„I to nie wszystko” – kontynuował. „W jednym z apartamentów nie ma żadnego dowodu zapłaty czynszu. Jest umowa, ale nie ma żadnych zapisów transakcji finansowych. Ktoś tam mieszka za darmo”.
„Madison” – odpowiedziałem. „Jego kochanka”.
Pan Harrison skinął głową.
“Najprawdopodobniej.”
Przez chwilę milczałem, próbując wszystko przetworzyć.
„Co mam teraz zrobić?”
„Po pierwsze, pod żadnym pozorem nie podpisuj tego pełnomocnictwa. Po drugie, natychmiast odzyskaj kontrolę nad swoimi nieruchomościami. Po trzecie, jeśli naprawdę chcesz dotrzeć do sedna sprawy, możemy zatrudnić prywatnego detektywa i dowiedzieć się, gdzie podziały się te pieniądze”.
„Zatrudniamy detektywa” – stwierdziłem. „Chcę mieć wszystko udokumentowane. Chcę dowodów i chcę, żeby zniknęli z mojego życia”.
Uśmiechnął się smutno, ale z odrobiną dumy.
„Twój ojciec byłby bardzo dumny z kobiety, którą się stałaś.”
W kolejnych dniach działałem szybko i cicho.
Postępując zgodnie z instrukcjami pana Harrisona, zatrudniłem zaufaną firmę zarządzającą nieruchomościami, aby przejęła zarządzanie moimi apartamentami. Podpisałem umowy udzielające określonych, ograniczonych uprawnień, znacznie różniących się od ogólnego pełnomocnictwa, którego oczekiwał Jax, i poleciłem im natychmiastowe powiadomienie wszystkich najemców. Od stycznia wszystkie czynsze miały być płacone bezpośrednio firmie zarządzającej. Nowe umowy miały zostać wystawione. Najemcy mieli tydzień na ich podpisanie, w przeciwnym razie wszczęto by postępowanie eksmisyjne.
Zadzwoniłem też do firmy ochroniarskiej i zainstalowałem dyskretne kamery w całym budynku. Małe, prawie niewidoczne, strategicznie rozmieszczone w salonie, kuchni, biurze i na patio. Wszystkie miały dźwięk i były połączone z aplikacją w moim telefonie, aby zebrać więcej dowodów przeciwko nim.
Jax wrócił z podróży 6 stycznia. Byłem w domu, kiedy przyjechał, otoczony walizkami.
„Jak było, kochanie? Jak minął Nowy Rok?” – zapytał, całując mnie w policzek, udając, że nic się nie stało, jakby nie spędził właśnie dwóch tygodni ze swoją ciężarną kochanką i rodziną, która spiskowała przeciwko mnie.
„Cicho. Sporo pracowałem. Wyprzedziłem kilka projektów” – skłamałem.
„Czy miałeś czas przejrzeć te dokumenty?”
No i stało się. Wiedziałem, że to pytanie nadejdzie.
Uśmiechnąłem się.
„Och, tak. Kochanie, nie musisz się już o to martwić. Już sobie z tym poradziłem.”
Obserwowałem zmianę jego wyrazu twarzy.
„Co masz na myśli mówiąc, że sobie z tym poradziłeś?”
Zatrudniłem firmę zarządzającą nieruchomościami, żeby zajęła się apartamentami. Dzięki temu możesz skupić się całkowicie na handlu, nie martwiąc się o kłopoty z zarządzaniem czynszami, umowami i całą tą biurokracją. Myślałem, że będziesz zadowolony. Będziesz miał więcej czasu na pracę.
Nastąpiła ogłuszająca cisza.
Jax mrugnął kilka razy, jakby przetwarzał zbyt wiele informacji naraz.
„Ale lubię dbać o apartamenty. Nie trzeba nikomu płacić za pracę, którą mogę wykonać sam”.
Utrzymywałem uśmiech.
„Wiem, kochanie, ale zawsze powtarzasz, że chcesz się rozwijać jako trader, że potrzebujesz więcej czasu na badanie rynku. Teraz masz ten czas. Nie spodobał ci się ten pomysł?”
Zobaczyłem panikę w jego oczach. Otworzył usta, zamknął je, otworzył ponownie.
„Tak, podobało mi się” – powiedział w końcu. „To było po prostu trochę nagłe”.
„Och, znasz mnie. Kiedy coś postanawiam, robię to szybko. Wiedziałem, że spodoba ci się ta niespodzianka, kochanie.”
Nie odpowiedział. Tylko wymusił uśmiech. Chwycił telefon i wyszedł z salonu, mamrocząc coś, czego nie rozumiałam.
Odczekałem chwilę, a potem otworzyłem aplikację aparatu w telefonie. Włączyłem kamerę na patio i założyłem słuchawki.
Stał tam, nerwowo, nerwowo, nerwowo pisał na telefonie. Jego telefon zadzwonił kilka sekund później. Nawet z daleka słyszałem krzyki po drugiej stronie linii.
„Uspokój się! Uspokój się!” – mówił nerwowo Jax, oglądając się za siebie, żeby upewnić się, że mnie nie ma w pobliżu. „Nie wiem, co się stało. Zatrudniła firmę zarządzającą nieruchomościami.
„Nie, nie mogę teraz nic zrobić. Nie, nie mam trzech tysięcy dolarów na opłacenie czynszu.
„Madison, posłuchaj. Przez jakiś czas nie będę miał żadnego przepływu gotówki. Najpierw muszę to ogarnąć”.
Odłożył słuchawkę, jego wściekłość była niemal wyczuwalna.
Wyłączyłem kamerę i się uśmiechnąłem.
Jego desperacja była niemal widoczna, ale ja jeszcze nie skończyłem.
Tego wieczoru przy kolacji mimochodem wspomniałem,
„Och, mój szef dzwonił do mnie wcześniej. Muszę w ostatniej chwili pojechać do Japonii, ważny projekt. Potrzebują kogoś, kto osobiście sfinalizuje kontrakt. Nie będzie mnie cały tydzień”.
„Kiedy wyjeżdżasz?” zapytał Jax, starając się sprawiać wrażenie niezainteresowanego, ale jego wzrok był bystry.
„Lot jest zaplanowany na drugą w nocy. Wyjdę z domu około jedenastej. Przepraszam za tak krótki termin. Wiesz, jak to jest w tej pracy.”
„W porządku” – odpowiedział zbyt szybko. „Myślałem, że spędzimy trochę czasu razem, ale jeśli to służbowe, musisz iść”.
Po kolacji poszłam do garderoby i wzięłam pudełko na biżuterię, żeby włożyć je do sejfu. Wtedy zauważyłam, że biżuterii brakuje.
Kilka sztuk.
Perłowy naszyjnik, który należał do mojej babci. Diamentowe kolczyki, które podarowali mi rodzice na szesnaste urodziny. Złota bransoletka z zawieszkami z kamieni szlachetnych mojej mamy. Naszyjnik z szafirami, który ojciec podarował mojej mamie na rocznicę.
Krew mi się zagotowała.
Kradzież moich dochodów nie wystarczyła. Ukradł moje rodzinne wspomnienia.
Ale nie miałem teraz czasu się tym zajmować.
Poszedłem do biura, otworzyłem sejf, w którym trzymałem wszystkie ważne dokumenty i zmieniłem szyfr. Schowałem resztę biżuterii, zamknąłem go i wyszedłem.
Spakowałam walizkę i pożegnałam Jaxa pocałunkiem w policzek. Żeby go trochę ponarzekać, dyskretnie schowałam kluczyki do jego samochodu ze stolika w holu, schowałam je do torebki i wyszłam z domu.
Nie pojechałem na lotnisko. Pojechałem do hotelu w centrum. Zarezerwowałem wygodny apartament, wszedłem do pokoju i w końcu wziąłem głęboki oddech.
Byłem sam, bezpieczny i miałem pełną kontrolę nad sytuacją.
Godzinę po wyjściu z domu zadzwonił mój telefon.
„Wiesz gdzie są kluczyki do mojego samochodu?”
Udałem zdziwienie.
„Nie wiem, kochanie, ale po co ci klucze o tej porze?”
„Och, nic. Dopiero teraz zdałem sobie sprawę, że nie ma ich na konsoli.”
Przerwałem mu.
„Może wpadły za meble. Przyglądałeś się uważnie?”
Usłyszałem po drugiej stronie irytujące westchnienie.
„Zajrzę. Miłej podróży. Kocham cię.”
Rozłączyłem się i od razu otworzyłem aplikację aparatu.
Widok Jaxa przetrząsającego cały dom, szukającego kluczy schowanych w mojej torebce, był niemal komiczny. Zaglądał pod sofę, grzebał w szufladach, a nawet kucał, żeby zajrzeć pod meble.
Po piętnastu minutach frustrujących poszukiwań chwycił telefon, szybko coś napisał i opadł na sofę w salonie z miną kogoś, kto właśnie zdał sobie sprawę, że całkowicie stracił kontrolę.
Uśmiechałem się samotnie w pokoju hotelowym, ale noc jeszcze się nie skończyła.
Pół godziny później telefon powiadomił mnie, że ktoś jest przy drzwiach wejściowych. Włączyłem kamerę i zobaczyłem trzy osoby wchodzące do kamienicy: wujka Charlesa, ciocię Carol i Madison.
Usiedli przy kuchennym stole. Jax wyglądał na wyniszczonego, zgarbionego, z bladą twarzą. Ciotka Carol była wyraźnie zirytowana, skrzyżowała ramiona i miała surowy wyraz twarzy. Wujek Charles niecierpliwie bębnił palcami po stole.
Podgłośniłem dźwięk na maksimum i założyłem słuchawki.
„Wyjaśnij dokładnie, co się dzieje” – zażądała ciotka Carol ostrym głosem.
Jax przesunął zmęczoną dłonią po twarzy.
„Zatrudniła firmę zarządzającą nieruchomościami do zarządzania apartamentami. Wszyscy lokatorzy otrzymali wypowiedzenia. Od tego miesiąca czynsz trafia bezpośrednio do firmy zarządzającej. Nowe umowy, wszystko oficjalne. Nie mam już do niczego dostępu”.
„A mieszkanie Madison?” zapytał wujek Charles.
„Ona też dostała wypowiedzenie. Nowa umowa za tydzień albo eksmisja.”
Madison położyła dłoń na brzuchu w geście ochronnym.
„Jax. Nie mam pieniędzy na czynsz. Wiesz o tym.”
„Wiem” – odpowiedział Jax zrezygnowanym głosem. „Musisz zostać z moimi rodzicami, dopóki nie rozwiążę tej sytuacji”.
„Rozwiązać to? Jak?” Wujek Charles niemal splunął. „Straciłeś kontrolę nad wszystkim. Lata planowania, lata opieki nad tą dziewczyną, a ty pozwoliłeś, żeby to wymknęło ci się w ostatniej chwili”.
„Nie dałem temu spokoju” – odparł Jax, podnosząc głos. „Nagle zmądrzała. Przez pięć lat małżeństwa nigdy niczego nie kwestionowała. I nagle, zupełnie niespodziewanie, postanawia zatrudnić firmę zarządzającą”.
„Bo poganiałeś ją tym głupim pełnomocnictwem” – krzyknęła ciocia Carol, wskazując na niego palcem. „Powinieneś był poczekać dłużej, zdobyć więcej jej zaufania”.
„Więcej zaufania. Znam ją od urodzenia. Jeśli to nie wystarczy, to nie wiem, co innego.”
„Oczywiście, że nie” – mruknął wujek Charles.
Zapadła napięta cisza. Madison nerwowo bawiła się naszyjnikiem, który miała na sobie – moim szafirowym naszyjnikiem – pocierając wisior między palcami.
„I co teraz?” zapytała słabym głosem. „Co robimy, Jax?”
Westchnął.
„Spróbuję przekonać ją do podpisania pełnomocnictwa. To jedyny sposób, żeby to odwrócić. Dzięki tej mocy mogę unieważnić umowę z firmą zarządzającą i odzyskać kontrolę”.
„Ale co powiesz, żeby dała znak?” – zapytał wujek Charles.
„Nie wiem. Muszę z nią porozmawiać, kiedy wróci z Japonii.”
Ciotka Carol pochyliła się do przodu, opierając ręce na stole.
„Jax, posłuchaj mnie uważnie. Nie opiekowaliśmy się tym dzieckiem przez te wszystkie lata, żeby skończyć z niczym. Myślisz, że znosiłem płacz tej bachory o jej zmarłych rodzicach za darmo? Twój ojciec i ja nie poświęciliśmy się tak bardzo tylko po to, żeby teraz coś poszło nie tak”.
Zrobiło mi się niedobrze. Mówiła o mnie tak, jakbym była ciężarem, inwestycją, która musi przynieść zysk.
„Wiem, mamo” – powiedział zmęczony Jax.
„Wiesz? Naprawdę wiesz?” Wujek Charles dołączył do żony. „Ta firma też powinna być nasza. Połowa tych pieniędzy, połowa tych apartamentów, wszystko powinno być nasze. Ale jej ojciec stał się chciwy i wykupił mój udział, kiedy firma kiepsko prosperowała. Zatrzymał wszystkie zyski, kiedy sytuacja się poprawiła, a potem umarł, zostawiając wszystko temu rozpieszczonemu dzieciakowi”.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!
Leave a Comment