„Jesteś diabłem…” wyszeptałam, szukając na stole telefonu, by zadzwonić pod numer 911.
„Nie próbuj, Danielu” – Sarah pokręciła głową. „Odłączyłam telefon stacjonarny i Wi-Fi. Leo smacznie śpi dzięki gorącemu mleku, które zrobiłam”.
Rzuciła się na mnie.
Chwyciłem lampkę na biurku i rzuciłem nią w nią. Sarah uniknęła ciosu, nóż musnął moje ramię. Trysnęła krew.
Rzuciłem się na nią i oboje upadliśmy na podłogę. Sarah była o wiele silniejsza, niż sugerowała jej szczupła sylwetka. Przygwoździła mnie do ziemi, trzymając nóż przy mojej szyi.
„Przykro mi, Danielu. Naprawdę chcę, żebyśmy byli szczęśliwi na zawsze. Ale ty jesteś jak Artur. Za dużo wiesz”.
Lodowate ostrze dotknęło mojej szyi. Zamknąłem oczy, myśląc o Leo.
HUK!
Ogłuszający huk strzału rozległ się w wąskim pomieszczeniu.
Sarah nagle poczuła ciężar. Nóż wypadł jej z ręki. Upadła na moją pierś, z szeroko otwartymi ze zdziwienia oczami i maleńką dziurką po kuli w czole.
Odepchnąłem jej ciało, łapiąc oddech i patrząc w stronę drzwi.
Drzwi zostały otwarte na oścież.
Stał tam sierżant Miller – bliski przyjaciel rodziny, policjant, ten, który zajmował się sprawą Arthura pięć lat temu. W ręku trzymał dymiący pistolet.
„Miller?” wyjąkałem. „Skąd… skąd wiedziałeś?”
Miller opuścił pistolet, z pobladłą twarzą. Wskazał na leżący na podłodze telefon komórkowy z wciąż włączonym ekranem.
To był mój telefon. Nie miałem czasu zadzwonić pod numer 911.
Ale wcześniej, gdy próbowałem coś nagrać na Facebooku, niechcący nacisnąłem przycisk „Transmisja na żywo”.
„Nadajesz na żywo, Danielu” – powiedział Miller drżącym głosem. „Całe miasto Bar Harbor właśnie oglądało wyznanie twojej żony. Byłem na patrolu w pobliżu, kiedy dostałem powiadomienie z centrali”.
Spojrzałem na ekran telefonu. Przewijały się tysiące komentarzy. Cały świat zobaczył prawdziwe oblicze pozornie idealnej żony.
Policja zamknęła miejsce zdarzenia. Ciało Sary zostało zabrane.
Siedziałem w karetce z zabandażowaną ręką. Leo nie spał, siedział cicho na moich kolanach. Nie pytał o matkę. Być może, kierując się jakąś dziecięcą intuicją, od momentu, gdy zobaczył zdjęcie, wiedział, że jego matka jest „tą złą”.
Technik podał mi wydruk z drukarki stacji. Była to powiększona wersja zdjęcia ślubnego, które edytowałem.
„Miałeś rację, Danielu” – powiedział policjant. „Jutro rano wyślemy nurków na podstawę molo. Przy tej dokładnej lokalizacji szczątki Arthura mogą być uwięzione w szczelinie pod skałami”.
Spojrzałem na zdjęcie po raz ostatni.
Twarz Sary na zdjęciu promieniała promiennym, radosnym uśmiechem. Ale pod tym uśmiechem kryła się pięta śmierci.
W ciemnościach szczeliny zauważyłem szczegół, który wcześniej, w panice, przeoczyłem.
Artur nie trzymał się tylko mola.
Jego palec wskazujący, choć zmiażdżony, nadal był wyciągnięty i wskazywał w jednym kierunku.
Wskazywał na brzuch Sary.
Na ich ślubie Sarah powiedziała, że jest w drugim miesiącu ciąży. To był Leo.
Ale Artur… czy Artur próbował coś powiedzieć w swoich ostatnich chwilach?
Przypomniałam sobie wyznanie Sary: „Arthur wiedział, że zmieniłam nazwisko, wiedział o mojej oszukańczej przeszłości…”
Spojrzałem na Leo. Miał złocistoblond włosy i niebieskie oczy… zupełnie jak Artur.
Artur i ja jesteśmy bliźniakami, nasze geny są w 99% takie same.
Przyszła mi do głowy przerażająca myśl.
Czy Artur mógł odkryć coś więcej niż prawdziwą tożsamość Sary? Tej nocy ich kłótnia nie dotyczyła tylko jej przeszłości, ale… dziecka?
Leo spojrzał na mnie, w jego głęboko niebieskich oczach odbijało się światło reflektorów radiowozu.
„Tato” – wyszeptał. „Czy wujek Artur nadal cierpi?”
Mocno go przytuliłam, a łzy spływały mi po twarzy.
„Już go nie ma, synu. Jest w domu.”
Artur wykorzystał swoją śmierć, by chronić prawdę, ale minęło pięć lat i niewinne oczy dziecka, zanim został oczyszczony z zarzutów. To piękne zdjęcie ślubne na zawsze pozostanie dowodem zbrodni, przypomnieniem, że czasami diabeł nie kryje się w cieniu.
Diabeł w sukni ślubnej, stojący tuż obok ciebie w świetle słonecznym.
Leave a Comment