Moja siostra szydziła, nazywając mnie „robotnicą”, bo prowadziłam tylko mały zakład krawiecki. Mama dołączyła do niej, szydząc: „Bezużyteczna. Wszystko, co robisz, to tandetne śmieci”. Moja siostra uśmiechnęła się złośliwie: „Bądź wdzięczna, że pozwoliłam ci szyć na mój występ”. Uśmiechnęłam się spokojnie: „Będzie dla mnie zaszczytem uszyć ci najpiękniejszą suknię”. Tego wieczoru, na scenie, naprawdę „zabłysnęła” w sukni, którą uszyłam.
Pierwszy raz sukienka mojej siostry zaczęła się zsuwać, gdy stałam za kulisami audytorium na Midtown, a zestaw igieł wbijał mi się w dłoń. Reflektory sceny zamieniały powietrze w ciepło, którego…









