Mój mąż wyjechał 3 lata temu, a jego rodzina mnie wyrzuciła. Byłam na dworcu autobusowym z moim dzieckiem, gdy podjechał jego siostra luksusowym samochodem i powiedziała: „Wsiadaj. Muszę ci powiedzieć coś ważnego”.

Mój mąż wyjechał 3 lata temu, a jego rodzina mnie wyrzuciła. Byłam na dworcu autobusowym z moim dzieckiem, gdy podjechał jego siostra luksusowym samochodem i powiedziała: „Wsiadaj. Muszę ci powiedzieć coś ważnego”.

Zbliżało się to coraz bardziej.

„Do cholery, policja!” – wrzasnął złodziej. „Szefie, co teraz zrobimy?”

Szef również wyglądał na zdezorientowanego.

„Co robi Scarface S? Dlaczego nas zdradził? Dobra – na razie się wycofamy. Nic dzisiaj nie znaleźliśmy. Zejdź na dół i powiedz temu drugiemu facetowi, żeby uciekł tylnym wyjściem. Szybko.”

Złodziej szybko otworzył drzwi i zniknął.

Szef nie wyszedł od razu.

Pozostał na miejscu.

Jego wzrok – ostry jak nóż – po raz kolejny omiótł pomieszczenie.

Spojrzał na regał z książkami, na obrazy na ścianie, po czym pochylił się i zajrzał pod biurko.

Jego wzrok i mój spotkały się przez małą szczelinę w obrusie.

Przez chwilę cały świat zdawał się stać w miejscu.

On mnie zobaczył.

Jego oczy rozszerzyły się ze zdziwienia, a następnie natychmiast zmieniły wyraz na śmiertelny i okrutny.

Nie dokończył zdania.

Kopnąłem z całej siły nogę biurka.

Ciężki drewniany stół przesunął się do przodu i z hukiem uderzył go w goleń.

Krzyknął i zatoczył się do tyłu.

Skorzystałem z okazji.

Wyszedłem spod biurka i nie zastanawiałem się ani chwili.

Pobiegłem prosto do okna.

„Stój!” – ryknął za mną.

Nie miałem innego wyboru.

Wspiąłem się na parapet, zamknąłem oczy i skoczyłem.

Uderzenie w dach z falistej blachy bolało niemiłosiernie, ale nie odważyłem się zatrzymać.

Wpełzłem na dach, zsunąłem się po pochyłości i wpadłem do małej alejki za nim.

Nie wiedziałem, czy jestem ranny. Wiedziałem tylko, że muszę biec tak szybko, jak potrafię.

Syreny policyjne były bardzo blisko.

Za mną wciąż słyszałem wściekłe przekleństwa tego mężczyzny.

Za każdym razem, gdy przypomnę sobie moment, w którym stałem naprzeciwko tego tajemniczego mężczyzny, dreszcze przechodzą mnie po kręgosłupie.

Czy czujesz to samo?

Pewien wpływowy nieznajomy również szukał tajemnicy Sterlinga i wydawał się jeszcze okrutniejszy niż moi teściowie.

Wszystko stawało się bardzo niebezpieczne.

Jeśli Ty również masz złe przeczucia i chcesz wesprzeć Amarę w tej trudnej podróży, zasubskrybuj kanał KAS Stories. Subskrypcja jest darmowa, ale to nieocenione wsparcie, które daje nam znać, że wciąż jesteś z nami – towarzyszysz naszej bohaterce.

Biegłam jak szalona, ​​nie śmiąc się obejrzeć za siebie.

Całe moje ciało bolało, ale strach zagłuszał wszystko.

Pobiegłem na miejsce spotkania, gdzie Jordan i Elias czekali w samochodzie.

„Amara, wszystko w porządku?” Jordan była przerażona, gdy mnie zobaczyła.

„Jedź, jedź szybko” – wysapałem, mocno ściskając pamięć USB.

Samochód pędził przez noc, zostawiając za sobą zrujnowany dom i częściowo ujawnioną tajemnicę.

Kim był ten człowiek? Skąd wiedział o dowodach pozostawionych przez Sterlinga? I czy miał coś wspólnego ze zniknięciem mojego męża?

Pamięć USB, którą trzymałem w ręku, stała się nie tylko nadzieją, ale także śmiertelnym dowodem.

Samochód mknął przez noc, oddalając nas od ruchliwej ulicy.

Siedziałem na tylnym siedzeniu, opierając się o oparcie i próbując uspokoić oddech.

Całe moje ciało wciąż drżało — nie z zimna, a z szoku i skrajnego strachu.

Obraz okrutnych oczu obcego mężczyzny nie dawał mi spokoju – zimny i śmiercionośny.

„Amara, wszystko w porządku? Jesteś ranna?” – zapytał Elias z niepokojem w lusterku wstecznym, prowadząc.

Pokręciłem głową.

„Nie… tylko kilka zadrapań.”

Podwinąłem rękaw. Długa rysa lekko krwawiła od tarcia o falistą blachę, ale fizyczny ból był niczym w porównaniu z paniką, która ogarnęła moją duszę.

„Kim oni są? Kim był ten człowiek?”

„Zostaliśmy oszukani” – powiedziała Jordan, siedząc na miejscu pasażera. Jej twarz była niezwykle napięta. „Nasz plan został wykorzystany przez kogoś innego. Ten człowiek jest o wiele groźniejszy niż moi rodzice”.

Wróciliśmy do bezpiecznego mieszkania Jordana.

Gdy tylko weszliśmy do środka, Elias natychmiast sprawdził system bezpieczeństwa.

Jordan dostał apteczkę, aby dokładnie zdezynfekować i opatrzyć moje rany.

Kiedy zobaczyłem jej troskę i życzliwość, poczułem ciepło w sercu.

Pośród tego nieszczęścia nie byłem sam.

„Opowiedz nam, co się tam wydarzyło?” – poprosił Jordan.

Upewniwszy się, że wszystko ze mną w porządku, wzięłam głęboki oddech i opowiedziałam całą historię – od momentu, gdy włamałam się do gabinetu i znalazłam puste pudełko i kartę pamięci, aż po moment konfrontacji z dziwnym mężczyzną i moją ucieczkę w ostatniej chwili.

Kiedy opowiedziałem im, jak mężczyzna rozkazał złodziejowi poszukać dowodów, twarze Eliasa i Jordana zmieniły kolor.

„Więc ten człowiek też tego szuka” – powiedział Elias, trzymając w dłoni pendrive, który mu dałem. W jego oczach malowało się zamyślenie. „To dowodzi, że zawartość tego pliku jest niezwykle ważna. Może to klucz do życia wielu ludzi”.

Bez wahania podłączył pendrive do laptopa.

Tym razem nie byliśmy podekscytowani i pełni zapału, ale napięci i niespokojni.

Wiedzieliśmy, że to, co zaraz zobaczymy, może być straszną tajemnicą.

Na pamięci USB nie było wielu plików — tylko jeden plik audio i zaszyfrowany plik tekstowy.

Elias najpierw otworzył plik audio.

Ponownie rozległ się dialog, ale tym razem dźwięk był znacznie wyraźniejszy, nagrany prawdopodobnie profesjonalnym sprzętem.

Natychmiast rozpoznałem głosy trzech osób: Sterlinga, pana Ellisa i dziwnego mężczyzny.

„Sterling, nie bądź taki uparty” – powiedział błagalnie pan Ellis, zmieszany ze strachem. „Oddaj oryginalne plany i wszystkie dokumenty wujkowi Victorowi. Nie wygrasz z nim”.

„Wujku Victorze? Kto to jest?” – zapytałem Jordan, ale pokręciła głową.

„Nie oddam ich” – powiedział Sterling ostro, z oburzeniem w głosie. „Tato, to nie jest zwykły projekt. To dzieło mojego życia. Dlaczego mnie zdradzasz? Dlaczego sprzedajesz to komuś takiemu jak on?”

„Co ty wiesz?” – rozległ się głos mężczyzny o imieniu Victor, protekcjonalny i arogancki. „Biznes wymaga od ciebie stosowania brudnych sztuczek. Jesteś utalentowany, ale zbyt naiwny. Ten projekt stanie się w moich rękach kurą znoszącą złote jaja. W twoich rękach to tylko sterta bezwartościowych papierów.

„Posłuchaj ojca. Weź te pieniądze i zniknij z żoną i synem. Potraktuj to jako sposób na uratowanie życia”.

„Nie potrzebuję twoich pieniędzy. Zgłoszę cię. I tatę też. Oszustwa, defraudacje, pranie brudnych pieniędzy – wszystko, co zrobiłeś” – krzyknął Sterling.

Zapadła długa cisza.

Wtedy głos Victora zabrzmiał lodowato i przerażająco.

Myślisz, że masz szansę? Nie wiesz, kim jestem? Dobrze. Jeśli chcesz umrzeć, spełnię twoje życzenie.

„Ellis, daję ci tydzień na zajęcie się synem. Jeśli nie, zamienimy życie całej twojej rodziny w piekło”.

Nagranie zakończyło się w tym momencie, pozostawiając w pomieszczeniu grobową ciszę.

Całe moje ciało drżało.

Więc było jasne: dziwny człowiek o imieniu Victor był mózgiem całej operacji.

Nawiązał współpracę z moim teściem, żeby ukraść ukochany projekt Sterlinga.

A kiedy Sterling odmówił, rozkazał mojemu teściowi, żeby „zajął się” swoim synem.

Zniknięcie Sterlinga nie było już spekulacją.

Łzy znów popłynęły mi po policzkach, lecz tym razem były to łzy ogromnej nienawiści.

Elias delikatnie poklepał mnie po ramieniu, żeby mnie pocieszyć.

„Amara” – powiedział – „nie płacz. Musimy być silni. Sterling poświęcił życie, by chronić te dowody. Nie możemy go zawieść”.

Odwrócił się w stronę ekranu komputera.

„Teraz musimy sprawdzić, co zawiera drugi plik”.

Plik tekstowy był bardzo zaszyfrowany. Elias, dzięki swoim umiejętnościom zawodowym, potrzebował prawie godziny, żeby go złamać.

Kiedy pojawiły się pierwsze linijki, wszyscy wstrzymaliśmy oddech.

To nie był plan projektu.

To był testament – ​​testament, który Sterling spisał z całą swoją jasnością i bólem.

Do Amary:

„Moja ukochana żono, jeśli czytasz te słowa, prawdopodobnie mnie już nie ma wśród żyjących”.

List zaczynał się od pełnych miłości słów. Przeprosił, że nie był w stanie mnie chronić i dać mi satysfakcjonującego życia.

Potem powiedział całą prawdę.

Projekt osiedla mieszkaniowego Alpharetta – jego dziecko – nie był zwykłym projektem deweloperskim. Był to ekologiczny projekt wykorzystujący najnowocześniejsze technologie energii odnawialnej, projekt, który mógł odmienić oblicze całego regionu.

Ale właśnie ze względu na ten ogromny potencjał, Victor Thorne — znany potentat rynku nieruchomości mający głębokie powiązania ze światem przestępczym — postanowił zainteresować się tą nieruchomością.

Victor wykorzystał swoje kontakty i nieuczciwe metody, aby wywrzeć presję na firmę mojego teścia i zmusić ją do sprzedania projektu po okazyjnej cenie.

A mój teść – ze strachu przed władzą Victora i chciwością krótkoterminowego zysku – zgodził się zdradzić dzieło życia swojego syna.

Sterling się o tym dowiedział.

Próbował temu zapobiec i zebrał dowody na nielegalną działalność Victora — od prania pieniędzy i unikania płacenia podatków po groźby i konfiskowanie ziemi lokalnym właścicielom ziemskim.

Nie spodziewał się, że jego ojciec, którego zawsze szanował, może stać się tak okrutny z powodu pieniędzy.

Tekst Sterlinga był wyrazem głębokiego bólu.

Postanowił stanąć po stronie zła.

Dał mi bilet lotniczy i dużą sumę pieniędzy, żądając, żebym opuścił kraj i zapomniał o wszystkim, ale nie mogę tego zrobić. Nie mogę przymykać oczu na zbrodnię. Nie mogę cię zostawić samego. Postanowiłem zostać i walczyć do końca.

A na końcu listu był akapit, który sprawił, że całe moje ciało zamarło.

„Amara, jeśli coś mi się stanie, nie ufaj nikomu z mojej rodziny. Nawet Jordanowi. Nawet Jordanowi.”

Ostatnie wersy testamentu Sterlinga uderzyły w mój napięty umysł niczym niewidzialny młot kowalski.

Całe moje ciało zamarzło.

Wydawało mi się, że przestałem oddychać.

Powoli podniosłem głowę – zdezorientowany i podejrzliwy – i wpatrywałem się w młodą kobietę siedzącą tuż obok mnie.

Jordania.

Bratowa, której właśnie całkowicie zaufałem.

Jedyny sojusznik, jakiego myślałem, że mam.

Czy ona również brała udział w tej okrutnej grze?

Jordan była równie oszołomiona. Wpatrywała się w linie na ekranie laptopa.

Jej piękna twarz była kredowo biała.

Nie została w nim ani kropla krwi.

„Nie” – wyjąkała. Jej głos drżał. „On nie może mówić poważnie… Sterling, dlaczego on to napisał? Co zrobiłam źle?”

Elias siedzący obok niej również zamarł.

W całym pomieszczeniu znów zapadła duszna cisza.

Ale tym razem cisza nie była ciszą jedności.

To była cisza nieufności – niewidzialnego muru, który właśnie został wzniesiony między nami.

Spojrzałem na Jordan, próbując doszukać się w jej oczach fałszu.

Ale wszystko co widziałem to panika, ból i ogromny ból.

Ona również była zszokowana.

Nie mogła uwierzyć, że jej brat, którego tak kochała, mógł jej nie ufać.

„Nic nie wiem” – krzyknął Jordan. „Przysięgam, Amara”.

Jordan rozpłakała się. Łzy spływały jej po policzkach.

„Przez trzy lata szukałem prawdy sam. Nienawidzę swoich rodziców. Nienawidzę Victora. Chcę tylko sprawiedliwości dla mojego brata. Dlaczego mi nie zaufał?”

Ból w jej głosie był zbyt prawdziwy.

Nie brzmiało to jak aktorstwo.

Ale ostatnie słowa Sterlinga – słowa człowieka stojącego w obliczu śmierci – też nie mogły być żartem.

Musi być jakiś powód.

Jordan sama nie była świadoma tego problemu.

„Proszę się uspokoić” – powiedział Elias, pierwszy odzyskując panowanie nad sobą. Spojrzał na mnie, a potem na Jordana. „Sterling napisał te słowa, kiedy był przyparty do muru. Może odkrył coś, co sprawiło, że stracił zaufanie do wszystkich.

„Nie możemy potępiać Jordana na podstawie jednego zdania. Musi być jakiś powód”.

Słowa Eliasa pomogły mi się trochę uspokoić.

Prawidłowy.

Nie mogłam wpadać w panikę.

Najważniejsze teraz było znalezienie powodu ostrzeżenia Sterlinga.

„Jordan” – powiedziałem, starając się zachować spokój – „spróbuj sobie przypomnieć. Czy coś wydarzyło się między tobą a Sterlingiem na krótko przed jego zniknięciem? A może nieświadomie przekazałeś informacje swoim rodzicom?”

Jordan szlochała, próbując przeszukać swoją pamięć.

„Nie… nic. Wszystko między nami było normalne. Dał mi nawet sporą sumę pieniędzy i kazał mi pojechać na jakiś urlop i zająć się czymś innym – nie siedzieć w domu.

„Powiedział, że wkrótce w domu wydarzy się coś nieprzyjemnego. Pomyślałam, że po prostu przesadza z ostrożnością.”

Zatrzymała się, a jej oczy rozszerzyły się, jakby coś ją olśniło.

„Och… tak. Stało się coś. Jakieś dwa tygodnie przed jego wyjazdem zgubiłem telefon komórkowy.”

„Zgubiłeś telefon komórkowy?” – zapytaliśmy jednocześnie Elias i ja.

„Tak”. Jordan skinęła głową. Na jej twarzy malował się żal. „Tego dnia byłam w barze z przyjaciółmi i wypiłam trochę za dużo. Następnego ranka, kiedy się obudziłam, mojego telefonu nie było.

„Szukałem wszędzie, ale nie mogłem znaleźć. Pomyślałem, że byłem nieostrożny – albo że karta została skradziona. Natychmiast dostałem nową kartę SIM”.

Zgubiony telefon komórkowy.

Ten szczegół wydawał się nieistotny.

Ale w tej sytuacji może to być najważniejsze ogniwo.

„Telefon nie zaginął” – powiedział Elias. Jego głos stał się ostry. „Zabrano go, i to byli twoi rodzice. Przeczytali wszystkie wiadomości. Wiedzieli, że Sterling ich podejrzewa. Wiedzieli nawet, że zbiera dowody.

„Wiedzieli też, że jesteś jedyną osobą, której ufają.”

„I dlatego…” Ścisnęło mnie w gardle. „Dlatego Sterling myślał, że go zdradziłaś i przekazałaś sekret swoim rodzicom”.

Ostrzeżenie nie wynikało z nienawiści, jaką do niej czuł, ale z faktu, że poczuł się zraniony, gdy pomyślał, że nawet jego siostra — ta, której ufał najbardziej — jest po stronie wrogów.

Kiedy Jordan to usłyszała, osunęła się na stół, szlochając.

Dręczyły ją niesprawiedliwość i żal.

Przez chwilę nieuwagi nieświadomie naraziła brata na jeszcze większe niebezpieczeństwo i przez trzy lata musiała nosić niesłuszne piętno zdrajcy.

Położyłem jej rękę na ramieniu, żeby ją pocieszyć.

„To nie twoja wina. Ty też jesteś ofiarą. Teraz nie czas na obwinianie siebie.

„Znamy prawdę. Teraz musimy pociągnąć przestępców do odpowiedzialności, oczyścić cię z zarzutów i wymierzyć sprawiedliwość Sterlingowi”.

Prawda została ujawniona.

Nieufność między nami została rozwiana.

Teraz byliśmy ze sobą jeszcze bliżej połączeni — i zdeterminowani.

Ale pozostało jeszcze jedno, ważniejsze pytanie.

Czy Sterling naprawdę nie żył, czy też po prostu zaginął, jak sugerował Victor?

A jeśli żył… gdzie był?

Pytanie, czy Sterling jeszcze żyje, wisiało w przytłaczającej i niepokojącej atmosferze.

W głębi duszy zawsze miałam iskierkę nadziei – nieustanne przekonanie, że on wciąż jest gdzieś na tym świecie, czekając, aż go znajdziemy.

Ale rozum podpowiadał mi, że biorąc pod uwagę okrucieństwo Victora i współudział jego rodziców, szanse na jego przeżycie były niemal zerowe.

„Nie możemy tu tylko zgadywać” – powiedział Elias, przerywając duszną ciszę. Wskazał na ekran laptopa, na którym wciąż był otwarty plik audio z rozmową Sterlinga z Victorem. „Klucz jest tutaj.

„Victor powiedział: »Daję ci tydzień na zajęcie się nim«. Zajęcie się nim może mieć wiele znaczeń. Niekoniecznie oznacza zabicie”.

Słowa Eliasa były jak świeży wiatr, który na nowo rozpalił płomień nadziei w Jordanie i we mnie.

Prawidłowy.

Handle może oznaczać, że ktoś go zatrzyma, zastraszy, zmusi do milczenia.

„Ale jeśli on wciąż żyje”, zapytał sceptycznie Jordan, „gdzie moi rodzice ukrywali go przez ostatnie trzy lata? Tylko oni nie byliby w stanie zrobić czegoś tak wielkiego”.

„Oni nie byli do tego zdolni” – powiedziałem. „Ale Victor mógł”.

W mojej głowie zrodziło się lodowate przypuszczenie.

„Victor jest mózgiem całej operacji. Może mój teść nie odważył się zrobić czegoś nie do pomyślenia. Oddał Sterlinga Victorowi, a Victor prawdopodobnie trzyma go w niewoli”.

To przypuszczenie było straszne, ale logiczne.

Wyjaśniło to, dlaczego nie było śladu Sterlinga.

Wyjaśniało to, dlaczego tak wpływowy człowiek jak Victor musiał osobiście szukać dowodów.

Bał się nie tylko ujawnienia swoich tajemnic biznesowych. Obawiał się również, że jego porwanie i nielegalne przetrzymywanie wyjdą na jaw.

„Jeśli to prawda” – powiedział Elias z bardzo poważną miną – „musimy znaleźć miejsce, gdzie Victor przetrzymuje Sterlinga. Ale to stary lis. Jego ruchy są bardzo skryte. Niełatwo znaleźć jego tajną bazę”.

Nasze śledztwo po raz kolejny utknęło w martwym punkcie.

Mieliśmy dowody przestępstw gospodarczych, ale nie mieliśmy ani jednej wskazówki, gdzie może być przetrzymywany Sterling.

Czas mijał.

Z każdym dniem nadzieja na jego odnalezienie malała.

Właśnie w chwili, gdy poczuliśmy się najbardziej zdesperowani, Jordan odebrał telefon.

Numer należał do prywatnej kliniki w Asheville w Karolinie Północnej.

Wyraz jej twarzy zmienił się z zaskoczenia w szok.

„Cześć… co? Moja mama miała wypadek?”

Szybko przełączyła się na głośnik.

Po drugiej stronie był głos pielęgniarki.

„Tak. Czy to rodzina pani Celeste Vance? Pacjentka miała wypadek drogowy – dość poważne obrażenia – i obecnie jest leczona w naszej klinice w nagłym przypadku. Poprosiliśmy rodzinę o natychmiastowe przybycie, aby dopełnić formalności.”

Elias i ja spojrzeliśmy na siebie oszołomieni.

Pani Celeste miała wypadek.

Dlaczego akurat Asheville w Karolinie Północnej?

Co ona tam robiła?

Coś mi mówiło, że to nie przypadek.

„Przyjdziemy zaraz” – odpowiedział szybko Jordan i się rozłączył.

Zwróciła się do mnie.

Jej spojrzenie było skomplikowane.

„Amara, muszę iść. Mimo wszystko, ona jest moją matką.”

Zrozumiałem jej dylemat.

Bez względu na to jak bardzo nienawidziła swojej matki, nadal była tą samą kobietą, która ją urodziła.

„Dobrze” – powiedziałem. „Idź. Ale bądź bardzo ostrożny. Coś tu chyba nie gra. Dlaczego Asheville w Karolinie Północnej? Dziwne mi się to wydaje”.

„Też mi się to wydaje dziwne” – powiedział Jordan, kiwając głową. „Ale nie mogę nie pójść.

„Eliasie, proszę zostań tu z Amarą. Dam ci znać natychmiast, jeśli pojawi się coś nowego”.

Po tych słowach szybko się ubrała i wyszła.

Patrząc jak ona szybko wychodzi, ogarnęło mnie złe przeczucie.

Miałem wrażenie, że Jordan wkracza w pułapkę, która już została zastawiona.

Drodzy widzowie, czy Wy też macie takie same złe przeczucia jak Amara? Czy wypadek pani Celeste to zbieg okoliczności, czy kolejny złośliwy ruch w tej pełnej intryg grze? Jak myślicie, kto za tym wszystkim stoi? Spróbujcie zgadnąć i zostawcie komentarz bezpośrednio pod filmem. Jestem bardzo ciekaw Waszych odpowiedzi. A kto wie – może jedna z nich będzie odpowiedzią na naszą historię.

Po wyjściu Jordana w pokoju pozostaliśmy tylko ja i Elias.

Obawy o Jordana i ślepy zaułek w poszukiwaniach Sterlinga sprawiły, że atmosfera stała się bardzo przytłaczająca.

Elias próbował mnie pocieszyć, ale sam był zdezorientowany.

„Amara” – powiedział Elias, próbując znaleźć nowy kierunek – „przemyśl to jeszcze raz. Czy Sterling zostawił ci coś jeszcze oprócz tej pamięci USB? Prezent, pamiątkę, jakieś luźne słowo?”

Próbowałem sobie przypomnieć.

Poza drewnianym pudełkiem nie dał mi nic specjalnego.

Aha, czekaj.

Około miesiąc przed jego zniknięciem obchodziłam urodziny.

Dał mi dość dziwny prezent.

Żadnych kwiatów.

Żadnej biżuterii.

Mały kaktus.

„Kaktus?” Elias zmarszczył brwi. „Czy to było coś specjalnego?”

„Ja też nie wiem” – przyznałem. „To był po prostu zwykły kaktus – taki z długimi kolcami i czerwonymi kwiatami. Powiedział, że kaktus symbolizuje siłę i wytrwałość.

„Chciał, abym zawsze był tak wytrwały, bez względu na to, jakie trudności by mnie spotkały.

„Zabrałem go ze sobą, kiedy wychodziłem z domu. Teraz stoi na parapecie Jordana w tym mieszkaniu”.

Moje słowa zdawały się przykuć uwagę Eliasa.

Pośpieszył na balkon, gdzie umieściłem roślinę.

Przyglądał się temu przez chwilę, a potem nagle zawołał.

„Amara, chodź tu.”

Szybko pobiegłam.

Elias wskazał na kolec kaktusa u podstawy rośliny. Kolce wyglądały normalnie, ale kiedy przyjrzałem się uważnie, zauważyłem, że różnią się od pozostałych. Nie były tak ostre, a ich kolor był nieco ciemniejszy.

Elias ostrożnie usunął go za pomocą małej pęsety.

I wtedy nie mogliśmy uwierzyć własnym oczom.

To nie był kręgosłup.

To był maleńki kawałek metalu — doskonale zamaskowany.

A gdy Elias ostrożnie ją otworzył, w środku znajdował się chip śledzący GPS.

Chip GPS — małe, niemal niewidoczne urządzenie elektroniczne — został sprytnie ukryty w grzbiecie kaktusa.

Elias i ja byliśmy oszołomieni, staliśmy nieruchomo przez kilka sekund.

Zakręciło mi się w głowie.

Próbowałem połączyć wydarzenia.

Sterling znów był Sterlingiem.

Zaplanował wszystko z wyprzedzeniem.

Pozornie prosty prezent urodzinowy okazał się w rzeczywistości kołem ratunkowym — sekretną ścieżką, którą sobie zostawił.

„Boże, Sterling. On jest naprawdę za sprytny” – wykrzyknął Elias, a w jego głosie podziw mieszał się z zaskoczeniem. „Przewidział, że zostanie porwany. Ukrył ten chip w nadziei, że kiedyś go znajdziesz”.

„Ale dlaczego kaktus? Czemu mi tego wprost nie powiedział?” – zapytałam, mając serce pełne pytań.

„Bo nie mógł” – wyjaśnił Elias z bardzo poważną miną. „W tamtym czasie Sterling wiedział, że jest monitorowany. Każda rozmowa, każda wiadomość mogły zostać przechwycone. Nie mógł powiedzieć tego wprost, bo naraziłoby to również ciebie na niebezpieczeństwo.

Mógł posłużyć się jedynie metaforą – w sposób, który tylko ty, jego żona, mogłaś zrozumieć.

„Kaktus symbolizuje siłę i wytrwałość… a być może także miejsce suche i odległe.”

Wyjaśnienia Eliasa były niczym promień światła padający na ostatnie ciemne zakamarki.

Zrozumiałem.

Zrozumiałem, co miał na myśli Sterling.

Nie chciał, żebym była tylko silna.

Chciał, żebym go szukał.

Aby go uratować.

„Musimy to natychmiast aktywować” – powiedziałem z zapałem. „Musimy dowiedzieć się, gdzie on jest”.

Elias nie wahał się. Szybko podłączył chip do laptopa.

Po wykonaniu kilku profesjonalnych manewrów na ekranie pojawiła się mapa cyfrowa i zaczęła migać mała czerwona kropka.

Oboje wstrzymaliśmy oddech, wpatrując się w ekran.

Czerwona kropka nie znajdowała się w Atlancie.

Ani w Alpharetcie.

Znajdowało się w odległym regionie Karoliny Północnej — niedaleko Asheville.

Asheville, Karolina Północna.

Moje serce się ścisnęło.

Wypadek pani Celeste.

Rozmowa telefoniczna z kliniki w Asheville.

To nie był przypadek.

To była pułapka.

Pułapka mająca na celu zwabienie tam Jordana.

Aby oddzielić ją ode mnie, podczas gdy będą przenosić Sterlinga — albo zaciskać sieć.

„Jordan” – krzyknąłem. „Jordan jest w niebezpieczeństwie”.

Ogarnął mnie strach.

Elias również zdawał sobie sprawę z powagi sytuacji.

Szybko zadzwonił do Jordan, ale nie mógł się do niej dodzwonić.

„Do diabła” – Elias uderzył pięścią w stół. „Zaatakowali. Musimy tam natychmiast jechać”.

„Ale my dwoje to za mało” – powiedziałam w panice. „To miejsce jest z pewnością pilnie strzeżone”.

„Co powinniśmy wtedy zrobić? Zadzwonić na policję? Ale nie mamy bezpośrednich dowodów”.

„Nie potrzebujemy tego” – powiedział Elias.

Jego spojrzenie nagle się wyostrzyło — zupełnie różniło się od jego zwykłego studenckiego spojrzenia.

Wyjął telefon komórkowy i wybrał dziwny numer.

„Halo – czy to wujek Ben? Tu Elias. To nagły wypadek. Sterling jest przetrzymywany w Asheville w Karolinie Północnej. Natychmiast wysyłam wam współrzędne. Jordan również jest tam w niebezpieczeństwie. Potrzebuję waszej pomocy. Tym razem musimy dać z siebie wszystko”.

Po drugiej stronie słuchawki zapadła cisza, która trwała kilka sekund.

Wtedy rozległ się głęboki głos.

„Zbierzcie się za trzydzieści minut na starym miejscu spotkań. Przynieście wszystko.”

Połączenie zostało zakończone.

Spojrzałem na Eliasa zdezorientowany.

„Wujku Benie? Sprzęt? Eliasie – kim ty właściwie jesteś?”

Elias spojrzał na mnie i westchnął.

„Amara, są rzeczy, o których jeszcze nie mogę ci powiedzieć. Sterling i ja nie jesteśmy tylko przyjaciółmi. Jesteśmy braćmi w innej rodzinie. Wujek Ben jest jej przywódcą.

„Musisz po prostu wiedzieć, że dziś – nawet jeśli będziemy musieli wywrócić całe Asheville do góry nogami – sprowadzimy Sterlinga i Jordana bezpiecznie z powrotem”.

Tajemnica ukryta w słowach Eliasa jeszcze bardziej mnie zdezorientowała, ale jego zdecydowane i godne zaufania oczy uspokoiły mnie.

Wiedziałam, że nie jestem już samotną kobietą.

Za mną stanęli wszyscy, o istnieniu których nigdy nie wiedziałem — bracia Sterlinga, którzy razem z nim przeżyli wszystko, co dobre i złe.

Nie mieliśmy czasu do stracenia.

Elias szybko skopiował wszystkie dane z pamięci USB na zewnętrzny dysk twardy i mi go dał.

„Amara, nie możesz iść z nami. To zbyt niebezpieczne. Weź to i idź do naprawdę bezpiecznego miejsca, które dla ciebie przygotowałem, i czekaj na naszą wiadomość”.

„Nie” – powiedziałam stanowczo. „Sterling jest moim mężem. Jordan jest moją szwagierką. Nie mogę czekać bezczynnie.

„Muszę iść z tobą.”

Spojrzałem mu prosto w oczy.

„Ale Eliasie… nie będę ci przeszkadzał. Pozwól mi chociaż być w pobliżu. Muszę zobaczyć ich bezpiecznych na własne oczy”.

Moja determinacja w końcu przekonała Eliasa.

Skinął głową.

„Dobrze. Ale musisz obiecać, że będziesz bezwzględnie przestrzegać moich instrukcji.”

Wybiegliśmy z mieszkania i wpadliśmy w nocną Atlantę.

Miała się rozpocząć akcja ratunkowa.

Samochód Eliasa pędził autostradą w kierunku Asheville w Karolinie Północnej.

Nocne niebo było czarne i ciężkie, jakby za chwilę miała rozpętać się burza.

Sterling i Jordan byli przetrzymywani w opuszczonej rezydencji na klifie z widokiem na jezioro – całkowicie odizolowanej od dzielnicy mieszkalnej.

Kiedy dotarliśmy, czekało już na nas prawie kilkunastu mężczyzn ubranych na czarno i o zimnych twarzach.

„Gdzie jest wujek Ben?” zapytał Elias.

Mężczyzna wyglądający na przywódcę pokręcił głową.

„Wujek Ben powiedział, że ma coś ważniejszego do zrobienia. Będziemy trzymać się planu”.

zobacz więcej na następnej stronie Reklama

back to top