„A to ten sam prezent, odtworzony?”
„Tak” – powiedziałem. „Nie mogłem znieść myśli, że nie dowiesz się, że to ode mnie. Chciałem cię poznać na poważnie”.
W tym momencie Stanley podszedł bliżej, zaciekawiony naszą intensywną rozmową. Monica szybko go opowiedziała, a jej głos z każdym słowem stawał się coraz bardziej zdenerwowany. Stanley wyglądał, jakby chciał kogoś uderzyć.
„Wiedziałem, że coś jest nie tak z tym prezentem” – powiedział. „Raul nigdy wcześniej nie interesował się naszymi planami dotyczącymi Japonii”.
„Zazwyczaj po prostu się z nas nabija, że oglądamy anime”.
Wtedy drzwi wejściowe otworzyły się z hukiem. Raul wpadł do środka zdyszany, jakby biegł. Zatrzymał się jak wryty, gdy zobaczył mnie siedzącą z Moniką i Stanleyem, a między nami otwarte pudełko z prezentem.
„Co ty tu, do cholery, robisz?” – zapytał, jakbym to ja zrobił coś złego.
Zanim zdążyłem odpowiedzieć, Monika wstała.
„To prawda?” zapytała. „Zamknąłeś swoją dziewczynę w samochodzie podczas naszego ślubu?”
W pokoju zapadła cisza. Pani Alvarez wyszła z kuchni, wycierając ręce ręcznikiem. Pan Alvarez wyciszył telewizor.
Raul próbował to zbyć śmiechem.
„Ona nie jest moją dziewczyną. To tylko dziewczyna, z którą się zadaję. Za bardzo się przywiązała i teraz zmyśla historie”.
Wtedy wyciągnęłam telefon. Widzisz, spodziewałam się dokładnie takiej odpowiedzi. Byłam przygotowana – mieliśmy historię SMS-ów sprzed 8 miesięcy, nasze wspólne zdjęcia, rezerwację na weekendowy wypad nad morze sprzed 3 miesięcy, kartkę urodzinową, którą mi dał, z napisem „Dla mojej cudownej dziewczyny” i słodkim przesłaniem. Ale wisienka na torcie? Pamiętasz ten srebrny naszyjnik, który dał mi na szóstą rocznicę ślubu? Miałam go na sobie na prawie każdym zdjęciu, nawet ze ślubu.
Monica chwyciła mój telefon i zaczęła przewijać, a jej twarz robiła się coraz ciemniejsza z każdym przesunięciem. Podała go mamie, która wyglądała na coraz bardziej zdenerwowaną.
„Wyjaśnij mi to, Raul” – powiedziała Monica.
A potem zaczęły się kłamstwa. Próbował wszystkiego. Te SMS-y mogły być z kimkolwiek. Zmieniła nazwę kontaktu. Te zdjęcia niczego nie dowodzą. Po prostu spędzaliśmy razem czas. Dobra, dobra, spotykaliśmy się kilka razy, ale ona jest szalona i nachalna.
Z każdym kłamstwem twarze jego rodziny stawały się coraz bardziej obrzydzone. Pani Alvarez aż zakryła usta, kiedy nazwał mnie wariatką. Monica przerwała mu w pół słowa.
„A co z tym darem?” zapytała. „Fundusz japoński i ceremonia parzenia herbaty. Od ciebie czy od niej?”
Zawahał się.
„Co z tym?”
Pan Alvarez w końcu się odezwał.
„Raul” – powiedział spokojnie i stanowczo – „czy zamknąłeś tę młodą kobietę w swoim samochodzie podczas ślubu swojej siostry?”
Sposób, w jaki zadał to pytanie – tak bezpośredni, tak prosty – zdawał się przebijać przez wszystkie opory Raula. Ramiona Raula opadły.
„To nie było tak” – powiedział. „Po prostu… Gina tam była i nie chciałem…”
Urwał, zdając sobie sprawę, jak strasznie brzmiałoby każde wyjaśnienie.
Cisza w tym pokoju była absolutna. Całkowita.
Pani Alvarez to przerwała. Podeszła do mnie, wzięła mnie za ręce i przeprosiła. Przeprosiła za zachowanie syna. Zacząłem płakać, co ją rozpłakało, a Monikę też rozpłakało.
Pan Alvarez powiedział coś do Raula po hiszpańsku. Nie rozumiałem słów, ale ton był nie do pomylenia. Głębokie rozczarowanie. Obrzydzenie.
Reakcją Raula była defensywa. Podniósł głos, wskazując na mnie, jakbym to ja był w tym wszystkim czarnym charakterem. Pan Alvarez po prostu wstał i powiedział mu cicho, ale stanowczo, że musi wyjść. Nie dziś wieczorem. Nie w jego domu.
Raul wyglądał na autentycznie zszokowanego, pytając, czy wyrzucają go z mojego powodu. Monica stanęła między nimi i wyjaśniła, że to nie z mojego powodu, ale z powodu tego, co zrobił.
W rodzinie panował tak intensywny impas, że czułem, że chyba powinienem wyjść. Ale kiedy zacząłem zbierać swoje rzeczy, pani Alvarez delikatnie dotknęła mojego ramienia.
„Proszę zostać na kolacji” – powiedziała. „Chcielibyśmy poznać prawdziwego ciebie”.
Hej. Zostałem na kolacji z rodziną Raula, bez niego.
Na początku było niezręcznie, ale też niesamowicie. Monica i Stanley to naprawdę wspaniali ludzie. Byli tak podekscytowani ceremonią parzenia herbaty, że ciągle pytali mnie, jak mi się podobało. Państwo Alvarez okazali się serdeczni i gościnni, gdy tylko minął pierwszy szok.
Raul pisał do mnie bez przerwy przez całą kolację. Wyłączyłam telefon.
Po kolacji, gdy szykowałam się do wyjścia, Monica przytuliła mnie i podziękowała za odwagę, by się ujawnić. Powiedziała, że zauważyła zmiany w Raulu w ciągu ostatniego roku – stał się bardziej skryty, bardziej arogancki – ale nie chciała uwierzyć, że jej brat potrafi być tak okrutny.
Wróciłem do domu około 22:00 i zastałem 27 nieodebranych połączeń i 41 SMS-ów od Raula. Najpierw wściekłe: „Jak śmiesz iść do mojej rodziny?”, potem panika: „Co im powiedziałeś?”, potem błaganie: „Proszę, oddzwoń, to nieporozumienie”, a na końcu:
„Nie pozwolą mi wrócić do domu”.
Dziś rano obudziłem się z wiadomością głosową od nieznanego numeru. To była Gina, była dziewczyna, druhna. Podobno Raul próbował u niej przenocować, a ona go odprawiła. Przeprosiła za swój udział w ślubie. Nie miała pojęcia, że ma dziewczynę i czuła się okropnie z powodu mrugania/flirtowania. Według niej, Raul pojawił się na dworcu kolejowym, kiedy odmówiła mu noclegu. Całą noc wysyłał jej dramatyczne selfie z ławki na dworcu.
Na razie nikomu nie odpisuję. Muszę to wszystko przetrawić. Monica zaprosiła mnie na kawę w przyszłym tygodniu. Mówi, że chce mi szczerze podziękować za prezent i wymienić się spostrzeżeniami na temat brata. Chyba pójdę.
Jeśli chodzi o Raula, karma dotarła na stację. Dosłownie.
Odezwę się ostatni raz, jak sytuacja trochę się uspokoi. Edycja: O mój Boże, przestań mnie prosić o selfie Raula ze stacji. Nie mam ich. Gina właśnie wspomniała o nich na poczcie głosowej. I nie, nie odpowiedziałem jeszcze na żadną z jego wiadomości.
Ostatnia aktualizacja. Minęły 2 tygodnie od mojej ostatniej aktualizacji, a kurz po eksplozji związku w końcu zaczyna opadać. A więc te 41 wiadomości głosowych, o których wspominałam? W końcu wysłuchałam ich wszystkich i wow. Po prostu wow. To jak mistrzowska klasa manipulacji. Poczta głosowa od 1 do 5: czysta wściekłość, wyzywanie mnie od najgorszych, mówienie, że zrujnowałam mu życie, grożenie, że zapłacę. Poczta głosowa od 6 do 12: faza ofiary, płacz, autentyczny szloch o tym, jak jego rodzina się od niego odwróciła, jak musiał spać na dworcu kolejowym, jak zimno i niewygodnie było. Poczta głosowa od 13 do 20: rewizjonistyczna historia. Nagle nasz związek stał się najlepszą rzeczą, jaka mu się kiedykolwiek przytrafiła i nigdy nie chciał mnie skrzywdzić, a cała ta afera samochodowa była nieporozumieniem. Poczta głosowa od 21 do 30: targowanie się, obietnice, że mi to wynagrodzi, że przedstawią mnie wszystkim w odpowiedni sposób, że zwrócą mi pieniądze za prezent ślubny. Poczta głosowa 31-41: desperacja, kolejny płacz, proszę, oddzwoń, nie mam dokąd pójść, zrobię wszystko. Ostatnia wiadomość, zostawiona o 4:37 rano, to tylko oddychanie i sporadyczne pociąganie nosem przez dwie minuty.
Nie odpowiedziałem na żadne z nich.
Zamiast tego, zgodnie z planem, spotkałem się z Moniką na kawie. W luźnej atmosferze była jeszcze fajniejsza. Okazało się, że mamy ze sobą mnóstwo wspólnego, nie tylko z jej okropnym bratem. Rozmawialiśmy przez 3 godziny. Opowiedziała mi o konsekwencjach rodzinnych. Raul został skutecznie odcięty od świata. Nie tylko finansowo, ale i pod tym względem. Najwyraźniej jego rodzice nadal pomagali mu w opłacaniu czynszu, mimo że miał dobrą pracę w branży technologicznej. Ale emocjonalnie jego ojciec jasno dał do zrozumienia, że dopóki Raul nie okaże szczerej skruchy i nie zmieni zachowania, nie jest mile widziany na rodzinnych imprezach. Raul próbował włamać się na niedzielny obiad w zeszłym tygodniu i dosłownie został odprawiony przez matkę, która najwyraźniej zacytowała coś o tym, że człowiek zbiera, co zasieje. Monica powiedziała, że desperacko próbuje przekonać wszystkich, że jestem niestabilny i manipulujący, ale nikt w to nie wierzy. Historia z prezentem ślubnym stała się rodzinną legendą. Monica zadbała o to, aby wszyscy wiedzieli, co zrobił. Według niej, Raul zawsze był złotym dzieckiem, które nie mogło zrobić nic złego. Moja wizyta była najwyraźniej pierwszą okazją, kiedy jego rodzice zobaczyli niezbite dowody jego prawdziwej natury. Uświadomienie sobie tego było dla nich druzgocące.
Gina, była druhna i ja trochę pisaliśmy. Okazało się, że Raul opowiadał jej zupełnie inną historię podczas ślubu. Powiedział jej, że jestem jego nachalną współpracowniczką, która ma problemy z granicami i sama się zaprosiła na ślub. Czuje się okropnie z tego powodu.
Jeśli chodzi o mnie, to radzę sobie całkiem nieźle. Właściwie nawet lepiej niż całkiem nieźle. Były chwile zwątpienia i smutku. Osiem miesięcy to wciąż osiem miesięcy, nawet jeśli to było z kimś, kto okazał się wilkiem w owczej skórze. Ale przede wszystkim czuję się wolna, jakbym cudem uniknęła związku, który powoli by mnie zmiażdżył.
Wczoraj dostałam paczkę pocztą. Była od Moniki i Stanleya. Piękny, ręcznie robiony pamiętnik z notatką:
„Dla naszego nowego przyjaciela, który pomógł nam spojrzeć na świat jaśniej. Patrz w przyszłość, nie w przeszłość”.
Płakałam dosłownie przez godzinę.
Raul w końcu przestał dzwonić jakieś 3 dni temu. Dowiedziałam się od Moniki, że zatrzymał się u jakiegoś kumpla od gier i zaczął mówić ludziom, że zerwał ze mną, bo byłam zbyt wymagająca. Klasyczna próba ostatniej szansy. Ostatnia, desperacka próba ratowania twarzy przed zniknięciem.
Leave a Comment