Po nieznośnym obelgu ze strony teściów w końcu wniosłam pozew o rozwód. Teść zaśmiał się zimno: „Beznadziejna wymówka na żonę”. Teściowa warknęła: „Dobrze się stąd wydostać, pijawko”. Godzinę później podjechał po mnie luksusowy samochód. Teść zaczął się trząść. „Nie… to niemożliwe… dlaczego…?”

Po nieznośnym obelgu ze strony teściów w końcu wniosłam pozew o rozwód. Teść zaśmiał się zimno: „Beznadziejna wymówka na żonę”. Teściowa warknęła: „Dobrze się stąd wydostać, pijawko”. Godzinę później podjechał po mnie luksusowy samochód. Teść zaczął się trząść. „Nie… to niemożliwe… dlaczego…?”

„Nie o to chodzi” – powiedziałem cicho. Mój głos mnie zaskoczył. Już nie drżał. „Chodzi o to, że prosiłem o podstawowy szacunek, a wy wszyscy traktowaliście mnie jak kogoś gorszego od człowieka”.

Spojrzenie Glorii powędrowało w moją stronę i przez chwilę spodziewałem się kolejnej obelgi. Ale jej usta poruszały się bezgłośnie, jakby nie umiała mówić bez okrucieństwa.

Richard spróbował ponownie, głośniej, odzyskać panowanie nad sobą. „Myślisz, że możesz tu wejść z pieniędzmi, prawnikami i…”

Mój ojciec mu przerwał. „Pieniądze tego nie zrobiły” – powiedział. „Twoje wybory”.

zobacz więcej na następnej stronie Reklama

back to top