Po 15 latach na stanowisku dyrektora operacyjnego zastąpiono mnie zięciem dyrektora generalnego — a potem zadzwonił do mnie nasz największy konkurent

Po 15 latach na stanowisku dyrektora operacyjnego zastąpiono mnie zięciem dyrektora generalnego — a potem zadzwonił do mnie nasz największy konkurent

Natalie, moja asystentka od sześciu lat, stała w drzwiach z zaczerwienionymi oczami.

„Już mnie prosili, żebym dla niego pracowała” – mruknęła drżącym głosem. „Powiedziałam im, że potrzebuję czasu do namysłu”.

„Weź tę robotę, Nat” – powiedziałam, zaskakując samą siebie spokojem, jaki w sobie zabrzmiał. „Masz rachunki za leczenie mamy. Rozumiem”.

Skinęła głową, a po jej twarzy popłynęły łzy.

„Twierdzą, że źle przeprowadziłeś przejęcie Westlake” – wyszeptała. „Że koszty rosną jak na drożdżach. Dlatego…”

Nie mogła dokończyć.

Kłamstwa już się zaczęły.

Przerabianie narracji w celu uzasadnienia ich zdrady.

„Oboje wiemy, że…” – wyszeptałem. „Westlake to najbardziej udane przejęcie w historii firmy”.

„Wiem. Wszyscy wiedzą” – powiedziała.

Zawahała się.

„Chce twoich plików. Twoich kontaktów. Wszystkiego.”

Oczywiście, że tak.

Ethan nie mógłby wykonywać mojej pracy bez całego mojego podręcznika.

„Powiedz mu, że polityka firmy wymaga złożenia formalnego wniosku za pośrednictwem działu IT” – odpowiedziałem.

Dwóch mogłoby grać w grę procedur korporacyjnych.

Gdy Natalie wyszła, zadzwonił mój telefon.

Nieznany numer.

Prawie to zignorowałem, nie chcąc słuchać udawanego współczucia od współpracowników, którzy byli zbyt tchórzliwi, żeby pojawić się osobiście.

Ale coś mnie tknęło, żeby odpowiedzieć.

„Maggie Laneir” – powiedziałam, a moja profesjonalna maska ​​instynktownie zatrzasnęła się na swoim miejscu.

„Maggie, tu Josephine Vega.”

Zaparło mi dech w piersiach.

Józefina Vega.

Dyrektor generalny Helios Medical Networks.

Najzacieklejszy rywal Meridianu.

Ta sama kobieta, którą Warren lubił nazywać „barakudą w spodnium”.

Kobieta, której innowacje w ciągu ostatnich dwóch lat zmniejszały udziały rynkowe firmy Meridian.

„Josephine” – powiedziałem ostrożnie. – „To nieoczekiwane”.

„Będę szczera” – odpowiedziała ostrym, a zarazem dziwnie ciepłym głosem. „Słyszałam, co się stało. Wieści szybko się rozchodzą.

„Chcę cię poznać. Dzisiaj.”

Moje myśli krążyły.

Spotkanie z największym konkurentem Meridian w dniu, w którym mnie zwolniono, stanowiłoby naruszenie co najmniej trzech klauzul mojej umowy o pracę.

Ale z drugiej strony, nie miałem już pracy.

„Dlaczego?” zapytałem.

„Ponieważ Meridian właśnie podjął najgłupszą decyzję w historii swojej korporacji” – powiedziała – „i chciałabym być tą, która na tym zarobi”.

Zatrzymała się.

„Herbatnia Langham. Godzina 16:00. Przyjdź sam, a omówimy, jak zamienić tę porażkę w najlepszą okazję, jaką kiedykolwiek miałeś”.

Połączenie zostało przerwane zanim zdążyłem odpowiedzieć.

Zapadłam się w fotel, który technicznie rzecz biorąc miał pozostać mój jeszcze przez godzinę, ściskając w dłoni telefon.

Meridian odrzucił mnie po piętnastu latach poświęceń i lojalności.

Piętnaście lat straconych chwil rodzinnych, nieudanych związków, odkładanych marzeń — wszystko z powodu firmy, która mnie porzuciła na rzecz mężczyzny, którego głównym kwalifikacjami było poślubienie córki prezesa.

Spojrzałem na pudełko, w którym znajdowały się moje rzeczy – żenująco małe jak na całe życie zawodowe – a potem na krzew jadeitu, który mimo wszystko bujnie się rozwijał.

Mój telefon zawibrował, informując o wiadomości od ochrony:

ETA 20 minut na eskortę.

Nie potrafili nawet dać mi na tyle godności, żebym mogła wyjść sama.

Gdy początkowe odrętwienie ustąpiło, coś innego zaczęło się dziać gdzieś głęboko we mnie.

Nie tylko wściekłość.

Nie tylko ból.

Coś mroczniejszego.

Bardziej instynktowne.

Myśleli, że mogą mnie odepchnąć, zatrzeć mój wpływ, a ja po prostu zniknę.

Warren zawsze mnie źle oceniał.

To była jego wielka wada.

zobacz więcej na następnej stronie Reklama

back to top