1:00 w nocy. Krzyk. „20 000 dolarów albo znika”. Rozłączyłem się, myśląc, że to żałosny przekręt. O świcie policja była u moich drzwi – a koszmar dopiero się zaczynał.
Cisza po krzyku Pukanie do moich drzwi nie było przyjazne. Nie był to kurier z UPS-em, który przyniósł paczkę, ani sąsiad, który oddał pożyczone narzędzie. To było ciężkie, autorytatywne uderzenie…









