Następnego ranka włożyłam swoje najstarsze, wyblakłe ubrania. Celowo nie uczesałam włosów, przez co wyglądały na nieco potargane. Nałożyłam też trochę makijażu, żeby moja twarz wyglądała na zmęczoną i wyczerpaną.
Poleciłam Jordanowi, żeby zaopiekował się małym Zionem i powiedział mu, że mama musi wyjechać na kilka dni, a potem wróci.
Gdy spojrzałem na śpiącego syna, serce mi się ścisnęło.
Moje dziecko, zaczekaj na mnie. Dopilnuję sprawiedliwości dla twojego ojca, a potem wrócę.
Wziąłem taksówkę i wróciłem na znaną ulicę.
Stojąc przed żelazną bramą domu, który kiedyś do mnie należał, moje serce przepełniały sprzeczne emocje. Wziąłem głęboki oddech, stłumiłem nienawiść i pogardę i przybrałem najsmutniejszą i najnieszczęśliwszą minę.
Podniosłem drżącą rękę i delikatnie zapukałem do bramy.
„Kto tam?”
Z domu dobiegał głos pani Celeste — szorstki i pełen irytacji.
Nie odpowiedziałem. Po prostu pukałem. Pukanie stawało się coraz słabsze.
Po chwili brama się otworzyła.
Pani Celeste zamarła, gdy mnie zobaczyła i zmarszczyła brwi.
„Ty… co ty tu robisz?”
Nic nie powiedziałem. Po prostu opadłem na kolana tuż przed nią, na cementową ziemię, wciąż wilgotną od nocnego deszczu.
Wtedy wybuchłam płaczem – łzami żalu i bólu, które przygotowywałam całą noc.
„Mamo, przepraszam. Mamo, proszę, wybacz mi.”
Pani Celeste była oszołomiona moim zachowaniem. Pewnie nigdy nie spodziewała się, że synowa, którą właśnie wyrzuciła, wróci teraz i będzie ją błagać jak zagubiony pies.
Jej twarz się rozluźniła.
Zaskoczenie szybko ustąpiło miejsca triumfalnemu uśmiechowi — uśmiechowi człowieka wyżej postawionego, patrzącego na podwładnego.
„Więc zdałeś sobie z tego sprawę?” powiedziała. „Myślałam, że jesteś uparty. Nie mogłeś tam przetrwać i wróciłeś tu, żeby się trzymać, co?”
„Tak” – szlochałam. „Błagam cię, mamo. Bez ciebie – bez rodziny – nie wiem, jak mogłabym żyć. Proszę, daj mi szansę na przeżycie”.
Szlochałam dalej, spuszczając głowę ku ziemi.
Mój występ zdawał się działać. Pani Celeste nie była już tak agresywna. Jej głos nabrał raczej protekcjonalnego tonu.
„Dobrze. Wstań. Możesz wrócić, ale od teraz musisz znać swoje miejsce i słuchać mnie we wszystkim. Bez riposty. Dasz radę?”
„Tak. Tak, mogę to zrobić. Jestem ci bardzo wdzięczna, Mamo.”
Z trudem wstałem, pochylając głowę i nie śmiąc spojrzeć jej prosto w oczy.
Wiedziałem, że bramy piekieł znów się przede mną otworzyły, lecz tym razem wkroczyłem do nich nie jako ofiara, lecz jako wojownik, w tajemnicy czekający na moment, by zadać decydujący cios.
Czy znajdę tajemnicze pudełko?
Czy moja przebiegła teściowa ułatwiłaby mi osiągnięcie celu?
Drzwi zamknęły się za mną i oficjalnie znalazłam się z powrotem w miejscu, do którego przysięgłam sobie, że już nigdy nie wejdę zaledwie dwa dni temu.
Atmosfera w domu była nadal przytłaczająca i zimna, a może nawet bardziej duszna.
Pan Ellis siedział w salonie i czytał gazetę. Kiedy mnie zobaczył, tylko zerknął znad okularów do czytania, po czym spuścił głowę i nic nie powiedział.
Jego milczenie było bardziej przerażające niż przekleństwa pani Celeste. Świadczyło o tym, że pogarda i uraza do mnie głęboko zakorzeniły się w jego kościach.
„Czemu tak stoisz? Nie widzisz, jaki bałagan w domu? Weź się do sprzątania.”
Głos pani Celeste znów zabrzmiał. Wrócił do swojego zwykłego, władczego tonu.
„Od teraz musisz dbać o wszystko w tym domu. Trzy posiłki dziennie. Dom musi lśnić czystością. Nie waż się kazać mi o tym przypominać.”
„Tak, wiem, mamo” – odpowiedziałem cicho.
Szybko odłożyłam pustą torbę i wzięłam się do pracy.
Życie nieopłacanej służącej oficjalnie się rozpoczęło.
Pani Celeste najwyraźniej chciała w pełni wykorzystać moją skruchę. Kazała mi pracować od rana do późnej nocy – sprzątać, prać, gotować. Nie miałam żadnej przerwy.
Celowo robiła bałagan, żebym musiał posprzątać, i celowo krytykowała moje gotowanie, żeby mnie upokorzyć przed panem Ellisem.
Zacisnąłem zęby i zniosłem wszystko.
Każde przekleństwo, każde pogardliwe spojrzenie z ich strony utkwiło mi w pamięci i stało się motywacją do szybkiego znalezienia prawdy.
Teraz moim jedynym celem było drewniane pudełko, ale dotarcie do niego okazało się trudniejsze, niż sobie wyobrażałem.
Mój mąż i moja sypialnia – jedyne prywatne miejsce, jakie miałam – były teraz zajmowane przez panią Celeste.
Powiedziała, że w jej pokoju na dole jest zbyt wilgotno. Chciała przenieść się na górę, gdzie będzie świeżiej.
Wiedziałem, że to tylko pretekst. Chciała przejąć moją przestrzeń, wymazać wszelki ślad po mnie z tego domu. A co ważniejsze, chciała mną sterować.
Bez jej pozwolenia nie wolno mi było wchodzić do tego pokoju.
Za każdym razem, gdy przechodziłem obok zamkniętych drzwi sypialni, moje serce płonęło.
Pudełko – jedyna wskazówka – było tam. Tylko ściana ode mnie, ale niedostępne.
Jak miałem się teraz dostać?
Nie mogłem działać lekkomyślnie. Najmniejszy błąd natychmiast wzbudziłby podejrzenia pani Celeste, a mój plan by się nie powiódł. Musiałem być cierpliwy – czekać na odpowiedni moment.
Nadal odgrywałam rolę biednej, wyrozumiałej synowej. Pracowałam ciężej, znosiłam więcej i nigdy nie narzekałam.
Nawet gdy pani Celeste celowo wylała na moje stopy miskę gorącej zupy, zagryzłam zęby, zniosłam ból i pospiesznie przeprosiłam ją za to, że stanęłam jej na drodze.
Moja niemal uległa wytrwałość wydawała się ją całkowicie przekonać.
Zaczęła tracić czujność.
Okazja w końcu nadarzyła się w sobotnie popołudnie, około trzech dni po moim powrocie.
Tego dnia pani Celeste miała ważne spotkanie ze swoimi powierzchownymi przyjaciółkami. Ubrała się, poinstruowała mnie, żebym dbała o dom i wyszła wczesnym popołudniem.
Pan Ellis, jak zwykle, wcześnie rano udał się do klubu wiejskiego.
Duży dom teraz należał wyłącznie do mnie.
Moje serce waliło mocno.
Teraz nadszedł ten moment.
Szybko skończyłam wszystkie prace domowe, upewniając się, że wszystko jest czyste i schludne. Potem skradłam się na drugie piętro, kierując się do znajomej sypialni.
Stojąc przed drzwiami, wziąłem głęboki oddech, żeby się uspokoić.
Pani Celeste je zamknęła. Spodziewałem się tego.
Musiałem szybko i cicho otworzyć zamek, modląc się, żeby dźwięk się nie rozniósł. Palce mi drżały, cisza w korytarzu była tak gęsta, że zdawała się przytłaczać.
Po kilku długich sekundach dało się słyszeć ciche kliknięcie.
Drzwi były otwarte.
Byłem przeszczęśliwy.
Wślizgnąłem się do środka i zamknąłem za sobą drzwi.
Pokój niewiele się zmienił. Tylko prawie wszystkie moje rzeczy zostały usunięte i zastąpione rzeczami pani Celeste. W powietrzu unosił się ciężki zapach jej tanich perfum.
Nie miałem dużo czasu.
Poszedłem prosto do starej szafy z płyt wiórowych, w której ukryłem walizkę.
Otworzyłem szafę.
Serce mi się ścisnęło.
Walizki nie było.
Przerażona przeszukałam całą szafę.
Nic.
Rozejrzałem się po pokoju, ale nie mogłem go znaleźć.
Czy ona to wyrzuciła?
Ogarnęło mnie rozczarowanie i strach. Gdybym zgubił pudełko, wszystkie moje wysiłki – i wysiłki Jordana – poszłyby na marne. Wszelka nadzieja na odkrycie prawdy o Sterlingu ległaby w gruzach.
Miałam ochotę płakać, ale rozsądek podpowiadał mi, żebym zachowała spokój.
Pani Celeste była chciwa. Walizka – nawet stara – wciąż była przydatna. Nie wyrzuciłaby jej po prostu.
Musiała to gdzieś ukryć.
Zacząłem przeszukiwać cały pokój: pod łóżkiem, za zasłonami.
Nic.
Czas uciekał.
Wskazówki zegara zbliżały się do godziny czwartej po południu
Pani Celeste wkrótce wróci.
Wpadłem w panikę.
W tym momencie mój wzrok padł na górę szafy. Między górną krawędzią szafy a sufitem była mała szczelina, a tam – pokryta grubą warstwą kurzu – leżała moja stara walizka.
Poczułem się jak poszukiwacz skarbów.
Szybko przysunąłem sobie krzesło, wspiąłem się na nie i mozolnie ściągnąłem ciężką walizkę na dół.
Było cięższe niż myślałem.
Położyłam ją na łóżku i drżąc otworzyłam.
Moje stare ubrania nadal były w środku.
Przeszukałem wszystko i w końcu znalazłem pięknie rzeźbione drewniane pudełko, owinięte na dnie starą aksamitną tkaniną.
Nadal tam było.
Trzymając pudełko w dłoni, miałam wrażenie, jakbym trzymała w rękach całe życie mojego męża.
Otworzyłem ją pospiesznie, ale w środku nie było ani notatnika, ani klucza.
Było pusto.
W środku znajdowało się jedynie pożółkłe zdjęcie ślubne mnie i Sterlinga.
Zamarłem.
Co to znaczyło?
Instrukcja Sterlinga, moje poświęcenie — tylko po to, by znaleźć puste pudełko.
Właśnie w tym momencie usłyszałem znajomy dźwięk silnika samochodu pani Celeste stojącego przed bramą.
Wróciła.
A ja tkwiłam w zamkniętym pokoju, skrywając jeszcze większą tajemnicę, którą właśnie odkryłam.
Cichy dźwięk pęku kluczy przed bramą był wyraźnie słyszalny. Każdy dźwięk był ostry jak ukłucie w moich nadwyrężonych nerwach.
Pani Celeste wróciła.
Całe moje ciało zamarzło.
Mój umysł stał się pusty.
Byłem w jej pokoju. Walizka leżała otwarta na łóżku, a w dłoni trzymałem puste drewniane pudełko.
Wszystko było niepodważalnym bałaganem.
Zostać złapanym – te dwa słowa błysnęły mi w głowie, zimne i przerażające.
Gdyby mnie odkryła, wszystko byłoby skończone.
Nie tylko znów wyrzuciłaby mnie z domu, ale może zrobiłaby coś gorszego.
Zachowaj spokój. Musisz zachować spokój, powtarzałem sobie, próbując zmusić się do myślenia.
Słychać skrzypienie otwieranej żelaznej bramy, a następnie kroki na podwórzu.
Nie zostało mi już wiele czasu.
Szybko upchnęłam ubrania z powrotem do walizki, wstawiłam do środka puste pudełko i z całych sił wcisnęłam ciężką walizkę na górę szafy.
Wybuchł pot.
Gdy tylko skończyłem, zeskoczyłem i szybko odłożyłem krzesło na stare miejsce.
A co z drzwiami?
Udało mi się dostać do środka. Jak mogłem sprawić, żeby wyglądało na nietknięte?
Właśnie w tym momencie usłyszałem, jak pani Celeste rozmawia z kimś na podwórku – prawdopodobnie z sąsiadem.
Dało mi to kilka cennych sekund.
Pobiegłam do okna i wyjrzałam.
Wysokość od drugiego piętra nie była zbyt duża, a pod spodem znajdował się stary, falisty dach z blachy. Gdybym zeskoczył, narobiłbym hałasu.
Nie. To nie zadziała.
Rozpaczliwie rozejrzałam się po pokoju, aż nagle mój wzrok padł na zdjęcie ślubne Sterlinga i mnie — jedyne zdjęcie, jakie było w pudełku.
Nagle przyszła mi do głowy szalona, ale niezwykła myśl.
Wziąłem zdjęcie drżącą ręką i odwróciłem je.
Tektura podkładowa poluzowała się w jednym rogu.
Ostrożnie wsunąłem paznokieć pod spód i patrzę — pod cienką tekturą nie było ani notesu, ani klucza.
Była to maleńka karta micro SD — karta pamięci do aparatów cyfrowych — mocno przyklejona do tylnej strony zdjęcia kawałkiem przezroczystej taśmy.
Moje serce waliło jak szalone.
To było to. Wskazówka.
Sterling mnie nie oszukał.
Ukrył je tam, gdzie nikt by się nie domyślił – tuż za naszymi szczęśliwymi uśmiechami na zdjęciu ślubnym. W miejscu bezpiecznym i pełnym znaczenia.
Głos pani Celeste było już słychać pod schodami.
Nie mam już czasu.
Szybko wyjąłem kartę pamięci, włożyłem ją do wewnętrznej kieszeni kurtki i schowałem zdjęcie z powrotem do pustego pudełka.
Musiałem wyreżyserować fałszywą scenę.
Pobiegłam do drzwi i uderzyłam ramieniem w framugę.
Stare drewniane drzwi otworzyły się z głośnym hukiem. Zamek trzasnął.
Zaraz potem wydałem przerażony krzyk.
„Złodzieje! Złodzieje! Mamo!”
Wybiegłam z pokoju, zbiegłam po schodach, wyglądałam na przerażoną, moje włosy były w nieładzie.
Pani Celeste, która właśnie wchodziła po schodach, zamarła, gdy mnie zobaczyła.
„Co? Co mówisz? Pokój? Pokój mamy? Są tam złodzieje?”
Sapnęłam, wskazując na górę. „Usłyszałam hałas, pobiegłam na górę, a drzwi były wyważone. Złodziej po prostu uciekł przez okno. Mamo, proszę…”
Kiedy pani Celeste usłyszała dwa słowa „pokój mamy”, jej twarz zmieniła kolor.
Ona już nie zwracała na mnie uwagi, tylko pobiegła po schodach.
Obawiała się o swoje pieniądze i wartościowe przedmioty, które tam schowała.
Stałam u podnóża schodów, serce waliło mi jak młotem, ale odetchnęłam z ulgą.
Plan się powiódł — przynajmniej na razie.
Pani Celeste wpadła do pokoju, zobaczyła panujący chaos i rzuciła się na stolik nocny, gdzie wszystko przewróciła.
Gdy zobaczyła, że jej pudełko na biżuterię i plik pieniędzy, które ukryła pod stosem ubrań, wciąż tam są, odetchnęła z ulgą.
To były dla niej prawdopodobnie rzeczy najcenniejsze.
Odwróciła się, zobaczyła wyłamane drzwi i spojrzała na mnie podejrzliwym wzrokiem.
„Widziałeś go? Co ukradł?”
„Nie” – wyjąkałam, zachowując przestraszony wyraz twarzy. „Było za ciemno. Nie mogłam go rozpoznać. Szybko uciekł. Nie wiem też, czy coś zginęło, mamo. Widziałam, że grzebał też w starej walizce w szafie”.
Kiedy usłyszała „walizka”, pani Celeste wzdrygnęła się, ale szybko się uspokoiła.
„Co on mógł ukraść z twojej starej walizki?” – mruknęła, rozpoczynając swój zwyczajowy monolog. „Ten dom jest naprawdę przeklęty. Jak tylko zniknę, ktoś się włamie. Z takim zabezpieczeniem, jak tu żyć? To wszystko twoja wina, ty pechu”.
Po prostu w milczeniu spuściłem głowę i pozwoliłem jej przeklinać.
W tym momencie w moim sercu panowało samo podniecenie.
Karta pamięci.
Jaką tajemnicę skrywa?
Czy to byłby klucz do rozwiązania wszystkiego?
Historia robi się coraz bardziej ekscytująca i skomplikowana, prawda?
Amara wykazała się sprytem, uciekając z tej zagrażającej życiu sytuacji. Ale czy karta pamięci rzeczywiście okaże się rozwiązaniem? A może ujawni jeszcze bardziej przerażającą tajemnicę?
Jeśli jesteś tak samo podekscytowany jak ja, nie wahaj się udostępnić tego filmu znajomym i rodzinie, żebyście mogli go obejrzeć i wspólnie o nim podyskutować. Kto wie – może Twoi znajomi również szukają wciągającej historii, która pozwoli im się zrelaksować po ciężkim dniu w pracy.
Tej nocy nie mogłem spać.
Nie odważyłem się zostać w tym domu ani chwili dłużej.
Skłamałem pani Celeste, że jestem zbyt przestraszony i chcę zostać u koleżanki przez kilka dni, żeby się uspokoić. Była zbyt zajęta rozwalaniem drzwi i strachem przed stratą, żeby mnie powstrzymać.
Szybko wyszedłem, mając w głowie tylko jeden cel: znaleźć miejsce, w którym będę mógł odczytać zawartość karty pamięci.
Wsiadłem w ostatni autobus i pojechałem do dawnego kompleksu apartamentów studenckich, gdzie Jordan już na mnie czekała. Był to mały, prosty pokój – jedna z tajnych baz, które przygotowała.
Jordan już tam czekał z laptopem.
„Wszystko w porządku? Martwiłam się” – zapytała pospiesznie, widząc moje wyczerpanie.
„Wszystko w porządku. Udało mi się” – powiedziałem drżąc i wyciągając kartę pamięci z kieszeni kurtki. „Ale to nie notes ani klucze. To to”.
Jordan wzięła kartę pamięci do ręki. Jej oczy były pełne zaskoczenia i napięcia. Włożyła kartę do laptopa.
Ekran się rozświetlił.
Pojawił się tylko jeden folder o nazwie The Truth .
Wydawało mi się, że moje serce przestało bić.
Ręka Jordan drżała, gdy otwierała folder myszką. Wewnątrz znajdowało się wiele plików wideo o kolejnych nazwach, a pierwszy plik został nagrany dokładnie trzy dni przed zniknięciem Sterlinga.
Czy straszna prawda wkrótce wyjdzie na jaw? I czy miało to coś wspólnego z moimi teściami, czy też stała za tym jakaś inna siła?
Mały pokój nagle stał się dziwnie przytłaczający. Słabe światło laptopa oświetliło nasze twarze, napięte jak naciągnięty drut.
Palec wskazujący Jordan drżał, zawisając nad myszką, jakby nie odważyła się jeszcze zmierzyć z prawdą, która miała zostać ujawniona.
Wziąłem głęboki oddech, próbując uspokoić szaleńczo bijące serce.
„Otwórz” – powiedziałem ochryple.
Jordan skinął głową i zdecydowanie kliknął pierwszy plik wideo.
Na początku filmu nie było dźwięku — były tylko obrazy.
To było ukryte nagranie z góry, prawdopodobnie ukryte gdzieś w gabinecie Sterlinga w domu. Od razu rozpoznałem znajomy pokój: drewniany stół, regał i doniczkową roślinę, którą zawsze podlewałem.
Sterling siedział naprzeciwko nieznajomego mężczyzny. Był mniej więcej w wieku mojego teścia, elegancko ubrany, ale jego twarz miała w sobie coś przebiegłego.
Prowadzili bardzo napiętą rozmowę.
Sterling wielokrotnie pokręcił głową. Jego twarz wyrażała stanowczość.
Drugi mężczyzna uderzył dłonią w stół, wskazując palcem na Sterlinga. Jego postawa wyrażała skrajną złość.
Kłótnia dobiegła końca.
Dziwny mężczyzna wyszedł zirytowany.
Sterling siedział tam sam, opierając głowę o biurko i ściskając włosy.
W każdym jego geście wyczuwałam skrajne wyczerpanie i bezsilność.
Film zakończył się nagle.
„Kto to jest?” – zapytałem Jordana. Serce przepełniło mi się konsternacją.
„Nie wiem” – powiedziała Jordan, kręcąc głową. Na jej twarzy też malowało się zdezorientowanie. „Nigdy nie słyszałam, żeby nasi rodzice o nim rozmawiali”.
Szybko otworzyliśmy kolejne filmy.
Kolejne klipy wideo były podobne, ale rozmówcy Sterlinga się zmienili. Czasami był to mężczyzna o szorstkim wyglądzie i tatuażach. Czasami elegancko ubrana kobieta.
Wszyscy spotykali się ze Sterlingiem potajemnie i każda rozmowa kończyła się napięciem.
Sterling zdawał się być osaczony przez niewidzialną siłę.
A potem otworzyliśmy ostatni film.
Nagranie zostało wykonane zaledwie dzień przed jego zniknięciem.
Tym razem mężczyzna siedzący naprzeciwko Sterlinga nie był obcy.
To był pan Ellis Vance — mój teść.
Na nagraniu widać, jak pan Ellis położył na stole grubą teczkę z dokumentami i bilet lotniczy. Powiedział coś i popchnął je w stronę Sterlinga.
Sterling nie patrzył na dokumenty. Po prostu patrzył na ojca.
Jego spojrzenie było pełne bólu i rozczarowania.
Potem powoli wstał, przewrócił krzesło i krzyknął coś, czego nie usłyszeliśmy.
Jego twarz była czerwona.
Jego dłonie były zaciśnięte w pięści.
Po raz pierwszy widziałem go tak wściekłego.
Pan Ellis również podskoczył.
Ojciec i syn stali naprzeciw siebie.
Atmosfera była tak napięta, że czułam ją przez ekran.
W końcu Sterling pokręcił głową z desperacją i wyszedł z gabinetu. Drzwi zatrzasnęły się.
Pan Ellis opadł na krzesło i oparł głowę na dłoniach.
Film zakończył się w tym miejscu, pozostawiając w naszych sercach ogromną pustkę i tysiące pytań bez odpowiedzi.
Było oczywiste, że zaginięcie Sterlinga nie było związane wyłącznie z panią Celeste i długiem hazardowym, ale było o wiele bardziej złożone i niebezpieczne.
Mój teść – słaby, milczący człowiek, którego uważałem za nieszkodliwego – był kluczowym ogniwem całego tego spisku.
Co dał Sterlingowi? Dokąd prowadził ten bilet lotniczy? Dlaczego tak zaciekle się kłócili?
„Amara, spójrz tutaj.” Głos Jordana drżał.
Wskazała mi mały szczegół na ekranie, którego nie zauważyłem.
Podczas kłótni wiatr porwał część teczki z dokumentami, którą przekazał pan Ellis. Kamera zarejestrowała kilka słabych linii.
Jordan powiększył obraz tak bardzo, jak to było możliwe.
Choć było to bardzo trudne do odczytania, udało nam się rozróżnić dwa słowa.
Umowa przeniesienia własności ziemi.
Alpharetta.
Alpharetta.
To imię uderzyło mnie jak błyskawica.
Przypomniałem sobie, że krótko przed swoim zniknięciem Sterling opowiedział mi o dużym projekcie, nad którym pracowała jego firma: projekcie budowy ekologicznego budownictwa mieszkaniowego w Alpharetcie. Włożył w to całe serce, nie śpiąc nocami, aby sfinalizować plan.
Powiedział, że jeśli projekt okaże się sukcesem, będzie to przełom w jego karierze.
Ale potem nagle powiedział, że projekt został anulowany z powodu problemów prawnych.
Był wtedy bardzo smutny i rozczarowany, ale nie pytałam dalej.
Czy to możliwe?
Jordan i ja spojrzeliśmy na siebie i w głowach mieliśmy tę samą myśl.
Czy możliwe jest, że projekt wcale nie został anulowany, tylko skradziony przez jego rodziców?
Kim byli ci obcy w tym łańcuchu intryg?
Zakręciło mi się w głowie.
Prawda nie była prosta, lecz splątaną siecią kłamstw i zbrodni.
Czułem się jak ćma. Im bardziej szukałem światła, tym większe było ryzyko poparzenia.
„Musimy znaleźć pierwszego obcego mężczyznę” – powiedziała Jordan głosem pełnym determinacji. „To jedyny, który może nam powiedzieć całą prawdę o projekcie Alpharetta”.
„Ale jak mamy go znaleźć?” Mieliśmy tylko słaby zapis wideo — bez dźwięku, bez dalszych informacji.
Nasze śledztwo po raz kolejny utknęło w martwym punkcie.
Kiedy Jordan i ja czuliśmy się bezradni, nagle w mojej głowie pojawiła się pewna myśl.
„Jordan” – powiedziałem – „spójrz jeszcze raz na ostatni film. Kiedy Sterling przewrócił krzesło, zauważyłeś, czy na jego biurku było coś nietypowego?”
Jordan przewinął film i oboje wpatrywaliśmy się w ekran.
Potem to zobaczyliśmy.
W chwili upadku krzesła ukazał się niewielki przedmiot, który był bardzo dobrze ukryty pod biurkiem: czarny dysk USB przymocowany taśmą klejącą.
Czarny pendrive — mały, zwyczajny przedmiot — pojawił się w niezwykły sposób.
To było jak ostatni promyk nadziei, który rozbłysnął w gęstym mroku intryg i kłamstw.
Serca Jordana i moje znów zaczęły bić szybciej.
Sterling — on wszystko przewidział.
Nie zostawił wskazówki w drewnianym pudełku, ale w miejscu, którego pani Celeste nigdy by się nie domyśliła – tuż pod biurkiem, przy którym często siadała.
„Musi tam nadal być.”
„Absolutnie” – krzyknęła cicho Jordan, a w jej głosie słychać było podekscytowanie. „Moja matka jest skrupulatna, ale nigdy nie schylała się pod biurko, żeby posprzątać. Wysyłała tylko sprzątaczkę, a ta nie zauważyłaby tak małego przedmiotu”.
„Ale jak mamy to zdobyć?” – zapytałem.
Zmartwienie powróciło.
„Jeśli teraz wrócisz, twoja matka na pewno cię nie zostawi w spokoju. Pewnie nadal coś podejrzewa po ostatnim włamaniu”.
PRAWDA.
Powrót do tego domu był niezwykle niebezpieczny.
Po sfingowanym włamaniu pani Celeste z pewnością zwiększyła swoją czujność.
Mój plan, żeby zagrać biedną kobietę, nie mógł się powieść po raz drugi.
Potrzebowaliśmy innego planu – odważniejszego i bardziej zaskakującego.
„Albo…” Jordan zastanowiła się przez chwilę, po czym pstryknęła palcami. „Albo zrobimy prawdziwe włamanie”.
Spojrzałem na nią zdezorientowany, nie rozumiejąc jej intencji.
Jordan puściła do mnie oko, a na jej ustach pojawił się rzadki, figlarny uśmiech.
Nie zrobimy tego sami. Zlecimy to komuś innemu.
„Zapomniałeś? Moi rodzice są strasznie zadłużeni. Mają wielu wrogów.”
Zrozumiałem, co miała na myśli.
Plan Jordana był niezwykle ryzykowny, ale nie nierozsądny.
„Co planujesz?”
„Wśród lichwiarzy, którym moi rodzice są winni pieniądze” – powiedział Jordan – „jest znany gangster o nazwisku Scarface S. Słynie z bezwzględności i zuchwałości.
Moi rodzice już kilka razy go zbywali. Spróbuję mu wmówić, że właśnie sprzedali jakąś nieruchomość i ukrywają w domu sporą sumę pieniędzy. Z jego chciwością nie przegapi takiej okazji. Wyśle ludzi, żeby włamali się do domu i wyłudzili długi, a w tym chaosie będziemy mieli swoją szansę.
Ten plan mnie przeraził.
„Czy to nie jest zbyt niebezpieczne? A co, jeśli skrzywdzą twoich rodziców?”
Oczy Jordana na chwilę zrobiły się smutne, ale szybko stały się zimne.
„Nie martw się. Ludzie tacy jak Scarface S potrzebują tylko pieniędzy. Nie są na tyle głupi, żeby zrobić coś, co przysporzy im jeszcze więcej kłopotów. Poza tym, to cena, jaką muszą zapłacić za to, co zrobili Sterlingowi.
„Zatrzymaliśmy się, więc nie powinni nas winić za uciekanie się do drastycznych środków”.
Determinacja Jordana mnie przekonała.
Wiedziałem, że aby walczyć ze starymi lisami, czasami musimy być od nich bardziej okrutni.
W kolejnych dniach zaczęliśmy działać.
Jordan wykorzystała swoje kontakty w półświatku, aby przekazać informacje Scarface’owi S.
Dokładnie tak, jak powiedziała, ekipa Scarface S rozpoczęła obserwację domu moich teściów już dzień później.
Wszystko szło zgodnie z planem.
Moim zadaniem było przygotowanie się na nasze własne włamanie.
Nie mogłem iść sam.
Potrzebowałem kogoś, kto mógłby odwrócić uwagę i zapewnić wsparcie.
A osobą, o której pomyślałem, był bliski przyjaciel Sterlinga, który przez cały ten czas pomagał Jordanowi.
Nazywał się Elias Monroe — był utalentowanym inżynierem, a także bardzo szybkim i odważnym.
Po wysłuchaniu całej historii Jordana Elias natychmiast zgodził się pomóc.
Stwierdził, że jest dozgonnym dłużnikiem Sterlinga.
W końcu nadeszła decydująca noc.
Była to noc bez księżyca i gwiazd.
Cała ulica pogrążyła się w ciemności i ciszy.
Według informacji Jordana, tej nocy miał zaatakować Scarface S.
Około pierwszej w nocy na końcu alejki cicho zatrzymał się mały, nieoznakowany van. Dwóch zamaskowanych mężczyzn w czarnych ubraniach wyskoczyło z niego, szybko przeskoczyło przez płot i zniknęło na podwórku pani Celeste Vance.
„Są w środku” – wyszeptał Elias przez mały krótkofalówkę, którą przygotowaliśmy. Siedział w samochodzie po drugiej stronie ulicy, obserwując każdy ruch.
„Jesteśmy gotowi” – odpowiedziałem.
Moje serce waliło jak szalone.
Jordan i ja schowaliśmy się w małej uliczce za domem, tuż pod oknem gabinetu.
Już po kilku minutach usłyszeliśmy głośny dźwięk tłuczonego szkła z przodu, a następnie przerażony krzyk pani Celeste.
Plan został rozpoczęty.
Elias natychmiast zadzwonił na miejscową policję i zgłosił napad.
W tym samym czasie Jordan zadzwonił na telefon stacjonarny pani Celeste z innego telefonu komórkowego.
Pani Celeste spanikowana odebrała telefon, mając nadzieję, że ktoś dzwoni z prośbą o pomoc.
„Cześć, pomóż mi…”
Zamknij gębę, stara kobieto.
Głos Jordana – zmodyfikowany przez oprogramowanie do zmiany głosu – brzmiał groźnie.
„Jestem z Scarface S. Twój mąż jest nam winien pieniądze. Przyszliśmy dziś, żeby je odzyskać. Jeśli jeszcze raz zaczniesz krzyczeć, pozwolę ci poznać twojego syna”.
Kiedy pani Celeste usłyszała słowa „twój syn”, zamilkła. Zaczęła się jąkać ze strachem.
„Ile chcesz?”
„Cała gotówka i wszystkie kosztowności w domu. Współpracujcie, bo będzie źle”.
Jordan warknął i się rozłączył.
Manewr dywersyjny Jordana okazał się skuteczny, skupiając uwagę pani Celeste i rabusiów na przodzie sali.
Tymczasem z tyłu domu szybko wspiąłem się na balkon na drugim piętrze, korzystając z małej drabinki linowej, którą przygotował Elias.
Wślizgnąłem się przez okno do gabinetu, które ostrożnie zostawiłem uchylone.
W pokoju panowała całkowita ciemność, ale wiedziałem, jak się tu poruszać.
Nie zapaliłem światła. Skorzystałem tylko ze słabego strumienia światła mojej mini latarki i szybko podszedłem do biurka.
Uklękłam, sięgnęłam ręką pod biurko i moje serce przestało bić.
Nadal tam było.
Mały, zimny pendrive leżał w mojej dłoni.
Byłem bliski łez radości, ale to nie był odpowiedni moment.
Musiałem się stąd natychmiast wydostać.
Jednak gdy już miałem wyjść, zza drzwi dobiegł cichy odgłos kliknięcia.
Ktoś otwierał drzwi.
Suchy odgłos zamykanego zamka rozbrzmiał w ciszy, niczym ostry cios w moje szarpiące nerwy myśli.
Całe moje ciało zamarzło.
Wydawało mi się, że przestałem oddychać.
Ktoś wszedł do pokoju.
Byłem na drugim piętrze. Jedyne wyjście prowadziło przez okno, ale wyjście teraz byłoby równoznaczne z przyznaniem się do włamania.
A kto otworzył drzwi – jeden z dwóch rabusiów czy pan Ellis?
Niezależnie od tego, kim była ta osoba, odkrycie jej w tamtej chwili oznaczałoby koniec wszystkiego.
W tej chwili zagrażającej życiu nie wahałem się ani chwili.
Rzuciłem się pod biurko i schowałem się w najskrytszym kącie.
Ciężki, drewniany stół przykryty był długim obrusem sięgającym do podłogi, co na szczęście ukryło moje ciało.
Wstrzymałem oddech.
Serce waliło mi w piersi i błagałem, żeby ta osoba mnie nie odkryła.
Drzwi otworzyły się powoli.
Światło z korytarza wpadało do środka, odsłaniając wysoką sylwetkę.
To nie byli rabusie.
To również nie był pan Ellis.
To był zupełnie obcy człowiek.
Dokładnie ten sam, który pojawił się w pierwszym nagraniu — przebiegły mężczyzna, który pokłócił się ze Sterlingiem.
Dlaczego był tu akurat w tym momencie?
Nie przyszedł sam.
Za nim podążał jeden z rabusiów Scarface’a S.
„Szefie, wszystko idzie zgodnie z planem” – powiedział złodziej, zamykając drzwi z szacunkiem. „Staruszka jest śmiertelnie przerażona i pokazuje nam, gdzie schowała pieniądze pod zlewem”.
Szef.
Zamarłem.
To ten dziwny człowiek był mózgiem wszystkiego, a nie Scarface S.
Okazało się, że Jordan i ja niechcący trafiliśmy na większe gniazdo os, niż myśleliśmy.
Nasz plan wykorzystania kogoś innego został wykorzystany przez kogoś innego i zamienił się w grę w grze.
„Dobrze” – powiedział mężczyzna zwany szefem.
Jego głos był głęboki i emanował siłą i okrucieństwem.
„Pieniądze to sprawa drugorzędna. Znalazłeś to, czego potrzebuję?”
„Tak… jeszcze nie, szefie. Przeszukałem sypialnię staruszki, ale znalazłem tylko pieniądze i złoto.”
„Głupcze. Co mnie obchodzą jej pieniądze i złoto?” – warknął mężczyzna. „Muszą być w tym pokoju. Sterling był sprytny. Gdzieś tu ukrył dowody. Przeszukaj dokładnie. Jeśli ich nie znajdziesz, zrobię ci piekło z życia”.
Dowód.
Dowód.
Więc ten człowiek również szukał tego, co zostawił Sterling.
Nasz cel był taki sam.
Położyłem się pod biurkiem.
Zimny pot spływał mi po plecach.
Mocno ścisnęłam pamięć USB w dłoni.
Rzecz, której rozpaczliwie szukali, znajdowała się tuż tutaj – oddzielała ją od nich jedynie cienka warstwa drewna.
Złodziej zaczął plądrować pokój. Wyciągnął szuflady, zrzucił papiery i zeszyty na podłogę.
Głośny hałas sprawił, że drgnąłem.
„Szefie, nic tu nie ma. Tylko stare papiery” – powiedział po chwili złodziej.
Szef przeklął.
Chodził tam i z powrotem po pokoju. Dźwięk jego skórzanych butów na drewnianej podłodze brzmiał ciężko.
„Cholera jasna. Gdzie ten facet to schował? Nie może po prostu zniknąć. Jeśli to wyjdzie na jaw, wszyscy zginiemy”.
Zatrzymał się tuż przed biurkiem, od którego oddzielał mnie tylko długi obrus.
Poczułem zapach dymu jego drogiego cygara.
Moje serce groziło wyskoczeniem z piersi.
Nagle z oddali dobiegł dźwięk syren policyjnych.
Leave a Comment