Wygrałem 200 milionów dolarów na loterii — i pierwszą rzeczą, jaką zrobiłem, był powrót do sierocińca, z którego wyrzucono mnie, gdy miałem 15 lat…
Na szarych ulicach Chicago padał ulewny deszcz. Jackson Cole siedział w swoim nowym Astonie Martinie i patrzył przez deszcz na stary, czerwony ceglany budynek zwany Domem dla Chłopców św. Judy.
Miesiąc temu Jackson pracował jako spawacz nocny i mieszkał w piwnicy na South Side, w której roiło się od karaluchów.
Dziś wygrał główną wygraną w loterii Powerball o wartości 200 milionów dolarów.
Pieniądze zmieniły wszystko na zewnątrz: ubrania, samochody, luksusowe uściski dłoni. Ale nie zniwelowały dziury w jego piersi. Dziury, która otworzyła się w jego piętnaste urodziny, kiedy dyrektor Martha wypchnęła go z sierocińca w środku zimy z plastikową torbą zawierającą kilka podartych ubrań i zimnymi słowami: „Jesteś śmieciem, Jackson. Tu nikt nie toleruje bandytów”.
Jackson przeżył. Spał pod mostami, walczył o jedzenie i nauczył się zawodu. Nienawidził tego miejsca. Ale kiedy miał 200 milionów dolarów, jego pierwszą myślą nie była zemsta, lecz dumna demonstracja.
Chciał tam wrócić, rzucić im w twarz 50 milionami dolarów i powiedzieć: „Patrzcie, dzieciak, którego wyrzuciliście, może teraz kupić całą tę dzielnicę”. Chciał odbudować akademik, bibliotekę, boisko do futbolu… nie dlatego, że ich kochał, ale dlatego, że chciał, żeby na bramie było wygrawerowane nazwisko Jackson Cole, żeby każdego dnia, gdy będą tamtędy przechodzić, pamiętali o swoim błędzie.
I był jeszcze jeden powód. Jutro Jackson miał polecieć do Nowego Jorku, aby podpisać największy kontrakt inwestycyjny w swoim życiu z Vane Enterprises. Arthur Vane, legendarny miliarder z branży nieruchomości, znany jako „Król Manhattanu”, miał na niego oko. Chciał zostać mentorem tego „nowego miliardera”. Jackson musiał pozbyć się chicagowskiej przeszłości i wejść w świat Arthura Vane’a jako nowy człowiek.
Jackson wszedł do biura Marthy. Zapach pleśni i środka dezynfekującego był taki sam jak 20 lat wcześniej.
Martha była już stara, zgarbiona, z drżącymi rękami. Kiedy zobaczyła Jacksona w garniturze od Toma Forda, o mało nie upuściła filiżanki.
Leave a Comment