Na tablicy szkicował symbole i liczby, które w jego oczach potwierdzały jego intelektualną wyższość. Kiedy zauważył Carmen, jego uśmiech rozszerzył się złośliwie.
— Dam ci trzy miliony, jeśli to rozwiążesz — oznajmił głośno, tak aby wszyscy słyszeli, a jego ton ociekał kpiną.
— No dalej, posprzątaj, uśmiechnij się. Na pewno potrafisz… jeśli rozumiesz, co masz przed sobą.
Śmiech przeszedł przez salę jak drobne fale. Carmen, która wolałaby pozostać niewidzialna, zatrzymała się.
Ludzkie reakcje potrafią pojawić się w jednej chwili: upokorzenie, duma, pamięć.
Tego ranka była kimś więcej niż sprzątaczką; była intelektem pogrzebanym przez okoliczności, o których nikt nie pamiętał. Spojrzała na tablicę. Równanie było znajome.
Jej dłonie, zwykle zajęte szorowaniem podłóg, teraz zawisły nad zimną kredą, którą Sebastián trzymał z pogardą.
Leave a Comment