To jedno spojrzenie sprawiło, że Russo, który władał europejskim półświatkiem, natychmiast oblał się zimnym potem, a
jego ukłon stał się jeszcze niższy. Proszę pani, wyjąkałem Russo. „Zaniedbanie obowiązków” –
Eleanor wypowiedziała trzy słowa. Jej głos nie był głośny, ale niósł w sobie ciężar tysiąca funtów. Ciało Russo zadrżało i
nie odważył się powiedzieć ani słowa. Potem jej wzrok zwrócił się na mnie. To badawcze i
dziwne spojrzenie sprawiło, że poczułem się jak więzień oczekujący na werdykt. „Chodź za mną”. Upuściła te słowa i ruszyła
prosto w stronę głównego domu. Zawahałem się przez chwilę, ale mimo to poszedłem za nią. Szliśmy jeden po drugim
długim korytarzem. Żadne z nas się nie odezwało. Atmosfera była tak przytłaczająca, że aż duszno. Zaprowadziła mnie do
gabinetu, tego samego, w którym Russo wcześniej mi meldował. Usiadła za ogromnym mahoniowym biurkiem, z rękami
skrzyżowanymi na stole i cicho na mnie patrzyła. Pod jej silną aurą poczułem się mały jak mrówka. „Usiądź”. Wskazała na krzesło
naprzeciwko. Usiadłem natychmiast, z napiętym ciałem. „Russo opowiedziała mi wszystko,
co się wydarzyło”. Jej ton był spokojny, bez żadnych widocznych emocji. „Zająłeś się tym”.
No cóż. Nie rozpadłeś się. Masz moją siłę. Czułem się trochę zdezorientowany. Byłem
To komplement? Ale nie wiedziałam, jak odpowiedzieć. Nagle zapytała: „Czy nienawidzisz mnie za to, że ukrywałam to przed tobą przez tyle
lat?”. Spojrzałam w górę i spotkałam jej wzrok. Dostrzegłam w głębi jej oczu ślad zmęczenia i
złożone emocje. „Nie wiem” – odpowiedziałam szczerze. „Potrzebuję czasu, żeby to wszystko przetrawić”. Nie wydawała się
zaskoczona moją odpowiedzią i skinęła głową. „Od dziś nie musisz już wiedzieć. Załatwię ci wyjazd
za granicę, do miejsca, gdzie nikt cię nie zna. Dam ci wystarczająco dużo pieniędzy na 10 żyć, żebyś mogła dalej
żyć prostym życiem, jakiego pragniesz”. Jej ton był beznamiętny, jakby załatwiała jakąś błahostkę. Serce mi zamarło. O mało nie
wyrzuciłam z siebie: „A co, jeśli nie będę chciała?”. To zdanie po raz pierwszy wywołało na twarzy Elellanar wyraz zaskoczenia
. Zmierzyła mnie wzrokiem, jakby po raz pierwszy widziała swoją córkę. „Nie chcesz?” Brwi Elellanar
lekko się zmarszczyły. Błysk emocji, którego nie potrafiłam rozszyfrować, przemknął przez jej bystre oczy. „Wiesz,
co oznacza mój świat? Oznacza, że nigdy więcej nie prześpisz spokojnie nocy. Oznacza, że
w każdej chwili możesz być otoczona zdradą i niebezpieczeństwem. Myślisz, że to, co się stało tym razem, było
po prostu wypadkiem? Avo, jesteś zbyt naiwna”. W jej głosie pobrzmiewała nuta kpiny, jakby śmiała się z mojej
nadmiernej pewności siebie. Te słowa, dalekie od tego, by mnie zmusić do wycofania się, wręcz przeciwnie, pobudziły mój upór. Wstałam
, mówiąc z lekkim wzburzeniem. Wiem, że to przez moją naiwność, przez to, że o mało nie umarłam za granicą. To przez to, że
nic nie wiedziałam o tym świecie, wzięłam oszusta za moją prawdziwą miłość. Chroniłaś
mnie zbyt dobrze, tak dobrze, że byłam jak bezużyteczny kwiat wyhodowany w szklarni. Nie chcę
już żyć w taki sposób. Nie chcę być tą idiotką, która nawet nie wie, kim jest jej własna matka. W gabinecie zapadła martwa cisza.
Elellanar patrzyła na mnie cicho, jej twarz była pozbawiona wyrazu, ale jej wzrok stawał się coraz głębszy i głębszy. Nie wiedziałem, czy
moje słowa ją zszokowały, czy też nad czymś się zastanawiała. Po długiej chwili przemówiła powoli, ledwo
słyszalnym westchnieniem w głosie. Wyrosłaś. Moje emocje natychmiast się uspokoiły
. Usiadłem z powrotem na krześle, spojrzałem na nią i w milczeniu czekałem na jej kontynuację. Uśmiechnęła się szyderczo, w jej spojrzeniu było
pogarda. Myślisz, że możesz zostać tylko dlatego, że chcesz? Niezliczeni ludzie pragną tego, co ja mam. Jesteś moją jedyną
córką, a także moją jedyną słabością. Od dnia, w którym twoja tożsamość została ujawniona, było
przeznaczone, że staniesz się celem. Twoje pozostanie będzie dla mnie tylko obciążeniem. Słowo obciążenie
Ukłuło mnie jak igła. Zacisnęłam pięści, paznokcie wbiły się głęboko w dłonie. Mój wzrok był stanowczy i powiedziałam:
„Słowo po słowie udowodnię, że nie jestem obciążeniem. Nauczę się wszystkiego, żebyś zobaczyła, że jestem nie tylko twoją
córką, ale mogę stać się twoim atutem, twoją siłą”. Po raz pierwszy tak jasno zrozumiałam,
czego chcę. Nie chciałam już biernie akceptować ustaleń. Chciałam kontrolować własne przeznaczenie.
Eleanor spojrzała na mnie, jej oczy były złożone i nieprzeniknione. Po długiej chwili w kącikach
jej ust pojawił się delikatny, niedostrzegalny uśmiech. Dobrze. Bardzo dobrze. Skinęła głową. Skoro wybrałaś tę drogę,
musisz ponieść konsekwencje. Od jutra zaczyna się twoja edukacja. Edukacja? Spojrzałam na nią ze
zdziwieniem. Zgadza się. Jej wzrok natychmiast stał się ostry. Wykwalifikowany
następca musi nauczyć się o wiele więcej, niż możesz sobie wyobrazić. Finansów, prawa, zarządzania, krav, strzelectwa maga, a
także czytania w ludziach. Jej słowa otworzyły przede mną drzwi do nowego świata. Ten świat był pełen wyzwań i
niebezpieczeństw, ale jednocześnie sprawił, że krew zawrzała mi z podniecenia. Jestem gotowa, odpowiedziałam
bez wahania. Elellaner skinęła głową z zadowoleniem. Wstała i podeszła do okna sięgającego od podłogi do sufitu. Odwrócona
do mnie plecami, spojrzała na posiadłość. Nagle zapytała: „Myślisz, że taki nędznik jak Ethan mógłby się
do ciebie tak łatwo zbliżyć i wyłudzić od ciebie wyjazd za granicę?”. Zaskoczyło mnie to, ale potem zdałam sobie sprawę: „Tak, według Russo,
moja matka bardzo mnie chroniła. Jak oszust taki jak Ethan mógł przebić się przez liczne warstwy
zabezpieczeń? Chyba że jest wśród nas jakiś kret” – wyrzuciłam z siebie. Eleanor odwróciła się
, a w jej oczach pojawił się wyraz aprobaty. Nie do końca nieświadoma, jej ton był beznamiętny, ale dreszcz przeszedł mi po plecach.
Ethan był tylko pionkiem. Ten, kto naprawdę cię chciał, to ktoś ukrywający się w ciemności. Twój powrót tylko wywabi
węża z nory. Gdy tylko jej głos ucichł, rozległo się pukanie do drzwi gabinetu. Wszedł mężczyzna w średnim wieku,
ubrany w odpowiedni uniform kamerdynera, z delikatnym uśmiechem na twarzy. Natychmiast wstałam i krzyknęłam
zaskoczona. James Henderson był naszym rodzinnym kamerdynerem od dawna. Był w naszym domu, odkąd pamiętam. Patrzył,
jak dorastam i traktował mnie jak własną córkę. Był osobą, z którą byłam najbliższa, oprócz mojej matki. Dlaczego
on też tu był, panno Avo? Cierpiałaś. Oczy Jamesa zaszkliły się, a głos załamał się z emocji. Miałam zamiar podejść
i go pocieszyć. Ale wtedy dostrzegłam zimny i dziwny uśmiech w kąciku
ust Eleanor. Jej wzrok powędrował obok mnie i padł na Jamesa. Mówiła powoli.
Jej głos nie był głośny, ale był jak bomba wybuchająca w gabinecie. James, powiedz mi, jak mam sobie z tobą poradzić?
Zdrajca, który żywił się rodziną Vance przez 20 lat. Gdy tylko słowa Elellanar ucichły, powietrze w gabinecie zdawało się
zamarznąć w jednej chwili. Nie mogłam w to uwierzyć i odwróciłam głowę, by spojrzeć na Jamesa, Jamesa, który obserwował
moje dorastanie odkąd byłam dzieckiem i zawsze czule nazywał mnie małą Avą. W tym momencie jego twarz była
śmiertelnie blada, kolory szybko odpłynęły. Jego ciało zamarło w miejscu,
uśmiech stwardniał, a na czole pojawiły się duże krople potu. „Proszę pani, proszę pani, co? Co pani mówi?
Nie rozumiem”. Głos Jamesa drżał. Jego oczy biegały w panice, nie śmiąc spotkać
spojrzenia Eleanor. Moje serce opadło na dno doliny. Jego reakcja już mówiła wszystko. „Nie rozumiesz” –
zadrwiła Eleanor i ruszyła w stronę Jamesa. Choć była od niego niższa, jej obecność całkowicie go przytłaczała. Przypomnę
ci, że ochrona wokół Avy to były tylko twoje spotkania. Za każdym razem, gdy szła na randkę z
Ethanem, z jakiegoś powodu ty odciągałeś ochronę. Kilka dni przed jej wyjazdem za granicę często
kontaktowałeś się z zagranicznym numerem należącym do rodziny Donovanów. Chcesz, żebym pokazał ci rejestry połączeń i przelewów bankowych
? Mam ci je wyświetlić na ekranie? Gdy tylko padły słowa „rodzina Donovanów”, ciało Jamesa
zadrżało gwałtownie. Nogi się pod nim ugięły i upadł na kolana z głuchym łoskotem.
Kilkakrotnie schylił głowę do podłogi, z twarzą pokrytą łzami i katarem, krzycząc: „Proszę pani, myliłem się. Zostałem do tego
zmuszony. Proszę, na miłość boską, oszczędź mi życie”. Stałam tam przez kilka dni, czując, jak świat wiruje, jakby się
walił. Zdrada Ethana pokazała mi hipokryzję miłości, a zdrada Jamesa całkowicie przekreśliła 20
lat szczerego uczucia, które znałam. Był starszym, któremu najbardziej ufałam. Zawsze go szanowałam. Nie mogłam
zaakceptować, że James, który kiedyś podsuwał mi ciasteczka i pocieszał, gdy matka mnie strofowała, okazał się
kretem, który chciał mojej śmierci. Mój głos drżał z emocji. Zrobiłam krok naprzód i zapytałam go: „Dlaczego pan
to zrobił? Moja matka traktowała pana jak członka rodziny”. James uniósł twarz, pokrytą łzami i strachem, oczy
pełne poczucia winy i skruchy. Zawołał: „Panno Avo, przepraszam, że panią skrzywdziłem. To byli Donovani. Zabrali mi
wnuka, mojego jedynego wnuka. Zmusili mnie do tego. Naprawdę nie miałam wyboru.
Rodzina Donovanów, znowu, to nazwisko było jak zatruty cierń wbity w moje serce. Głos Eleanor był spokojny,
jakby przesłuchiwała przestępcę, który nie miał z nią nic wspólnego. Co ci zaoferowali Donovanie? Że zlekceważysz
20 lat lojalności, wyjaśnił James, szlochając. Powiedzieli, że jeśli będę współpracował i sprowadzę pannę Avę za granicę,
tworząc iluzję zaginięcia, żebyś stracił panowanie nad sobą w interesach, dadzą mi
dużą sumę pieniędzy i poślą mojego wnuka do prywatnej szkoły w Szwajcarii. Obiecali,
że tak naprawdę jej nie skrzywdzą. Tak naprawdę nie skrzywdzą. Zadrwiłem. Sprzedali mnie do takiego miejsca. Czy to
nazywasz brakiem krzywdy? Gdyby nie wisiorek z Feniksem na mojej szyi, gdyby nie fakt, że Russo przypadkiem
rozpoznał ten symbol? Co by się ze mną stało? Nie śmiałem myśleć.
Elellaner chłodno wypowiedziała jedno słowo. Głupota. Myślisz, że Donovanie dotrzymaliby obietnicy po tym, jak wykorzystali cię
jako pionka? Wyeliminowaliby ciebie i twojego wnuka. Żadnych luźnych końcówek. Ciało Jamesa zesztywniało,
na jego twarzy pojawił się wyraz rozpaczy. Najwyraźniej nigdy nie brał pod uwagę takiej możliwości. Spojrzałam na Jamesa, który klęczał na
ziemi jak bezpański pies. Współczucie w moim sercu zniknęło. Zdrada to zdrada. Uśmiechnęłam się szyderczo w duchu. Żaden powód nie
może być usprawiedliwieniem. Eleanor nie patrzyła już na Jamesa, lecz zwróciła się do mnie, jej spojrzenie było stanowcze i zapytała: „Avo, zapytam cię
jeszcze raz. Nadal chcesz zostać? To jest świat, z którym przyjdzie ci się zmierzyć. Najbliżsi mogą
w każdej chwili wbić ci nóż w plecy”. Wzięłam głęboki oddech i spotkałam się z jej wzrokiem, moje oczy
były nieporównywalnie stanowcze. „Tak, nie tylko chcę zostać, chcę, żeby rodzina Donovanów zapłaciła za to cenę”. Słysząc
moją odpowiedź, w kącikach ust Eleanor pojawił się zadowolony uśmiech. Dobrze. Lekko skinęła głową. Potem poinstruowała
ochroniarzy przy drzwiach. Zabierzcie go i postępujcie z nim zgodnie z zasadami. Uratuj też jego
wnuka z rąk Donovanów bez szwanku. Odeślij go. Nie pozwól im nigdy więcej pojawić się przed nami w tym życiu.
Ochroniarze natychmiast wystąpili naprzód i wywlekli bezwładnego Jamesa. Zrozumiałem, że moja matka stosuje okrutną
metodę, aby dać mi nauczkę o zdradzie i ludzkiej naturze. Mówiła mi również na swój sposób, że nawet w
obliczu wrogów ma swoje zasady i cel. Tylko my dwie, matka i córka, zostałyśmy w
gabinecie. Eleanor podeszła do barku i nalała dwie szklanki whisky, podając mi jedną.
Donovani są śmiertelnym wrogiem naszej rodziny od dziesięcioleci. Wzięła łyk i powiedziała powoli: „Ich patriarcha, Liam
Donovan, jest bezwzględny i okrutny i nie cofnie się przed niczym, aby osiągnąć swoje cele. My
Walczyłam otwarcie i potajemnie od lat, odnosząc zarówno zwycięstwa, jak i porażki.
Zawsze dobrze cię chroniłam, więc nie mógł znaleźć okazji do ataku. Nigdy się tego nie spodziewałam po tych wszystkich
środkach ostrożności. Wróg był w domu. W jej głosie słychać było nutę zmęczenia. Czułam, że
zdrada Jamesa mocno ją dotknęła. „Dlaczego mnie biorą na celownik?” Nie mogłam się powstrzymać od pytania. „Bo kiedyś byłaś moją słabością” –
Eleanor spojrzała na mnie wzrokiem pełnym złożoności. Myśleli, że kontrolując cię, mogą mi zagrozić i zyskać
przewagę w naszej rywalizacji biznesowej. Niestety, przeliczyli się. Zrobiła pauzę, a potem kontynuowała. Nie wiedzieli,
że zmuszanie cię do wyjścia obudzi śpiącą lwicę przed czasem. Od tego dnia oficjalnie
rozpoczęła się moja edukacja. Moje życie było zaplanowane co do minuty. Każda sekunda była precyzyjnie wykorzystana. O 6:00 rano rozpoczęłam 2 godziny
intensywnego treningu fizycznego i bojowego. Moim instruktorem był
były operator sił specjalnych Tacetern. Jego metody treningowe były proste i brutalne. Każdy ruch był śmiertelnym ciosem. Po
pierwszym dniu szkolenia całe moje ciało bolało, jakby miało się zaraz rozpaść. Nie miałem nawet siły, żeby unieść
rękę. Zacisnąłem jednak zęby i nie wydałem z siebie ani jednego dźwięku. Rano miałem
cztery godziny zajęć biznesowych. Elellaner zatrudniła najlepszych na świecie analityków finansowych, prawników i
konsultantów ds. zarządzania korporacyjnego, aby uczyli mnie na zmianę. Wyjaśniali mi historię rozwoju
Vance Industries, trwającą dziesiątki lat, i niezliczone klasyczne przypadki biznesowe. Powódź informacji zalała mój umysł, przyprawiając o zawroty głowy.
Dopiero wtedy zrozumiałem, jak ogromne i złożone było imperium biznesowe, o którym mówiła moja matka. Popołudnie
było przeznaczone na naukę takich umiejętności, jak celność, jazda defensywna i analiza wywiadowcza. Wieczorem
Elellanar osobiście sprawdzała moje postępy w nauce w ciągu dnia i zadawała mnóstwo podchwytliwych pytań.
Była bardziej surowa niż jakikolwiek nauczyciel i żaden szczegół nie mógł umknąć jej uwadze. Dni mijały jeden po drugim, a ja,
niczym gąbka, gorączkowo chłonęłam wiedzę, z którą nigdy wcześniej nie miałam styczności. Przez ostatnie 22 lata fizyczne
zmęczenie i stres psychiczny były ogromne. Czułam jednak niespotykane dotąd poczucie spełnienia. Wyraźnie czułam, jak
rosnę i transformuję się w szybkim tempie. Niegdyś naiwna i słaba Ava Miller
została zastąpiona przez silniejszą, bardziej odporną duszę. Tego wieczoru, po skończeniu zajęć, zawlokłam
wyczerpane ciało z powrotem do pokoju. Właśnie miałam odpocząć, gdy Russo nagle zapukał do moich drzwi. Panna Vance. Jego
Wyraz twarzy był uroczysty. Donovanowie się poruszają. Serce mi się ścisnęło. Co oni zrobili? Wygląda na to, że dowiedzieli się
o zniknięciu Jamesa. A także o gościach, że wróciłeś bezpiecznie. Dziś po południu wykryliśmy
niezwykle duży ruch funduszy rodziny Donovan. W tym samym czasie kilka ich firm ochroniarskich
również zaczęło regularnie gromadzić ludzi. Russo podał mi plik. Według analizy wywiadowczej
najprawdopodobniej planują dużą operację, a celem najprawdopodobniej będziesz ty. Wziąłem plik i szybko
go przejrzałem. Zawierał analizę ostatnich działań Donovanów i kilka możliwych planów ataku, które mogliby
podjąć. Wpatrywałem się w zimne dane i tekst w dokumencie, ale zamiast strachu poczułem dziwne podniecenie
. To było jak test, ostateczny egzamin z tego, czego nauczyłem się w tym czasie. Właśnie wtedy zadzwonił mój telefon,
przerywając ciszę. To był nieznany numer. Zawahałem się przez chwilę i nacisnąłem przycisk odbierania. Z drugiej strony linii dobiegł głos
. Kiedyś tak znajomy, a teraz napełnił mnie strachem. Ava,
to ja. To Chloe. Chloe, moja najlepsza przyjaciółka ze studiów. Zanim wyjechałam za granicę, zjadłam z nią nawet kolację,
mówiąc, że jadę do Europy z Ethanem. Czemu nagle zadzwoniła do mnie z nieznanego numeru? Chloe, co się
stało? Coś tu nie gra. Wyraźnie usłyszałam szloch i strach w jej głosie. Ava
mi pomogła. Zabrali mnie. Powiedzieli, powiedzieli, że są z rodziny Donovanów. Powiedzieli: „Chcą, żebyś przyszła sama
do opuszczonego magazynu nad nabrzeżem, bo inaczej mnie zabiją”. W
słuchawce rozległ się huk. A potem połączenie się urwało. W głowie mi szumiało i zniknęłam.
Donovani, oni naprawdę ścigali ludzi wokół mnie. Wiedzieli, że Khloe jest moją najlepszą przyjaciółką, więc złapali ją
, żeby mi groziła. „Pani Vance, co się stało?” Russo zobaczył, jak moja twarz się zmienia i szybko zapytał. Powiedziałem mu, co się
stało. Twarz Russo natychmiast pociemniała. To pułapka. Panno Vance, nie może pani tam iść. Oni tylko chcą
panią wywabić. Wysłałem ludzi, żeby to zbadali. Wkrótce będziemy mogli dowiedzieć się, gdzie jest panna Davis. Nie ma
czasu, przerwałem mu, a mój głos drżał z gniewu i niepokoju. Poprosili mnie, żebym poszedł sam. Jeśli dowiedzą się, że
jest ktoś jeszcze, z pewnością skrzywdzą Khloe. Kloe została w to wciągnięta niewinnie. Była
jedną z niewielu osób na tym świecie, które naprawdę traktowały mnie jak przyjaciółkę. Absolutnie nie mogłem pozwolić, żeby stała jej się krzywda
z mojego powodu. Ale panno Vance, to zbyt niebezpieczne. Russo starał się jak mógł, żeby…
Odwieść mnie. Wiem, że to pułapka. Wziąłem głęboki oddech, próbując się uspokoić, ale muszę wskoczyć w tę pułapkę.
Marcus, pomóż mi natychmiast się przygotować. Idę do magazynu. Zbierz też całą siłę roboczą, jaką możesz zmobilizować. Jak tylko
wejdę, natychmiast otoczcie to miejsce. Nie pozwólcie uciec ani jednej osobie.
Russo spojrzał na mnie, a w moich zdecydowanych oczach zdawał się widzieć cień Elellanara Vance’a. To była aura stratega
, spokojnego w obliczu niebezpieczeństwa. Nie próbował już mnie odwieść i
odwrócił się, by wykonać moje rozkazy. Przebrałem się w czarny kombinezon taktyczny, w którym łatwo się poruszać, i związałem włosy wysoko. Spojrzałem
w lustro. Moje odbicie było tak obce. Jej oczy były przenikliwe, wyraz twarzy zimny, a emanowała
aurą, która ostrzegała ludzi, żeby trzymali się z daleka. Wyjąłem z szuflady mały pistolet, z którym ćwiczyłem
tysiące razy w ciągu ostatniego miesiąca. Zręcznie sprawdziłem magazynek, załadowałem go, a następnie schowałem pistolet do
kabury na plecach. Rodzino Donovanów, Liamie Donovanie, skoro podjąłeś inicjatywę rozpoczęcia wojny,
to bądź gotowy znieść mój gniew. Noc była czarna jak atrament. Opuszczony
magazyn nad nabrzeżem przypominał gigantyczną bestię czającą się w ciemności,
emanującą aurą niebezpieczeństwa i rozkładu. Jechałem sam prostą czarną limuzyną, powoli
zmierzając w stronę tej śmiertelnej pułapki. Zgodnie z prośbą Donovanów, nie zabrałem telefonu ani nie miałem
przy sobie żadnych urządzeń komunikacyjnych. Nie wiedzieli jednak, że
na guziku mojej kurtki miałem urządzenie wielkości ziarenka ryżu do lokalizowania i podsłuchu. Był to najnowocześniejszy produkt technologiczny firmy Vance Industries
, który miał pozwolić Russo i innym śledzić moje ruchy w czasie rzeczywistym. Samochód
zatrzymał się przed magazynem. Dwóch krzepkich mężczyzn podeszło i brutalnie wywlekło mnie z samochodu, po czym
mnie przeszukało. Skonfiskowali mi kluczyki do samochodu i po potwierdzeniu, że nic więcej przy sobie nie mam, wepchnęli mnie do
Mój chłopak namówił mnie na wyjazd za granicę – tylko po to, by wpędzić mnie w sytuację, której nigdy bym się nie spodziewała. Kiedy mężczyzna siedzący naprzeciwko nas sięgnął po kopertę, jego wzrok padł na srebrny wisiorek z feniksem na mojej szyi. Zamarł z nieodgadnionym wyrazem twarzy i zapytał: „Jak ma na imię twoja matka?”.
zobacz więcej na następnej stronie Reklama
Leave a Comment