l. Potem przeszli do tej udawanej troski: „Czy wszystko w porządku?” i po prostu daj mi znać, że jesteś bezpieczna. O 1:00 w nocy wysyłał mi długie, akapitowe SMS-y, w których pisał, że to tylko żart i że przesadzam, stosując klasyczne gaslightingowe bzdury.
Nie odpowiedziałam na żadne z nich. Zamiast tego zrobiłam listę – jestem notoryczną twórczynią list, LOL – wszystkich kont, do których miałam dostęp: jedno, jego e-mail, z którego korzystałam, kiedy pomagałam mu szukać pracy; dwa, jego Instagram, do którego zawsze zapominał hasła; trzy, jego iCloud skonfigurowany na moim laptopie, kiedy jego się zepsuł; cztery, jego Spotify, mieliśmy wspólny plan rodzinny, za który płaciłam; pięć, jego aplikacja bankowa do spłacania samochodu; sześć, nasz wspólny Netflix, również za który płaciłam. Pisząc tę listę, uświadomiłam sobie, jak absurdalne było to, że dał mi dostęp do praktycznie całego swojego cyfrowego życia, ale jednocześnie dało mi to dziwne poczucie władzy.
Po raz pierwszy w naszym związku poczułam, że mam nad czymś kontrolę. Edit: niektórzy w komentarzach obawiają się, że to nielegalne. Spokojnie. Dosłownie dał mi wszystkie te hasła i poprosił o zarządzanie tymi kontami. Niczego nie hakuję.
Następnego ranka, po może 3 godzinach snu, zacząłem realizować swój plan. Pierwszym krokiem było zajęcie się samochodem. Zalogowałem się do jego aplikacji bankowej i zobaczyłem, że płatność, którą dokonałem w zeszłym tygodniu, wciąż jest przetwarzana. Nie została jeszcze w pełni zaksięgowana.
Natychmiast zadzwoniłem do banku i wyjaśniłem, że muszę anulować płatność z powodu oszustwa. Pracownik obsługi klienta był bardzo miły. Kiedy wyjaśniłem, że zostałem wmanipulowany w płatności za czyjś samochód, poprosili o dokumentację, więc wysłałem zrzuty ekranu z rozmów tekstowych, w których Randy w zasadzie przyznał, że samochód jest wyłącznie jego, a nie mój.
Wspomniałem też, że mam nagrania głosowe, na których chwali się znajomym, jak płacę za jego samochód, co faktycznie zrobiłem z jednej z tych wiadomości głosowych w Telegramie, w której chwalił się znajomym, jak pokrywam wszystkie jego wydatki. Bankrut kazał mi czekać na połączenie przez co wydawało się wiecznością, a potem wrócił i powiedział, że cofną płatność, dopóki nie przeprowadzą dochodzenia.
W trakcie załatwiania spraw bankowych Randy dzwonił jakieś 15 razy. Za każdym razem odsyłałem go na pocztę głosową. Zostawiał coraz bardziej desperackie wiadomości, najpierw wściekłe, potem przepraszające, a potem znowu wściekłe. W jednej z wiadomości głosowych napisał:
„Przesadzasz z tym głupim żartem i psujesz nam rocznicę”.
Naszą rocznicę. Tę, w której spóźnił się 2 godziny z kumplami i mnie upokorzył. Ta rocznica. Loel w porządku. Około południa postanowiłem sprawdzić kilka jego innych kont.
Nie planowałem niczego złośliwego, ale byłem ciekaw, czy jest coś jeszcze, o czym powinienem wiedzieć. Słuchajcie, znalazłem wszystko. Randy i jego kumple wymieniali dziesiątki SMS-ów, planując całą tę sprawę z restauracją. Rozmawiali o tym od kilku dni. Jeden SMS od Jake’a, jego kolesia-głupca, brzmiał:
„Nie mogę się doczekać, aż zobaczę jej minę, kiedy powiesz jej, że to nie jest kolacja rocznicowa, LOL”.
Randy odpowiedział:
„Prawdopodobnie po prostu sobie posiedzi i przyjmie to jak zawsze”.
Ale czekaj, będzie jeszcze gorzej. Przewijając dalej, znalazłem maile od jakiejś dziewczyny z pracy o imieniu Amber. Flirtujące maile ze zdjęciami sprzed kilku miesięcy. Nic, co by wprost sugerowało, że się spotykają, ale zdecydowanie przekraczają granice. Jedna wiadomość z zeszłego tygodnia miała w temacie „po pracy”, a w treści jedynie emotikonkę z mrugnięciem.
W tym momencie trząsłem się ze strachu. Trzy lata mojego życia, tysiące dolarów, całe wsparcie i cierpliwość, jakie mu dałem, a on tak mi się odwdzięczył. Zrobiłem sobie przerwę i zrobiłem kawę, rozlewając ją wszędzie, bo dosłownie trzęsły mi się ręce. Emma poszła do pracy, ale wciąż pisała, żeby sprawdzić, co u mnie. Wysłałem jej szybkiego SMS-a, że wszystko w porządku, i wróciłem do śledztwa.
Następnie otworzyłam jego dysk Google przez pocztę. Miał folder o nazwie notatki głosowe, w którym trzymał nagrania rozmów i konwersacji, głównie służbowych, ale potem znalazłam nagranie sprzed 3 miesięcy, na którym on i Jake śmiali się z tego, że jestem dla niego jak sugar mama i że trzyma mnie przy sobie, dopóki nie pojawi się coś lepszego. Dałam mu wszystko, a on cały czas śmiał się za moimi plecami.
Sporządziłam więc kolejną listę: po pierwsze, wysyłać nagrania głosowe do jego szefa, te, w których nazywa go niekompetentnym idiotą; po drugie, wysyłać nagrania głosowe do jego rodziców, w których nazywa ich nieudacznikami i żałosnymi; po trzecie, anulować wszystkie współdzielone subskrypcje; po czwarte, spakować jego rzeczy; po piąte, zmienić wszystkie moje hasła i zablokować mu dostęp do moich kont.
Wiadomości głosowe były proste. Wszystkie miałam zapisane w folderze ulubionych w Telegramie. Niektóre nawet ściągnęłam na telefon, bo były wtedy tak szokujące. Założyłam nowe konto w Telegramie, używając tymczasowego numeru, a następnie wysłałam nagrania Randy’ego krytykującego swojego szefa jego szefowi. Znalazłem jego dane kontaktowe w e-mailu Randy’ego – niedawno wysłał mu CV.
Zrobiłem to samo z jego rodzicami, wysyłając im klipy, w których nazwał ich żałosnymi nieudacznikami i wyśmiał.
Leave a Comment