Nie
Czasem ktoś pyta, co bym zrobił, gdybym nie posiadał ziemi pod klubem. Może walczyłbym i przegrał. Może przegrałbym w ciszy. Ale miałem akty własności w blaszanym pudełku dziadka i przyjaciół z narzędziami w rękach.
Władza nie zatrzymuje się na linii ogrodzenia, jeśli jej nie zatrzymasz.
Dlatego gdy ktoś mówi: „Masz 72 godziny, żeby opuścić własną ziemię”, odpowiadam spokojnie:
Nie.
Nie kłamstwu, że kontrola to troska. Nie zasadom, które mają miażdżyć ludzi. Nie milczeniu, które pozwala najgłośniejszemu rządzić pokojem.
A tak — długiej, powolnej pracy nad miejscem, w którym możesz stać bez napinania się. Nad wspólnotą, która potrafi czytać budżet, naprawić płot i stanąć razem w sali gimnastycznej, gdy trzeba powiedzieć prawdę.
Ziemia znów jest cicha. I my też.
To nie cisza strachu.
To cisza ludzi, którzy wiedzą, że są w domu.
Leave a Comment