Mój bogaty starszy brat wszedł na salę sądową uśmiechając się, jakby już wygrał, jego prawnik zażądał, żeby „zabrał mi dziś wszystko”, a moi rodzice siedzieli w pierwszym rzędzie, jakby uczestniczyli w ceremonii — nie sprzeciwiłem się ani słowem, po prostu wręczyłem sędziemu zapieczętowaną kopertę… a kiedy komornik przeczytał *drugą linijkę* dokumentu, mój brat nagle zamarł, patrząc na mnie, jakby zobaczył coś, czego się nie spodziewał.

Mój bogaty starszy brat wszedł na salę sądową uśmiechając się, jakby już wygrał, jego prawnik zażądał, żeby „zabrał mi dziś wszystko”, a moi rodzice siedzieli w pierwszym rzędzie, jakby uczestniczyli w ceremonii — nie sprzeciwiłem się ani słowem, po prostu wręczyłem sędziemu zapieczętowaną kopertę… a kiedy komornik przeczytał *drugą linijkę* dokumentu, mój brat nagle zamarł, patrząc na mnie, jakby zobaczył coś, czego się nie spodziewał.

Głos sędziego Merritta pozostał spokojny.

„Jak masz dostęp do skrytki bankowej swojej dorosłej siostry?”

Adwokat Evana próbował interweniować. „Jest wymieniony jako kontakt alarmowy”.

Sędzia Merritt spojrzał na niego.

„Kontakt alarmowy nie oznacza dostępu” – powiedział.

Komornik ponownie odchrząknął.

„Wasza Wysokość” – powiedział – „z listy wynika, że ​​dostęp został udzielony na podstawie notarialnie poświadczonego upoważnienia”.

Poświadczone notarialnie.

To słowo ścisnęło coś w moim żołądku.

Nie strach.

Uznanie.

Ponieważ notarialne upoważnienie może pojawić się tylko na ograniczoną liczbę sposobów w rodzinnych sporach.

Żaden z nich nie jest czysty.

Spojrzenie sędziego Merritta ponownie zwróciło się w stronę Evana.

„Czy twoja siostra podpisała notarialnie poświadczone upoważnienie, przyznające ci dostęp do jej skrytki depozytowej?”

Evan nie odpowiedział wystarczająco szybko.

I tak zrobiłem.

„Nie” – powiedziałem. „Nie zrobiłem tego”.

Długopis sędziego Merritta zawisł w powietrzu.

„Pani Lane” – powiedział – „skąd pani wie?”

„Bo nigdy żadnego nie podpisałam” – odpowiedziałam. „I dlatego, że bank powiadomił mnie, że na moje nazwisko złożono upoważnienie”.

Twarz adwokata Evana stężała. „Wysoki Sądzie, ona kręci”.

Nie podniosłam głosu. Sięgnęłam do torby i wyciągnęłam drugi cienki pakiet – jedna kartka na wierzchu, zszyta zszywkami, chrupiąca.

Podałem go sprzedawcy.

Sędzia Merritt przejrzał tekst i podniósł wzrok.

„To jest z banku” – powiedział.

„Tak” – odpowiedziałem. „To potwierdzenie z audytu, że przedstawiono upoważnienie. Zawiera numer komisji notarialnej i uwagę personelu, że podpis nie zgadzał się z podpisem w aktach”.

Adwokat Evana pochylił się do przodu, jego głos stał się ostry.

„Wysoki Sądzie, teraz jesteśmy na terytorium oskarżeń. Będziemy potrzebować czasu, żeby odpowiedzieć”.

Spojrzenie sędziego Merritta zwróciło się w jego stronę, niczym zamykające się drzwi.

„Miałeś już czas” – powiedział. „Złożyłeś wniosek. Złożyłeś petycję. Prosiłeś o wszystko dzisiaj. Nie możesz wbiec na moją salę sądową i prosić o przerwę, kiedy akta zaczną odpowiadać”.

Teraz pokój wydawał się inny.

Nie głośno.

Nie dramatyczne.

Bądźcie czujni.

Ludzie na galerii pochylili się do przodu. Palce urzędnika poruszały się szybciej. Nawet urzędnik sądowy zmienił postawę, jakby przestał traktować to jako rodzinną kłótnię, a zaczął traktować to jako coś, co pociąga za sobą konsekwencje.

Sędzia Merritt zwrócił się do komornika.

„Przeczytaj numer komisji notarialnej” – powiedział.

Komornik zeskanował dokument i odczytał go z protokołu.

Dla większości ludzi liczba ta nic nie znaczyła.

Jednak oczy sędziego Merritta lekko się zwęziły i znów spojrzał na Evana.

„Panie Hale” – powiedział – „czy ten numer komisji jest powiązany z kimś, kogo pan zna?”

Gardło Evana poruszyło się.

„Ja… ja nie wiem” – powiedział.

Sędzia Merritt nie sprzeciwiał się. Po prostu zwrócił się do urzędnika.

„Uruchom to” – powiedział.

Urzędnik zawahał się. „Wysoki Sądzie, rejestr notarialny jest w hrabstwie”.

„Wiem, o co chodzi” – powiedział sędzia Merritt. „Masz dostęp. Uruchom to”.

Urzędnik napisał.

Minęło kilka sekund.

Wtedy twarz urzędnika zmieniła się w taki sposób, że Evan w końcu spojrzał w jego stronę.

„Wasza Wysokość” – powiedział cicho urzędnik – „numer komisji notarialnej należy do notariusza zatrudnionego przez Hale Holdings”.

Znowu firma mojego brata.

Znów jego odciski palców.

Adwokat Evana otworzył usta, a potem je zamknął.

Moja matka, stojąca w pierwszym rzędzie, wydała z siebie cichy dźwięk, coś w rodzaju westchnienia, coś w rodzaju protestu.

Evan odwrócił się w stronę moich rodziców, spanikowany, szepcząc coś, czego nie musiałam słyszeć.

Głos sędziego Merritta przeciął pomieszczenie.

„Dość” – powiedział.

Odchylił się lekko do tyłu, jakby chciał zresetować powietrze.

„Dziś nie wydaję żadnego tymczasowego nakazu przeniesienia aktywów” – powiedział stanowczo. „Wydaję nakazy zabezpieczenia”.

Adwokat Evana gwałtownie podniósł głowę. „Wasza Wysokość…”

Spojrzenie sędziego Merritta pozostało na nim.

„Zachowasz wszelką korespondencję, projekty, wnioski i wewnętrzne zapisy związane z tą petycją” – powiedział – „w tym wszelkie zaangażowanie pracowników Hale Holdings. Nie będziesz niczego zmieniać, usuwać ani modyfikować. Rozumiesz?”

Adwokat przełknął ślinę. „Tak, Wysoki Sądzie”.

Sędzia Merritt spojrzał na Evana.

„Panie Hale” – powiedział – „przekaże pan sądowi za pośrednictwem radcy prawnego tożsamość każdego pracownika, który pomagał panu w składaniu dokumentów lub uzyskiwaniu zezwoleń związanych z majątkiem lub rachunkami pańskiej siostry”.

Twarz Evana była teraz blada, blask zniknął.

Sędzia Merritt kontynuował spokojnym głosem.

„Wnoszę również do banku o zachowanie wszystkich śladów audytu związanych z autoryzacją depozytu sejfowego.”

Spojrzał na mnie.

„Pani Lane, czy ma pani jakąś dodatkową dokumentację, którą zamierza pani dziś złożyć?”

Spojrzałem na Evana, potem na jego prawnika, a potem na moich rodziców w pierwszym rzędzie, którzy siedzieli tak nieruchomo, że wyglądali jak wyrzeźbieni.

„Tak” – powiedziałem. „Jeszcze jedno, i dlatego lista inwentarza jest taka ważna”.

Sędzia Merritt skinął głową.

“Przystępować.”

Sięgnąłem do torby i położyłem na ladzie sprzedawcy kolejną zaklejoną kopertę.

Ta sama smukła koperta. Ta sama cicha waga.

„Proszę to dodać do protokołu” – powiedziałem spokojnie – „zanim komornik odczyta punkt czwarty”.

Sędzia Merritt nawet nie wyglądał na zaskoczonego. Wyglądał na zmęczonego, jakby widział zbyt wiele rodzin, które wchodziły z jakąś historią, a wychodziły z aktami.

„Komisarzu” – powiedział – „otwórz. Przeczytaj tylko to, co niezbędne do akt”.

Komornik złamał pieczęć tym samym ostrożnym ruchem, którego użył wcześniej, tak jak papier potrafił ciąć głębiej niż stal.

Przejrzał nagłówek, a jego twarz ściągnęła się w ten cichy, profesjonalny sposób, w jaki reagują ludzie, gdy zdają sobie sprawę, że trzymają w rękach coś, co nie powinno mieć nic wspólnego z rodzinną kłótnią.

„Wasza Wysokość” – powiedział – „to jest poświadczony dowód z działu zgodności First Harbor Bank”.

Adwokat Evana poruszył się na krześle, nagle zdając sobie sprawę z tego, gdzie znajdują się jego ręce.

Sędzia Merritt skinął głową.

„Przeczytaj odpowiedni fragment.”

Głos komornika znów stał się beznamiętny, ale niósł się.

„Identyfikator sesji notarialnej online” – przeczytał. „Tożsamość sygnatariusza zweryfikowana poprzez skan dokumentu tożsamości i uwierzytelnienie oparte na wiedzy”.

Evan zacisnął szczękę.

Komornik kontynuował.

„Wymieniono w nim sygnatariusza sesji jako—”

Zatrzymał się, jego wzrok powędrował najpierw w górę, a potem w dół, jakby chciał mieć absolutną pewność, zanim powie to na głos.

„Evan Hale.”

Sala sądowa nie zareagowała tak, jak to robią filmy.

Nikt nie westchnął dramatycznie.

Nikt nie krzyczał.

Było gorzej.

Wszystko ucichło, jakby ktoś odciągnął tlen.

Adwokat Evana szybko mrugnął, po czym cofnął się do połowy i usiadł z powrotem, jakby jego ciało nie mogło się zdecydować, jaka pozycja jest dla niego najbezpieczniejsza.

Spojrzenie sędziego Merritta cały czas skierowane było na mojego brata.

„Panie Hale” – powiedział powoli i spokojnie – „czyżby pan właśnie pozwolił sądowi uwierzyć, że pańska siostra podpisała notarialnie poświadczone upoważnienie, skoro na posiedzeniu notarialnym widnieje pan jako sygnatariusz?”

Gardło Evana poruszyło się.

„To nie tak” – powiedział, a jego głos stracił blask.

Byłem sam przy tym stole i zależało mi na tym, żeby nie wypełniać ciszy emocjami.

Evan chciał emocji.

To właśnie emocje próbował sprzedać sądowi.

Więc pozwoliłem płycie mówić dalej.

Komornik przeczytał następne linijki bez żadnego podpowiedzi, jakby rozumiał, jak ważne jest zachowanie pędu.

„Wymieniono użyty identyfikator” – kontynuował. „Prawo jazdy stanu kończące się na sześć-jeden-dwa. Podano adres e-mail użyty do sesji notarialnej: evan.hale@haleholdings.com . Podano adres sieciowy użyty do zainicjowania sesji:…”

Zatrzymał się ponownie, spojrzał na urzędnika i przeczytał.

„Ten sam blok sieci, w którym znajdują się biura korporacyjne Hale Holdings”.

Twarz mojego ojca po raz pierwszy uległa zmianie.

Nie złość.

Nie smutek.

Panika.

Usta mojej matki rozchyliły się i wydobył się z nich cichy dźwięk, który próbowała stłumić, jakby chciała cofnąć czas, nie chcąc, by ktoś ją zauważył.

Adwokat Evana w końcu odzyskał głos, ale zabrzmiał on ostro i łamliwie.

„Sprzeciw, Wysoki Sądzie. To dokument techniczny bez podstaw. Nie mamy możliwości weryfikacji…”

Sędzia Merritt podniósł rękę.

„Usiądź” – powiedział.

Adwokat zamarł.

Sędzia Merritt nie podniósł głosu. Nie było takiej potrzeby.

Stuknął w dolny margines, gdzie znajdował się tekst certyfikatu.

„To jest certyfikowane przez inspektora ds. zgodności banku” – powiedział. „Fundamentem jest certyfikacja. Jeśli chcesz to zakwestionować, zrób to dowodami, a nie ilością”.

Potem spojrzał na Evana.

„Panie Hale” – powiedział – „sąd zadał panu bezpośrednie pytanie”.

Spojrzenie Evana znów powędrowało w stronę moich rodziców.

Moja matka patrzyła prosto przed siebie, jakby próba ukrycia problemu mogła sprawić, że stanie się on mniej realny.

Dłonie mojego ojca były tak mocno zaciśnięte, że jego kostki zbladły.

Głos Evana stał się cichszy.

„Próbowałem zabezpieczyć to, co należało do rodziny” – powiedział.

Oczy sędziego Merritta się zwęziły.

„Podpisując się własnoręcznie na akcie notarialnym złożonym pod nazwiskiem siostry”.

Evan wzdrygnął się słysząc te słowa, próbował się dostosować, złagodzić.

„Zniszczyłaby to” – powiedział szybko. „Zachowywała się…”

Sędzia Merritt przerwał mu krótkim, zdecydowanym ruchem pióra.

„Nie” – powiedział. „Nie będziemy tego robić. Nie wolno robić niewłaściwych rzeczy, a potem owijać je w bawełnę”.

Klawiatura urzędnika klikała szybciej, rejestrując każde słowo.

Sędzia Merritt spojrzał na komornika.

„Kontynuuj” – powiedział. „Co jeszcze jest na wystawie?”

Komornik odwrócił stronę.

„Dołączono raport o incydencie bankowym” – powiedział. „Zauważono w nim, że po otrzymaniu poświadczonego notarialnie upoważnienia bank zgłosił niezgodność podpisów, zainicjował wewnętrzne wstrzymanie i przeanalizował nagrania z dostępu do skarbca”.

Adwokat Evana zesztywniał.

„Wasza Wysokość—”

Sędzia Merritt nie spojrzał na niego.

„Przestań przerywać” – powiedział.

Komornik przeczytał kolejny wers i atmosfera w pokoju znów się zmieniła.

„W dokumencie wskazano, że petent osobiście stawił się w banku” – powiedział – „w towarzystwie przedstawiciela Hale Holdings i podjął próbę dostania się do skrytki depozytowej”.

Twarz Evana zbladła.

Spojrzenie sędziego Merritta stało się ostrzejsze.

„Z przedstawicielem?”

Komornik skinął głową i zaczął czytać.

„Notariusz zatrudniony przez Hale Holdings.”

Głowa mojej matki gwałtownie obróciła się w stronę Evana i na sekundę jej maska ​​się zsunęła.

Nie wyglądała na rozczarowaną.

Wyglądała na wściekłą, że był nieostrożny.

Adwokat Evana ponownie wstał, jego głos brzmiał nagląco.

„Wysoki Sądzie, prosimy o przerwę.”

Sędzia Merritt spojrzał na niego, jakby prosił o pozwolenie na wymazanie ostatnich dziesięciu minut.

„Odmówiono mi” – powiedział. „Prosiłeś dziś o wszystko. Stworzyłeś poczucie pilności. Nie możesz zwolnić tempa, kiedy rekord cię dogoni”.

Adwokat Evana przełknął ślinę i usiadł.

Sędzia Merritt zwrócił się do mnie.

„Pani Lane” – powiedział – „czy upoważniła pani brata do dostępu do pani skrytki depozytowej?”

„Nie” – powiedziałem.

Oczy sędziego Merritta pozostały nieruchome.

„Czy twierdzisz, że mimo wszystko próbował to zrobić, korzystając z poświadczonego notarialnie upoważnienia powiązanego z jego tożsamością i firmą?”

„Tak” – odpowiedziałem. „I raport bankowy to pokazuje”.

Sędzia Merritt skinął głową, po czym zwrócił się ponownie do komornika.

„Czy w raporcie bankowym jest informacja o udzieleniu dostępu?” – zapytał.

Komornik przeskanował dokument i odpowiedział ostrożnie.

„W oświadczeniu stwierdzono próbę dostępu” – powiedział. „Bank odmówił otwarcia skrzynki z powodu niezgodności i wszczął wewnętrzne postępowanie zabezpieczające. Stwierdzono również, że bank zabezpieczył nagranie i powiadomił dział bezpieczeństwa i dział prawny”.

Coś w mojej piersi się poluzowało.

Nie ulga.

Potwierdzenie.

Bo gdyby Evan dostał się do tego pudełka, zabrałby wszystko, co mogłoby dowieść tego, co zrobił.

Uśmiechnąłby się w sądzie i twierdziłby, że nic takiego nie istniało.

Sędzia Merritt powoli postawił eksponat.

Potem przemówił tonem, w którym nie było gniewu, ale który był niewątpliwie niebezpieczny.

„Panie Hale” – powiedział – „zgłosił się pan do tego sądu z żądaniem pozbawienia siostry majątku i kont. Tymczasem z akt wynika, że ​​zainicjował pan ograniczenie jej nieruchomości, korzystając ze swojego konta firmowego, i próbował pan uzyskać dostęp do jej skrytki depozytowej, używając poświadczonego notarialnie upoważnienia powiązanego z pańską tożsamością i pańską firmą”.

Zatrzymał się.

Pozwól słowom osiąść.

„Wydaję nakaz ochrony” – kontynuował. „Zakaz kontaktów – bezpośrednich ani pośrednich – między panem Hale’em a panią Lane do czasu dalszego przesłuchania”.

Twarz adwokata Evana stężała.

„Wasza Wysokość—”

Sędzia Merritt spojrzał na niego.

„Czy chce pan dzisiaj sankcji, panie mecenasie?” zapytał.

Adwokat zamknął usta.

Sędzia Merritt zwrócił się do urzędnika sądowego.

„Panie oficerze” – powiedział – „chcę zabezpieczyć telefon pana Hale’a do czasu, aż adwokat zapewni jego prawidłowe wydobycie. Jeśli odmówi, zajmę się tą sprawą”.

Evan wstał tak szybko, że jego krzesło zaskrzypiało głośno w cichym pokoju.

„Nie możesz zabrać mojego telefonu” – powiedział łamiącym się głosem. „To szaleństwo”.

Sędzia Merritt nie ruszył się.

„Usiądź” – powiedział.

Evan tego nie zrobił.

Urzędnik sądowy podszedł bliżej, wyciągając jedną rękę.

„Panie” – powiedział.

Oczy Evana, pełne rozpaczy, powędrowały w stronę moich rodziców.

Mój ojciec w końcu wstał i po raz pierwszy przemówił.

„Wysoki Sądzie” – powiedział – „to… to idzie za daleko. Próbujemy tylko pomóc naszemu synowi”.

Sędzia Merritt spojrzał na niego.

„Usiądź” – powiedział.

A potem ciszej.

„Nie jesteś stroną, która może kontrolować to postępowanie”.

Mój ojciec siedział.

Ręce Evana trzęsły się, gdy wyciągał telefon z kieszeni.

Po raz pierwszy wyglądał mniej jak zwycięzca, a bardziej jak człowiek, który zdał sobie sprawę, że zgromadzeni przestali mu wierzyć.

Podał policjantowi telefon, jakby go palił.

Policjant umieścił je w torbie na dowody, zapieczętował i napisał etykietę.

I wtedy Evan zrobił to, na co czekałem cały dzień.

Spojrzał na mnie z czystą nienawiścią i szepnął: „Ty to zaplanowałeś”.

Nie odpowiedziałem szeptem. Nie uśmiechnąłem się.

Mówiłem wyraźnie i cicho, dla porządku.

„Nie” – powiedziałem. „Zrobiłeś to”.

Sędzia Merritt stuknął raz długopisem.

„Komisarzu” – powiedział – „proszę wrócić do spisu inwentarza wnioskodawcy. Kontynuuj czytanie od punktu czwartego”.

Komornik ponownie podniósł listę i spojrzał w dół, aż w końcu się zatrzymał.

Jego twarz znieruchomiała.

Spojrzał na Evana, potem na sędziego Merritta.

Jego głos stał się tonem, którego jeszcze nie słyszałam — tonem bardziej przypominającym ostrzeżenie niż ton dworski.

„Wysoki Sądzie” – powiedział – „punkt czwarty nie jest kontem bankowym ani nieruchomością. To dokument, który jest wymieniony jako składnik aktywów do przeniesienia”.

Sędzia Merritt zmarszczył brwi.

„Jaki dokument?”

Komornik przełknął ślinę.

„Jest to opisane jako oryginalny testament i poprawka do aktu powierniczego podpisana przez Harolda Caldwella” – przeczytał – „a na marginesie jest napisane, aby po otwarciu wyjąć go z pudełka”.

Mój brat gwałtownie podniósł głowę.

Spojrzenie sędziego Merritta stało się twardsze.

I w tej nagłej ciszy zrozumiałam, że Evan nie przyszedł po moje rzeczy, bo nie chciał, żebym nic nie miała.

Przybył, bo potrzebował, aby ten dokument istniał tylko w jego rękach.

To był moment, w którym historia w końcu ujawniła, o czym naprawdę była.

Sędzia Merritt wpatrywał się w spis inwentarza, jakby dokument otwarcie do czegoś przyznał.

Następnie podniósł wzrok na Evana.

„Panie Hale” – powiedział powoli – „wpisał pan oryginał testamentu i aneks do umowy powierniczej jako aktywa do przeniesienia, z notatką nakazującą pobranie ich z sejfu depozytowego po uzyskaniu do niego dostępu”.

Adwokat Evana wstał tak szybko, że jego krzesło przechyliło się do tyłu z głośnym trzaskiem.

„Wasza Wysokość, to nieporozumienie” – zaczął.

Sędzia Merritt podniósł rękę.

„Usiądź” – powiedział.

Adwokat nie siedział.

Spojrzenie sędziego Merritta stało się bardziej wyostrzone.

„Panie mecenasie” – powiedział.

Adwokat usiadł.

Komornik pilnował, aby lista była aktualna.

„Notatka na marginesie głosi” – powiedział – „po otwarciu pobrać ze skrzynki. Koniec cytatu”.

Twarz mojej matki zbladła. Ojciec wpatrywał się w swoje buty, jakby chciał zniknąć w skórze.

Szczęka Evana drgnęła, a jego opanowanie zadrżało.

„To nie tak wygląda” – powiedział.

Sędzia Merritt pochylił się odrobinę do przodu.

„To powiedz mi, co to jest” – powiedział.

Evan spojrzał na swego prawnika.

Jego prawnik go nie uratował.

Evan przełknął ślinę.

„Mój dziadek miał dokumenty” – powiedział napiętym głosem. „Nie wiedzieliśmy, gdzie są. Próbowaliśmy je zabezpieczyć dla rodziny”.

Słowo „rodzina” uderzyło w pokój niczym tanie perfumy.

Spojrzenie sędziego Merritta powędrowało w moją stronę.

„Pani Lane” – powiedział – „czy ma pani powody sądzić, że pani brat próbował uzyskać dokumenty dotyczące majątku w sposób nieuprawniony?”

„Tak” – odpowiedziałem.

“Jak?”

Nie tłumaczyłem za dużo. Czas był równie ważny, co prawda.

Sięgnęłam do torby i wyciągnęłam cienką teczkę, którą trzymałam zamkniętą aż do odpowiedniej chwili.

„Poprosiłem o bankowy plik z informacjami o wstrzymaniu transakcji” – powiedziałem. „Dostarczyli zdjęcia z nagrań z sejfu i dziennik zdarzeń, a nie tylko sesję notarialną”.

Podałem go sprzedawcy.

Urzędnik podstemplował dokument i podał go dalej.

Sędzia Merritt przekartkował dokumenty.

Jego wzrok zatrzymał się na czarno-białym, nieruchomym obrazie.

Mężczyzna w garniturze, z lekko odwróconą głową, trzymający teczkę pod pachą.

Mój brat przy okienku banku, a obok niego kobieta, z włosami spiętymi do tyłu, w wyprostowanej postawie.

Sędzia Merritt przeczytał podpis pod zdjęciem.

„Próba dostępu” – mruknął. „W towarzystwie notariusza zatrudnionego przez Hale Holdings”.

Przewrócił stronę.

Jeszcze jeden kadr.

Inny znacznik czasu.

Zbliżenie z kamery w holu.

Dłoń Evana spoczywała na blacie, palce rozstawione były tak, jakby powierzchnia należała do niego.

Notariusz wskazujący na dokument.

Spojrzenie sędziego Merritta powróciło do Evana niczym ostrze szukające celu.

„Panie Hale” – powiedział – „dlaczego próbował pan dostać się do skrytki depozytowej notariusza zatrudnionego w pańskiej firmie, mając przy sobie dokument, który, jak pan teraz przyznaje, odnosił się do oryginalnego testamentu i poprawki do aktu powierniczego?”

Twarz Evana drgnęła.

„Bo to ukrywała” – warknął.

I wtedy zdał sobie sprawę, co powiedział.

Oczy sędziego Merritta się zwęziły.

zobacz więcej na następnej stronie Reklama

back to top