Mój chłopak kazał mi czekać 2 godziny w drogiej restauracji na naszą rocznicę. Kiedy w końcu dotarł z przyjaciółmi, powiedział głośno: „Widzisz? Mówiłem, że ona tu jeszcze będzie jak żałosny szczeniak”. Wszyscy się śmiali. Byliśmy razem trzy lata, a ja właśnie spłaciłam jego kredyt samochodowy. Uśmiechnęłam się i zamówiłam kolejnego drinka. Dziś rano mój telefon pokazuje 78 nieodebranych połączeń, a JEGO RZECZY SĄ W WORKACH NA ŚMIECI NA WYSYPISKU…

Mój chłopak kazał mi czekać 2 godziny w drogiej restauracji na naszą rocznicę. Kiedy w końcu dotarł z przyjaciółmi, powiedział głośno: „Widzisz? Mówiłem, że ona tu jeszcze będzie jak żałosny szczeniak”. Wszyscy się śmiali. Byliśmy razem trzy lata, a ja właśnie spłaciłam jego kredyt samochodowy. Uśmiechnęłam się i zamówiłam kolejnego drinka. Dziś rano mój telefon pokazuje 78 nieodebranych połączeń, a JEGO RZECZY SĄ W WORKACH NA ŚMIECI NA WYSYPISKU…

Mój chłopak kazał mi czekać 2 godziny w drogiej restauracji z okazji naszej rocznicy. Kiedy w końcu dotarł z przyjaciółmi, powiedział głośno:

„Widzisz, mówiłem ci, że ona nadal będzie tu siedzieć jak żałosny szczeniak”.

Wszyscy się śmiali. Byliśmy razem 3 lata, a ja właśnie spłaciłam jego kredyt samochodowy. Uśmiechnęłam się i zamówiłam kolejnego drinka. Dziś rano mój telefon pokazuje 78 nieodebranych połączeń, a jego rzeczy leżą w workach na śmieci na wysypisku.

Randy i ja poznaliśmy się 3 lata temu, kiedy moje mieszkanie zostało zalane po tym, jak sąsiad z góry zostawił odkręconą wannę na cały weekend – kto tak robi? Musiałam przenocować u brata, czekając na naprawę, a Randy był hydraulikiem, który naprawiał wszystko. Za każdym razem, gdy przychodził, znajdował nowe usterki, co, jak teraz rozumiem, było po prostu jego sposobem na to, żeby mnie lepiej widzieć, LOL. Wtedy wydawało mi się to urocze. Teraz zastanawiam się, czy celowo nie grzebał w moich rurach, żeby to przeciągnąć. W każdym razie pamiętam, jak pomyślałam, jak łatwo było z nim rozmawiać, co jest dla mnie rzadkie, bo zazwyczaj jestem bardzo niezręczna w towarzystwie nowych ludzi. Przewińmy do pierwszego roku, wszystko było całkiem w porządku. Zamieszkaliśmy razem po 8 miesiącach – wiem, że za szybko – ponieważ jego umowa najmu dobiegała końca i po prostu miało to sens finansowy. Randy pracował jako hydraulik, ale miał problemy z regularnymi dochodami, ponieważ ciągle miał problemy z różnymi firmami. Albo go zwalniano za spóźnianie się, albo odchodził, bo jego szefowie byli totalnymi idiotami, którzy nie doceniali jego umiejętności. Czerwona flaga numer jeden, którą całkowicie zignorowałem. Przez lata Randy nieustannie wysyłał mi długie, gniewne telegramy głosowe o swoim szefie, nazywając go bezmózgą małpą i wyśmiewając jego akcent lub sposób ubierania się. Wygłaszał tyrady o tym, że jego szef jest zbyt głupi, żeby otworzyć klamkę i że dźwiga na swoich barkach całą firmę, a nie otrzymuje żadnego uznania. Zapisałem te wiadomości w folderze z ulubionymi, a czasem nawet je ściągnąłem, gdy były szczególnie nieprzyjemne. Nie wiem, dlaczego je trzymałem. Może podświadomie wiedziałem, że kiedyś będą miały znaczenie. Robił to samo z rodzicami, zwłaszcza gdy nie chcieli mu pożyczyć pieniędzy.

Wysyłał te okropne wiadomości głosowe, nazywając ojca żałosnym wymówką mężczyzny, a matkę – kimś, kto nie potrafi myśleć samodzielnie. Pewnego razu, po tym, jak odmówili mu pomocy w spłacie raty za samochód, wysłał pięciominutową wiadomość głosową o tym, że są nieudacznikami, którzy niczego nie osiągnęli i że wstydzi się, że jest spokrewniony z takimi nieudacznikami. Pamiętam, że czułam się bardzo nieswojo, słuchając ich, ale po prostu dodałam je do ulubionych, nie zastanawiając się nad tym zbytnio. W drugim roku w zasadzie pokrywałam większość naszych wydatków. Moja praca nie jest niesamowita, ale jest stabilna i powtarzałam sobie, że w związkach chodzi o równowagę – czasami jedna osoba przejmuje się czymś więcej, dopóki druga nie stanie na nogi. Randy zawsze obiecywał, że wkrótce wszystko się odmieni. Potrzebował tylko jednej dobrej okazji i wszystko się zmieni. 6 miesięcy temu zepsuł mu się samochód – Mustang z 2015 roku, na który znacznie przekraczał jego możliwości finansowe. Był zdruzgotany, bo najwyraźniej to był samochód jego marzeń, a on potrzebował niezawodnego środka transportu do pracy. Głupio zaoferowałam pomoc w spłacie, ponieważ to wpływało na jego zdolność do utrzymania pracy. Ostatecznie przejęłam całą pożyczkę, 386 dolarów miesięcznie, co jest dla mnie dużo. Chyba po prostu chciałam go wspierać i pomyślałam, że może to pomoże mu się ustabilizować. Edit: kilka osób, z którymi się spotkałam, napisało do mnie z pytaniem, dlaczego miałabym płacić za jego samochód. Z perspektywy czasu wydaje się to oczywiste, ale w tamtej chwili czułam, że pomagam nam obojgu. Mieszkaliśmy razem, dzieliliśmy się wydatkami, a bez transportu nie mógł pracować na stałe. Poza tym bardzo przeżywał potencjalną utratę dziecka.

Tak czy inaczej, wczoraj wieczorem obchodziliśmy trzecią rocznicę, a ja właśnie w zeszłym tygodniu spłaciłam ostatnią ratę za jego samochód, co było dla mnie ogromnym obciążeniem finansowym. Zarezerwowałam stolik w tej miłej restauracji w centrum, o której zawsze rozmawialiśmy, ale nigdy nie było nas na nią stać – mówiąc wprost, nie stać mnie było, żeby poczęstować nas oboje. Spędziłam wieki na przygotowaniach. Nowa sukienka, fryzura, wszystko. Przybyłam o 19:00, żeby zarezerwować stolik. Randy napisał, że się spóźnia i poprosił, żebym poszła i zajęła miejsce. Do 19:30 wysłałam trzy SMS-y, ale bez odpowiedzi. Do 20:00 zadzwoniłam dwa razy, od razu na pocztę głosową. Kelnerka rzucała mi te litościwe spojrzenia i pytała, czy chcę zamówić, czy może przełożyć stolik. Byłam strasznie zażenowana, ale co chwilę powtarzałam, że się spóźnia, pewnie przez korki, i sprawdzałam telefon co 2 minuty. O 20:45, tak, siedziałam sama przez prawie 2 godziny, miałam się poddać, gdy w końcu wszedł Randy z czwórką swoich znajomych. To nie było nieporozumienie. Nigdy nie wspominał o nikim innym na naszej rocznicowej kolacji. Wszyscy podeszli do mojego stolika, śmiejąc się i najwyraźniej już podchmieleni, a potem – wciąż nie mogę uwierzyć, że to się stało – Randy odwrócił się do swoich znajomych i powiedział na tyle głośno, żeby usłyszeli go siedzący przy sąsiednich stolikach:

„Widzisz, mówiłem ci, że ona tu zostanie jak żałosny szczeniak. Dwie godziny i nie wyszła.”

Wszyscy wybuchnęli śmiechem. Jeden z jego kumpli, Jake, którego zawsze uważałem za totalnego palanta, mówi:

„Cholera, nie żartowałeś. Jest dobrze wyszkolona.”

Więcej śmiechu. Randy siada obok mnie, ściska moje policzki palcami, jakbym była dzieckiem, i mówi:

„Właśnie dlatego jest najlepsza. Większość dziewczyn by się wyniosła, ale moja C płaci moje rachunki i czeka jak grzeczna dziewczynka”.

Potem spojrzał na mnie z obrzydliwym uśmieszkiem i powiedział:

„A, myślałaś, że to będzie jakaś romantyczna kolacja? To urocze. Potem gramy w pokera. Musiałam się tylko upewnić, że zdążysz na kolejną ratę.”

Gdy nie odpowiedziałam, chwycił mnie szorstko za brodę i obrócił moją twarz w swoją stronę, mówiąc:

„Halo? Ziemia do C. Boże, czasami jesteś żałosny. Powiedz coś, czy będziesz tylko siedział i wyglądał jak smutny szczeniak?”

Jego znajomi uznali to za zabawne. Dosłownie nie mogłam oddychać. 3 lata razem. Właśnie wydałam prawie 12 tysięcy na spłatę jego samochodu, a on tak o mnie myślał. Tak mówił o mnie swoim znajomym – że jestem jakąś żałosną wycieraczką, którą może traktować, jak mu się podoba. Kelner podszedł, wyglądając na bardzo zakłopotanego, i zapytał, czy jesteśmy gotowi złożyć zamówienie. Pamiętam, że jakoś się uśmiechnęłam i powiedziałam, że najpierw chciałabym jeszcze lampkę wina. Randy i jego znajomi zamówili mnóstwo drogich przystawek i drinków, wciąż od czasu do czasu żartując z mojej cierpliwości i tego, jakie Randy miał szczęście, że znalazł kogoś tak wyrozumiałego. Randy wskazał na mnie i powiedział kelnerowi:

„Ale nie martw się o przynoszenie jej jedzenia, dba o figurę. Jeszcze kilka funtów i będziemy potrzebować większego T.”

Wszyscy się śmiali, a ja siedziałam tam kompletnie upokorzona. Kiedy wino przyniesiono, wzięłam długi łyk, ostrożnie je odstawiłam i powiedziałam, że muszę iść do toalety. Randy ledwo mnie zauważył. Był zajęty zabawianiem znajomych jakąś historią o tym, że jego szef jest idiotą. W łazience patrzyłam na siebie w lustrze przez dobre 5 minut. Nie płakałam. Nawet jeszcze nie byłam zła. Po prostu miałam dość. 3 lata usprawiedliwiania go. 3 lata utrzymywania nas finansowo. 3 lata ignorowania sygnałów ostrzegawczych. I to jest to, co naprawdę o mnie myślał. Wtedy podjęłam decyzję. Nie zamierzałam robić sceny. Nie zamierzałam płakać, krzyczeć ani rzucać drinkami. Nie. Randy zasługiwał na coś o wiele bardziej wykalkulowanego. Otworzyłam Telegram i przewinęłam wszystkie zapisane wiadomości głosowe od Randy’ego, te, w których krytykował swojego szefa jako niekompetentnego i oszusta, a swoich rodziców jako żałosnych nieudaczników. Miałam ich dziesiątki zapisanych w folderze z ulubionymi, niektóre nawet ściągnęłam na telefon. Wysłałam SMS-a do mojej przyjaciółki Emmy, która mieszka niedaleko, i zapytałam, czy mogłaby mnie odebrać za 10 minut. Potem wróciłam do stolika, uśmiechnęłam się do wszystkich i znowu przeprosiłam, mówiąc, że muszę szybko zadzwonić w pilnej sprawie służbowej. Wychodząc, zatrzymałam się przy kelnerce i cicho zapłaciłam za swoje wina, i tylko za wina. W samochodzie powiedziałam jej, że ten pan pokryje resztę rachunku. Potem wyszłam, wsiadłam do samochodu Emmy i zablokowałam numer Ry’ego, zanim zdążył się zorientować, że mnie nie ma. Ale rzecz w tym, że nie tylko zablokowałam jego numer. Miałam już plan. Widzicie, przez lata pomagałam Randy’emu z niezliczonymi problemami technicznymi. Miałam dostęp do jego poczty, kont w chmurze, aplikacji bankowej, żeby spłacać raty za samochód, a nawet do jego mediów społecznościowych i powiedzmy, że wiem dokładnie, jak najskuteczniej udostępniać informacje. To było wczoraj wieczorem.

Dziś rano obudziłam się z 78 nieodebranymi połączeniami z numerów, których nie rozpoznałam — prawdopodobnie jego znajomych — i najbardziej satysfakcjonującą serią panicznych SMS-ów z telefonu służbowego Ry’ego, w których błagał mnie, żebym z nim porozmawiała, a to był tylko żart i pytanie, co zrobiłam. Co zrobiłam? Cóż, to historia na jutro, kiedy będę miała więcej czasu, żeby to wszystko napisać. Powiedzmy tylko, że jego szef i rodzice otrzymali dziś rano kilka bardzo interesujących nagrań głosowych z telegramu, a ten samochód, który tak bardzo kocha? Okazuje się, że kiedy anulujesz ostatnią ratę i dostarczasz pożyczkodawcy dowody oszustwa, traktują oni zajęcie bardzo poważnie. Więcej wkrótce. Muszę dokończyć pakowanie jego rzeczy do nowego domu na lokalnym wysypisku. Edit: dziękuję za całe wsparcie w komentarzach. Dla tych, którzy pytają, czy to prawda, niestety tak. Dla tych, którzy martwią się kwestiami prawnymi, nie martwcie się. Wszystko, co zrobiłam, było w 100% zgodne z moimi prawami. Wyjaśnię więcej w następnej aktualizacji.

Pierwsza aktualizacja: tak wiele z Was prosiło o aktualizację tego, co się wydarzyło po wyjściu z restauracji, więc zaczynamy. Po tym, jak Emma odebrała mnie z restauracji, byłam w dziwnym, spokojnym stanie, jakbym nawet nie płakała, co nie jest dla mnie normalne. Dosłownie płakałam oglądając reklamy karmy dla psów. Chyba byłam po prostu w szoku. Emma ciągle pytała, czy wszystko w porządku, a ja pamiętam, jak gapiłam się przez okno, myśląc o wszystkich wiadomościach głosowych, które przez lata zapisywałam od Randy’ego. Kiedy dotarłyśmy do mieszkania, w końcu się załamałam, płakałam jak wściekły, tusz do rzęs wszędzie, cała ta sytuacja. Emma po prostu ze mną siedziała, przyniosła lody – ciasto na ciasteczka, moje absolutne faworyty – i pozwoliła mi się wygadać przez jakieś 2 godziny bez przerwy. Ani razu nie spojrzała na telefon, co jest praktycznie celem przyjaźni. Około północy mój telefon zaczął się ładować od SMS-ów od Randy’ego. Na początku byli wściekli, w stylu: „Gdzie do cholery poszedłeś?” i „Na serio zostawiłeś mnie z rachunkiem”. Potem przeszli do tej fałszywej troski, czy wszystko w porządku i po prostu daj mi znać, że jesteś bezpieczna. O 1:00 w nocy wysyłał mi długie akapity SMS-ów o tym, że to był tylko żart i że przesadzam, zachowując się jak typowa gaslightingowa bzdura. Nie odpowiedziałam na żadne z nich. Zamiast tego zrobiłam listę — jestem znana z tworzenia list, LOL — wszystkich kont, do których miałam dostęp: jedno, jego e-mail, z którego korzystałam, kiedy pomagałam mu szukać pracy; dwa, jego Instagram, zawsze zapominał hasła; trzy, jego iCloud skonfigurowany na moim laptopie, kiedy jego się zepsuł; cztery, jego Spotify, dzieliliśmy plan rodzinny, za który płaciłam; pięć, jego aplikacja bankowa do spłacania samochodu; sześć, nasz wspólny Netflix, również za który płaciłam. Kiedy pisałam tę listę, uświadomiłam sobie, jak całkowicie szalone było to, że dał mi dostęp do praktycznie całego swojego cyfrowego życia, ale dało mi to również dziwne poczucie władzy. Po raz pierwszy w naszym związku poczułam, że mam nad czymś kontrolę. Edit: niektórzy ludzie w komentarzach obawiają się, że to nielegalne. Nie martw się. On dosłownie dał mi wszystkie te hasła i poprosił, żebym zarządzał tymi kontami. Niczego nie hakuję.

Następnego ranka, po może 3 godzinach snu, zacząłem realizować swój plan. Pierwszym krokiem było zajęcie się samochodem. Zalogowałem się do aplikacji bankowej i zobaczyłem, że płatność, którą wykonałem w zeszłym tygodniu, wciąż jest przetwarzana. Nie została jeszcze w pełni zaksięgowana. Natychmiast zadzwoniłem do banku i wyjaśniłem, że muszę anulować płatność z powodu oszustwa. Pracownik obsługi klienta był przemiły. Kiedy wyjaśniłem, że zostałem zmanipulowany i zmusiłem do płacenia za czyjś samochód, poprosili o dokumentację, więc wysłałem zrzuty ekranu z rozmów tekstowych, w których Randy przyznał, że samochód jest wyłącznie jego, a nie mój. Wspomniałem również, że mam nagrania głosowe, na których chwali się znajomym, jak płacę za jego samochód, co w rzeczywistości zrobiłem z jednej z tych wiadomości głosowych w Telegramie, gdzie chwalił się znajomym, jak pokrywam wszystkie jego wydatki. Bankrut kazał mi czekać na połączenie przez co wydawało się wiecznością, a potem wrócił i powiedział, że cofną płatność, dopóki nie zbadają sprawy. Podczas załatwiania spraw bankowych Randy dzwonił jakieś 15 razy. Za każdym razem odsyłałem go do poczty głosowej. Zostawiał coraz bardziej desperackie wiadomości, najpierw gniewne, potem przepraszające, a potem znowu gniewne. W jednej z wiadomości głosowych napisał:

„przesadzasz z głupim żartem i psujesz nam rocznicę”.

Nasza rocznica. Ta, kiedy spóźnił się 2 godziny z kumplami i mnie upokorzył. Ta rocznica. Loel w porządku. Około południa postanowiłem sprawdzić kilka jego innych kont. Nie planowałem robić nic złośliwego, ale byłem ciekaw, czy jest coś jeszcze, o czym powinienem wiedzieć. Hej, znalazłem wszystko. Randy i jego kumple wymieniali dziesiątki SMS-ów planujących całą tę restaurację. Rozmawiali o tym od kilku dni. Jeden SMS od Jake’a, jego kumpla-głupca, brzmiał:

„Nie mogę się doczekać, aż zobaczę jej minę, kiedy powiesz jej, że to wcale nie jest kolacja rocznicowa, LOL.”

Randy odpowiedział:

„Prawdopodobnie po prostu tam będzie siedzieć i znosić to, jak zawsze”.

Ale czekaj, robi się jeszcze gorzej. Przewijając dalej, znalazłam maile od jakiejś dziewczyny z pracy o imieniu Amber. Zalotne maile ze zdjęciami sprzed miesięcy. Nic, co by wprost mówiło, że się spotykają, ale zdecydowanie przekraczali granice. Jedna wiadomość z zeszłego tygodnia miała temat „po pracy”, a w treści była tylko emotikonka z mrugnięciem. W tym momencie trzęsłam się. 3 lata mojego życia, tysiące dolarów, całe wsparcie i cierpliwość, jaką mu dałam, a on tak mi się odwdzięczył. Zrobiłam sobie przerwę i zrobiłam kawę, rozlewając ją wszędzie, bo dosłownie trzęsły mi się ręce. Emma poszła do pracy, ale wciąż pisała do mnie SMS-y. Wysłałam jej szybkiego SMS-a, że ​​wszystko w porządku, i wróciłam do śledztwa. Następnie otworzyłam jego dysk Google przez jego pocztę. Miał folder o nazwie notatki głosowe, w którym trzymał nagrania rozmów i konwersacji, głównie służbowych, ale potem znalazłam nagranie sprzed 3 miesięcy, na którym on i Jake śmiali się z tego, że jestem w zasadzie jego sugar mama i że po prostu trzyma mnie przy sobie, dopóki nie pojawi się coś lepszego. Dałem mu wszystko, a on cały czas śmiał się za moimi plecami. Zrobiłem więc kolejną listę: po pierwsze, wysłać nagrania głosowe do jego szefa, te, w których nazywa go niekompetentnym idiotą; po drugie, wysłać nagrania głosowe do jego rodziców, w których nazywa ich nieudacznikami i żałosnymi; po trzecie, anulować wszystkie wspólne subskrypcje; po czwarte, spakować jego rzeczy; po piąte, zmienić wszystkie moje hasła i zablokować mu dostęp do moich kont.

Wiadomości głosowe były proste. Wszystkie miałam zapisane w folderze ulubionych w Telegramie. Niektóre nawet ściągnęłam na telefon, bo były wtedy tak szokujące. Założyłam nowe konto w Telegramie, używając tymczasowego numeru, a następnie wysłałam klipy, na których Randy krytykuje swojego szefa. Znalazłam jego dane kontaktowe w e-mailu Randy’ego – niedawno wysłał mu CV. Zrobiłam to samo z jego rodzicami, wysyłając im klipy, w których nazywał ich żałosnymi nieudacznikami i kpił z tego, że nie odnieśli wystarczającego sukcesu. Nie dodałam żadnego komentarza, po prostu wysłałam klipy z prostą wiadomością:

„pomyślałem, że powinieneś usłyszeć, co Randy mówi o tobie, gdy cię nie ma w pobliżu”.

Następnie zalogowałam się na wszystkie nasze wspólne konta — Netflix, Spotify itd. — i albo zmieniłam hasła, albo całkowicie je anulowałam. Czułam się tak dobrze, tak dobrze, że systematycznie usuwałam go z mojego cyfrowego życia. Potem nadeszła najtrudniejsza część: pakowanie jego rzeczy. Randy mieszkał ze mną od ponad dwóch lat, więc miał mnóstwo rzeczy u mnie. Zaczęłam od jego ubrań, upychając je w workach na śmieci, nawet ich nie składając, co wydawało mi się buntownicze, bo zawsze składałam jego pranie. Napełniłam siedem worków samymi ubraniami i butami. Byłam w połowie rzeczy do łazienki, gdy zadzwonił dzwonek do drzwi. Moje serce dosłownie stanęło. Zerknęłam przez wizjer i to był Randy. Stał tam, wyglądając na smutnego, z kwiatami w dłoni, takie kwiaty mogły wszystko naprawić. Nie odpowiedziałam. Cofnęłam się od drzwi i usiadłam na podłodze w korytarzu, starając się nie hałasować. Dzwonił raz po raz, potem zaczął pukać, a potem zadzwonił na mój telefon, który miałam wyciszony. W końcu zaczął krzyczeć przez drzwi, że zachowuję się dziecinnie i że powinnam rozmawiać jak dorośli. Po jakichś 20 minutach jeden z sąsiadów musiał zagrozić wezwaniem ochrony budynku, bo w końcu wyszedł, ale nie wcześniej niż wsunął mi pod drzwi karteczkę z informacją, że musimy porozmawiać: „Przepraszam za wczoraj, to miał być żart, proszę zadzwoń do mnie”. Żart. Publiczne upokorzenie i poniżenie przez osobę, która powinna cię kochać, to nie żart.

Z nową determinacją wróciłam do pakowania jego rzeczy. O 18:00 miałam już wszystkie jego rzeczy w workach na śmieci pod drzwiami. W sumie 15 worków. Trzy lata związku skróciły się do 15 worków. Wtedy właśnie zadzwonił mój telefon z powiadomieniem e-mail. Był z banku. Zatwierdzili anulowanie płatności. Pieniądze miały zostać zwrócone na moje konto w ciągu 3 do 5 dni roboczych. Dosłownie zatańczyłam z radości w salonie. Niemal natychmiast dostałam przerażonego SMS-a od Randy’ego:

„Dlaczego jest laweta pod moim mieszkaniem? Co zrobiłeś z moim samochodem?”

Nie odpowiedziałem, ale się uśmiechnąłem. Dużo. Około 20:00 mój telefon dosłownie eksplodował powiadomieniami. Okazało się, że szef Ry’ego otrzymał nagrania głosowe i natychmiast wezwał go na spotkanie. Sądząc po serii coraz bardziej desperackich SMS-ów, które Randy mi wysyłał, nie poszło dobrze. Najwyraźniej jego szef od jakiegoś czasu podejrzewał pewne kwestie w pracy, a usłyszenie, jak Randy nazywa go niekompetentnym, który nie potrafi znaleźć tyłka obiema rękami, było ostatnią kroplą. Randy został zawieszony do czasu dalszego rozpatrzenia sprawy. Jego rodzice również otrzymali swoje nagrania i dzwonili do niego ze łzami w oczach, pytając, dlaczego mówi o nich takie okropne rzeczy. Według jego SMS-ów, jego mama była histeryczna, a jego tata nawet nie chciał z nim rozmawiać. O 22:00 Randy wysyłał mi te długie, chaotyczne SMS-y o tym, jak zrujnowałem mu życie i że jeden kiepski żart nie usprawiedliwia tego, co zrobiłem. Wahał się między błaganiem o wybaczenie a groźbami podjęcia kroków prawnych. Zapisałam wszystkie SMS-y, ale nie odpowiedziałam na żaden. Tej nocy znowu spałam u Emmy, bo szczerze mówiąc, trochę się bałam, że pojawi się pijany albo coś w tym stylu, ale rano poczułam się lżej, jakbym w końcu stanęła w swojej obronie po latach, kiedy pozwalałam mu się tak traktować.

zobacz więcej na następnej stronie Reklama

Post navigation

Leave a Comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

back to top