Rozdział 4 — Biuro, warkocz i prawda
Marcus wezwał ją do siebie. Na biurku leżał odcięty warkocz — już nie kara, lecz pytanie.
„Skąd ta odznaka?”
„Proszę o zgodę na swobodną wypowiedź.”
Skinął głową.
„Nie dostałam jej. Zasłużyłam. Przed Sektorem 9.”
Wspomnienia wróciły jak rozbłysk flary: nocne niebo, zawalający się kompleks, dym pochłaniający współrzędne. Krótkie meldunki radiowe — ECHO W RUCHU… STRUKTURA… i cisza.
„Byłaś tam.”
„Tak, panie generale. Inni nie wrócili. Jednostkę pogrzebano. Cisza była łatwiejsza.”
Rozdział 5 — Ciężar salutu
Marcus stał nieruchomo. Nożyce nagle stały się ciężarem.
„Pomyliłem się” — powiedział bez podniesionego głosu. „Nie potrzebujesz lekcji szacunku. Ty nią jesteś.”
Wyszedł z nią na plac. W obecności całej bazy przypiął jastrzębia z powrotem tam, gdzie należał.
A potem — pierwszy — zasalutował.
Po kolei dłonie uniosły się same. Nie z rozkazu. Z uznania.
Rozdział 6 — Sektor 9 (na tyle, ile powie)
Szczegóły pozostały tajne. Wiadomo było tylko tyle: zawalający się budynek, wybuchająca amunicja, dwunastu rannych w pułapce. Echo wchodzące w dym tak gęsty, że światło gasło w powietrzu.
„Echo One — trzech wyprowadzonych.”
„Echo Two — wschodnie skrzydło pada.”
„Echo Five — wracam po ostatnich.”
Dokumenty mówiły, że Echo Five nie wróciła.
Rzeczywistość: wróciła. I wyprowadziła innych.
Dalsza część artykułu znajduje się na następnej stronie. Reklama
Leave a Comment