„Skłamałam, że Lucas jest synem Adama” – powiedziała, ledwie słyszalnym szeptem. „Adam i ja nigdy nie mieliśmy romansu. Lucas jest dzieckiem Tylera, a ja sfałszowałam testament, który pokazałam na przyjęciu urodzinowym”.
Moi rodzice patrzyli na nią zszokowani.
„Ale dlaczego miałbyś coś takiego zrobić?” – zapytał mój ojciec. „Czy masz pojęcie, jak to roszczenie wpłynęło na twoją siostrę – na reputację Adama?”
Cassandra opowiedziała o swojej rozpaczliwej sytuacji finansowej, a jej głos nabierał siły, gdy szczegółowo opisywała rosnące długi, porzucenie przez Tylera i nakaz eksmisji. Kiedy mówiła, widziałam, jak wyraz twarzy mojej matki zmieniał się z szoku na współczucie.
„Och, kochanie” – powiedziała, kiedy Cassandra skończyła. „Dlaczego po prostu nie przyszłaś do nas po pomoc? Nie musiałaś wymyślać takich okropnych kłamstw”.
„Dałabyś mi 400 000 dolarów?” – zapytała bez ogródek Cassandra. „Bo tyle właśnie bym dostała, gdyby mój plan się powiódł. Połowę wartości domu Bridget”.
„Oczywiście, że nie mogliśmy ci dać takich pieniędzy” – powiedział mój ojciec. „Ale mogliśmy pomóc z czynszem – przynajmniej tymczasowo. Zamiast tego, postanowiłeś oszukać własną siostrę, kiedy ta opłakiwała męża”.
„Wiem, że to było złe” – przyznała Cassandra. „Bridget już dała mi to jasno do zrozumienia. Ma dowody, żeby wnieść przeciwko mnie oskarżenie, gdyby chciała”.
Moja matka zwróciła się do mnie z przerażeniem. „Nie zrobiłabyś tego własnej siostrze, prawda, Bridget?”
Nawet teraz poczułem ukłucie frustracji, gdy od razu stanęła w obronie Cassandry.
„Mógłbym” – powiedziałem stanowczo. „To, co zrobiła, było nie tylko niemoralne, ale i nielegalne. Fałszerstwo i oszustwo to przestępstwa”.
„Ale ona jest rodziną” – upierała się moja matka. „I musi myśleć o Lucasie”.
„Ja też jestem rodziną” – odpowiedziałam, lekko podnosząc głos. „Twoja córka też – ta, która właśnie straciła męża, a potem musiała bronić jego pamięci przed fałszywymi oskarżeniami o niewierność. Gdzie w tym wszystkim była twoja troska o mnie?”
Mój ojciec wyglądał na zakłopotanego, wiercąc się na krześle. „Oczywiście, że nam na tobie zależy, Bridget. Ale Cassandra zawsze potrzebowała więcej pomocy, więcej wskazówek”.
„A czyja to wina?” – zapytałem. „Całe życie ratowałeś ją z jej złych decyzji. Może gdybyś pozwolił jej od czasu do czasu ponieść konsekwencje, nie posunęłaby się do przestępczego zachowania”.
Moja matka westchnęła. „To niesprawiedliwe, Bridget. Zawsze traktowałyśmy was, dziewczyny, równo”.
Cassandra, ku mojemu zaskoczeniu, pokręciła głową. „Nie, mamo, nie zrobiłaś tego. Bridget ma rację. Zawsze szukałaś dla mnie wymówek, zawsze znajdowałaś sposoby, żeby naprawić moje błędy. To mi nie pomagało. Po prostu utwierdzało mnie w przekonaniu, że mogę robić, co chcę, bez żadnych konsekwencji”.
Moi rodzice byli oszołomieni tym wyznaniem. Być może po raz pierwszy Cassandra wzięła na siebie odpowiedzialność, zamiast zrzucać winę na innych.
„I co teraz?” – zapytał mój ojciec, patrząc między nami. „Czy Cassandra trafi do więzienia?”
Leave a Comment