Mój syn wysłał mnie na rejs, żebym się „zrelaksowała”, ale tuż przed wejściem na pokład dowiedziałam się, że bilet jest w jedną stronę… Po prostu skinęłam głową w milczeniu i powiedziałam: „Dobrze – skoro tego chcesz”. Od tego momentu wiedziałam, co zrobię dalej – będę grać według jego „zasad”, ale na moich warunkach.
Mam na imię Robert, mam sześćdziesiąt cztery lata i w dniu, w którym mój syn Michael podarował mi rejs w prezencie, żebym „pomógł mi się zrelaksować”, powinienem był wiedzieć, że…









