Wróciłam do domu i przeszukałam wszystkie szuflady, wszystkie teczki, wszystkie pudełka po butach na dnie szafy. W zakurzonym kartonie na strychu, w którym przechowywałam pamiątki po babci, wśród starych serwet i koronek, znalazłam akt darowizny. Był sprzed ślubu z Piotrem – babcia przepisała na mnie dom na rok przed naszym weselem. Trzymałam ten pożółkły papier w drżących rękach, czując, jakbym trzymała w dłoniach całe swoje dziedzictwo. Zaniosłam go natychmiast do kancelarii pani Ewy.
W tym czasie Piotr próbował ze mną rozmawiać. Przychodził wieczorami do pokoju Zosi i czytał jej bajki na dobranoc, jakby nic się nie stało. Słyszałam przez drzwi jego spokojny głos, który opowiadał o królewnach i smokach. Unikał mojego wzroku. Czułam do niego żal i gniew, który palił w środku, ale też dziwną pustkę – jakby ktoś wydrążył we mnie otwór, którego nic nie mogło wypełnić. Zosia była dla niego taka sama, tuliła się do niego, a ja patrzyłam na to z bólem, zastanawiając się, jak bardzo ta sytuacja odciśnie piętno na jej małym życiu.
W piątek wieczorem przyszła do mnie teściowa, pani Halina. Weszła bez pukania, jak zawsze, jakby to mieszkanie wciąż było jej własnością. Jej buty zastukały głośno na wyfroterowanej podłodze w przedpokoju.
– Co ty wyprawiasz z moim synem? – zaczęła od progu, nie zdejmując nawet płaszcza. Jej głos był piskliwy, pełen pretensji. – Piotr mówił mi, że chcesz mu odebrać wszystko! Dom, który pomagał utrzymywać przez lata! Przecież to on pracował na ten dom! On wbijał gwoździe w remontach, on malował ściany, on płacił rachunki!
– Ten dom dostałam od babci jeszcze przed ślubem – odpowiedziałam spokojnie, choć ręce mi drżały. – Mam na to dokumenty, akt darowizny sprzed naszego wesela. To jest mój majątek osobisty, pani Halino. I nie ma znaczenia, kto tu później wbijał gwoździe. Prawo jest jasne.
– Ale przecież jesteście rodziną! – krzyknęła, a jej twarz poczerwieniała. – Jak możesz być taka zimna, wyrachowana? On cię zdradził, ale to nie znaczy, że masz go zostawić na lodzie! Pomyśl o Zosi, o tym, co ona przeżyje, jak jej ojciec zostanie bez niczego!
– A jak on mógł mnie zdradzić? – zapytałam cicho, patrząc jej prosto w oczy. – Pani syn, pani wychowanek, złamał przysięgę, zniszczył naszą rodzinę. I to ja mam myśleć o jego dobru? Ja? Nie, pani Halino. Niech pani idzie do syna i spyta go, jak on mógł to zrobić. To on jest winny, nie ja.
Halina spojrzała na mnie z pogardą, zmierzyła wzrokiem od stóp do głów, po czym wyszła, trzaskając drzwiami tak mocno, że obraz na ścianie w przedpokoju się przekrzywił. Wiedziałam, że od tej pory będę musiała walczyć nie tylko z Piotrem, ale i z całą jego rodziną, która stanie po jego stronie, bez względu na wszystko. Stałam tam dłuższą chwilę, słuchając, jak jej kroki oddalają się na klatce schodowej.
W weekend Zosia zaczęła zadawać pytania. Siedziałyśmy w kuchni, jadłyśmy śniadanie, a ona nagle podniosła na mnie swoje wielkie, niebieskie oczy.
– Mamusiu, dlaczego tata śpi w salonie? – zapytała, mieszając łyżeczką w miseczce z płatkami. – I dlaczego się do nas nie przytula tak jak kiedyś?
Przytuliłam ją mocno, tak mocno, że aż zaprotestowała słabym „mamo, dusisz”. Wtuliłam twarz w jej miękkie, pachnące snem włosy, by ukryć łzy. Jak wytłumaczyć dziecku, że świat, który znało, runął? Jak powiedzieć o zdradzie, o kłamstwach, o tym, że tata ma kogoś innego?
– Czasem dorośli mają trudne sprawy do załatwienia, kochanie. Ale pamiętaj: bardzo cię kochamy. I tata cię kocha, i ja cię kocham. To się nigdy nie zmieni. Jesteś dla nas najważniejsza.
Leave a Comment