To nie byli po prostu roszczeniowi nastolatkowie. Byli siecią arogancji i ochrony, chronioną przez ojców, którzy zbudowali imperia na oszczędzaniu i wykorzystywaniu systemów.
Uważali się za nietykalnych.
Russell zbudował swoją karierę na docieraniu do rzekomo nietykalnych.
Jego telefon zawibrował.
Lynn dzwoni ze szpitala.
„Russ, musisz przyjść” – powiedziała napiętym głosem. „Dr Wilkins mówi, że aktywność jego mózgu się zmienia. Może to być dobre albo złe. Jeszcze nie wiedzą”.
Zamknął laptopa i wyszedł, ale pliki pozostały otwarte w jego umyśle – ścieżki się tworzyły, plany się krystalizowały.
Przez dwadzieścia lat chronił swój kraj przed wrogami, zagranicznymi i krajowymi.
Teraz miał sześć nowych celów.
I w przeciwieństwie do jego poprzednich misji, ta miała charakter osobisty.
W szpitalu dr Wilkins pokazał im nowe skany.
„Obrzęk się zmniejsza, co jest pozytywne” – powiedziała. „Ale nie będziemy wiedzieć, jak poważne są uszkodzenia poznawcze, dopóki się nie obudzi… o ile się obudzi. Przykro mi. Muszę być szczera co do możliwości”.
Lynn ścisnęła dłoń Carla, a łzy spływały jej po policzkach.
Russell stał za nią, jedną rękę trzymając na jej ramieniu, a drugą zaciskając tak mocno, że aż zbielały mu kostki.
Przez okno widział innych pacjentów OIOM-u, inne rodziny przeżywające własne tragedie. W pokoju dalej starszy mężczyzna siedział obok kogoś, kto wyglądał na jego żonę, czytając książkę w miękkiej okładce. Dwa pokoje dalej młoda kobieta w bluzie studenckiej siedziała z kimś w swoim wieku, z oczami zaczerwienionymi od płaczu.
Zwykli ludzie przeżywający zwykłe kryzysy.
Kryzys Carla nie był zwyczajny. Został wywołany, celowy, a osoby za niego odpowiedzialne przebywały w domu, prawdopodobnie świętując zbliżające się zakończenie roku akademickiego i podpisywanie stypendiów.
Następnego ranka Russell wziął udział w posiedzeniu rady szkoły w czasie sesji konsultacji społecznych. Stał przy mikrofonie, a wszyscy rodzice w sali zamilkli na jego widok.
„Nazywam się Russell Elliot” – powiedział. „Mój syn Carl jest w śpiączce w szpitalu Mercy General, ponieważ sześciu stypendystów pobiło go bronią w waszej szkole”.
Przez tłum przeszedł szmer.
„Superintendent Emory jasno dał do zrozumienia, że ci sportowcy poniosą minimalne konsekwencje, ponieważ są cenni dla waszych programów sportowych” – kontynuował Russell. „Chcę powiedzieć, że się na to nie zgodzę”.
Emory odchrząknął, siedząc przy stole zarządu. „Panie Elliot, wyjaśniliśmy już procedurę…”
„Proces jest zepsuty” – wtrącił Russell. „System, który ma chronić dzieci, chroni napastników, bo potrafią rzucać i łapać piłkę. Dałeś sygnał, że sprawność fizyczna jest ważniejsza niż ludzkie życie”.
„Panie Elliot, zrozumiałe jest, że jest pan wzruszony” – powiedział Emory.
„Nie jestem emocjonalny” – odpowiedział Russell. „Mam jasny umysł i jestem absolutnie pewny. Jeśli nie wymierzysz sprawiedliwości mojemu synowi, sam ją znajdę”.
W sali rozległy się szepty. Przewodnicząca zarządu Pamela Morrison uderzyła młotkiem, przywołując porządek.
„Panie Elliot, groźby nie są stosowne w tym postępowaniu” – powiedziała.
„Nikomu nie groziłem. Stwierdziłem fakt”. Russell spojrzał każdemu członkowi zarządu w oczy. „Macie wybór. Postępujcie właściwie albo poniesiecie konsekwencje nierobienia niczego”.
Wyszedł przy gromkich brawach innych rodziców, którzy milczeli zbyt długo.
Tego wieczoru zabrał się do pracy na poważnie.
Część trzecia – Konsekwencje
Najpierw Bobby Estrada.
Według córki Shannon i nielicznych przyjaciół Carla, którzy byli na tyle odważni, by się odezwać, przywódca grupy, Bobby świętował w najpopularniejszym miejscu spotkań w Riverside, niedaleko autostrady, rozświetlonej neonami burgerowni, otwartej do późna dla amerykańskich licealistów. Zamieścił w sieci filmy, na których stawia kolejki z fałszywym dowodem osobistym, otoczony przez kolegów z drużyny – w tym przez pozostałych pięciu chłopaków, którzy wpędzili Carla w śpiączkę.
Russell obserwował z ciężarówki po drugiej stronie ulicy, zwracając uwagę na szczegóły. Bobby śmiał się zbyt głośno, poklepywał kolegów po plecach i rozkoszował się ich uwagą. Grupa wylała się na parking po północy.
Bobby prowadził samochód pijany.
I stało się. Russell patrzył, jak zataczając się, podchodzi do swojej Corvetty, a jego przyjaciele dopingowali go, gdy grzebał w kluczykach.
Russell podążał za nim z daleka, obserwując, jak Bobby lawiruje między samochodami. Dwukrotnie samochód zjechał na pobocze, niemal zahaczając o inne pojazdy. Russell po cichu zapamiętywał numery rejestracyjne kierowców, których Bobby naraził na niebezpieczeństwo, i zapisywał je w pamięci.
Bobby’emu udało się dotrzeć do strzeżonego osiedla, ale zaprowadził Russella prosto pod swoje drzwi.
Teraz Russell znał swoje schematy.
Dwa dni później cenną Corvettę Bobby’ego znaleziono rozebraną w niebezpiecznej części miasta. Numery identyfikacyjne były tak zniszczone, że ich odtworzenie było praktycznie niemożliwe. Drogie części zniknęły w sieciach, o których istnieniu Russell wiedział jeszcze z czasów, gdy współpracował z federalnymi grupami operacyjnymi.
Roszczenie ubezpieczeniowe zostało odrzucone, gdy anonimowe zrzuty ekranu z wpisami Bobby’ego w mediach społecznościowych – czerwone plastikowe kubki, bełkotliwa mowa, kluczyki do samochodu wymachujące w powietrzu – dotarły do rzeczoznawców.
Michael Estrada był wściekły, a Bobby był po prostu zawstydzony, nie zraniony, nie powstrzymany.
Russell zaostrzył sytuację.
Stypendium USC Bobby’ego wymagało utrzymania średniej ocen 2,5. Russell odkrył, że jest daleko od ideału. Kupował prace za pośrednictwem serwisu online.
Jedna anonimowa informacja przekazana do biura ds. zgodności z przepisami NCAA – wraz z dokumentacją, którą Russell uzyskał legalnie dzięki swoim dawnym kontaktom w wywiadzie – sprawiła, że stypendium Bobby’ego zostało poddane przeglądowi. Uniwersytet nie chciał rozgłosu. W pełnym wyzwań świecie amerykańskiego sportu akademickiego, nagłówek o nadużyciach akademickich powiązanych z brutalnym incydentem w amerykańskiej szkole średniej był ostatnią rzeczą, jakiej potrzebowali.
Nadal za mało.
Następny był Carl Merritt.
Linebacker myślał, że jest niezwyciężony, a stypendium Alabamy było gwarantowane. Russell podążał za nim przez trzy dni, ucząc się jego rutyny. Carl odbierał towar od dilera w każdy czwartek za zamkniętym magazynem na skraju miasta, w tym samym miejscu co tydzień.
„Suplementy” były w rzeczywistości sterydami — substancjami wysokiej jakości wydawanymi wyłącznie na receptę.
Russell zaczekał na kolejny odbiór Carla, a następnie anonimowo zadzwonił na policję, podając dokładne informacje o czasie, miejscu i pojeździe. Kiedy funkcjonariusze przyjechali na miejsce, znaleźli Carla z wystarczającą ilością substancji kontrolowanych, by postawić mu poważne zarzuty.
Jego ojciec, Wallace, zwrócił się o przysługę, ale aresztowanie było sprawą publiczną. Biuro ds. przestrzegania przepisów stanu Alabama nie mogło tego zignorować.
Russell nie był zadowolony z anulowanych stypendiów i aresztowań.
Ci chłopcy wprawili jego syna w śpiączkę. Według córki Shannon, która podsłuchała ich rozmowę na szkolnym korytarzu, śmiali się z tego. Nie czuli żadnych wyrzutów sumienia.
Musieli zrozumieć konsekwencje.
Pete Barnes kochał swoją ciężarówkę niemal tak samo jak stypendium stanowe Ohio.
Russell obsesyjnie śledził profile Pete’a w mediach społecznościowych. Chłopak publikował wszystko, łącznie ze swoją piątkową tradycją jazdy terenowej po pustyni za miastem z przyjaciółmi. Russell znał takie tereny. Trenował w gorszych warunkach w Afganistanie, Syrii, Iraku – zawsze pod amerykańską flagą na mundurze.
Spędził noc obserwując jeden konkretny szlak, który Pete lubił najbardziej, ten, o którym Pete napisał, że „na pewno wybierze się w ten piątek, chłopaki”.
Pułapka była prosta w konstrukcji i z zewnątrz nie do odróżnienia od pecha. Starannie zaprojektowany odcinek szlaku wzdłuż płytkiego zbocza, na tyle kruchy, że brawurowa prędkość zamieniłaby go w poślizg. Nie na tyle, by było to śmiertelne, obliczył Russell. Wystarczająco, by zranić i zatrzymać.
W piątek wieczorem przejechała tamtędy ciężarówka Pete’a.
Przeżył, mając złamaną obojczyk, trzy złamane żebra i wstrząs mózgu, doznając go, gdy uderzył głową w pałąk bezpieczeństwa.
Jego ojciec, Norman, krzyczał o sabotażu, ale śledczy stwierdzili jedynie niestabilność podłoża i błąd kierowcy. Nagranie z kamery samochodowej Pete’a pokazało, że skręcił o wiele za szybko.
Trzy w dół.
Pozostało trzy.
Alberto Stone był człowiekiem przyzwyczajenia, biegał tę samą trasę każdego ranka o piątej rano
Russell obserwował go przez tydzień, zanim podjął działanie. Alberto miał na uszach słuchawki, a głośna muzyka zagłuszała świat. Nigdy nie zauważył subtelnej zmiany w nawierzchni – istniejącej dziury, która uległa pogłębieniu i pozostała na tyle głęboka, że mogła w nią wpaść nieostrożna stopa przy dużej prędkości.
Alberto upadł mocno, a jego kolano wykręciło się nienaturalnie. Zerwane więzadło krzyżowe przednie i poboczne piszczelowe wymagało operacji i miesięcy rekonwalescencji. Jego stypendium w Oregonie zależało od dobrych wyników badań lekarskich.
Teraz już by tego nie przeszedł.
Russell obserwował z odległości trzech przecznic przyjazd karetki.
Cztery z głowy.
Steven Cole był bardziej przebiegły.
Defensywny skrzydłowy był ostrożniejszy niż jego koledzy z drużyny i mniej skłonny do nadmiernego dzielenia się informacjami w mediach społecznościowych, ale jego dziewczyna, Christy Douglas, była znacznie bardziej aktywna w sieci. Jej posty o ich związku powiedziały Russellowi wszystko, co musiał wiedzieć o punktach newralgicznych Stevena.
Christy miała pieniądze, przywileje dorównujące Stevenowi. Była też zmęczona – zmęczona temperamentem Stevena, jego kontrolującym zachowaniem, jego obsesją na punkcie futbolu, a nie nią.
Russell znalazł ją w kawiarni, którą często odwiedzała; siedziała nieopodal z gazetą, jak każdy inny mężczyzna w średnim wieku czytający wiadomości.
Gdy wstała, żeby dolać sobie kawy, Russell poruszył się.
Szybkie, wyreżyserowane potknięcie. Przepraszające pukanie w torbę. Mruknięcie „przepraszam”, gdy oboje schylili się, by pozbierać rozsypaną zawartość. I mały pendrive pozostawiony w zamieszaniu, oznaczony inicjałami i datą, która zaintrygowałaby każdego ciekawskiego nastolatka.
Christy znalazła to tego wieczoru.
Podłączyła go do laptopa i zobaczyła filmiki Stevena z inną dziewczyną na imprezie dwa tygodnie wcześniej, całującego się z nią w ciemnym korytarzu. Było więcej klipów, które Russell po cichu zebrał z różnych publicznych postów – nic nie edytowane, tylko zaaranżowane – z sygnaturą czasową i niezaprzeczalne.
Odpowiedź Christy była nuklearna.
Opublikowała wszystko na swoim Instagramie, oznaczyła Stevena, oznaczyła jego trenerów z LSU. Potem ujawniła coś jeszcze.
Steven naciskał na nią, żeby skłamała o innym napadzie, innej ofierze w innej szkole. Milczała, zawstydzona.
Już nie.
Następnego dnia LSU cofnęło stypendium Stevenowi. Jego ojciec, trener Steven Cole, groził pozwami, ale nagrania były autentyczne, a dodatkowe oskarżenia Christy’ego wszczęły śledztwo, którego Steven nie mógł uniknąć.
Piątka w dół.
Samuel Randolph był ostatni i Russell zachował go, aby poświęcić mu szczególną uwagę.
Felix Randolph, ojciec Samuela, prawnik, był siłą prawną chroniącą wszystkich sześciu chłopców. Groził pozwami każdemu, kto zeznawał, zastraszał świadków, ukrywał dowody. To on był powodem, dla którego poprzednie ofiary milczały.
Russell przyjrzał się praktyce Felixa, jego przypadkom, schematom działania i znalazł słabe punkty w karierze zbudowanej na naginaniu zasad.
Felix narobił sobie wrogów — klientów, którzy odkryli zawyżone rachunki, sędziów podejrzewających naruszenie zasad etyki i partnerów, których osłabiał.
Russell stał się cichym organizatorem, łącząc fakty, udzielając anonimowych wskazówek izbie adwokackiej, przekazując informacje federalnym śledczym badającym oszustwa ubezpieczeniowe. Niczego nie zmyślił; po prostu wskazywał osobom posiadającym autorytet to, co już istniało.
Ale sam Samuel chciał czegoś bardziej natychmiastowego.
Oblanie testów narkotykowych Samuela zostało zatuszowane, ale nałóg nie zniknął. Russell namierzył swojego dilera, drobnego agenta pracującego w szatni na siłowni, i zawarł układ w granicach tego, czego nauczył się przez lata kontaktów z informatorami.
Następna partia, którą kupił Samuel, zawierała mieszankę substancji, które wprawdzie go nie zabiły, ale z pewnością sprawiłyby, że trafiłby na pogotowie — była to ostra reakcja wymagająca natychmiastowej opieki.
Podczas treningu Samuel doznał problemów z sercem.
Karetka pogotowia przewiozła go do Mercy General, tego samego szpitala, w którym Carl wciąż leżał w śpiączce trzy piętra wyżej, tego samego oddziału ratunkowego, w którym dr Wilkins po raz pierwszy powiedział Russellowi, że jego syn może nigdy się nie obudzić.
Badanie krwi wykazało obecność mieszanki zakazanych substancji, przez co Samuel został wydalony ze szkoły, a jego stypendium cofnięte, jeszcze zanim wenflon przestał działać.
Sześć na sześć.
Wszyscy trafili do szpitala, zostali aresztowani lub publicznie ujawnieni w ciągu dwóch tygodni.
Ich przyszłość legła w gruzach, a ich arogancja została zniweczona.
Russell był skrupulatny, nie pozostawiając żadnego śladu łączącego go z jakimkolwiek incydentem. Każdy z nich wyglądał jak naturalna konsekwencja własnych, lekkomyślnych decyzji.
Był w pokoju Carla, gdy Lynn szepnęła, trzymając telefon w ręku.
„W wiadomościach mówią, że wszyscy sześciu chłopców jest rannych lub ma kłopoty” – powiedziała. „Ci, którzy… ci, którzy go skrzywdzili”.
Spojrzała na niego. Naprawdę spojrzała. I Russell dostrzegł pytanie w jej oczach.
Ale ona o to nie pytała.
„Dobrze” – powiedziała w końcu i zwróciła się z powrotem do Carla.
Część czwarta – Ojcowie
Tego wieczoru Russell był sam w domu, gdy zadzwonił dzwonek do drzwi.
Sprawdził obraz z kamery bezpieczeństwa na swoim telefonie.
Na jego ganku stało sześciu mężczyzn.
Rozpoznał Michaela Estradę ze zdjęć w gazetach, Wallace’a Merritta z billboardów jego firmy budowlanej. Pozostałych odgadł. Ojcowie zgłosili się z wizytą.
Russell otworzył drzwi wejściowe, ale nadal zamknął między nimi siatkę bezpieczeństwa.
„Panowie” – powiedział.
Leave a Comment