„Grzeczna dziewczynka”.
Potem spojrzał na mnie z tym obrzydliwym uśmieszkiem i powiedział:
„A, myślałaś, że to będzie jakaś romantyczna kolacja? To urocze. Potem gramy w pokera. Najpierw musiałem się tylko upewnić, że dasz radę do następnej wypłaty”.
Kiedy nie odpowiedziałam, chwycił mnie szorstko za brodę i obrócił moją twarz w swoją stronę, mówiąc:
„Halo? Ziemia do C. Boże, czasami jesteś żałosna. Powiedz coś, czy po prostu będziesz tu siedzieć i wyglądać jak smutny szczeniak?”
Jego znajomi uznali to za zabawne. Dosłownie nie mogłam oddychać. 3 lata razem. Właśnie wydałam prawie 12 tysięcy na spłatę jego samochodu, a on tak o mnie myślał. Tak mówił o mnie swoim znajomym, że jestem jakąś żałosną wycieraczką, którą może traktować, jak mu się podoba. Kelner podszedł, wyglądając na bardzo zakłopotanego, i zapytał, czy jesteśmy gotowi złożyć zamówienie. Pamiętam, że jakoś się uśmiechnęłam i powiedziałam, że najpierw chciałabym jeszcze lampkę wina.
Randy i jego znajomi zamówili mnóstwo drogich przystawek i drinków, wciąż od czasu do czasu żartując z mojej cierpliwości i z tego, jakie Randy miał szczęście, że znalazł kogoś tak wyrozumiałego. Randy wskazał na mnie i powiedział kelnerowi:
„Nie martw się o przynoszenie jej jedzenia, dba o figurę. Jeszcze kilka funtów i będziemy potrzebować większego T.”
Wszyscy się śmiali, a ja siedziałam tam kompletnie upokorzona. Kiedy wino przyniesiono, wzięłam długi łyk, ostrożnie je odstawiłam i powiedziałam, że muszę iść do toalety.
Randy ledwo mnie zauważył. Był zajęty opowiadaniem znajomym jakiejś historyjki o tym, że jego szef jest idiotą. W łazience wpatrywałam się w lustro przez dobre 5 minut. Nie płakałam. Nawet jeszcze nie byłam zła. Po prostu miałam dość. 3 lata usprawiedliwiania go. 3 lata utrzymywania nas finansowo. 3 lata ignorowania sygnałów ostrzegawczych. I to właśnie tak naprawdę o mnie myślał. Wtedy podjęłam decyzję.
Nie zamierzałam robić sceny. Nie zamierzałam płakać, krzyczeć ani rzucać drinkami. Nie. Randy zasługiwał na coś o wiele bardziej wyrachowanego. Otworzyłam Telegrama i przejrzałam wszystkie zapisane wiadomości głosowe od Randy’ego, te, w których krytykował swojego szefa jako niekompetentnego i oszukańczego, a swoich rodziców jako żałosnych nieudaczników. Miałam ich dziesiątki zapisane w folderze ulubionych. Niektóre nawet pobrałem na telefon. Wysłałem SMS-a do mojej przyjaciółki Emmy, która mieszka niedaleko, i zapytałem, czy mogłaby mnie odebrać za 10 minut.
Potem wróciłem do stolika, uśmiechnąłem się do wszystkich i ponownie przeprosiłem, mówiąc, że muszę szybko zadzwonić w pilnej sprawie służbowej. Wychodząc, zatrzymałem się przy kelnerze i cicho zapłaciłem za swoje wina, i tylko za wina.
W samochodzie powiedziałem jej, że ten pan pokryje resztę rachunku. Potem wyszedłem, wsiadłem do samochodu Emmy i zablokowałem numer Ry’ego, zanim zdążył się zorientować, że mnie nie ma. Ale rzecz w tym, że nie tylko zablokowałem jego numer. Miałem już plan.
Widzicie, przez lata pomagałem Randy’emu w niezliczonych problemach technicznych. Miałem dostęp do jego poczty e-mail, kont w chmurze, aplikacji bankowej do spłacania rat za samochód, a nawet do jego mediów społecznościowych i powiedzmy sobie szczerze, wiem dokładnie, jak najskuteczniej udostępniać informacje. To było wczoraj wieczorem.
Dziś rano obudziłem się z 78 nieodebranymi połączeniami z numerów Nie rozpoznałam – prawdopodobnie jego znajomych – i najbardziej satysfakcjonujący ciąg przerażonych SMS-ów z telefonu służbowego Ry’ego, w których błagał mnie, żebym z nim porozmawiała, a to był tylko żart i pytanie, co zrobiłaś.
Co zrobiłam? Cóż, to historia na jutro, kiedy będę miała więcej czasu, żeby to wszystko opisać. Powiedzmy, że jego szef i rodzice otrzymali dziś rano kilka bardzo interesujących nagrań głosowych z telegramu, a ten samochód, który tak kocha? Okazuje się, że kiedy anuluje się ostatnią ratę i dostarcza pożyczkodawcy dowody oszustwa, traktują oni przejęcie mienia bardzo poważnie. Więcej wkrótce.
Muszę dokończyć pakowanie jego rzeczy do nowego domu na lokalnym wysypisku. Edit: Dziękuję za całe wsparcie w komentarzach. Dla tych, którzy pytają, czy to prawda, niestety tak. Dla tych, którzy martwią się o kwestie prawne, proszę się nie martwić. Wszystko, co zrobiłam, było w 100% zgodne z moimi prawami. Wyjaśnię więcej w następnej aktualizacji.
Pierwsza aktualizacja: wielu z Was prosiło o aktualizację tego, co wydarzyło się po moim wyjściu z restauracji, więc zaczynamy. Więc po Emma odebrała mnie z restauracji. Byłam w dziwnym, spokojnym stanie, jakbym nawet nie płakała, co nie jest dla mnie normalne.
Dosłownie płakałam na reklamach karmy dla psów. Chyba byłam po prostu w szoku. Emma ciągle pytała, czy wszystko w porządku, a ja pamiętam, jak gapiłam się przez okno, myśląc o wszystkich wiadomościach głosowych, które przez lata zapisywałam od Randy’ego. Kiedy dotarłyśmy do mieszkania, w końcu się załamałam, płakałam jak bóbr, tusz do rzęs był wszędzie, cała ta sytuacja.
Emma po prostu ze mną siedziała, przyniosła lody – ciasto na ciasteczka, moje absolutne faworyty – i pozwoliła mi się wygadać przez jakieś dwie godziny bez przerwy. Ani razu nie spojrzała na telefon, co w zasadzie oznacza cel przyjaźni. Około północy mój telefon zaczął się ładować od SMS-ów od Randy’ego. Na początku byli wściekli, w stylu: „Gdzie ty się podziałeś?” i „Na serio zostawiłeś mnie z rachunkiem”.
Leave a Comment