Ledwo skończył się pogrzeb dziadka, a moja rodzina podzieliła się jego jachtem, penthouse’em, supersamochodami – a nawet jego firmą; dostałem tylko cienką kopertę z biletem pierwszej klasy do Monako. Mama prychnęła: „Chyba cię nie kochał”. Mimo to pojechałem. W chwili, gdy wyszedłem z odprawy celnej, kierowca uniósł tabliczkę z moim imieniem… a potem wyszeptał słowa, które zmieniły bieg całego mojego życia: „Proszę pani, książę chce się z panią natychmiast widzieć”.
Na pogrzebie mojego dziadka w Portland w stanie Oregon styczniowy deszcz nie tyle padał, co się przechylał – na boki, niecierpliwy, uderzając w czarne parasole, jakby domagał się odpowiedzi. Ludzie…









