Moja 4-letnia córka miała silny atak astmy i nie mogła oddychać…

Moja 4-letnia córka miała silny atak astmy i nie mogła oddychać…

Priscilla była szybsza.

Wyrwała mi go i schowała za plecami, mówiąc, że nie będę do nikogo dzwonić i że muszę przestać „pozwalać” Iris na takie zachowanie.

Rzuciłam się na Priscillę, zdesperowana, by odzyskać telefon i sprowadzić pomoc dla mojej córki, która przestała w ogóle wydawać dźwięki.

Cisza była gorsza niż świszczący oddech.

Cisza oznaczała, że ​​powietrze się nie poruszało.

Cisza oznaczała zatrzymanie oddechu.

Moja matka złapała mnie od tyłu.

Jej ramiona objęły mnie i pociągnęła do tyłu, z dala od Priscilli, od mojego telefonu, od mojej córki, która leżała nieruchomo na zimnej podłodze.

Głos Lorraine był spokojny, gdy mówiła mi, że muszę „wziąć się w garść”, że to ja pogarszam sytuację i że Iris zacznie normalnie oddychać, gdy tylko przestanę „robić sceny”.

Walczyłam z jej uściskiem z siłą, o której istnieniu nie wiedziałam. Krzyczałam, aż czułam, że krwawi mi gardło. Błagałam ich, żeby zrozumieli, że to prawda, że ​​Iris umiera, że ​​pozwolą jej umrzeć, bo nie chcą uwierzyć, że naprawdę może być chora.

Arthur stał między mną a moją córką, skrzyżował ramiona i zachował obojętny wyraz twarzy. Powiedział mi, że to właśnie ten rodzaj „przesadnej reakcji”, który wyszkolił Iris w wykorzystywaniu pozorowanej choroby do manipulacji. Powiedział, że powinnam się wstydzić za to, że „uczyłam czterolatkę, jak łaknąć współczucia”.

Cztery minuty.

Tyle czasu Iris wytrzymała bez dostatecznej ilości tlenu. Dwieście czterdzieści sekund, podczas których jej mózg był pozbawiony tlenu, podczas gdy babcia trzymała matkę, a dziadek stał na straży.

Resuscytacja krążeniowo-oddechowa Geralda przywróciła krążenie do czasu przyjazdu karetki pogotowia. Lekarze są przekonani, że jego interwencja zapobiegła najgorszym konsekwencjom.

Gerald Whitfield pracował na swoim podwórku, kiedy usłyszał moje krzyki przez okno, które moja matka otworzyła wcześniej tego popołudnia. Wbiegł do środka, żeby zadzwonić pod numer 911, a następnie przeszedł przez ulicę, żeby zastukać do drzwi wejściowych moich rodziców. Gdy nikt nie otworzył, przebił się przez szklaną szybę przy wejściu i wdarł się do środka.

Gerald ma siedemdziesiąt trzy lata i przeszedł szkolenie wojskowe w Wietnamie. Ocenił sytuację w kilka sekund. Odciągnął ode mnie moją matkę, odepchnął ojca i zaczął reanimować Iris, podczas gdy ja osunęłam się obok nich, szlochając zbyt mocno, by jej pomóc.

Ratownicy medyczni przybyli sześć minut po wezwaniu Geralda. Do tego czasu udało mu się przywrócić oddech Iris poprzez uciskanie klatki piersiowej i sztuczne oddychanie. Jej kolor skóry poprawiał się, gdy układano ją na noszach, choć pozostała nieprzytomna podczas transportu karetką do szpitala St. Mary’s.

Jechałem z nią, ściskając jej maleńką rączkę, podczas gdy ratownicy medyczni pracowali nad stabilizacją poziomu tlenu. Przez tylną szybę karetki obserwowałem Geralda rozmawiającego z policjantami, którzy przyjechali za pojazdami ratunkowymi. Moi rodzice stali na trawniku przed domem, mama płakała, ojciec gestykulował w geście obronnym, a Priscilla krążyła w pobliżu, obejmując córkę ramionami.

Zespół izby przyjęć w szpitalu St. Mary’s był wyjątkowy. Podali kortykosteroidy ogólnoustrojowe, leki rozszerzające oskrzela w nebulizacji i tlen wspomagający.

Iris odzyskała przytomność na dziecięcym oddziale intensywnej terapii około 3:00 w poniedziałek rano. Pierwszym słowem, jakie wypowiedziała, było „Mamo”, a ja kompletnie się załamałam.

Lekarz prowadzący, dr Lucinda Martinez, poprosiła mnie o prywatną rozmowę, gdy stan Iris będzie na tyle stabilny, że będzie mogła odpocząć. Zamknęła drzwi do gabinetu i zapytała, jak moja córka radziła sobie bez oddechu przez cztery minuty, zanim wezwano pogotowie ratunkowe.

Powiedziałem jej wszystko.

Opowiedziałam jej o tym, jak w mojej rodzinie od zawsze bagatelizowano choroby, o ich przekonaniu, że astma Iris jest wymyślona, ​​o tym, jak fizycznie uniemożliwiali mi wezwanie pomocy, podczas gdy moja córka dusiła się na podłodze w salonie.

Wyraz twarzy dr Martinez zmienił się z zawodowego zaniepokojenia w ledwo kontrolowaną furię. Powiedziała mi, że ma prawny obowiązek zgłosić incydent do Child Protective Services i że zaleci pełne śledztwo w sprawie okoliczności zatrzymania oddechu u Iris.

Śledczy z CPS przyjechał w poniedziałek po południu. Nazywała się Patricia Holloway, kobieta po pięćdziesiątce o miłym spojrzeniu i łagodnym usposobieniu, dzięki czemu poczułam się na tyle bezpiecznie, by ponownie opowiedzieć swoją historię. Nagrała moją relację z tego, co wydarzyło się w niedzielny wieczór, a następnie zadała pytania o moje dzieciństwo, historię choroby Iris i o schemat ignorowania przez moją rodzinę uzasadnionych obaw o zdrowie.

Patricia wyjaśniła, że ​​to, co zrobili moi rodzice i siostra, mieści się w prawnej definicji nieumyślnego narażenia dziecka na niebezpieczeństwo. Uniemożliwiając mi fizycznie udanie się po pomoc medyczną dla mojej córki, dopuścili się czynów karalnych, które mogą skutkować postawieniem zarzutów popełnienia przestępstwa.

Powiedziała mi też coś, co sprawiło, że zrobiło mi się niedobrze. Powiedziała, że ​​w dokumentacji medycznej Iris widnieje schemat opóźnionego leczenia napadów astmy, że odnotowano co najmniej trzy udokumentowane przypadki, w których trafiła na izbę przyjęć z powodu ciężkiej niewydolności oddechowej, która powinna była zostać zdiagnozowana kilka godzin wcześniej.

Wiedziałam dokładnie, co miała na myśli. Każdy z tych incydentów miał miejsce podczas naszych wizyt u rodziców. Za każdym razem przekonywali mnie, że przesadzam, że Iris „po prostu musi się uspokoić”, że pośpiech do szpitala tylko wzmocni jej „zachowanie dążące do zwrócenia na siebie uwagi”. Za każdym razem czekałam zbyt długo, bo pozwoliłam im zwątpić we własny osąd.

Policja aresztowała moich rodziców i Priscillę we wtorek rano. Każdemu z nich postawiono zarzuty, w tym nieumyślnego narażenia dziecka na niebezpieczeństwo, bezprawnego pozbawienia wolności i utrudniania pracy służb ratunkowych. Kaucja dla każdego z nich wyniosła 50 000 dolarów, a prawnik mojego ojca wpłacił kaucję w ciągu kilku godzin.

Derek wsiadł w pierwszy samolot powrotny z Teksasu i we wtorek po południu dotarł do szpitala. Nigdy nie widziałam, żeby mój mąż płakał tak, jak wtedy, gdy zobaczył Iris leżącą na szpitalnym łóżku, otoczoną maszynami monitorującymi jej poziom tlenu i tętno. Długo mnie tulił, nie mówiąc ani słowa, i zrozumiałam, że obwiniał się za to, że go nie było, że nie był przy nas, by chronić naszą córkę przed ludźmi, którym ufałam, że ją pokochają.

W środę doznałem objawień, na które nie byłem przygotowany.

Patricia z CPS zadzwoniła do mnie, aby poinformować, że w wyniku śledztwa odkryto dodatkowe dowody zaniedbań ze strony mojej rodziny.

Sąsiadka moich rodziców, kobieta o nazwisku Carol Davenport, która znała ich od dwudziestu lat, opowiedziała im historie, których była świadkiem na przestrzeni lat.

Carol powiedziała śledczym, że widziała, jak Lorraine zmusiła młodą Natalie – czyli mnie – do powrotu ze szkoły w deszczu, po tym jak zadzwoniłam z bólem brzucha. Widziała, jak Arthur zamknął mnie na trzy godziny przed domem podczas burzy, bo nie chciałam przestać kaszleć podczas kolacji. Podsłuchała, jak Priscilla opowiadała dzieciom z sąsiedztwa, że ​​jej siostra bliźniaczka to oszustka, która udaje chorobę, bo „nie może znieść, że nie jest w centrum uwagi”.

Carol nigdy nie zgłosiła tego, co widziała, ponieważ wierzyła w „nieingerowanie” w sprawy innych rodzin. Przez lata dręczyło ją poczucie winy z powodu tego milczenia, a kiedy dowiedziała się, co stało się z Iris, poczuła się zobowiązana w końcu zabrać głos.

Badanie lekarskie przeprowadzone podczas hospitalizacji Iris ujawniło oznaki przewlekłego niedotlenienia, co sugerowało, że jej astma była od lat niedoleczona. Dr Martinez wyjaśnił, że chociaż byłam troskliwą matką i skrupulatnie przestrzegałam jej planu leczenia, powtarzające się opóźnienia w udzielaniu pomocy doraźnej w przypadku ciężkich epizodów spowodowały subtelne uszkodzenia, które będą wymagały stałego monitorowania.

Słuchałam, jak lekarz opisywał szkody wyrządzone rozwijającym się płucom i mózgowi mojej córki, i zrozumiałam, że zaprzeczanie przez moją rodzinę nie tylko raz naraziło Iris na niebezpieczeństwo. Szkodziło jej od lat. Za każdym razem, gdy dałam się przekonać, żebym poczekała, za każdym razem wątpiłam w siebie, bo mówili mi, że przesadzam.

W czwartek po południu odwiedził mnie w szpitalu zupełnie się nie spodziewałem.

Prawnik mojego ojca, niejaki Harold Benson, przedstawił mi, jak to określił, „propozycję ugody”.

Wyjaśnił, że moi rodzice byli gotowi utworzyć pokaźny fundusz powierniczy na opiekę medyczną Iris w zamian za moją współpracę w celu złagodzenia zarzutów karnych.

Zapytałem Harolda, co oznacza „współpraca”.

Powiedział, że oznacza to złożenie zeznań, iż niedzielne wydarzenia były nieporozumieniem – że moja rodzina nie zdawała sobie sprawy, jak poważny był stan Iris, że ich działania wynikały z nieuzasadnionej troski, a nie ze złej woli.

Kazałem Haroldowi wyjść i nie wracać.

Moja córka omal nie umarła, bo troje dorosłych fizycznie uniemożliwiło jej matce wezwanie pomocy, gdy ta dusiła się na podłodze. Nie było żadnego nieporozumienia. Nie było żadnego „zaniepokojonego rodzeństwa” popełniającego niewinny błąd. Byli ludzie, którzy widzieli, jak czterolatka przestaje oddychać, i nazywali to spektaklem.

Harold zatrzymał się w drzwiach, ściskając skórzaną teczkę przy piersi jak tarczę. Wspomniał, że moi rodzice byli zdruzgotani tym, co się stało, że szczerze wierzyli, że Iris jest cała i zdrowa, że ​​dekady obserwowania, jak „wyolbrzymiam” objawy, ukształtowały w nich najgorsze mniemanie o problemach zdrowotnych w naszej rodzinie.

Jego słowa były jak ciosy fizyczne.

Nawet teraz, gdy ich wnuczka dochodzi do siebie po zatrzymaniu oddechu na dziecięcym oddziale intensywnej terapii, oni nadal przedstawiają siebie jako ofiary mojej rzekomej historii zmyślonej.

Zadałem Haroldowi pytanie, zanim wyszedł. Chciałem wiedzieć, czy moi rodzice wyrazili skruchę z powodu tego, co się stało, czy przyznali się do błędu, czy troszczyli się o dziewczynkę, która omal nie umarła w ich salonie.

Zawahał się wystarczająco długo, żeby dać mi odpowiedź.

Potem mruknął coś o tym, że jego emocje „biorą górę” i wymknął się za drzwi.

Tej nocy nie mogłam spać. Derek w końcu przekonał mnie, żebym odpoczęła w poczekalni rodzinnej, podczas gdy on siedział z Iris, ale za każdym razem, gdy zamykałam oczy, widziałam, jak jej twarz sinieje. Słyszałam ciszę, która zastąpiła jej świszczący oddech, gdy całkowicie przestała oddychać. Czułam, jak ramiona mojej matki mnie obejmują, powstrzymują, jej głos jest spokojny i rozsądny, podczas gdy moje dziecko umierało cztery stopy ode mnie.

Około 3:00 nad ranem pielęgniarka o imieniu Claudette znalazła mnie płaczącą na korytarzu przed automatami z napojami. Powiedziała mi, że sama jest babcią i ma czwórkę wnucząt w wieku od dwóch do jedenastu lat. Zapytała, jaki człowiek może patrzeć na dziecko walczące o oddech i nazywać to aktorstwem.

Nie spodziewała się odpowiedzi, bo żadna nie miała sensu.

Claudette siedziała ze mną prawie godzinę podczas przerwy. Opowiadała historie o swojej rodzinie, o tym, jak bardzo troszczyła się o wnuki, o tym, jak odważnie przeszłaby przez ogień, żeby pomóc każdemu z nich, gdyby znalazło się w tarapatach.

Jej słowa podkreśliły wszystko, czego brakowało mojej rodzinie.

Niezliczoną ilość razy obserwowali Iris w rozpaczy podczas naszych wizyt, widzieli, jak używała inhalatora, widzieli strach w jej oczach, gdy serce się ściskało. Nic z tego nie przebiło ich przekonania, że ​​grała.

Pracownik socjalny szpitala, Denise Carpenter, odwiedziła nas w środę rano, oferując pomoc rodzinom zmagającym się z traumą medyczną. Wyjaśniła, że ​​to, czego doświadczyła Iris, prawdopodobnie będzie wymagało specjalistycznej interwencji terapeutycznej – że dzieci, które otarły się o śmierć z przyczyn, którym można zapobiec, często rozwijają zaburzenia lękowe i objawy pourazowe.

Denise wspomniała również, że zapoznała się z raportem CPS i chciała, żebym wiedział, że agencja traktuje tę sprawę z najwyższą powagą. Zapytała, czy mam bezpieczne miejsce, gdzie mógłbym zabrać Iris po wypisaniu ze szpitala, z dala od członków rodziny, którym postawiono zarzuty.

Opowiedziałem jej o rodzicach Dereka w Pittsburghu, o ich ofercie pomocy i o naszych planach przeprowadzki.

Denise skinęła głową z aprobatą i zrobiła notatki w swojej teczce. Powiedziała, że ​​odległość geograficzna od sprawców przemocy jest często kluczowa dla powrotu do zdrowia, że ​​dzieci goją się szybciej, gdy nie są stale narażone na bodźce przypominające o traumie.

Gerald Whitfield odwiedził szpital dwa razy od niedzieli. Przyniósł kwiaty dla Iris, pluszowego misia w malutkiej szpitalnej koszuli i kartkę podpisaną przez połowę sąsiadów z ulicy moich rodziców.

Powiedział mi, że to, co wydarzyło się w tym salonie, było najgorszą rzeczą, jakiej był świadkiem od czasów wojny w Wietnamie i że zeznał policji dokładnie to, co zobaczył, gdy wyważył drzwi.

Zeznania Geralda są kluczowe, ponieważ był świadkiem, jak moja matka fizycznie mnie obezwładniała, podczas gdy Iris leżała nieprzytomna. Słyszał, co mówiła moja rodzina. Widział mojego ojca, który stał na straży, uniemożliwiając mi dotarcie do dziecka. Jego relacja potwierdza wszystko, co opisałem, i wyklucza możliwość, by moja rodzina twierdziła, że ​​sytuacja była w jakiś sposób inna niż ta, którą opisałem.

Lokalne media podchwyciły tę historię w piątek. Nie wiem, kto się z nimi skontaktował, ale reporterka Vanessa Caldwell zadzwoniła na mój telefon komórkowy z prośbą o komentarz. Odmówiłem wypowiedzi, ale dowiedziałem się z jej telefonu, że moi rodzice wydali oświadczenie za pośrednictwem swojego prawnika, w którym twierdzili, że incydent został „wyolbrzymiony” przez córkę, która „miała w zwyczaju wyolbrzymianie nagłych przypadków medycznych”.

Ich zaprzeczenie nie powinno mnie zaskoczyć. Zaprzeczali mojej rzeczywistości przez całe życie. Ale widząc to w druku, czytając ich twierdzenia, że ​​mam „historię przesady”, poczułem się, jakbym był publicznie oszukiwany.

Odzew ze strony naszej społeczności był ogromny. Przyjaciele, z którymi nie rozmawiałam od lat, zwrócili się do mnie ze wsparciem. Rodzice z przedszkola Iris zorganizowali dostawę posiłków i zaoferowali pomoc w opiece nad dzieckiem po jej wyjściu ze szkoły.

Moja koleżanka Bridget rozpoczęła kampanię crowdfundingową, aby pokryć nasze koszty leczenia, nawet mnie o to nie pytając. W ciągu pierwszych dwudziestu czterech godzin udało się zebrać 15 tys. dolarów.

Rodzice Dereka przyjechali z Pittsburgha, żeby pomóc, gdy tylko dowiedzieli się, co się stało.

Moja teściowa, Constance, była dla mnie wsparciem w tych trudnych dniach. Siedzi z Iris, kiedy potrzebuję odpoczynku, czyta jej ulubione bajki głosem, który rozśmiesza ją do łez, nawet gdy boli ją klatka piersiowa, i wspiera personel pielęgniarski, aby zapewnić mojej córce jak najlepszą opiekę.

Obserwowanie, jak Constance jest matką mojego dziecka, uświadomiło mi, czego sama powinnam wymagać od swojej matki.

Constance nie bagatelizuje objawów Iris. Nie nazywa jej dramatyczną ani „żądną uwagi”. Kiedy Iris ma świszczący oddech, Constance pyta, co może zrobić, żeby jej pomóc. Kiedy Iris płacze, bo terapia oddechowa sprawia, że ​​czuje się roztrzęsiona, Constance przytula ją i mówi, że jest najodważniejszą dziewczynką na świecie.

Iris ma zostać wypisana ze szpitala w sobotę, jeśli jej poziom tlenu utrzyma się na stabilnym poziomie przez całą noc. Zespół pulmonologów opracował ulepszony plan leczenia, który obejmuje bardziej agresywne leki profilaktyczne i bardziej przejrzyste wytyczne dotyczące tego, kiedy należy zgłosić się po pomoc doraźną. Dr Martinez skontaktował nas z pulmonologiem dziecięcym specjalizującym się w ciężkich przypadkach astmy i będzie uważnie monitorował stan zdrowia Iris.

Postępowanie sądowe potrwa miesiące. Prokuratura okręgowa wyznaczyła prokurator Janet Bornon, specjalizującą się w sprawach narażania dzieci na niebezpieczeństwo. Zadzwoniła do mnie wczoraj, aby omówić zarzuty i wyjaśniła, że ​​zamierza domagać się najwyższych kar przewidzianych w prawie stanu Ohio.

Janet powiedziała mi, że takie przypadki, w których członkowie rodziny aktywnie uniemożliwiają udzielenie pomocy medycznej w nagłych wypadkach, są agresywnie ścigane, ponieważ stanowią fundamentalne naruszenie obowiązku ochrony dzieci. Powiedziała, że ​​moi rodzice i siostra mieli wszelkie możliwości, aby odsunąć się i pozwolić mi pomóc córce, a zamiast tego zdecydowali się mnie fizycznie unieruchomić, podczas gdy czterolatka się dusiła.

Od środy chodzę do terapeutki traumy, dr Ruth Peyton. Pomaga mi ona przetworzyć nie tylko to, co wydarzyło się w niedzielę, ale także całe poprzedzające to medyczne gaslighting. Wyjaśniła, że ​​dorastanie z rodzicami, którzy zaprzeczali moim chorobom, nauczyło mnie wątpić we własne ciało, we własne postrzeganie, we własną rzeczywistość. Że ta wątpliwość uczyniła mnie podatną na ich wpływ, nawet jako dorosła osoba z własnym dzieckiem.

Doktor Peyton poprosiła mnie o opisanie mojego najwcześniejszego wspomnienia związanego z chorobą i zlekceważeniem mojego doświadczenia. Opowiedziałem jej o tym, jak w wieku siedmiu lat miałem infekcję ucha, tak poważną, że w końcu pękła mi błona bębenkowa. Moja mama upierała się, że symuluję ból, żeby uniknąć dyktanda. Zanim w końcu zabrała mnie do lekarza, infekcja się rozprzestrzeniła i wymagała czterech antybiotyków.

Terapeutka skinęła głową, jakby słyszała podobne historie już wiele razy wcześniej.

Powiedziała mi, że dzieci, które uczą się nie ufać swojemu ciału, często stają się dorosłymi, którym trudno jest bronić siebie i swoich dzieci. Powiedziała, że ​​moje utrzymujące się relacje z rodziną, pomimo ich traktowania Iris, odzwierciedlają głębokie programowanie, którego przezwyciężenie wymaga czasu i pracy.

Ostatnie dwie noce spędziłem w szpitalu, czytając dzienniki, które prowadziłem jako nastolatek. Znalazłem wpis za wpisem, w którym dokumentowano bagatelizowane choroby, bagatelizowane urazy i objawy przypisywane „poszukiwaniu uwagi”. W wieku czternastu lat napisałem, że czasami chciałbym zachorować na tyle, by wymagać hospitalizacji, tylko po to, by ktoś musiał mi uwierzyć.

Czytając te słowa jako osoba dorosła, jako matka, która omal nie straciła swojej córki w wyniku tego samego zaprzeczenia, które ukształtowało moje dzieciństwo, zrozumiałam, jak blisko byłam zaakceptowania ich opowieści o Iris.

Gdyby Derek nie potwierdzała moich obaw, gdyby jej lekarze nie byli tak pewni stopnia zaawansowania astmy, być może w końcu przestałabym szukać pomocy medycznej, kiedy jej potrzebowała. Mogłabym nauczyć się dostrzegać, jak z trudem łapie powietrze, i mówić jej, żeby się „uspokoiła”, żeby przestała dramatyzować, żeby oddychała normalnie, bo „nic się nie dzieje”.

Na samą myśl robi mi się niedobrze.

Priscilla wysłała mi SMS-a w czwartek wieczorem. Napisała, że ​​„niszczę naszą rodzinę” przez nieporozumienie, że Iris najwyraźniej czuła się dobrze odkąd wróciła ze szpitala. Że teraz wykorzystuję ten incydent, żeby zwrócić na siebie uwagę, „tak jak ty udawałeś choroby w dzieciństwie”.

Jej wiadomość dowodziła, że ​​niczego nie nauczyła się, patrząc, jak jej siostrzenica sinieje na podłodze. Nadal wierzy w narrację, którą stworzyli nasi rodzice. Nadal postrzega mnie jako dramatyczną siostrę, która kreowała kryzysy, żeby zwrócić na siebie uwagę. Ma trzydzieści jeden lat i prawdopodobnie umrze, wierząc, że jej siostra bliźniaczka była kłamczuchą, która nauczyła córkę symulować nagłe przypadki medyczne.

Zablokowałem jej numer po przeczytaniu wiadomości. Zablokowałem też numery moich rodziców.

Poleciłem ochronie szpitala, aby odmówiła im wstępu do pokoju Iris.

Jakikolwiek prawny obowiązek, jaki na mnie ciąży, by uczestniczyć w ich oskarżeniu, spełnię. Poza tym, nie będę już próbował sprawić, by postrzegali mnie – moją córkę – jako osobę zasługującą na podstawową opiekę i ochronę.

Gerald Whitfield uratował życie mojej córce.

Powtarzałam mu to wielokrotnie, a on za każdym razem unikał odpowiedzi, mówiąc, że „po prostu zrobił to, co każdy by zrobił”, ale wiem, że to nieprawda. Cztery osoby w salonie, które powinny były pomóc Iris, widziały, jak przestaje oddychać i nazwały to operacją. Gerald wyważył drzwi i wykonał resuscytację krążeniowo-oddechową u czterolatki, bo usłyszał krzyki jej matki o pomoc.

Różnica między moją rodziną a siedemdziesięciotrzyletnim sąsiadem, który nie ma żadnego biologicznego związku z moim dzieckiem, to różnica między okrucieństwem a człowieczeństwem.

Iris zapytała mnie wczoraj, dlaczego babcia i dziadek nie przyjdą ją odwiedzić do szpitala. Powiedziałem jej, że babcia i dziadek podjęli bardzo złe decyzje i że teraz nie wolno im ich odwiedzać.

Przyjęła to wyjaśnienie z taką samą wiarą, jaką dzieci mają w decyzje rodziców.

Powiedziała mi też, że Kennedy była dla niej niemiła podczas kolacji, że jej kuzyn powiedział, że Iris jest niemowlęciem, które potrzebuje inhalatora, bo nie może prawidłowo oddychać. Iris myślała, że ​​problemy z oddychaniem to jej wina, że ​​jest w jakiś sposób zepsuta, że ​​inne dzieci jej nie rozumieją, bo jest wadliwa.

Trzymałam córkę na rękach i mówiłam jej, że jej płuca działają inaczej niż płuca innych dzieci, ale to nie znaczy, że jest zepsuta czy zła. Powiedziałam jej, że dorośli, którzy mieli jej pomóc, popełnili straszne błędy, ale nic z tego, co się stało, nie było spowodowane jej postępowaniem. Powiedziałam jej, że jest odważna, silna i idealna, dokładnie taka, jaka jest.

Droga przed nią jest długa. Iris będzie potrzebowała stałej opieki medycznej, terapii, aby poradzić sobie z traumą, oraz ochrony przed członkami rodziny, którzy zagrażają jej dobru.

Derek i ja skonsultowaliśmy się już z prawnikiem w sprawie uzyskania nakazu sądowego przeciwko moim rodzicom i siostrze po zakończeniu postępowania karnego. Rozpoczęliśmy również rozmowy o przeprowadzce do Pittsburgha, gdzie rodzina Dereka mogłaby zapewnić Iris wsparcie dziadków, na jakie zasługuje.

Constance i mój teść, Howard, zaoferowali już pomoc w opiece nad dziećmi i wizytach lekarskich. Dali jasno do zrozumienia, że ​​uważają Iris za swoją wnuczkę pod każdym względem, który ma dla nich znaczenie, i że byliby zaszczyceni, mogąc być bardziej obecni w jej życiu.

Ten krok oznaczałby pozostawienie za sobą społeczności, która nas wspierała, ale oznaczałby również oddalenie się fizycznie od ludzi, którzy niemal pozwolili jej umrzeć.

Ten dystans wydaje się niezbędny do uzdrowienia.

Publikuję tę historię, ponieważ chcę, aby świat zrozumiał, jaki wpływ na rodziny ma gaslighting medyczny.

Moi rodzice poświęcili trzydzieści jeden lat na uczenie mnie, abym wątpił w swoje ciało, swoje postrzeganie, swoją rzeczywistość.

Kiedy urodziło mi się dziecko z poważną chorobą, zastosowali ten sam schemat postępowania i o mało co jej to nie zabiło.

Jeśli członkowie Twojej rodziny lekceważą Twoje obawy dotyczące zdrowia lub zdrowia Twoich dzieci, potraktuj to jako ostrzeżenie.

Ich zaprzeczenie nie jest nieszkodliwym kaprysem. Jest niebezpieczne, potencjalnie śmiertelne i nie poprawi się z czasem ani z dowodami. Jedyną ochroną jest dystans.

Do rodziców czytających to, którym powiedziano, że są nadopiekuńczy, przesadnie dramatyzują lub „przesadzają” w stosunku do potrzeb medycznych swoich dzieci: zaufajcie swojej intuicji. Znacie swoje dziecko lepiej niż ktokolwiek inny. Jeśli coś jest nie tak, zwróćcie się o pomoc. Nie pozwólcie nikomu – ani rodzicom, ani rodzeństwu, ani przyjaciołom – przekonać was do odkładania leczenia, bo uważają, że przesadzacie.

Iris żyje, bo jakiś obcy człowiek usłyszał moje krzyki.

Prawie umarła, bo jej babcia mnie przytrzymała, kiedy się dusiła.

Będę nosić ciężar tych czterech minut do końca życia.

Ale będę ją kontynuować, odchodząc od ludzi, którzy ją spowodowali, i kierując ją ku ludziom, którzy udowodnili, że ochrona i miłość mogą nadejść z nieoczekiwanej strony.

Do Geralda Whitfielda: dziękuję za uratowanie mojej córki. Dziękuję za wyważenie tych drzwi. Dziękuję za to, że byłeś osobą, jaką powinna być moja rodzina.

Do moich rodziców i siostry: mam nadzieję, że system prawny wymierzy odpowiednie konsekwencje za to, co zrobiliście. Ale co ważniejsze, mam nadzieję, że pewnego dnia zrozumiecie, że czteroletnia dziewczynka umierała na waszej podłodze, podczas gdy wyzywaliście ją od kłamców. Mam nadzieję, że ta świadomość będzie was prześladować tak, jak te cztery minuty będą prześladować mnie.

Do Iris: Przepraszam, że nie wyciągnąłem cię stamtąd wcześniej. Przepraszam, że ciągle próbowałem, żeby cię zobaczyli. Przepraszam, że moja potrzeba akceptacji rodziny naraziła cię na niebezpieczeństwo. Obiecuję, że spędzę resztę życia, chroniąc cię przed każdym, kto nie chce docenić twojej wartości. Zaczynając od ludzi, których łączą więzy krwi.

W sobotę wracamy do domu.

Zaczynamy od nowa.

Budujemy rodzinę, której inspiracją jest miłość i ochrona, a nie zaprzeczanie i okrucieństwo.

Aktualizacja dla wszystkich pytających:

Iris została wypisana ze szpitala w sobotę po południu i wraca do zdrowia w domu. Jej poziom tlenu utrzymuje się na stabilnym poziomie, a pacjentka dobrze reaguje na wzmocniony schemat leczenia.

Derek wzięła urlop rodzinny, aby móc spędzać cały czas w domu, dopóki nie wróci do pełni sił.

Wstępna rozprawa w sprawie moich rodziców i Priscilli odbędzie się w przyszłym miesiącu. Janet Thornton poinformowała, że ​​wnosi oskarżenie o popełnienie przestępstwa przeciwko całej trójce, z możliwymi wyrokami od dwóch do ośmiu lat więzienia, w zależności od wyniku.

Gerald stał się kimś w rodzaju lokalnego bohatera. Stowarzyszenie sąsiedzkie organizuje wydarzenie, aby uczcić jego czyny, a biuro burmistrza zwróciło się do niego z prośbą o uznanie jego ratującej życie interwencji.

Rozpoczęliśmy proces przeprowadzki do Pittsburgha. Firma Dereka zatwierdziła jego wniosek o przeniesienie i znaleźliśmy uroczy dom niedaleko jego rodziców, co pozwoli Constance i Howardowi uczestniczyć w codziennej opiece nad Iris.

Kampania crowdfundingowa przekroczyła 40 000 dolarów. Środki te przeznaczamy na pokrycie kosztów leczenia Iris, a pozostałą część przekazujemy na program badawczy Amerykańskiego Towarzystwa Pulmonologicznego (American Lung Association) nad astmą u dzieci.

Otrzymałam setki wiadomości od osób, które podzieliły się swoimi doświadczeniami z gaslightingiem medycznym. Czytanie Waszych historii pomogło mi poczuć się mniej samotną i bardziej zdeterminowaną, by wspierać rodziny w podobnych sytuacjach.

Kilkoro z Was pytało mnie, czy rozważyłbym publiczne opowiedzenie o tym, co się wydarzyło, aby podnieść świadomość na temat odmowy udzielenia świadczeń medycznych i związanych z tym zagrożeń.

Rozważam to.

Wszystkim, którzy wspierali nas w tym koszmarze: dziękuję. Wasza dobroć przywróciła mi wiarę w ludzkość po tym, jak patrzyłam, jak moja rodzina nie zdaje najprostszego testu miłości i bezpieczeństwa.

Wszystko będzie dobrze. Iris będzie dobrze.

Ludzie, którzy ją skrzywdzili, poniosą konsekwencje.

To większa sprawiedliwość, niż ta, jaką kiedykolwiek otrzyma wiele rodzin w podobnej sytuacji.

Jestem wdzięczny każdego dnia, że ​​Gerald Whitfield przycinał żywopłot, gdy moja córka przestała oddychać.

To jest koniec naszej historii, ale i jej początek.

Zaczynamy od nowej, w otoczeniu ludzi, którzy są naszą córką, kiedy ta może nie oddychać, bez wahania wywołanego pod numerem 911, którzy rozumieją, że ochrona dzieci nie jest opcjonalna.

Tak właśnie ważna rodzina.

zobacz więcej na następnej stronie Reklama

Post navigation

Leave a Comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

back to top