na szyi, jakby mogły zapewnić odrobinę stabilizacji w tym chaosie. „Po prostu nie rozumiem, jak to się stało. Jak mogliście zrobić to Samancie?”
Zanim Kyle zdążył odpowiedzieć, Jessica pojawiła się ponownie, z twarzą zaczerwienioną od płaczu, ale nieco odzyskała opanowanie. Opadła na krzesło, nie patrząc na nikogo, z ramionami opiekuńczo owiniętymi wokół brzucha.
„Przepraszam, że mi się skończyło” – mruknęła, a jej głosowi brakowało zwykłej pewności siebie. „Potrzebowałam chwili”.
Kelner podszedł ostrożnie. „Czy wszystko w porządku z posiłkiem? Czy ktoś chciałby kawę lub deser?”
„Poproszę tylko czek” – odpowiedziałem. „Już go podpisałem”.
„Czekaj” – odpowiedziała nagle Jessica. „Chcę wyjaśnić”. Rozejrzała się wokół stołu, jej wzrok spoczął na mnie. „Sam, co się wydarzyło między Kyle’em a mną? To nie było zaplanowane. Nigdy nie chcieliśmy cię skrzywdzić”.
„A mimo to zdecydowałeś się ogłosić to podczas mojej urodzinowej kolacji” – zauważyłem – „w tak idealnym momencie”.
Jessica miała na tyle przyzwoitości, żeby wyglądać na zawstydzoną. „To było złe. Po prostu… Myślałam, że będzie łatwiej, gdy będzie rodzina. Nie myślałam o tym, jak ty się z tym będziesz czuł”.
„Nigdy tego nie robisz” – odpowiedziałem cicho. „W tym problem, Jess. Nigdy nie wzięłaś pod uwagę moich uczuć, zabierając mi coś, co do mnie należy”.
„Kyle nie należy do ciebie” – odparła, a w jej głosie powrócił błysk jej zwykłego buntu. „To człowiek, a nie własność”.
„Był moim mężem” – odpowiedziałam. „Mężczyzną, który obiecał mi miłość i szacunek. A ty jesteś moją siostrą, która powinna była uszanować to zobowiązanie, nawet gdyby tego nie zrobił”.
Mój ojciec odchrząknął. „Jeśli chodzi o dziecko, Jessico. Jeśli Kyle nie jest ojcem…”
W oczach Jessiki pojawiły się nowe łzy. „Nie wiem, co powiedzieć. Daty się zgadzały. Naprawdę myślałam: kto inny mógłby to być?”
Moja matka zapytała głosem ledwie słyszalnym szeptem: „Jessica…”
Jessica wpatrywała się w swoje kolana. „Przed Kyle’em był ktoś inny. On też jest żonaty”.
Mój ojciec jęknął i zakrył twarz dłońmi.
Leave a Comment