nt, kobieta o imieniu Diane, otworzyła spotkanie.
„Dziękuję wszystkim za dzisiejszą obecność. Wysłuchamy prezentacji czterech firm ubiegających się o kontrakt w ramach Portland Sustainability Initiative. Każda firma będzie miała 30 minut na prezentację, a następnie 15 minut na pytania. Zacznijmy od Thornberry Systems”.
Gretchen wstała i rozpoczęła część wstępną naszej prezentacji, przedstawiając zakres i wizję projektu. Następnie przekazała głos Marcusowi, jednemu ze starszych inżynierów, który omówił specyfikację techniczną przebudowy infrastruktury wodnej.
Kiedy nadeszła moja kolej, wstałam i podeszłam do ekranu, na którym wyświetlano nasze slajdy. Serce waliło mi jak młotem, ale starałam się zachować spokój.
„Dzień dobry. Jestem Laura i będę omawiać ocenę oddziaływania na środowisko oraz długoterminowe wskaźniki zrównoważonego rozwoju dla tego projektu”.
Kliknęłam pierwszy slajd, który przedstawiał prognozowane wskaźniki oszczędności wody w okresie 20 lat. Spędziłem godziny na tych obliczeniach, weryfikując każdą wartość i upewniając się, że nasze prognozy są zarówno ambitne, jak i realistyczne.
W oparciu o nasze modele, wdrożenie tego systemu odzyskiwania wody zmniejszyłoby zużycie wody w mieście o 32% w ciągu pierwszych 5 lat, a liczba ta wzrosłaby do 48% w 10. roku, gdy system osiągnie pełną optymalizację. Omówiłem z nimi dane, wyjaśniając metodologię, odnosząc się do potencjalnych problemów i podkreślając korzyści dla środowiska.
W trakcie mojej wypowiedzi widziałem, jak niektórzy radni kiwali głowami, robili notatki i pochylali się z zainteresowaniem.
Po zakończeniu mojej części oddałem prezentację Gretchen, która zakończyła ją prognozami budżetowymi i harmonogramem realizacji. Cała prezentacja trwała dokładnie 28 minut.
„Dziękuję” – powiedziała Diane. „Teraz otwieramy dyskusję na pytania”.
Pytania padały szybko i intensywnie. Radni chcieli dowiedzieć się więcej o wymogach dotyczących pozwoleń, harmonogramie budowy, kosztach utrzymania i wpływie na społeczność. Nasz zespół sprawnie odpowiadał na każde pytanie, opierając się na tygodniach przygotowań i badań.
Jeden z radnych, mężczyzna po pięćdziesiątce o imieniu George, skupił się konkretnie na sekcji dotyczącej wpływu na środowisko.
„Laura, twoje prognozy są imponujące, ale wydają się optymistyczne. Co się stanie, jeśli nie zobaczymy tych danych dotyczących ochrony środowiska? Jaki jest plan awaryjny?”
Przewidywałam to pytanie. „Na każdym etapie uwzględniliśmy ostrożne szacunki. 32% redukcja w 5. roku zakłada standardowe tempo wdrażania i typowe warunki pogodowe. Nawet w najgorszym scenariuszu, powiedzmy wolniejszym tempie wdrażania przez społeczeństwo lub szczególnie deszczowym roku, który zmniejsza pilność działań na rzecz ochrony środowiska, nadal odnotowalibyśmy co najmniej 20% redukcję. Nasz plan wdrożenia obejmuje kwartalne oceny, dzięki którym możemy w razie potrzeby dostosowywać strategie w czasie rzeczywistym”.
Wydawał się usatysfakcjonowany tą odpowiedzią.
Potem padło kilka kolejnych pytań, głównie o szczegóły techniczne, z którymi Marcus i Gretchen poradzili sobie fachowo. Po 15-minutowym okresie pytań Diane podziękowała nam i zarządziła krótką przerwę przed kolejną prezentacją.
Zebraliśmy materiały i przeszliśmy na korytarz. Gretchen miała szeroki uśmiech na twarzy.
„To było świetne. Wszyscy wypadliście fantastycznie, zwłaszcza ty, Lauro. Poradziłaś sobie z tymi pytaniami o środowisko jak profesjonalistka”.
„Dzięki. Denerwowałam się tym fragmentem”.
„Nie okazywałaś tego. Wydawałaś się pewna siebie i kompetentna, dokładnie taka, jakiej potrzebowali”.
Czekaliśmy, aż pozostałe trzy firmy będą prezentować. Próbowałam skupić się na przeglądaniu naszej oferty, szukając słabych punktów na wypadek, gdybyśmy musieli zgłosić poprawki, ale moje myśli wciąż błądziły. Myślałam o moim ojcu w szpitalu, o telefonie od mamy, o ciężarze oczekiwań rodziny, z których w końcu udało mi się zrzucić.
A potem pomyślałam o tej prezentacji, o tej szansie, o tej karierze, którą zbudowałam całkowicie sama. Zasłużyłam na swoje miejsce w tej sali. Nikt mi go nie dał. Nikt nie pociągał za sznurki ani nie dzwonił w moim imieniu. To było moje.
Po zakończeniu wszystkich czterech prezentacji Diane zwróciła się do zebranych. „Dziękujemy wszystkim firmom, które przedstawiły dziś swoje propozycje. Rada będzie obradować przez następny tydzień i ogłosi naszą decyzję na publicznym posiedzeniu w przyszły czwartek. Doceniamy czas i wysiłek włożony w przygotowanie tych propozycji”.
Spakowaliśmy się i wróciliśmy do biura. W samochodzie wibrowało podekscytowanie i nerwowe oczekiwanie. Gretchen zaprosiła cały zespół na wczesną kolację w dobrej restauracji w centrum miasta, a my spędziliśmy wieczór na relaksie i analizowaniu przebiegu prezentacji.
„Myślę, że mamy realną szansę” – powiedział Marcus, unosząc kieliszek. „Szczerze mówiąc, nasza propozycja była silniejsza niż wszystko inne, co dzisiaj widzieli”.
„Nie bądź zbyt pewny siebie” – ostrzegła Gretchen, ale uśmiechała się. „Ale tak, myślę, że dobrze nam poszło. Teraz czekamy”.
Kiedy wróciłam tego wieczoru do domu, znalazłam pod drzwiami kolejną kopertę. Tym razem od mojego ojca, z drżącym, ale rozpoznawalnym pismem. W środku był krótki list.
„Laura, twoja matka…
Leave a Comment