Moje dzieci zabrały mnie po raz pierwszy do pięciogwiazdkowego hotelu w Nowym Jorku. Spędziliśmy tam cały weekend, a przed wyjściem mój syn powiedział po prostu: „Dziękuję, że się nami opiekowałaś, mamo”, zostawiając mnie samą z rachunkiem, na który nigdy nie byłoby mnie stać.

Moje dzieci zabrały mnie po raz pierwszy do pięciogwiazdkowego hotelu w Nowym Jorku. Spędziliśmy tam cały weekend, a przed wyjściem mój syn powiedział po prostu: „Dziękuję, że się nami opiekowałaś, mamo”, zostawiając mnie samą z rachunkiem, na który nigdy nie byłoby mnie stać.

Mamo, gdzie jesteś? Tata tu jest. Musisz podpisać papiery dotyczące domu. To pilne.

Wpatrywałem się w ekran. Pułapka była zastawiona.

„Edwardzie” – powiedziałem. „Zawieź mnie do domu”.

Rozdział 5: Konfrontacja

Moje małe mieszkanie wydawało się mniejsze niż zwykle. Carlos siedział przy kuchennym stole, przed nim sterta papierów. Lucas i Adrián stali za nim, wyglądając na niecierpliwych.

„Wreszcie” – powiedział Carlos, nie wstając. „Gdzieś ty był? Podpisz to. To konsolidacja kredytu. To nam pomoże”.

„Pomóc nam ?” zapytałem, wchodząc. „A może pomóc ci spłacić lichwiarzy?”

Carlos zamarł. „O czym ty mówisz?”

„Wiem, Carlosie” – powiedziałem spokojnie. „Wiem o hazardzie. Wiem o Julianie. Wiem, że wykorzystałeś moich synów, żeby mnie wysysać z życia.”

Lucas zrobił krok naprzód. „Mamo, przestań się wygłupiać. Po prostu podpisz papiery”.

Spojrzałem na syna. Naprawdę mu się przyjrzałem. Zobaczyłem chciwość w jego oczach, niecierpliwość. Nie widział matki. Widział podpis.

„Nie” – powiedziałem.

„Musisz!” krzyknął Adrián. „Albo stracimy wszystko!”

„Nigdy nie miałeś nic do stracenia” – powiedziałem. „Bo nigdy na to nie zasłużyłeś”.

Wyciągnąłem z torby jakiś dokument. To nie był dokument pożyczki. To był nakaz eksmisji.

„To mieszkanie jest na moje nazwisko” – powiedziałem. „I od dzisiaj wszyscy jesteście tu bez pozwolenia”.

Carlos zaśmiał się nerwowo. „Nie możecie nas wyrzucić. Nie stać was na to miejsce bez mojego „wkładu”.

„Jestem właścicielem Northbridge Investments” – powiedziałem. Słowa zawisły w powietrzu. „Jestem wart osiemset milionów euro. I nie potrzebuję twoich groszy”.

Cisza była absolutna. Carlos spojrzał na mnie, a jego twarz zbladła. Lucas i Adrián wyglądali, jakby uderzył w nich piorun.

„Mamo?” – wyszeptał Lucas. „Jesteś… bogata?”

„Jestem” – powiedziałem. „Ale ty nie.”

Otworzyłem drzwi.

zobacz więcej na następnej stronie Reklama

back to top