1:00 w nocy. Krzyk. „20 000 dolarów albo znika”. Rozłączyłem się, myśląc, że to żałosny przekręt. O świcie policja była u moich drzwi – a koszmar dopiero się zaczynał.

1:00 w nocy. Krzyk. „20 000 dolarów albo znika”. Rozłączyłem się, myśląc, że to żałosny przekręt. O świcie policja była u moich drzwi – a koszmar dopiero się zaczynał.

„Nasz syn, David, jest w Chicago” – wyszeptałam. „Ja… muszę usiąść. To znaczy, siedzę. Muszę pomyśleć”.

„Czy Arthur miał jakiś powód, żeby zostać tak długo na dworze?” – zapytał młodszy policjant, błądząc wzrokiem po moim salonie i zatrzymując się na telefonie leżącym na stoliku nocnym.

Otworzyłem usta, żeby im opowiedzieć o tym telefonie. Żeby powiedzieć im, że ktoś zażądał 20 000 dolarów za życie Arthura na godzinę przed jego rzekomą śmiercią w wypadku samochodowym. Ale potem przypomniałem sobie własne słowa: „Powiedz Arthurowi, że występ był trochę przesadzony”.

Gdybym im powiedziała o tym telefonie, musiałabym wytłumaczyć, dlaczego się rozłączyłam. Musiałabym wytłumaczyć, że uważałam mojego męża za kłamcę i złodzieja. Musiałabym wytłumaczyć, dlaczego siedziałam w ciemności przez pięć godzin, podczas gdy mój mąż płonął żywcem na autostradzie.

„On… miał problemy ze snem” – skłamałem. „Czasami jeździł w długie trasy, żeby przewietrzyć głowę. Ostatnio jest zestresowany. Sprawy finansowe”.

Miller skinął głową ze współczuciem. „Widzieliśmy dokumenty bankowe, Elaine. A raczej zobaczymy. Wiemy, że sytuacja jest trudna. Ale jest coś jeszcze”.

Wyciągnął z kieszeni przezroczystą plastikową torebkę na dowody. W środku był telefon komórkowy. Był nadpalony, ekran rozbity, ale rozpoznałem skórzane etui. Należało do Arthura.

„Znaleźliśmy to jakieś pięćdziesiąt stóp od pojazdu” – powiedział Miller. „Wygląda na to, że zostało wyrzucone lub wyrzucone, zanim ogień stał się zbyt intensywny. Udało nam się wyciągnąć część kłody, zanim akumulator całkowicie się spalił”.

Zaparło mi dech w piersiach.

„Był telefon wychodzący o 1:00 w nocy” – powiedział Miller, wpatrując się we mnie. „Do tego domu. Trwał czterdzieści dwie sekundy. Elaine, rozmawiałaś wczoraj wieczorem z mężem?”

Śledztwo
Nie mogłem kłamać na temat rozmowy telefonicznej, nawet gdyby mieli rejestry rozmów.

„Tak” – powiedziałem drżącym głosem. „Dzwonił. Ale to nie był… to nie brzmiało jak on. Był tam mężczyzna. Powiedział, że porwał Arthura. Prosił o pieniądze”.

Brwi Millera poszybowały w górę. Młodszy oficer wyjął notatnik.

„A co pani zrobiła, pani Vance?”

Spojrzałam na swoje dłonie. „Myślałam, że to oszustwo. Wiesz, te „oszustwa na dziadków”, o których mówią w wiadomościach? Udają, że bliska osoba ma kłopoty, żeby szybko zdobyć gotówkę? Kłóciliśmy się z Arthurem o pieniądze. Myślałam… Myślałam, że próbuje mnie oszukać, żebym dała mu resztę oszczędności”.

Cisza w pokoju była ogłuszająca. Widziałem osąd w oczach młodszego oficera. Zimnej żony. Kobiety, która rozłączyła się, gdy umierał jej mąż.

„Czy dzwoniący powiedział, gdzie się znajdują?” – zapytał Miller.

„Nie. Tylko pieniądze. 20 000 dolarów.”

Miller wstał. „Elaine, musisz zejść na komisariat. Potrzebujemy oficjalnego oświadczenia. I musimy sprawdzić twój telefon”.

Następne kilka godzin to była mgła jarzeniówek i kiepskiej kawy. Opowiadałem tę historię w kółko. Krzyk. Żądanie. Rozłączenie.

Siedząc w pokoju przesłuchań, zacząłem coś rozumieć. Skoro Arthur był w samochodzie o 2:10 w nocy, a telefon zadzwonił o 1:00, to czas był zbyt krótki, by doszło do prawdziwego porwania. Obwodnica była prawie godzinę drogi od naszego domu. Skoro został porwany, to dlaczego prowadził własny samochód? I dlaczego miałby być sam, gdy samochód się rozbije?

Detektyw Miller wrócił, wyglądając jeszcze bardziej ponurie niż poprzednio.

„Otrzymaliśmy wstępny raport od zespołu technicznego” – powiedział. „Połączenie o 1:00 w nocy rzeczywiście pochodziło z telefonu Arthura. Ale sygnał pochodził z wieży oddalonej o niecałe trzy kilometry od twojego domu. W pobliżu starego kamieniołomu”.

Kamieniołom. Było to lokalne miejsce spotkań nastolatków, a czasami także osób, które nie chciały być znalezione.

„Ale jest pewien haczyk” – kontynuował Miller. „Znaleźliśmy drugi telefon w lesie niedaleko miejsca katastrofy. Telefon jednokrotnego użytku. Był na nim jeden zapisany kontakt. Twój”.

 

„Nie rozumiem” – powiedziałem.

„Elaine, szybko przejrzeliśmy historię twojego męża. Nie tylko uprawiał hazard. Płacił komuś. Duże sumy pieniędzy. Co dwa tygodnie przez ostatnie sześć miesięcy”.

„Kochanką?” – zapytałem, czując w piersi narastające żądło zdrady.

„Nie” – powiedział Miller. „Prywatny detektyw. To nie Arthur miał jakąś tajemnicę. On myślał, że ty ją masz”.

Poczułam, jak powietrze opuszcza pokój. „Ja? Jestem emerytowaną bibliotekarką. Zajmuję się ogrodem. Jestem wolontariuszką w szpitalu. Co ja takiego mogłabym ukrywać?”

Miller nachylił się bliżej. „Właśnie to próbujemy ustalić. Bo te 20 000 dolarów, o które prosił Arthur? Nie chciał ich dla siebie. Powiedział śledczemu, że jest szantażowany przez kogoś, kto twierdził, że ma dowody na to, że byłaś zamieszana w zaginięcie swojego pierwszego męża w 1978 roku”.

Duch 1978 roku
Moje serce stanęło. Świat pobladł.

Przed Arthurem był Gary. Gary był czarujący, przystojny i miał temperament, który w kilka sekund potrafił zamienić słoneczne popołudnie w koszmar. Byliśmy małżeństwem przez dwa lata. Pewnej nocy, po wyjątkowo dotkliwej „kłótni”, która skończyła się dla mnie złamanym żebrem, Gary wyszedł po paczkę papierosów i już nie wrócił.

Policja uznała wówczas, że to zaginięcie. Ostatecznie uznano go za zmarłego zaocznie. Spotkałem Arthura rok później. Powiedziałem mu, że Gary mnie zostawił. Nigdy nie powiedziałem mu prawdy. Nigdy nikomu.

„To już starożytna historia” – wyjąkałem. „Gary odszedł. Wszyscy o tym wiedzą”.

„Arthur tak nie uważał” – powiedział Miller. „Otrzymywał listy. Zdjęcia płytkiego grobu w lesie za twoim domem rodzinnym. Zdjęcia sygnetu klasowego – sygnetu Gary’ego. Szantażysta chciał 20 000 dolarów za milczenie. Arthur próbował cię chronić, Elaine. Próbował kupić dowody, żeby je zniszczyć”.

Pokój wydawał się kurczyć. Telefon z informacją o „porwaniu” nie był oszustwem. To nie była przesada Arthura.

To był szantażysta.

Musiał przechwycić Arthura w drodze do kamieniołomu, żeby podrzucić pieniądze. Musiał zmusić Arthura do zadzwonienia do mnie po więcej , kiedy pierwsze 20 000 dolarów nie wystarczyło. A kiedy się rozłączyłem…

Kiedy się rozłączyłem, dałem znak zabójcy, że Arthur jest bezużyteczny.

„Ta katastrofa” – wyszeptałem. „To nie był wypadek, prawda?”

„Przewody hamulcowe były przecięte” – powiedział cicho Miller. „Arthur nie jechał w kierunku obwodnicy. Próbował uciec. Samochód był śmiertelną pułapką”.

Ostateczny zwrot akcji
Policja pozwoliła mi wrócić do domu tego wieczoru, choć wiedziałam, że ktoś mnie obserwuje. Przeszłam przez cichy dom, dom, który dzieliłam z Arthurem przez prawie cztery dekady. Każdy kąt skrywał jakieś wspomnienie, a każde wspomnienie było teraz skażone świadomością, że zginął, próbując uratować mnie przed duchem.

Poszedłem do piwnicy. Minąłem podgrzewacz wody, który Arthur podobno sprawdzał. W najdalszym kącie, za stertą starych magazynów National Geographic, leżała luźna deska podłogowa.

Podważyłem to.

W środku było małe, zardzewiałe blaszane pudełko. Otworzyłem je.

Pusty.

Pierścionek klasowy. Zdjęcia, które zachowałem jako ponurą pamiątkę nocy, kiedy w końcu broniłem się przed Garym. Zniknęły. Arthur znalazł je miesiące temu. Nie grał w hazard; przekupił kogoś, kto widział, jak kopie w niewłaściwym miejscu.

Ale w tej dziurze było coś jeszcze. Mały, cyfrowy dyktafon.

Nacisnąłem „play”.

„Mamo? Nie, Elaine! Elaine, pomóż mi!”

Krzyk. Dokładnie ten sam krzyk, który słychać było podczas rozmowy telefonicznej.

Potem głos Arthura – nie krzyk, ale zmęczony. „Czy to wystarczy? Jeśli dam ci pieniądze, zostaw ją w spokoju. Daj mi pierścionek i zdjęcia. To stara kobieta. Nie zasługuje na więzienie za to, co zrobił jej ten potwór”.

Odpowiedział drugi głos. Głos, który znałem. „Jesteś dobrym człowiekiem, Arthurze. Zbyt dobrym dla takiej kobiety. Ale 20 000 dolarów to dopiero początek. Myślę, że Elaine ma więcej odłożonych w emeryturze”.

zobacz więcej na następnej stronie Reklama

Post navigation

Leave a Comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

back to top