„Bo Marcus jest idiotą” – Arthur parsknął śmiechem z niedowierzaniem. „A Cynthia jest chciwa”.
„Stracili cierpliwość. Marcus zaczął zarabiać własne pieniądze w Thorne Dynamics, a jego ego stało się zbyt duże”.
„Myślał, że nie potrzebuje już długich przekrętów. Uważał się za geniusza, który mógłby się przebranżowić na Isabellę”.
„Nie zdawał sobie sprawy, że rozwodząc się z tobą, wyrzuca wart czterdzieści miliardów dolarów los na loterię, który jego matka przygotowywała przez dwadzieścia lat”.
Elena chodziła po pokoju, a jej myśli krążyły w kółko.
Zdrada była absolutna.
Cały jej romans, miłość, którą uważała za prawdziwą, był scenariuszem napisanym przez kobietę, która traktowała ją jak bydło.
„Gdzie ona jest?” zapytała Elena.
„Jest na lotnisku” – powiedział Arthur, patrząc na zegarek. „Moja ekipa ochrony ją śledzi”.
„Próbuje wsiąść na pokład samolotu na Kajmany, mając resztę gotówki, którą ukradła z firmowego konta Marcusa”.
„Zatrzymaj samolot” – rozkazała Elena.
Artur uniósł brwi. „Policja już jedzie”.
„Ale policji jeszcze nie ma” – powiedziała Elena, chwytając płaszcz. „Chcę spojrzeć jej w oczy”.
Leave a Comment