l. Potem przeszli do tej udawanej troski: „Czy wszystko w porządku?” i po prostu daj mi znać, że jesteś bezpieczna. O 1:00 w nocy wysyłał mi długie, akapitowe SMS-y, w których pisał, że to tylko żart i że przesadzam, stosując klasyczne gaslightingowe bzdury.
Nie odpowiedziałam na żadne z nich. Zamiast tego zrobiłam listę – jestem notoryczną twórczynią list, LOL – wszystkich kont, do których miałam dostęp: jedno, jego e-mail, z którego korzystałam, kiedy pomagałam mu szukać pracy; dwa, jego Instagram, do którego zawsze zapominał hasła; trzy, jego iCloud skonfigurowany na moim laptopie, kiedy jego się zepsuł; cztery, jego Spotify, mieliśmy wspólny plan rodzinny, za który płaciłam; pięć, jego aplikacja bankowa do spłacania samochodu; sześć, nasz wspólny Netflix, również za który płaciłam. Pisząc tę listę, uświadomiłam sobie, jak absurdalne było to, że dał mi dostęp do praktycznie całego swojego cyfrowego życia, ale jednocześnie dało mi to dziwne poczucie władzy.
Po raz pierwszy w naszym związku poczułam, że mam nad czymś kontrolę. Edit: niektórzy w komentarzach obawiają się, że to nielegalne. Spokojnie. Dosłownie dał mi wszystkie te hasła i poprosił o zarządzanie tymi kontami. Niczego nie hakuję.
Następnego ranka, po może 3 godzinach snu, zacząłem realizować swój plan. Pierwszym krokiem było zajęcie się samochodem. Zalogowałem się do jego aplikacji bankowej i zobaczyłem, że płatność, którą dokonałem w zeszłym tygodniu, wciąż jest przetwarzana. Nie została jeszcze w pełni zaksięgowana.
Natychmiast zadzwoniłem do banku i wyjaśniłem, że muszę anulować płatność z powodu oszustwa. Pracownik obsługi klienta był bardzo miły. Kiedy wyjaśniłem, że zostałem wmanipulowany w płatności za czyjś samochód, poprosili o dokumentację, więc wysłałem zrzuty ekranu z rozmów tekstowych, w których Randy w zasadzie przyznał, że samochód jest wyłącznie jego, a nie mój.
Wspomniałem też, że mam nagrania głosowe, na których chwali się znajomym, jak płacę za jego samochód, co faktycznie zrobiłem z jednej z tych wiadomości głosowych w Telegramie, w której chwalił się znajomym, jak pokrywam wszystkie jego wydatki. Bankrut kazał mi czekać na połączenie przez co wydawało się wiecznością, a potem wrócił i powiedział, że cofną płatność, dopóki nie przeprowadzą dochodzenia.
W trakcie załatwiania spraw bankowych Randy dzwonił jakieś 15 razy. Za każdym razem odsyłałem go na pocztę głosową. Zostawiał coraz bardziej desperackie wiadomości, najpierw wściekłe, potem przepraszające, a potem znowu wściekłe. W jednej z wiadomości głosowych napisał:
„Przesadzasz z tym głupim żartem i psujesz nam rocznicę”.
Naszą rocznicę. Tę, w której spóźnił się 2 godziny z kumplami i mnie upokorzył. Ta rocznica. Loel w porządku. Około południa postanowiłem sprawdzić kilka jego innych kont.
Nie planowałem niczego złośliwego, ale byłem ciekaw, czy jest coś jeszcze, o czym powinienem wiedzieć. Słuchajcie, znalazłem wszystko. Randy i jego kumple wymieniali dziesiątki SMS-ów, planując całą tę sprawę z restauracją. Rozmawiali o tym od kilku dni. Jeden SMS od Jake’a, jego kolesia-głupca, brzmiał:
„Nie mogę się doczekać, aż zobaczę jej minę, kiedy powiesz jej, że to nie jest kolacja rocznicowa, LOL”.
Randy odpowiedział:
„Prawdopodobnie po prostu sobie posiedzi i przyjmie to jak zawsze”.
Ale czekaj, będzie jeszcze gorzej. Przewijając dalej, znalazłem maile od jakiejś dziewczyny z pracy o imieniu Amber. Flirtujące maile ze zdjęciami sprzed kilku miesięcy. Nic, co by wprost sugerowało, że się spotykają, ale zdecydowanie przekraczają granice. Jedna wiadomość z zeszłego tygodnia miała w temacie „po pracy”, a w treści jedynie emotikonkę z mrugnięciem.
W tym momencie trząsłem się ze strachu. Trzy lata mojego życia, tysiące dolarów, całe wsparcie i cierpliwość, jakie mu dałem, a on tak mi się odwdzięczył. Zrobiłem sobie przerwę i zrobiłem kawę, rozlewając ją wszędzie, bo dosłownie trzęsły mi się ręce. Emma poszła do pracy, ale wciąż pisała, żeby sprawdzić, co u mnie. Wysłałem jej szybkiego SMS-a, że wszystko w porządku, i wróciłem do śledztwa.
Następnie otworzyłam jego dysk Google przez pocztę. Miał folder o nazwie notatki głosowe, w którym trzymał nagrania rozmów i konwersacji, głównie służbowych, ale potem znalazłam nagranie sprzed 3 miesięcy, na którym on i Jake śmiali się z tego, że jestem dla niego jak sugar mama i że trzyma mnie przy sobie, dopóki nie pojawi się coś lepszego. Dałam mu wszystko, a on cały czas śmiał się za moimi plecami.
Sporządziłam więc kolejną listę: po pierwsze, wysyłać nagrania głosowe do jego szefa, te, w których nazywa go niekompetentnym idiotą; po drugie, wysyłać nagrania głosowe do jego rodziców, w których nazywa ich nieudacznikami i żałosnymi; po trzecie, anulować wszystkie współdzielone subskrypcje; po czwarte, spakować jego rzeczy; po piąte, zmienić wszystkie moje hasła i zablokować mu dostęp do moich kont.
Wiadomości głosowe były proste. Wszystkie miałam zapisane w folderze ulubionych w Telegramie. Niektóre nawet ściągnęłam na telefon, bo były wtedy tak szokujące. Założyłam nowe konto w Telegramie, używając tymczasowego numeru, a następnie wysłałam nagrania Randy’ego krytykującego swojego szefa jego szefowi. Znalazłem jego dane kontaktowe w e-mailu Randy’ego – niedawno wysłał mu CV.
Zrobiłem to samo z jego rodzicami, wysyłając im klipy, w których nazwał ich żałosnymi nieudacznikami i wyśmiał.
Za to, że nie odnieśli wystarczającego sukcesu. Nie dodałam żadnego komentarza, tylko wysłałam klipy z prostą wiadomością:
„Pomyślałam, że powinnaś posłuchać, jak Randy mówi o tobie, kiedy cię nie ma”.
Następnie zalogowałam się na wszystkie nasze wspólne konta – Netflix, Spotify itd. – i albo zmieniłam hasła, albo całkowicie je anulowałam. Czułam się tak dobrze, tak dobrze, że systematycznie usuwałam go z mojego cyfrowego życia. Potem nadeszła najtrudniejsza część: spakowanie jego rzeczy. Randy mieszkał ze mną od ponad 2 lat, więc miał mnóstwo rzeczy u mnie.
Zaczęłam od jego ubrań, upychając je w workach na śmieci, nawet ich nie składając, co wydawało mi się buntownicze, bo zawsze składałam jego pranie. Wypełniłam siedem worków samymi ubraniami i butami. Byłam w połowie rzeczy z łazienki, kiedy zadzwonił dzwonek do drzwi.
Serce mi dosłownie stanęło. Zajrzałam przez wizjer i to był Randy. Stał tam, smutny, z kwiatami w dłoni – takie kwiaty wszystko naprawią. Nie odpowiedziałam. Cofnęłam się od drzwi i usiadłam na podłodze w korytarzu, starając się nie hałasować. Dzwonił raz po raz, potem zaczął pukać, a potem dzwonił do mnie, a ja miałam wyciszony telefon. W końcu zaczął krzyczeć przez drzwi, że zachowuję się dziecinnie i powinnam rozmawiać jak dorośli.
Po około 20 minutach jeden z sąsiadów musiał zagrozić, że zadzwoni do ochrony budynku, bo w końcu wyszedł, ale nie wcześniej niż wsunął mi pod drzwi karteczkę z informacją, że musimy porozmawiać: „Przepraszam za wczoraj, to miał być żart, proszę zadzwoń do mnie”. Żart. Publiczne upokorzenie i poniżenie przez osobę, która powinna cię kochać, to nie żart.
Z nową determinacją wróciłam do pakowania jego rzeczy. O 18:00 miałam wszystkie jego rzeczy w workach na śmieci przy drzwiach. W sumie 15 worków. Trzy lata związku skróciły się do 15 worków na śmieci. Wtedy właśnie mój telefon zawibrował z powiadomieniem e-mail. Był z banku.
Zatwierdzili anulowanie płatności. Pieniądze miały zostać zwrócone na moje konto w ciągu 3 do 5 dni roboczych. Dosłownie tańczyłem z radości w salonie. Prawie natychmiast dostałem od Randy’ego rozpaczliwą wiadomość:
„Dlaczego pod moim mieszkaniem jest laweta? Co zrobiłeś z moim samochodem?”
Nie odpowiedziałem, ale się uśmiechnąłem. Dużo. Około 20:00 mój telefon dosłownie eksplodował powiadomieniami. Okazało się, że szef Ry’ego otrzymał nagrania głosowe i natychmiast wezwał go na spotkanie. Sądząc po serii coraz bardziej desperackich SMS-ów, które wysyłał mi Randy, nie poszło dobrze. Najwyraźniej jego szef od jakiegoś czasu podejrzewał pewne kwestie w pracy, a to, że Randy nazwał go niekompetentnym, który nie potrafi znaleźć tyłka obiema rękami, przelało czarę goryczy.
Randy został zawieszony do czasu dalszego rozpatrzenia sprawy. Jego rodzice również otrzymali nagrania i dzwonili do niego z płaczem, pytając, dlaczego mówi o nich takie okropne rzeczy. Z jego SMS-ów wynikało, że jego mama była histeryczna, a tata nawet nie chciał z nim rozmawiać.
O 22:00 Randy wysyłał mi długie, chaotyczne SMS-y o tym, jak zrujnowałam mu życie i że jeden kiepski żart nie usprawiedliwia tego, co zrobiłam. Na zmianę błagał o wybaczenie i groził mi pozwem sądowym. Zachowałam wszystkie SMS-y, ale na żaden nie odpowiedziałam.
Tej nocy znowu spałam u Emmy, bo szczerze mówiąc, trochę się bałam, że pojawi się pijany czy coś, ale rano poczułam się lżej, jakbym w końcu stanęła w swojej obronie po latach, kiedy pozwalałam mu się tak traktować.
Kolejnym krokiem było wymyślenie, co zrobić z jego rzeczami. Nie mogłam trzymać 15 worków na śmieci w mieszkaniu i zdecydowanie nie chciałam, żeby mi je oddał. Wtedy Emma zasugerowała coś, co zaparło mi dech w piersiach.
A co, gdybyśmy po prostu wynieśli je na wysypisko? Wydawało mi się to przesadą. Nawet po tym wszystkim nie byłam pewna, czy dam radę po prostu wyrzucić wszystkie jego rzeczy. Ale potem przypomniałam sobie o mailach, o zaplanowanym upokorzeniu, o zdradzie, o 3 latach wspierania go, podczas gdy on śmiał się za moimi plecami. Więc dziś rano Emma pożyczyła ciężarówkę brata i załadowaliśmy wszystkie 15 worków.
Przejrzałam je po raz ostatni, żeby upewnić się, że nie ma tam niczego superważnego, jak akty urodzenia czy niezastąpione pamiątki rodzinne. Nie jestem potworem. Potem pojechaliśmy na lokalne wysypisko i, cóż, pozbyliśmy się ich. Nie będę kłamać, obserwowanie śmieciarki zgarniającej wszystkie jego markowe ubrania i głupie kolekcjonerskie gry wideo było zaskakująco terapeutyczne.
W drodze powrotnej Randy zadzwonił z numeru, którego nie rozpoznałam. Domyślam się, że pożyczył telefon, bo zablokowałam jego. Nie odebrałam, ale zostawił wiadomość, że jego samochód został zajęty i musi zabrać swoje rzeczy ode mnie, żeby chociaż mieć się w co ubrać jutro do pracy. Za późno, Randy. Za późno. Wróciłam już do mieszkania. Bez wszystkich jego rzeczy czuję się dziwnie pusto, ale też spokojnie.
Dziś wymieniłam wszystkie zamki. Mój gospodarz był bardzo wyrozumiały, kiedy wyjaśniłam mu sytuację. Wiem, że niektórzy mogą pomyśleć, że to, co zrobiłam, było skrajne, ale po 3 latach…
Najpierw traktowano go jak wycieraczkę, czułem, że to było dokładnie to, na co zasługiwał. Więcej aktualizacji wkrótce, w miarę jak konsekwencje będą się pogłębiać.
Jego przyjaciel Jake zasypuje mnie wściekłymi wiadomościami, a Amber z pracy najwyraźniej nie rozumie, dlaczego Randy nagle stał się dla niej taki zimny. Kostki domina wciąż się przewracają. Edit: dla tych, którzy pytają o kwestie prawne, bez obaw.
Skonsultowałem się ze znajomym, który zna się na tym. Samochód był na jego nazwisko, ale spłaciłem go jako prezent. Nigdy nie byłem za niego prawnie odpowiedzialny. Poza tym zachowałem wszystkie naprawdę ważne dokumenty, które znalazłem. Nie jestem aż tak małostkowy, LOL.
Druga aktualizacja: jesteście po prostu najlepsi. Wsparcie w moim ostatnim poście było niesamowite i wielu z was chciało kolejnej aktualizacji, więc oto podsumowanie wszystkiego, co wydarzyło się w ciągu ostatniego tygodnia, odkąd rzeczy Ry’ego znalazły nowy dom na lokalnym wysypisku, LOL. Tak czy inaczej, rano po wyrzuceniu rzeczy obudziłem się, słysząc dziwne drapanie w drzwi mojego mieszkania. Nie na tyle głośno, żeby pukać, ale na pewno ktoś tam był.
Sprawdziłem dzwonek do drzwi z kamerą – dzięki Bogu zainstalowałem ją rok temu po tej aferze ze złodziejem paczek w moim budynku – i zobaczyłem Randy’ego siedzącego na podłodze przed moimi drzwiami, kompletnie rozwalonego. Miał kompletnie potargane włosy.
Miał na sobie te same ubrania co dwa dni temu i po prostu na czymś jechał. Podgłośniłem i zdałem sobie sprawę, że wsuwa pod moje drzwi karteczki, jedną po drugiej. Podszedłem na palcach do drzwi, wciąż w piżamie, i zobaczyłem jakieś siedem małych karteczek, które zostały wepchnięte pod spód. Każda z nich zawierała inną wiadomość: proszę, porozmawiaj ze mną, potrzebuję swoich rzeczy do pracy, szef mnie zwolni, rodzice nie będą ze mną rozmawiać, mój samochód zniknął, co powiedziałeś wszystkim, śpię w samochodzie Jake’a, proszę, odbierz.
Jakaś część mnie poczuła się trochę źle, widząc go w takim stanie przez jakieś 3 sekundy, ale potem przypomniałem sobie, jak siedziałem sam w tej restauracji przez 2 godziny, podczas gdy on planował mnie upokorzyć. Nie. Nie dzisiaj, Szatanie. Zebrałam wszystkie notatki, dowody na wszelki wypadek i poszłam zrobić kawę. Mój ekspres do kawy postanowił przestać działać w trakcie parzenia, oczywiście, że teraz się zepsuje, więc musiałam skorzystać z awaryjnej kawy rozpuszczalnej, którą trzymam na wypadek przerw w dostawie prądu.
Dzień zaczął się już znakomicie, L. Popijając moją smutną kawę, sprawdziłam telefon: 83 nieodebrane połączenia w nocy, SMS-y z numerów, których nie rozpoznałam, i 17 wiadomości głosowych. Randy był zajęty. Miałam je wszystkie usunąć, gdy zauważyłam jedną od jego mamy. Hm. Ciekawe. Postanowiłam jej posłuchać. Brzmiała na zdenerwowaną, ale nie na złą. Podziękowała mi za to, że otworzyłam jej oczy na to, co naprawdę czuje jej syn i zapytała, czy możemy kiedyś porozmawiać.
Powiedziała, że nie miała pojęcia o zachowaniu Ry i jest jej bardzo wstyd, że wychowała kogoś, kto tak traktuje partnera. Zachowałam tę wiadomość, ale usunęłam resztę. Edit: wielu z was pyta, czy oddzwoniłam do jego mamy. Jeszcze nie. Nadal to wszystko przetwarzam i nie chcę wplątywać się w rodzinne dramaty. Może kiedyś.
Szykowałem się do wyjścia do Emmy – moje mieszkanie wydawało się dziwnie puste i podskakiwałem na każdy dźwięk – kiedy zadzwonił dzwonek do drzwi. Ponownie sprawdziłem kamerę – Randy’ego nie było, ale jego przyjaciel Jake był na miejscu. Świetnie.
Nie odpowiedziałem, ale Jake i tak zaczął mówić, wiedząc, że słyszę przez drzwi. Powiedział, że Randy jest złamanym człowiekiem i że muszę przerwać tę grę zemsty, bo zaszła za daleko. Potem powiedział coś, co mnie zatrzymało. Twierdził, że nigdy nie był w restauracji i nie miał pojęcia, co robi Randy, aż do później. Czekaj, co? Ale on tam był.
Dosłownie patrzyłem, jak śmieje się z żartów Ry’ego na mój temat. Czy on też naprawdę próbował mnie zmanipulować? Później sprawdziłem nagranie z kamery przy dzwonku i zdałem sobie sprawę, że Jake nagrywał przez cały czas, kiedy mówił, prawdopodobnie próbując zmusić mnie do powiedzenia czegoś, co mógłby wykorzystać przeciwko mnie. Podstępny palant.
Po wyjściu Jake’a wzięłam torbę podróżną i pojechałam do Emmy. Po drodze postanowiłam sprawdzić stan konta – niepokój, prawda? – i zobaczyłam, że zwrot raty za samochód został już przetworzony. Szybko poszło. Zwykle takie rzeczy trwają wieczność.
Odtańczyłam krótki taniec radości na chodniku, prawdopodobnie wyglądając jak kompletna dziwaczka dla wszystkich przechodniów obok L. W Emmie zamówiliśmy jedzenie na wynos i w końcu poczułam się na tyle bezpiecznie, żeby systematycznie przeanalizować wszystko, co się wydarzyło. Emma pomogła mi stworzyć oś czasu wszystkich wydarzeń. Mówiłam wam, jestem typem osoby, która lubi listy: po pierwsze, upokorzenie w restauracji w czwartek wieczorem; po drugie, odkrycie maili Randy’ego o planowaniu tego w piątek rano; po trzecie, wysłanie nagrań głosowych do szefa i rodziców w piątek po południu; po czwarte, wywiezienie rzeczy na wysypisko w niedzielę rano.
Wyglądało to tak wykalkulowane, gdy tak to spisano. Przez chwilę zastanawiałam się, czy nie posunęłam się za daleko. Emma musiała widzieć moją minę, bo chwyciła mój telefon, wyświetliła zrzuty ekranu e-maili Ry’ego, planujących moje upokorzenie, i kazała mi je przeczytać jeszcze raz na głos. Nie. Nie posunęłam się za daleko. Nawet blisko.
Później tego popołudnia zaczęłam się zastanawiać, jak skuteczny jest mój mały t.
Operacja e-mailowa była. Założyłam nowe konto na Instagramie – nie martw się, użyłam zupełnie losowej nazwy i zdjęcia stockowego – i sprawdziłam profil Ry, który był ustawiony jako publiczny, ponieważ próbuje budować markę osobistą, jego słowa, nie moje. O mój Boże, ludzie, jego ostatni post to długie, chaotyczne przeprosiny za to, że popełnił kilka błędów i skrzywdził ludzi, którzy na to nie zasłużyli. Typowe umawianie się na vaga bez przyznania się do tego.
Komentarze były chaotyczne. Jego znajomi pytali, co się stało. Jakaś dziewczyna, prawdopodobnie Amber, skomentowała, że dzwoni do mnie z emoji smutnej buźki. A jego kuzyn napisał, że babcia pyta, dlaczego nie odbiera telefonów. Podczas przewijania – dobra, w porządku, totalnie się wkurzałam – dostałam SMS-a od wspólnego znajomego Damona. To raczej przyjaciel Ry niż mój, więc byłam zaskoczona, że się odezwał.
W SMS-ie było napisane, czy możemy porozmawiać, nie opowiadałam się po żadnej ze stron, po prostu byłam zdezorientowana. Z początku to zignorowałem, ale on do mnie wrócił, mówiąc, że Randy powiedział wszystkim, że włamałeś się na jego konta i go okradłeś, ale to nie brzmi tak, jakbyś włamał się na jego konta i go okradł. O nie, do cholery. Natychmiast zadzwoniłem do Damona. Odebrał po pierwszym sygnale i brzmiał na autentycznie zszokowanego moimi słowami. Rozmowa była pouczająca. Według Damona, Randy opowiedział wszystkim zupełnie inną historię.
Twierdził, że oszalałem po małym żarcie przy kolacji, włamałem się na jego konta osobiste, ukradłem mu pieniądze i zniszczyłem wszystkie jego rzeczy z kobiecej histerii – to były jego prawdziwe słowa. Przedstawiał się jako ofiara szalonej byłej dziewczyny. Wziąłem głęboki oddech i zadałem Damonowi jedno pytanie: chcesz wiedzieć, co się naprawdę stało? Kiedy powiedział, że tak, nie kryłem się.
Opowiedziałem mu wszystko. O dwugodzinnym oczekiwaniu. O publicznym upokorzeniu. O odkryciu zaplanowanych maili. O wiadomościach głosowych, które Randy wysłał o swoim szefie i rodzicach. Fakt, że płaciłam za jego samochód, podczas gdy on kpił ze mnie za plecami. Puściłam mu nawet jeden z zapisanych przeze mnie klipów głosowych, w których Randy nazywał mnie swoim prywatnym bankomatem dla swoich znajomych.
Zapadła długa cisza, a potem Damon po prostu powiedział: „O rany! On nas wszystkich okłamywał”. Podobno Randy od miesięcy opowiadał swoim znajomym historie na mój temat, twierdząc, że jestem nachalna, kontrolująca finanse i niestabilna emocjonalnie. Nic z tego nie było prawdą, ale uwierzyli mu, bo, cóż, był ich przyjacielem. Damon przeprosił, że nie odezwał się wcześniej i zapytał, czy może powiedzieć im prawdę. Powiedziałam, że może podzielić się tym, co mu powiedziałam.
Następnego ranka w końcu poczułam się gotowa, żeby wrócić do mieszkania. Emma poszła ze mną – to naprawdę najlepsza przyjaciółka na świecie – żeby upewnić się, że Randy się tu nie kręci. Korytarz był pusty, ale pod drzwiami leżały kolejne karteczki.
Tym razem byli bardziej wściekli: rujnujesz mi życie i żałujesz tego, a moje ulubione: „Wiem, co zrobiłeś z moimi rzeczami”. No tak, wyrzuciłam je na śmietnik. To nie była tajemnica, La. Spędziłam dzień na gruntownym sprzątaniu mieszkania i przestawianiu mebli. To niesamowite, jak przeniesienie kanapy na inną ścianę może sprawić, że przestrzeń będzie wyglądać zupełnie inaczej.
Wyrzuciłam pościel z naszego łóżka – zbyt wiele wspomnień – i zamówiłam nową online. Powiesiłam nawet kilka grafik, które trzymałam w szafie, bo Randy uważał je za zbyt dziewczęce. Moje mieszkanie znów stawało się moje.
Środa rano przyniosła nowe wydarzenie. Dostałam e-mail z pracy Ry – nie od jego szefowej, ale z HR. Badali pewną sprawę i chcieli wiedzieć, czy byłabym skłonna udzielić jakichkolwiek istotnych informacji na temat profesjonalnego postępowania Ry. Domyślam się, że jego szef pokazał nagrania głosowe HR-owi po tym, jak zawiesił Randy’ego na okres próbny.
Odpowiedziałem, że podzielę się tym, co wiem, a ograniczało się to do wiadomości głosowych, które Randy wysyłał mi dobrowolnie, w których omawiał swoje miejsce pracy i współpracowników. Podkreśliłem, że niczego sam nie nagrałem ani nie uzyskałem niczego nielegalnie. Wydawali się tym usatysfakcjonowani i poprosili mnie o przekazanie wszystkich istotnych wiadomości.
Wysłałem im trzy najgorsze, w których Randy nazwał swojego szefa niekompetentnym, twierdził, że wykonuje za niego jego pracę i przyznał się do robienia długich przerw bez informowania o tym nikogo. Nie wiem, co się stało później, ale tego wieczoru na Instagramie Ry pojawił się tajemniczy post o bezrobociu w Ameryce, więc wyciągnijcie własne wnioski LOL.
W czwartek zrobiło się dziwnie. Byłem w sklepie spożywczym, kiedy dosłownie wpadłem na mamę Ry. Niezręcznie. Próbowałem się grzecznie uśmiechnąć i iść dalej, ale mnie powstrzymała. Zapytała, czy możemy porozmawiać chwilę. Wcale nie była zła. Zamiast tego podziękowała mi za przesłanie tych nagrań głosowych.
Najwyraźniej ona i ojciec Ry’ego wspierali go finansowo przez lata, nie zdając sobie sprawy, że kpił z nich za ich plecami. Samochód, który myślałem, że pomagam spłacić, w rzeczywistości wpłacili zaliczkę i byli współpodpisującymi kredyt. Randy zabierał pieniądze im i mnie.
Przepraszała za wychowanie kogoś, kto traktowałby każdego tak, jak Randy traktował mnie. Widziałem, że…
Naprawdę załamana. Nie miałam serca powiedzieć jej o mailach, które planowały moje upokorzenie, ani o tej drugiej dziewczynie. Są rzeczy, o których rodzice po prostu nie muszą wiedzieć.
Kiedy wróciłam do domu, przed moimi drzwiami czekała paczka. Tym razem bez liścików, tylko małe pudełko z Amazonu. Bałam się ją otworzyć, myśląc, że to jakiś dziwny prezent od Randy’ego, ale w środku była karta podarunkowa do Starbucksa i liścik od sąsiada z naprzeciwka, dziękującego mi za to, że w końcu pozbyłam się tego głośnego palanta. Podobno Randy puszczał głośno muzykę, kiedy mnie nie było w domu i był niegrzeczny dla kilku sąsiadów.
Wczoraj wieczorem, dokładnie tydzień po incydencie w restauracji, w końcu zmieniłam wszystkie moje media społecznościowe na prywatne i zablokowałam nowe konta Ry’ego. Założył trzy, odkąd zablokowałam jego poprzednie. Zmieniłam też numer telefonu, co odkładałam, bo to takie uciążliwe, ale było warto dla spokoju ducha. A dziś rano, proszę o werble, dostałem list od firmy udzielającej pożyczek samochodowych, potwierdzający, że pożyczka została anulowana, a pojazd odebrany.
Dołączyli zdjęcia samochodu odholowanego sprzed mieszkania Jake’a, gdzie Randy najwyraźniej spowodował wypadek. W liście napisano, że ze względu na przedstawione dowody dotyczące oszustwa, firma nie będzie podejmować dalszych działań w związku z pożyczką, a teraz problem Ry’ego leży po stronie Ry’ego.
Emma zadzwoniła, żeby sprawdzić, co u mnie i zapytała, czy czuję się z tym źle. Pomyślałem o tym przez chwilę i zdałem sobie sprawę, że nie. Ani trochę. Randy przez 3 lata zabierał mi wszystko, co mógł – pieniądze, czas, poczucie własnej wartości. Ja tylko pokazywałem wszystkim, kim naprawdę jest, własnymi słowami i czynami.
Co dalej? Zacząłem odkładać ratę za samochód na konto oszczędnościowe i rozważam adopcję kota z lokalnego schroniska, na co Randy nigdy by się nie zgodził, bo twierdził, że ma alergię.
Nie miał. Kiedyś znalazłem w jego torbie na siłownię antykoncepcję, którą brał przed wizytą u rodziców, którzy byli właścicielami kotów. Co do Randy’ego, to Damon ostatnio do mnie mówił, że nadal mieszka na kanapie u Jake’a. Nadal nie ma pracy. Jego samochód zniknął. Jego rzeczy zniknęły. A jego reputacja jest w ruinie, bo nie mógł się powstrzymać przed publicznym upokorzeniem jedynej osoby, która wspierała go przez lata. Gra w głupie gry, wygrywa głupie nagrody, jak sądzę. Edit: Dzięki za całe wsparcie.
Odpowiadając na kilka częstych pytań: po pierwsze, nie, chyba już nigdy nie będę rozmawiał z Randym, nawet po to, żeby zamknąć sprawę; po drugie, tak, skonsultowałem się z przyjacielem, który zna się na prawie, wszystko, co zrobiłem, było zgodne z moim prawem; po trzecie, nie, nie zachowałem niczego, co do niego należało, poza ważnymi dokumentami, które wyślę jego rodzicom; po czwarte, tak, myślę o ponownej wymianie zamków, bo obawiam się, że zrobił kopie; po piąte, dam znać, jeśli wydarzy się coś ważnego, ale mam nadzieję, że ten rozdział mojego życia jest już zamknięty. Edycja druga: kilka osób pytało o wiadomości głosowe i o to, jak je wysyłałam. Nie robiłam nic skomplikowanego.
Dosłownie po prostu przesłałam wiadomości głosowe z Telegramu, które mi wysłał, osobom, o których w nich wspominał. Telegram bardzo ułatwia przekazywanie wiadomości lub zapisywanie ich i wysyłanie w nowym czacie, bez konieczności hakowania.
Ostatnia aktualizacja: Hej Redditowa ekipa, minęło wieki od mojej ostatniej aktualizacji, jakieś 6 miesięcy, OMG, i tak wielu z was pisało do mnie na prywatnych wiadomościach, pytając, jak się sprawy potoczyły po całej tej sadze z Randym. Uznałam, że nadszedł czas na porządny post zamykający. Po pierwsze, przeprowadziłam się około miesiąc po tym, jak wszystko się posypało. Nadal czułam się dziwnie w moim starym mieszkaniu.
I tak kończyła mi się umowa najmu, więc znalazłam mniejsze, ale ładniejsze mieszkanie po drugiej stronie miasta. Kosztowało trochę więcej, ale było warte każdego grosza dla spokoju ducha. Mam też kota. Ma na imię commie i jest taką bezczelną żółwicą, która z jakiegoś powodu absolutnie nienawidzi mężczyzn. Mój brat przyszedł pomóc mi złożyć regał, a ona przez cały czas na niego syczała, ale dosłownie śpi na mojej poduszce każdej nocy, mrucząc jak kosiarka. Bratnia dusza.
Oszczędzałam pieniądze z raty za samochód, które wcześniej szły na Mustanga Ry’ego, i wyszło ponad 2300 dolarów. Część z nich przeznaczę na samotną podróż do Portland w przyszłym miesiącu. Nigdy wcześniej nie podróżowałam sama i jestem zdenerwowana, ale też bardzo podekscytowana. Postacie 1015. A teraz aktualizacje dotyczące Randy’ego, bo wiem, że większość z Was właśnie po to tu jest, LOL.
Mniej więcej miesiąc po moim ostatnim wpisie Randy całkowicie stracił pracę, nie z powodu wiadomości głosowych, które wysłałam, choć to mu nie pomogło, ale dlatego, że ciągle się spóźniał i najwyraźniej miał załamanie na spotkaniu. Wiem to, bo jego mama nadal od czasu do czasu do mnie pisze. Wykształciliśmy tę dziwną, nie do końca przyjaźń, ale wzajemny szacunek. Randy na jakiś czas wrócił do rodziców, ale według jego mamy nie trwało to długo.
Ciągle łamał ich zasady domowe, wracał pijany o 3:00 nad ranem, nie pomagał w niczym, był dla nich niegrzeczny, więc postawili mu ultimatum: albo znajdź pracę i dokładaj się do budżetu, albo się wyprowadź. Wybrał wyprowadzkę i teraz podobno nocuje na kanapie u różnych znajomych.
Choć jego krąg znajomych drastycznie się skurczył.
Jego samochód został sprzedany na aukcji przez firmę pożyczkową i, uwaga, sprzedano go za mniej niż kwota, która na nim pozostała, więc nadal musi spłacać raty za samochód, którego już nawet nie ma. Jego mama powiedziała, że próbował zrzucić na mnie winę, ale jego własny prawnik powiedział mu, że nie ma podstaw do oskarżenia, ponieważ raty, które zapłaciłam, były traktowane jako prezenty, a ja miałam dowody na jego oszustwo.
Amber, dziewczyna z jego pracy, jest teraz podobno jego dziewczyną, choć z tego, co słyszałam od wspólnych znajomych, jest bardzo toksyczna. Dowiedziała się, że rozmawiał z innymi dziewczynami na Tinderze, kiedy był z nią, ale i tak go z powrotem przyjęła. Rozstali się i wrócili do siebie już ze cztery razy.
Biedna dziewczyna jest w tym samym miejscu, co ja 3 lata temu i szczerze mam nadzieję, że ona zrozumie to szybciej niż ja. Och, prawie zapomniałam o najdziwniejszej części tej całej sagi. 3 miesiące temu brat Ry’ego skontaktował się ze mną na Instagramie. Spotkaliśmy się tylko dwa razy w trakcie mojego związku z Randym, więc to było bardzo przypadkowe. Przeprosił za zachowanie brata, a potem zaprosił mnie na randkę. Pomyślałam sobie: „Panie, to nie wypada, LOL”. Grzecznie odmówiłam i też go zablokowałam. Niektórzy ludzie mają zerową samoświadomość, przysięgam.
Zsumowałam, ile mniej więcej wydałam na Randy’ego przez te trzy lata naszej znajomości, na raty samochodu, czynsz, kiedy nie miał pracy, większość naszych randek i różne pożyczki, których nigdy nie spłaciłam, i wyszło mi ponad 30 000.
To zaliczka na dom. Mogłabym zwiedzić cały świat. Mogłabym spłacić kredyty studenckie. Zamiast tego finansowałam życie kogoś, kto nazwał mnie żałosnym szczeniakiem prosto w twarz. Edit: niektórzy w komentarzach twierdzą, że posunęłam się za daleko, doprowadzając do jego zwolnienia i wysyłając rzeczy jego rodzicom. Po pierwsze, to nie ja go zwolniłam, to jego własne słowa doprowadziły do zwolnienia.
Po drugie, jeśli nadal go bronisz po tym, jak zaplanował i przeprowadził publiczne upokorzenie kogoś, kto wspierał go przez lata, może zastanów się, dlaczego. Niektórzy z was pytali, czy rozważyłbym jeszcze kiedyś rozmowę z nim, żeby zamknąć ten rozdział czy coś. Odpowiedź brzmi: nie.
Nie potrzebuję słuchać jego wymówek ani jego wersji wydarzeń. Moje zamknięcie nastąpiło, gdy wyszedłem z tej restauracji 6 miesięcy temu. Wszystko od tamtej pory było tylko potwierdzeniem, że dokonałem właściwego wyboru. Więc tak to wygląda.
Leave a Comment