https://smakimamy.wonderluhst.net/podeszlam-do-zlego-stolika-w-eleganckiej-restauracji-w-chicago-nieznajomy-wmowil-mi-ze-to-moja-randka-w-ciemno-a-kiedy-dowiedzialam-sie-ze-to-niewlasciwy-mezczyzna-juz-sie-w-nim/?fbclid=IwY2xjawP0ILpleHRuA2FlbQIxMABicmlkETFXZlY3b0s5M3NhNWViRTlzc3J0YwZhcHBfaWQQMjIyMDM5MTc4ODIwMDg5MgABHsNv9s2AUR_J7Fgp0dcT_rYAiS3fGheuJkZTCD1ySnudeE3Kv8tqylgILoKV_aem_wMtAnkMsZjng-0zdbzQL7g#:~:text=Podesz%C5%82am%20do%20z%C5%82ego,pierwszego%20wsp%C3%B3lnego%20wieczoru

https://smakimamy.wonderluhst.net/podeszlam-do-zlego-stolika-w-eleganckiej-restauracji-w-chicago-nieznajomy-wmowil-mi-ze-to-moja-randka-w-ciemno-a-kiedy-dowiedzialam-sie-ze-to-niewlasciwy-mezczyzna-juz-sie-w-nim/?fbclid=IwY2xjawP0ILpleHRuA2FlbQIxMABicmlkETFXZlY3b0s5M3NhNWViRTlzc3J0YwZhcHBfaWQQMjIyMDM5MTc4ODIwMDg5MgABHsNv9s2AUR_J7Fgp0dcT_rYAiS3fGheuJkZTCD1ySnudeE3Kv8tqylgILoKV_aem_wMtAnkMsZjng-0zdbzQL7g#:~:text=Podesz%C5%82am%20do%20z%C5%82ego,pierwszego%20wsp%C3%B3lnego%20wieczoru

„Całkiem w porządku” – wyszeptała.

Znaleźli wspólny rytm, poznali swoje sygnały i potrzeby, a więź między nimi wydawała się tak naturalna jak oddychanie.

Później, splątana w pogniecionych prześcieradłach, Violet rysowała wzory na klatce piersiowej Cartera, podczas gdy on roztargniony bawił się jej włosami.

„To było…” zaczęła.

„Tak” – powiedział szorstkim głosem. „Naprawdę tak było”.

„Żadnych żalów?” – zapytała.

„Tylko to, że czekaliśmy tak długo” – powiedział, całując ją w czoło. „Chociaż… może to czekanie sprawiło, że było lepiej”.

„Zgadzam się” – powiedziała, przytulając się mocniej.

„Chyba w końcu powinniśmy wstać” – dodała.

„Dlaczego?” jęknął.

„Bo jest południe i mamy rzeczy do zrobienia.”

„Wymień jedną rzecz ważniejszą od tego” – rzucił wyzwanie.

„Jedzenie” – powiedziała.

„Zamówię dostawę” – odparł.

„Prysznice” – dodała.

„Załatwimy to później” – powiedział z błyszczącymi oczami. „Razem. Jeśli chcesz”.

Ona się roześmiała i poklepała go po piersi.

„Jesteś śmieszny.”

„Uwielbiasz to” – powiedział, chwytając ją za rękę i składając pocałunek na jej dłoni. „Uwielbiasz mnie”.

„Naprawdę tak”, powiedziała.

Jego wyraz twarzy jeszcze bardziej złagodniał.

„Dobrze” – powiedział.

Później, dużo później, gdy w końcu wyszli, żeby coś zjeść, telefon Cartera zawibrował, a na ekranie pojawiła się wiadomość od Marcusa.

Marcus: Czy w końcu…

Carter: Nie kończ tego zdania.

Marcus: Nareszcie. Zaczęliśmy się martwić.

Violet: Kto to jest „my”?

Marcus: Wszyscy. Jest czat grupowy. Jesteś głównym tematem.

Carter: Blokuję cię.

Marcus: Nie, nie jesteś. Kocham was oboje. Bądź odpowiedzialny.

Violet wybuchnęła śmiechem, a Carter jęknął, chowając twarz w dłoniach.

„Twoi przyjaciele są niemożliwi” – ​​powiedziała.

„Wiem” – powiedział, uśmiechając się mimowolnie. „Oni też bardzo się z naszego powodu cieszą”.

„Ja też się cieszę z naszego szczęścia” – powiedziała Violet, obejmując go w talii od tyłu i opierając policzek o jego plecy. „Szczęśliwsza, niż kiedykolwiek myślałam, że mogę być”.

Obrócił się w jej ramionach i objął jej twarz dłońmi.

„Ja też” – powiedział. „Jesteś wszystkim, Violet. Wszystkim, czego nie wiedziałem, że potrzebuję”.

Kiedy pocałował ją ponownie – delikatnie, słodko i z obietnicą – Violet wiedziała z całą pewnością, że to jest to.

To była jej osoba.

Sześć miesięcy po tym, jak pogodzili się pod namiotem, Carter zabrał Violet z powrotem do Marello.

„To brzmi znajomo” – powiedziała Violet, gdy podeszły do ​​tego samego stolika przy oknie, przy którym wszystko się zaczęło.

„Pełne koło” – zgodził się Carter, odsuwając krzesło.

Zamówili risotto i przewrócili oczami, jedząc piankę z rzemieślniczego pieczywa. Śmiali się z incydentu z kieliszkiem wina i pomyłki z niewłaściwym Carterem.

Violet patrzyła, jak bębni palcami po stole. Zauważyła, że ​​zamówił deser, nie patrząc na menu. Poczuła przytłaczający przypływ czułości.

„Co?” zapytał Carter, przyłapując ją na gapieniu się.

„Po prostu myślałam” – powiedziała.

“O?”

„Ile się zmieniło, odkąd siedzieliśmy tu pierwszy raz” – powiedziała. „I ile się nie zmieniło”.

„Wszystko się zmieniło” – powiedział. „I nic się nie zmieniło. Nadal mówisz rękami. Ja nadal układam sztućce. Nadal podszedłeś do niewłaściwego stolika”.

„Nadal mi na to pozwalasz” – zauważyła.

„I tak się we mnie zakochałaś” – odparł.

Kopnęła go pod stołem, śmiejąc się.

„Nie mogę uwierzyć, że minęło już prawie dziewięć miesięcy” – powiedziała.

„Dziewięć miesięcy, podczas których kradłeś mi bluzy i zostawiałeś wszędzie kubki po kawie” – powiedział. „Dziewięć miesięcy, podczas których nieskończenie poprawiałeś mi życie”.

„Jaki romantyzm” – zadrwiła.

„Pracuję nad tym” – powiedział.

Nagle wstał.

Zmarszczyła brwi.

“Gdzie jesteś-”

Uklęknął na jedno kolano.

Serce Violet przestało bić.

Cała restauracja zdawała się wstrzymać oddech.

„Violet Hartley” – powiedział Carter, drżącymi rękami wyciągając z kieszeni małe aksamitne pudełeczko. „Tej nocy, kiedy usiadłaś przy moim stole, zagubiona, zdenerwowana i absolutnie piękna, całe moje życie się zmieniło. Powinienem był od razu powiedzieć ci prawdę. Powinienem był zrobić wiele rzeczy inaczej. Ale nie mogę żałować tego, jak zaczęliśmy, bo to doprowadziło nas tutaj”.

Łzy już spływały po twarzy Violet.

„Rozśmieszasz mnie, kiedy jestem zestresowany” – powiedział. „Rzucasz mi wyzwania, kiedy jestem uparty. Sprawiasz, że chcę być lepszy. Odważniejszy. Bardziej szczery. Sprawiasz, że czuję się spełniony”.

Jego głos się załamał.

„Więc pytam” – powiedział. „Wyjdziesz za mnie? Pozwolisz mi spędzić resztę życia, łapiąc twoje kieliszki do wina, słuchając twoich tyrad o złym designie i kochając cię całym sobą?”

„Tak” – szlochała Violet, śmiejąc się przez łzy. „Tak. Tak, oczywiście, że tak”.

Carter wsunął jej na palec pierścionek – prostą, idealną obrączkę z diamentem, który odbijał światło – i wstał, przyciągnął ją do siebie i pocałował, podczas gdy w restauracji wybuchły brawa.

„Kocham cię” – wyszeptał jej do ust.

„Ja też cię kocham” – odpowiedziała. „Chociaż oświadczyłeś się w tym samym miejscu, w którym kiedyś pozwoliłeś mi uwierzyć, że jesteś niewłaściwym Carterem”.

„To było poetyckie” – powiedział.

„Czułam się dokładnie jak ty” – odpowiedziała, całując go ponownie. „Idealnie, irytująco i po prostu tak jak ja”.

„Zawsze twoje” – powiedział.

Rok później Violet obudziła się w domu zaprojektowanym dla nich przez Cartera, tuż pod Chicago.

Otwarty plan piętra. Ogromne okna. Pracownia do pracy. Wyspa kuchenna na tyle duża, że ​​mogli się przy niej gromadzić przyjaciele i rodzina. Było nowocześnie, ciepło i bez wątpienia w ich stylu.

Pobiegła do łazienki.

Nazwa „mdłości poranne” była myląca. Bardziej przypominały one mdłości całodniowe, trwające zawsze, kiedy tylko miały na to ochotę.

Kiedy w końcu się obudziła, Carter już się obudził, trzymał w ręku talerz tostów i filiżankę herbaty imbirowej.

„Jesteś wybawieniem” – powiedziała Violet, biorąc herbatę.

„Jestem zmartwionym mężem” – powiedział.

Zaprowadził ją z powrotem do łóżka i usiadł obok niej. Jego ręka instynktownie powędrowała do jej małego, ale rosnącego brzucha.

„Jak się miewa nasz mały architekt?” zapytał.

„Mały projektant” – poprawiła Violet. „I przez niego właśnie znienawidziłam wszelkie jedzenie”.

„Ona to po tobie ma” – powiedział Carter.

„Nie wiemy, czy to dziewczynka” – przypomniała mu Violet.

„Wiem” – powiedział, kreśląc kciukiem kółka na jej brzuchu. „Ale chłopiec czy dziewczynka, będą niesamowici”.

Violet oparła głowę na jego ramieniu, czując się niesamowicie szczęśliwa.

„Myślisz, że powinniśmy powiedzieć twojej mamie dzisiaj?” – zapytała – „czy poczekać do drugiego trymestru?”

„Jeśli będziemy czekać, nigdy nam tego nie da zapomnieć” – powiedział. „Pyta o wnuki od naszego ślubu”.

„Od czasu naszego ślubu” – poprawiła Violet. „Podczas przemówienia matki pana młodego zapytała o planowanie rodziny”.

„Wyparłem to wspomnienie” – powiedział Carter.

„Marcus to nagrał” – powiedziała Violet. „Jest w sieci”.

„Znajdę to nagranie i ukryję je na zawsze” – mruknął Carter.

Violet roześmiała się, a potem skrzywiła, czując jak żołądek podchodzi jej do gardła.

Natychmiast pojawił się Carter z herbatą i pomógł jej ją podnieść.

„Mam cię” – powiedział cicho. „Zawsze”.

I tak zrobił.

Przez mdłości i wizyty u lekarza. Przez chaos związany z informowaniem rodzin – Diane płakała bez przerwy przez dwadzieścia minut, Maya krzyczała tak głośno, że sąsiedzi zaczęli się skarżyć – Ethan natychmiast zaczął żartobliwie zgadywać płeć dziecka.

Później tego wieczoru, leżąc na kanapie, z dłonią Cartera ochronnie spoczywającą na jej brzuchu i pierścionkiem odbijającym delikatne światło lampy, Violet rozmyślała o tamtej pierwszej nocy.

Jak weszła do eleganckiej amerykańskiej restauracji w centrum Chicago, zdenerwowana i samotna, przekonana, że ​​już nigdy nikomu nie zaufa.

Jak usiadła przy złym stoliku.

Jak mężczyzna, który powinien był ją upomnieć, pozwolił jej mówić i przy okazji pokazał jej, kim naprawdę jest.

„O czym myślisz?” zapytał cicho Carter.

„Cieszę się, że podeszłam do złego stolika” – powiedziała.

Uśmiechnął się i pocałował ją w skroń.

„To był najlepszy błąd, jaki kiedykolwiek popełniliśmy” – powiedział.

„To nie pomyłka” – poprawiła Violet. „Los”.

„Los” – zgodził się Carter. „Przebrany za komedię pomyłek”.

Roześmiała się i odwróciła, żeby go porządnie pocałować.

„Uwielbiam naszą komedię pomyłek” – powiedziała.

„Kocham cię” odpowiedział.

Jego dłoń delikatnie położyła się na ich rosnącym dziecku.

„Wy oboje. My wszyscy. Zawsze” – powiedział.

Zawsze.

W tamtej chwili – w domu, który dla nich zbudował, gdy ich przyszłość powoli rodziła się między nimi – Violet nigdy nie była niczego bardziej pewna.

Niektóre z najlepszych rzeczy w życiu zaczynają się przez przypadek.

Ale to — ta miłość, ta rodzina, to życie, które budowali w Stanach Zjednoczonych, pod dachem, który wspólnie zaprojektowali — było całkowicie celowe.

Zostaw miły komentarz i podziel się tą historią z kimś wyjątkowym w Twoim życiu. Twoje wsparcie pomaga w kontynuacji takich historii i docieraniu do większej liczby osób, które potrzebują przypomnienia, że ​​dobre rzeczy wciąż mogą się zdarzyć.

A jeśli chcesz śledzić każdy rozdział emocjonalnej podróży Violet i Cartera, koniecznie bądź na bieżąco i czytaj dalej. Twoja obecność i wsparcie robią ogromną różnicę.

Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!

Post navigation

Leave a Comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

back to top