„Nie o to chodzi” – powiedziałem cicho. Mój głos mnie zaskoczył. Już nie drżał. „Chodzi o to, że prosiłem o podstawowy szacunek, a wy wszyscy traktowaliście mnie jak kogoś gorszego od człowieka”.
Spojrzenie Glorii powędrowało w moją stronę i przez chwilę spodziewałem się kolejnej obelgi. Ale jej usta poruszały się bezgłośnie, jakby nie umiała mówić bez okrucieństwa.
Richard spróbował ponownie, głośniej, odzyskać panowanie nad sobą. „Myślisz, że możesz tu wejść z pieniędzmi, prawnikami i…”
Mój ojciec mu przerwał. „Pieniądze tego nie zrobiły” – powiedział. „Twoje wybory”.
zobacz więcej na następnej stronie Reklama
Leave a Comment